WT 5 - Pocałunek komiczny

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
freemind
Mamun
Posty: 189
Rejestracja: ndz, 06 sie 2006 20:48

Post autor: freemind » czw, 17 kwie 2008 13:44

Zawsze możesz pisać nihilistyczne poematy, jak Beckett :) A tak serio, to nie wiem, jak to jest u Ciebie, ale u mnie najwyżej w hierarchii stoi angielski humor oraz postmodernistyczne żarty w stylu Family Guy'a :P Tym pierwszym rodzajem posłużyła się w tej edycji hundzia, a przynajmniej takie mam wrażenie.

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 437
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » czw, 17 kwie 2008 14:09

Humor może i angielski, ale żart, na bazie którego powstała scenka, ma brodę jak stąd do Paryża... :)
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » czw, 17 kwie 2008 14:38

Oj, bo było mało czasu, a jak brakuje pomysłów to sięgam po natchnienie i inspirację gdzie indziej... Braciaszek opowiedział mi kawał i się przyjęło... To i tak była druga wersja, pierwsza bardziej się mojemu mężulowi podobała, ale po odleżeniu stwierdziłam, że była mało fantastyczna, więc napisałam nową, raptem kilka dni przed wysłaniem, więc brakło czasu by ją gruntownie przemyśleć jeszcze raz... To się nie powtórzy. Właśnie tworzę coś krótkiego, ale chyba nieprędko wrzucę, bo właśnie krótkie, to i błędów będzie co niemiara...
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Keiko
Stalker
Posty: 1801
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » czw, 17 kwie 2008 15:48

KPiach Miłość od pierwszego wejrzenia

Zapytam się za jednym z przedpiśców – a po co ci drogi autorze warsztaty? ;) Ładna scenka – w sumie nie mam się czego przyczepić, zastanowiła mnie tylko ta tchórzofretka – to w sumie nie jest ani tchórzliwe zwierzątko ani specjalnie sprytne (tzn nie słynie ze sprytu); więc trochę to porównanie mi zazgrzytało – ale tutaj się już zwyczajnie marudzę.
Brawa za pomysł (choć pojawia się skojarzenie ze Shrekiem, to jednak ten motyw zakochanej smoczycy nie jest zbyt popularny) i brawa za wykonanie. Dla mnie nr 1 tych warsztatów.

Little Mermaid Moja Dziewczyna...

Jedna z kilku scenek, która mnie rozbawiła. Tylko, że ja jestem fanką wampirów i wszystkiego co z wampirami związane. Piękne poetyckie porównania – i w kwestach autostrady i w kwestiach kieliszka. Tyle tylko, że jeśli mamy wampirzyce to kieliszek z winem nie bardzo pasuje ;) Nawet jeśli wino było czerwone. I jeśli faktycznie na wampiry w twoim świecie „działa” czosnek, to powinna go wyczuć już przy pocałunku w szyję. Całość bardzo nastrojowa – i to zaliczyłabym na plus.


Wolfie
Przestroga dla samców, czyli żądzy się strzeż, bo nie wiesz, co rżnie... no, wiesz!

Niestety od razu byłam uprzedzona, bo nie znoszę długich tytułów. Jak dojdę do końca takiego, to już zapominam co było na początku – u mnie scenka już za to ma minus. Drugi minus bo ja nie lubię az tak dosłownego seksu w literaturze. Więc ewidentnie nie jestem potencjalnym czytelnikiem który weźmie do reki/ kupi coś w tym stylu. Teraz jednak niezależnie od osobistych preferencji czepnę się języka jakiego używasz – jest on niekonsekwentny. Na początku mamy stylizację bohaterów na modę rubaszną, taka minimalnie rynsztokową a następnie wiedźma używa słowa „partnerka” – strasznie zazgrzytało – tak mówią osoby wykształcone; w rozumieniu dzisiejszym pojawiło się pod koniec XX wieku, i w ustach wiedzmy, w tekście stylizowanym językowo na odrobinę staropolszczyzny to duży dysonans.
Całościowo – pomysł ciekawy, w większym tekście z pewnością mógłby być śmieszny.

Taumaturg Żaba

Ciężko mi coś napisać. Chyba za długi był ten dialog. Znudził mnie, zgubił i przeoczyłam o co tak na prawdę chodzi. Bo jakiemu celowi służyła cała rozmowa o herbie? Gdyby ja wyrzucić tekst byłby zgrabniejszy i łatwiej by było zrozumieć o co w nim chodzi.

