Złego diabli nie biorą

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
mirgon
Mamun
Posty: 133
Rejestracja: pt, 16 lis 2007 09:59

Złego diabli nie biorą

Post autor: mirgon » czw, 27 lis 2008 22:08

Przepustka
Jeszcze za wcześnie bym sam siebie poprawiał, więc liczę na Was.
----------------------------------------------------------------------------------------


Złego diabli nie biorą.

Nazywam się Artur Krummer i choć nie jestem jasnowidzem, wiem, że się z tego nie wywinę. Mogę jedynie spróbować dowiedzieć się; dlaczego?

Chwilę po tym, jak w moim brzuchu wybuchł wulkan i wyrzucił na zewnątrz lawę krwi, pojawił się on. Postawny mężczyzna o szerokiej piersi i mocarnych barkach. Śnieżnobiałe włosy skrywały twarz jakby ciosaną ręką wiejskiego cieśli. Nie był szpetny, miał tylko takie cholernie ostre rysy, że bałbym się pogładzić go po policzku. Rozłożone skrzydła potęgowały jego majestat. O dymiącej z lufy spluwie nie wspomnę, ani o tym, że wciąż do mnie mierzył.
- Ty drhanhiu! – wycharczałem z trudem. Coś mi w płucach zalegało, więc odchrząknąłem głośno i splunąłem mu tym czymś pod nogi.
- Zdrajca – rzekłem na próbę. Było lepiej, choć nadal ciężko się mówiło. Ale nawet gdybym miał ołowiem i krwią srać, to mu nie przepuszczę i się dowiem.
Stał i patrzył na mnie spode łba jakby się dziwił, że pocisk 357 Magnum robi taaakie dziury. A może się dziwił, że jeszcze żyję.
- Sam sobie jesteś winien – powiedział słodkim głosem.
- Ja sam sobie? Ja?! A kto na to pozwolił? – oburzyłem się. Gdybym miał siły wstać, to bym w tą kanciastą mordę przylał i nawet bym się cieszył jak głupi, z rozciętych kostek.
- Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Ty zabijałeś i w końcu ci się dostała zapłata. – Drań, specjalnie modulował głos by brzmiał smutno i słodko zarazem.
Wbił we mnie wzrok i nie spuszczał. W tych anielskich oczach coś się czaiło, błąkały się tam jakieś iskierki, może szaleństwa? No tak, być aniołem stróżem takiego gościa jak ja, to można dostać świra.
- Tak, tak, moja wina – przytaknąłem głupkowato. – Wszystko to moja wina. A pamiętasz jak byłem mały? Jak mnie w parku pedał dorwał?
Nic na to nie powiedział, przechylił tylko głowę lekko w prawo i czekał.
- Jasne, że pamiętasz! Pewno stałeś wtedy za krzakiem i śliniłeś się na widok mojej gołej dupy. Przyznaj, podobało ci się?
- To była kara – zmienił ton głosu na bardziej stanowczy. – Za staruszkę, której wyrwałeś torebkę. Pamiętasz, co zrobiłeś z pieniędzmi? Kupiłeś dwie butelki wina i poszedłeś pić do parku. Nic cię biedaczka nie obchodziła, nie obchodziło cię to, że to były jej ostatnie pieniądze. Na chleb, na całe trzy dni.
No to mi pojechał.
- A to, że mnie ojciec, co wieczór do krwi lał, to też moja wina? Że matkę katował, bo kasę przed nim chowała bym miał co jeść, to też moja wina? Że tak mnie wychował? To się rodzina patologiczna nazywa, nie słyszałeś? – Musiałem się jakoś bronić, a zwalenie wszystkich przewin na złe wychowanie wydawało się dobrym pomysłem.
- Zawsze miałeś wolną wolę i wiedziałeś, co robisz – odpowiedział anioł. - Pamiętasz napad na sklep? Na ten sklep, w którym zabiłeś sprzedawcę, bo bronił córki przed twoimi łapskami. Gdybyś nieszczęsnej nie zaciągnął na zaplecze, zdążyłbyś uciec przed przyjazdem policji, nie wywiązałaby się strzelanina, nie został byś ranny… – Gdy mówił iskry tańczyły w jego oczach. Zaczynał się podniecać jak kaznodzieja porwany przez własne kazanie.
- Ale postrzelili cię – mówił dalej. – Męczyłeś się przez dwa tygodnie w cuchnącej suterenie. Prawie skonałeś. Ale cały czas modliłeś się i prosiłeś Boga o wybaczenie. Mówiłeś, że jak się z tego wyliżesz to skończysz z przestępstwem, że się nawrócisz. I co? Bóg okazał ci łaskę a ty nawet nie raczyłeś za to podziękować, co prawda odwiedziłeś kościół, ale tylko po to by go okraść! Pobiłeś na śmierć księdza…
- Należało mu się – przerwałem mu gadane. – Widziałeś zdjęcia w sejfie? Dobrze, że ich w tabernakulum nie trzymał.