Teano Książę i że... żabka

Widzę walkę o komizm języka :) Ciekawe i dobrze napisane. Problem w tym, że takie rzeczy widać w całej krasie jak ktoś to wypowie; myślę ze można z tego zrobić całkiem fajny skecz i te kwestie brzmiałby rewelacyjnie wygłaszane przez dobrego aktora.

FreeMind Pocałunek

Jedno podstawowe pytanie ciśnie się na usta – a czemu książę tak czekał cierpliwe, az kobita go znajdzie, skoro mu się nie podobała? Nie mógł dać susa w trawę/krzaki/wodę. Jak taki leniwy się zrobił, to dobrze mu tak :)
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
Marcin Robert
Niegrzeszny Mag
Posty: 1737
Rejestracja: pt, 20 lip 2007 16:26
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Marcin Robert » czw, 17 kwie 2008 16:18

Nieznany, Teano, hundzia, freemind, Bebe, karla - dzięki za komentarze i oceny. :)

Pora na odpowiedzi. Jeśli chodzi o oryginalność to cóż, muszę się przyznać - choć to pewnie duży wstyd - że wspomnianej przez Nimfę powieści nie czytałem. Pomysł był więc całkowicie samodzielny. I to jest właśnie jeden z moich problemów. Pisałem już gdzieś, że jestem autorem wyłącznie forumowo-warsztatowym i nigdy nie wysłałem żadnego tekstu do papierowego czasopisma lub na konkurs. Przyczyny tego są dwie. Po pierwsze - zawsze miałem świadomość niedostatków swoich umiejętności technicznych. Fahrenheitowe warsztaty pokazały, że miałem rację. Sporo muszę jeszcze poćwiczyć, aby jasno, prosto i atrakcyjnie dla czytelnika przedstawić to, co chcę przekazać. (Dlatego mam nadzieję, że przerwa w funkcjonowaniu warsztatów nie będzie zbyt długa).

Natomiast jest jeszcze drugi problem. Otóż nigdy nie miałem większych kłopotów z wpadaniem na pomysły (czyli z kreatywnością tak zwaną). Tyle że jednocześnie zawsze bałem się, że ktoś już wcześniej mógł wpaść na to samo co ja. Czasami miałem ochotę wziąć udział w jakimś konkursie albo posłać tekst na przykład do Nowej Fantastyki lub SFFiH, ciągle jednak bałem się, że nawet jeśli moje dziełko trafi do druku, to zawsze znajdzie się ktoś, kto wstanie i powie: Przecież to już było! Facet jest wtórny, zerżnął to z tej albo tamtej powieści. No i co? Wysłałem tekst na warsztaty i spotkało mnie właśnie to, czego się obawiałem. Tak się jednak zastanawiam, czy nie powinienem nabrać większego dystansu do całej sprawy. Wszak już klasyk - czyli Jacek Dukaj :) - pisał w jednym ze swoich artykułów (O rodzajach wrażliwości literackiej):

SF jest gatunkiem, w którym, jak w żadnym innym, występuje ciągłość idei. Czynnik intertekstualny jest poniekąd konstytutywny dla science fiction - doprowadzając do absurdu: każdy utwór SF zawiera w sobie w pewien sposób całość dotychczasowych osiągnięć gatunku. To, co gdzie indziej posiadałoby cechy ewidentnego plagiatu, w SF jest normą. Wizje przyszłego świata, przewidywane trendy technologiczne, socjologiczne, nawet językowe, pojedyncze gadżety - wszystko to jest dziedziczone, przechodzi w mniej lub bardziej zmutowanej formie od autora do autora, z książki do książki.

I dalej:

Krytyk wziąwszy do ręki dowolną książkę SF absolutnie nie jest w stanie ocenić stopnia jej oryginalności; nie rozpozna, co autor włożył od siebie (co dodał do genetycznej puli SF), co zaś jest tam wtórne.

Może więc zamiast przejmować się oryginalnością lub jej brakiem, powinienem po prostu dać się swobodnie unieść nurtowi wspólnych dla SF idei oraz pomysłów?
hundzia pisze:Jedno pytani:
Czy facet u lekarza to robot? Bo jakoś nie mogę tego sobie poukładać jeśli to tylko człowiek.
W tekście jest wyraźnie napisane, że to człowiek. :)
freemind pisze:Marcin Robert wizyta u farmakologa
Hmmm. Czy myślimy o tym samym tekście? ;)

Awatar użytkownika
freemind
Mamun
Posty: 189
Rejestracja: ndz, 06 sie 2006 20:48

Post autor: freemind » czw, 17 kwie 2008 17:00

Marcin Robert pisze:
freemind pisze:Marcin Robert wizyta u farmakologa
Hmmm. Czy myślimy o tym samym tekście? ;)
Nie pytaj. Nie mam pojęcia, jak.
Pardon.
;D

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3578
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Post autor: BMW » czw, 17 kwie 2008 23:28

stief Nie wierzcie bajkopisarzom
Siłą rzeczy musiało mi się spodobać, bo temat jakby trochę... znajomy. Dobry styl i humor to plusy tego opka. Minusy jakoś tak nie chcą mi przyjść do głowy.

stief
Sepulka
Posty: 73
Rejestracja: czw, 03 sty 2008 21:33

Post autor: stief » pt, 18 kwie 2008 20:25

Miło mi niezwykle, BMW...:)

Awatar użytkownika
karla
Sepulka
Posty: 90
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 19:45

Post autor: karla » sob, 19 kwie 2008 08:39

Przeczytałam jeszcze raz wszystkie teksty i oto mój (subiektywny) ranking:
I miejsce - Xiri "Przepraszam... tu zombie"
II miejsce - KPiach "Miłość od pierwszego wejrzenia"
III miejsce BlackHeart "Jak to książę stypę po Śnieżce zakłócił"

Dorzucam jeszcze po wyróżnieniu dla Świeżynka i Keiko
Wystarczą opuszczone spodnie i chwila nieuwagi, by ktoś nieżyczliwy dobrał ci się do dupy.

A.Sapkowski Narrenturm

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » sob, 19 kwie 2008 14:52

Moje prywatne podium:
Świeżynek
Keiko
Matt

wyróżnienia przyznaję:

Teano
BMW


Cóż, muszę przyznać, że zazdrość mnie zżera...
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Little Mermaid

Post autor: Little Mermaid » sob, 19 kwie 2008 22:03

Witam wszystkich bardzo serdecznie!

Wreszcie mam odrobinę wolnego czasu, aby wypłynąć na powierzchnię i się odezwać - i na wstępie dziękuję wszystkim za możliwość debiutu warsztatowego w tak wyborowym towarzystwie :)

Wszystkim komentującym zaś kłaniam się nisko za poświęcony czas i cenne uwagi.

Najpierw pozwolę sobie odpowiedzieć na komentarze odnośnie mojego tekstu.

Dwie uwagi ogólne:

- primo - czy dziewczyna była wampirzycą (tzw. "element fantastyczny")? No cóż, można było zamiast "odsłoniła swoje śliczne ząbki" napisać, że odsłoniła ostre kiełki, i wszystko byłoby bardziej jasne, ale nie chciałam tego robić. Wolałam, aby czytelnik zaczął się nad tym właśnie zastanawiać - co, jak widać, się udało - i co raduje mnie niezmiernie :) Niestety przez to prawdopodobnie ucierpiał i tak kulejący komizm, no ale właśnie każdy kij ma dwa końce niestety...

- secundo - komizm... hmm... nie liczyłam na salwy śmiechu, ale chociaż na drobne drgnięcie mięśni wokół ust... a tu z wyjątkiem wielbicielki wampirów Keiko (dziękuję!), porażka. Jeśli nie śmieszy, to nie śmieszy i basta! I chwała tym warsztatom i wszystkim komentującym za to, że mogłam to sobie uświadomić i wiem, nad czym pracować. Dziękuję.

Miło mi za to niezmiernie, że w większości komentarzy podobał Wam się klimat i język scenki. Syrenki takie właśnie dosyć romantyczne z natury są, ale obiecuję, że jeśli warsztaty zostaną reaktywowane, poprawię się w kwestii komizmu i wyraźniejszej fantastyki.

A teraz uwagi szczegółowe:

Nieznany
Faktycznie chyba trochę się spóźniłam na edycję warsztatów... Dziękuję za komentarz.