- Sam lepszy nie jesteś! Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień! Ty nie dość, że nie byłeś lepszy, nawet równy nie byłeś, tylko gorszy i rzucałeś kamieniami we wszystkich, którzy mieli z tobą cokolwiek wspólnego.
- Ech – pozostało tylko westchnąć, bo miał trochę racji w tym, co mówił. No, ale to nie zmienia faktu, że sukinkot mnie zdradził. Własny anioł stróż, pomyślałby kto.
- Aniele boży, stróżu mój, ty zawsze pierdolcu przy mnie stój, rano, wieczór, we dnie, w nocy, bądź mi zawsze ku pomocy! – ostatnie słowa prawie wykrzyczałem. – No a ty, co? Wystawiasz mnie na odstrzał jak jakiegoś jelenia.
- Pierwszy raz to słyszę z twoich ust. – Anioł autentycznie się zdziwił. Niemal mu szczęka opadła, ale pozbierał się szybko i uniósł prawą brew w geście niedowierzania. – Kiedy się tego nauczyłeś?
Trzeba przyznać, prawie mnie zawstydził. Nie odpowiedziałem, ciągnąłem swoje.
- Bądź mi zawsze ku pomocy. Tak to leci, kojarzysz? Nie ku przemocy, nic tam nie ma o wbijaniu noża w plecy.
- Ty bydlaku! – Nie wytrzymał, pochylił się i wyciągnął oskarżycielski paluch. – Nie mogę już patrzeć na twoje czyny! Ta… ta ostatnia dziewczyna, to było jeszcze dziecko. Tak bardzo nie mogłeś powstrzymać chuci? Nie dość masz prostytutek? Musiałeś niszczyć czyjąś niewinność?
Wlepił we mnie gały i świdrował. Czułem się jak zahipnotyzowany i robiłem się coraz mniejszy, i mniejszy, a on nachylał się coraz bardziej, i bardziej…
- To była kara – ledwo co wydusiłem ze ściśniętego gardła.
Anioł wyprostował się jak kolejowy szlaban, a ja wykorzystałem jego konsternację i brnąłem dalej.
- Kara za to, że uciekła z lekcji i zwiała do parku. Za to, że paliła papierosy, bo gdyby nie dym to nie zwróciłbym na nią uwagi. – Nie kłamałem, tak było, przysięgam na grób matki. – Poza tym wcale nie była tak niewinna jak się wydawało.
- Dość! – huknął na mnie jak z armaty. - Nie ty jesteś od karania!
- A kto? – zapytałem naiwnie.
- Dowiesz się wkrótce.
Skuliłem się. Co mnie podkusiło, że pierwszy raz od lat zostawiłem spluwę w domu, że zapragnąłem pójść do spowiedzi? Nie spodziewałem się, że dostanę rozgrzeszenie i będę czysty jak łza, ale od czegoś trzeba było zacząć. No i dlaczego wszedłem w ten zaułek?
Spojrzałem wymownie na anioła. Chyba czytał w myślach, bo odpowiedział.
- Nie miałem nic wspólnego z twoją chęcią nawrócenia, ale w tą uliczkę to ja cię wepchnąłem. Chciałeś się nawrócić i pewno by ci się udało, Pan wyciągnąłby do ciebie dłoń i być może tym razem byś jej nie odtrącił. Ale nie mogłem pozwolić byś wymknął się karze.
- Ty… ty skurwysynu! Twój Pan cię ukatrupi za to – wysyczałem przez zaciśnięte zęby. Ból wracał falami, co kolejna to mocniejsza.
- Nie – odparł spokojnie. - Pan dał nam, aniołom, wolną wolę. Tak jak wam, ludziom. Miałem prawo tak postąpić. Nawet nie wiesz jak ciężko być aniołem stróżem kogoś takiego jak ty – skończył z wyrzutem w głosie.
- Jeszcze cię dopadnę, zdrajco.
- Nie – powiedział dobitnie i uniósł kciuk w górę. – Ja idę tam, a ty… - uśmiechnął się złośliwie i niczym cezar opuścił kciuk w dół - … ty idziesz tam.
- Rakarz!
To już Hitler miał lepszego bodygarda.
- Żegnaj – rzekł anioł i odwrócił głowę w bok ukazując kanciasty profil. Stał tak przez chwilę, jakby chciał, bym zapamiętał zdradziecką mordę.
Potem odwrócił się i odszedł, zostawiając po sobie wystraszonego chłopaka z dużym gnatem w dłoni.
A ja? Leżałem w kupie śmieci, tuż obok odrapanego i cuchnącego kontenera. Gówniarz, który mnie postrzelił szczerzył zęby w geście triumfu, choć z oczu ziała panika. Rewolwer najwidoczniej mu ciążył, bo ręka, co rusz leciała w dół. Przypominał mi jakąś kreskówkową postać i zaśmiałem się. Sieczkarnia w brzuchu ruszyła, z ust pociekła krew. Bolało jak diabli. Mój, niegdyś twardy brzuch był teraz jak waza z zupą, wystarczyło zanurzyć dłonie i czerpać. Cholera, jak głupio tak umierać.