Teano
Bardzo się cieszę, że podobał Ci się język scenki - dziękuję ślicznie!

hundzia
Dziękuję za komentarz.
O co chodzi z tymi hipnotycznymi, niekończącymi się czarnymi pasami?
Miałam na myśli porównanie - ujęcie jak z "Zaginionej Autostrady" Lyncha, z hipnotycznymi, niknącymi w mroku przed maską samochodu, pasami autostrady. Bohater patrząc na baaardzo długie nogi dziewczyny, czuł się właśnie tak zahipnotyzowany. Być może można było to trafniej ująć.
A bohater raczej nie mógł się czuć jak Titanic w zderzeniu z górą lodową, bo sam Titanic jako góra stali też raczej tego nie czuł.
Tu pozwolę sobie oponować. A jak, nieposiadający jednej komórki nerwowej, but, może być synonimem głupoty? Personifikacja to dość pospolity zabieg literacki.

freemind
Fakt, że scenka serio, serio wkręciła, to najlepsza recenzja, jaką mogłam usłyszeć... dziękuję freemind... mrauu...;)

Bebe
Kwestia komizmu poległa, nie da się ukryć, już się do tego odniosłam i pielgrzymkę do Częstochowy zamówiłam. Cieszy mnie jednak, iż uważasz, że "Syrenka ładnie pisze" :) Następnym razem postaram się być zdecydowanie bardziej w temacie. Słowo.

karla

- rzeczywiście lepiej "do poziomu jej twarzy",
- dziękuję za wyłapanie nielogiczności widoczności nóg dziewczyny przy stole, faktycznie nie zastanawiałam się nad tym. Po prostu w wyobraźni widziałam dziewczynę siedzącą przy stole bardziej bokiem, dzięki czemu jej bardzo długie - i pewnie z trudem mieszczące się pod blatem stołu - nogi, były widoczne w całej okazałości. Ale pewnie logiczniej byłoby ich posadzić przy barze na przykład.
-
Pochyliła lekko głowę i, do diaska, zaczęła cicho mruczeć.
Wywal to, wywal! Psuje całą harmonię zdania.
Dziękuję za opinię, ale jednak IMHO zostawiłabym to, jako podkreślenie męskiego (narracja jest prowadzona z punktu widzenia faceta), że tak powiem, przyjemnego zaskoczenia, że masaż karku sprawiał niewieście aż tak dużą przyjemność...
- miło mi bardzo, że podobały Ci się fragmenty o autostradzie i brzegu kieliszka, dziękuję ślicznie :)
- na koniec kwestia czosnku - rzeczywiście, nikt (włącznie ze mną) raczej za nim nie przepada w kontekście pocałunku, ale w przypadku wampirów nie jest to kwestia "nieprzepadania", ale element definitywnie i drastycznie stuprocentowo niweczący szanse na misterny plan romantycznego wieczoru...

Keiko
Serdecznie pozdrawiam koleżankę z kręgu miłośników "Nocnych Marków"! Pięknie dziękuję za wampiryczną empatię i docenienie np. kwestii pragnienia bycia brzegiem kieliszka, czyli elementów, które Syrenki lubią najbardziej...:)
Przyznaję, że nigdzie się do tej pory nie natknęłam na informację, że wampiry dodatkowo nie mogą pić wina... a było ono, rzecz jasna, czerwone :)
Natomiast dziewczyna nie poczuła czosnku przy pocałunku w szyję, bo odchyliła głowę i zbyt zajęta mruczeniem była...;)

Dziękuję raz jeszcze za wszystkie pouczające komentarze!

Obiecuję się zrewanżować - mam nadzieję, że uda mi się jutro. Nie podejmuję się redagowania przecinków, ale wiele refleksji na temat wszystkich tekstów warsztatowych już w mojej głowie się pojawiło. Przekażę je jak tylko czas pozwoli.

Pozdrawiam!

<odpływa, plusk!, znikając w bezkresnych głębinach...>

Świeżynek

Post autor: Świeżynek » ndz, 20 kwie 2008 11:00

Wreszcie mam chwilę.
Dziękuję wszystkim za słowa pochwały, jak również za cenne uwagi. Teano dla Ciebie bombonierka, bukiet goździków i niskie ukłony za wspaniałe wybronienie mojego tekstu odnośnie biologicznych możliwości mieszania gatunków. Żuchwa opadła mi na parapet, spadła trzy piętra w dół, prosto w murawę. Szacunek. Duży szacunek.

themarshall Czar pocałunku
Komizm bardziej sytuacyjny. Znaczy, gdybym zobaczył scenkę, byłaby śmieszniejsza, a na papierze wypada trochę blado. I niestety są błędy.
gęste kłęby kurzu - przyczepię się, ale gdyby kłęby rzeczywiście były gęste, zwykłe kichnięcie mogłoby nie wystarczyć, żeby je wzniecić.
uwolnił się ze swych żali - źle brzmi, może wyrzucił z siebie. I co to za okazja?
Powyższe uwagi są zwykłym czepialstwem, wytykaniem lajtowych byków. Ciężki kaliber to zdania:
Do mnie też docierają plotki. Udowodnię im, że księżniczka, którą mi wybrano, nie będzie się mnie wstydzić. Rozkocham ją w sobie, ot co. Mam! – zawołał na koniec i zeskoczył z drabiny z małą, glinianą fiolką w dłoni, na której widniała wygrawerowana nazwa – Czar Pocałunku.
Komu udowodni? Wynika, że plotkom. Cierpisz niestety na zaimkozę. Do mnie, im, mi, mnie, ją - po co tyle tego? Pamiętaj, że dla czytelnika określenia odnoszą się zazwyczaj do ostatniego podmiotu. Wychodzi, że nazwa została wygrawerowana na dłoni. Czy Czar Pocałunku nie powinno być w cudzysłowie? Dalej niestety znowu nadużycia zaimków.

elantari Bananowy samolot
Kompletnie do mnie nie trafiło. Nie lubię knajpianego humoru w tekstach, jeszcze humoru niskich lotów. Było niesmacznie. I tyle byków, że łeb mnie boli.
Michał powinien mieć raczej torebkę przy ustach, niż przy twarzy. Doprecyzowanie pomaga wyobrazić sobie schorowanego anioła. Dalej masa zaimków wykrzyczanych dużymi literami. Nie cierpię nadmiaru zaimków. Mącą w tekście. Po co Michał rozpinał bluzkę? Żeby puścić pawia pępkiem? Piszesz dalej, że skrzydła zadrżały. Rozumiem, że chodzi o skrzydła Michała, chociaż scenka dzieje się w samolocie, więc pierwsze skojarzenie - zadrżały skrzydła samolotu (w trakcie napełniania torebki - humor niezamierzony?) Potem następuje dialog, gdzie nie wiadomo kto co mówi. Zakładając, że anioły mówią na zmianę, wychodzi, że Michał krzyczy "Banana!", a potem pyta co za banan. Następną partię tekstu pominę milczeniem. Dlaczego aniołom popłynęły łzy? Wzruszyły się, przecież pyskują. Ostatnie zdanie też kiepskie.

Awatar użytkownika
BlackHeart
Pćma
Posty: 221
Rejestracja: sob, 01 gru 2007 08:48

Post autor: BlackHeart » pn, 21 kwie 2008 13:55

elentari Bananowy samolot

Samolot leciał spokojnie[kropka] Michał z torebką...

...chorobę lokomocyjną[kropka] - Zauważył Uriel...

...konwersacje, kondolencje! - Zmienił szybko torbę...

...- Samobójca! – Aniołom popłynęły łzy...

Język: Piszesz chaotycznie. Naprawdę łatwo się pogubić. Poza tym masz problem z zapisem kwestii dialogowych. Na koniec, nadużywasz wykrzykników. Brzmi to sztucznie, choć przecież starałaś się, aby dialog był naturalny. Nie jest.

Fabuła: Dno kompletne. Podsumujmy - dwóch aniołów leci samolotem (po cholere? skrzydeł nie mają?), jeden ma chorobo (ekhm, lokomocyjną?), drugi klepie coś o steku z czekoladą i poziomkami (doprawdy, denialny pomysł. Może jeszcze lody o smaku smalcu?), któryś z nich (nie wiem który) wyskakuje nagle z jakimś bananem, a jego kolega czyni dziwne aluzje, po czym obaj ni z gruszki ni z pietruszki się zaczynają całować (Bóg jeden wie, dlaczego jeden z nich ma nieświeży oddech). To się kupy nie trzyma, waćpanna. Jeśli opowiadanie miałoby być stekiem, to jego zakończenie jest właśnie taką polewą czekoladową z poziomkami. Jest to tekst napisany ewidentnie młodą ręką. Czytałem parę tekstów z Twojego bloga i są naprawdę o niebo lepsze, niż to co spuściłaś na warsztaty. Nie rozumiem Cię. Chyba nie włożyłaś zbyt wiele wysiłku w ten tekst. Ot, zapewne na żywca został zlany na kompa, bez przemyślenia żadnego i, niestety, bez wstydu.