- Pamiętasz moją siostrę? – zapytał chłopak.
Z ust mu cuchnęło nienawiścią. Zaśmiałem się kolejny raz, gdy w myślach przemknęło mi pytanie; którą?
- Kończ tą szopkę, synku – powiedziałem, pogodziwszy się z losem.
I skończył.

Dalej już nie było wesoło.
Owszem, był tunel. Piękny. Utkany ze światła. Tylko, że na jego końcu było ciemno.
Dead man dance, dead man dance, stary...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 27 lis 2008 22:49

nie został byś ranny…
Takich błędów nie życzę sobie tutaj oglądać...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4535
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » pt, 28 lis 2008 08:55

Mirgon pisze:(...) twarz jakby ciosaną ręką wiejskiego cieśli
Raz - gwoli tropienia niepotrzebnych słowek rozmywających sens i nie niosących żadnej treści - usunąłbym z tego zdania słówko "jakby".
"(...) twarz ciosaną ręką wiejskiego cieśli." - zgrabniej, bez zbędnych ozdobników a i bez tego słowa wiadomo, że to przenośnia.
Dwa - czemu wiejski cieśla? Rzecz się dzieje w miarę obecnie? Jeśli tak to rozróżnianie czy to cieśla miejski, wiejski czy podgrodowy nie ma sensu. Przedsiębiorczość rządzi! Domyślam się, że chciałeś oddać w ten sposób toporność, ale to jednak chybiony trop. Cieśla nie robi topornej roboty, wręcz przeciwnie - robi często rzeczy misterne, wymyślne i ozdobne. Czyli najlepiej sens oddawał by inny zawód.
"(...) twarz ciosaną ręką drwala." - nie będzie lepiej?
Rozłożone skrzydła potęgowały jego majestat. O dymiącej z lufy spluwie nie wspomnę, ani o tym, że wciąż do mnie mierzył.
Po co ten Anioł ma pistolet i mierzy z niego do bohatera? Od początku tekstu jest w miarę jasne, że to nie anioł kropnął Artura. Że po postrzale otwiera się inny czas, w którym pojawia się ten anioł by porozmawiać z bohaterem. Po co mu broń? Ciąg dalszy tekstu wyjaśnia nam, że anioł ma wolną wolę i może wpływać na wydarzenia, tak nimi manipulować by bohater poniósł karę. Ale nic nie sugeruje, że ma prawo sam w tych wydarzeniach brać udział. Na przykład pociągając za spust. Ergo pistolet w jego dłoni razi jako niepotrzebny.
No tak, być aniołem stróżem takiego gościa jak ja, to można dostać świra.
Wszystko jasne, tylko że nic dotychczas nie sugerowało, że anioł jest aniołem stróżem bohatera. Może odbiór tekstu u innych bedzie inny, mnie się raczej nasuwało (może przez ten pistolet), że jest raczej jakiś anioł śmierci, zagłady. Tok rozumowania powinien wyglądać podobnie u bohatera. A jeśli jednak nie, to delikatny wtręcik, że Artur się domyśla, iż jest to jego anioł stróż - powinien się znaleźć już w pierwszym akapicie opisującym zdarzenie - czyli pojawienie się anioła. IMO