Ocena:2/10

===============================================

Migor X200

...Po chwili do pokoju wszedł X200. Nienawidził tych modeli... - błąd tożsamości podmiotu (chyba tak się to zwie). Z tego, co napisałeś wychodzi, że to X200 nienawidził jakichś modeli.

...stanął na lewej, wewnętrznej stronie jego uda... - jak, do cholery, siedział główny bohater, że robot nadepnął mu na wewnętrzną część uda?! No, to przekracza granice mojej wyobraźni.

Język: Nie ma w tym rytmu. Zbyt wiele krótkich zdań, jak na tak statyczną scenę.

Fabuła: Pomysł na pocałunek fajny, ale schrzaniłeś wszystko wciskając tu na siłę to SF. Poza tym, końcówki nie rozumiem zupełnie. Popraw mnie, jeśli się mylę - gdy robot nadepnął kolesiowi na nogę, ten zgniótł opakowanie z kefirem, tak? No, jeśłi tak, to marnie to widać w tekście. Ot, czytelnik nagle się dowiaduje, że wszystko jest uwalane w gęstej, białej cieczy.

Ocena: 4/10 (przede wszystkim za poprawność językową).

===============================================

Ignatius Fireblade Cięcie

- Światła, kamera, akcja!... - nie jestem pewiem, ale chyba pomiędzy tymi wyrazami powinny być kropki. Sprawdzę później, to dam znać, jakby coś.

...Masz ją całować, a nie asymilować! Zośka, odwzajemniaj ten pocałunek, a nie zachowuj się jak... - powtórzenie.

...więc choć raz chciałbym mieć z tego pożytek – zwrócił się do pary aktorów. – Cięcie! - źle zapisana kwestia dialogowa. Na chwilę obecną wynika, że to do pary powiedział, że chciałby mieć z żony pożytek. Powinieneś przenieść to, co pogrubiłem do nowej linijki i zakończyć dwukropkiem. Wtedy będzie ok.

Fabuła: SF zmieszane z fantasy? Gnom i androidka? Nie dziękuję. A poza tym, nie pojmuję kwestii kamerzysty. Co kamerzyście do tego, że żona reżysera gra w filmie? Co to za problem? No, nie rozumiem.

Ocena: 4/10

===============================================

Xiri Przepraszam... tu zombie

Tytuł: No, fajnie, że mrugasz okiem do uczestników konkursu literackiego, ale mam nadzieję, że poza forum podobnych mrugnięć nie robić, bo mi to jakimś bibliofilskim zboczeniem zalatuje.

Błędów nie znaleazłem. Przynajmniej na pierwszy rzut oka nie ma tu nic rażącego.

Język: I znowu to samo. Xiri, dlaczego, do diaska, używasz tego przeklętego młodzieżowego żargonu? Tak definiujesz sobie docelowego odbiorcę? Nosz, kurde... Poza tym jeden spory zgrzyt to brak konsekwencji. Ot, wąpierz wali, jak chłop z polskiego blokowiska, a tu nagle" Będąc już w krypcie, przesuwam ciężką pokrywę jednego z sarkofagów. No, nieładnie.

Fabuła: Tym razem było ciekawie. Naprawdę fajny pomysł. Szkoda, że kiepsko zrealizowany.

Ocena: 5/10

===============================================

CDN.

Awatar użytkownika
Migor
Pćma
Posty: 243
Rejestracja: sob, 06 paź 2007 15:33
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Migor » pn, 21 kwie 2008 17:34

BlackHeart ,masz rację. Schrzaniłem te opowiadanie. Za szybko wrzuciłem je na FF. Powinno dłużej poleżeć.

EdiT: Zapomniałbym. Dzięki za wysokie noty. Czwórka zawsze była dla mnie szczęśliwa :)
krok po kroku

Awatar użytkownika
karla
Sepulka
Posty: 90
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 19:45

Post autor: karla » pn, 21 kwie 2008 19:50

BlackHeart pisze:Bóg jeden wie, dlaczego jeden z nich ma nieświeży oddech
No właśnie, ciekawa sprawa. Mimo że to Michał ma chorobę lokomocyjną i wszystkie jej urocze objawy, to Uriel ma nieświeży oddech. Dlaczego nie na odwrót? Szkoda, że elentari nie zdecydowała sie w żaden sposób ustosunkować do komentarzy...
Wystarczą opuszczone spodnie i chwila nieuwagi, by ktoś nieżyczliwy dobrał ci się do dupy.

A.Sapkowski Narrenturm

Zablokowany