Cały prawie tekst to dialog. Sens dialogu jest oczywisty, żal bohatera, że anioł miast go chronić - karał. Ale dialog jest męczący, zatraca sens w dywagacjach nad winą i karą.

Tyle ode mnie.
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Metallic
Pciuch
Posty: 1488
Rejestracja: sob, 22 mar 2008 21:17
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Metallic » ndz, 30 lis 2008 16:05

Jak dla mnie bohaterowie tego tekstu rysują się bardzo niewyraźnie, a przynajmniej ten anioł stróż. Jak wynika z nazwy, powinien go chronić przed złem, sprowadzać na dobrą drogę, ok, dać czasem nauczkę dla opamiętania, ale to w końcu stróż. Tymczasem ten postanowił swego delikwenta "udupić". Ja bym chrzanił takiego stróża, który chce mnie za wszelką cenę zaprowadzić do piekła...
"...handlarz starym książkami odkrywa, że jego zarośnięte chwastami, najzwyklejsze w świecie podwórko jest znacznie dłuższe, niż się wydaje - w istocie sięga ono aż do samych bram piekieł."

Awatar użytkownika
mirgon
Mamun
Posty: 133
Rejestracja: pt, 16 lis 2007 09:59

Post autor: mirgon » pn, 01 gru 2008 14:54

Małgorzata pisze:
nie został byś ranny…
Takich błędów nie życzę sobie tutaj oglądać...
Też sobie takich błędów nie życzę, a jednak...
No i będę się teraz bał umieścić tekst.
---------------------------------------------------------------------------------------

Kruger, dzięki za uwagi. (W ramach szerszego podziękowania nie zdradzę Ci, jak się pierwotnie nazywał bohater:)

Ręka wiejskiego cieśli.
Pisząc to, myślałem bardziej o kimś, kto gdzieś na wsi, pod strzechą struga sobie świątki.
Ręka drwala? Uważam, że nie było by lepiej, a wręcz gorzej. Nie chodziło mi o toporną twarz, a bardziej o kanciastą, o ostrych rysach, ciosaną ale nie toporną. Ale nie zmienia to faktu, że to mój błąd; ręka wiejskiego cieśli nie pociągnęła właściwego skojarzenia.
Jakby - dla mnie zostaje, nie mam jeszcze pewności czy mogę to słowo pominąć, bo nie wiem czy;
"(...) twarz ciosaną ręką drwala."

nie da skojarzenia, że anioł miał na karku kawałek klocka wyciosanego przez drwala.

Kruger pisze: Po co ten Anioł ma pistolet i mierzy z niego do bohatera?
Wkładając rewolwer (nie pistolet) w dłoń anioła, chciałem zasugerować już na samym początku, że to właśnie anioł jest bezpośrednio odpowiedzialny za śmierć podopiecznego, że to on wydał wyrok choć go nie wykonał osobiście. Że na chwilę, z anioła stróża zamienił się w anioła śmierci.
Chybione zamierzenie.

Sens dialogu jest oczywisty, żal bohatera, że anioł miast go chronić - karał.
Sens dialogu miał być inny, coś mi umknęło, przyznaję się do porażki.

---------------------------------------------------------------------------------------
Metallic pisze:Jak dla mnie bohaterowie tego tekstu rysują się bardzo niewyraźnie, a przynajmniej ten anioł stróż.
Nie wiem dokładnie co chcesz przez to powiedzieć? Czy niewyraźnie tj, niedopisani czy też ich zachowanie nie jest takie jakie być powinno?
Tymczasem ten postanowił swego delikwenta "udupić". Ja bym chrzanił takiego stróża, który chce mnie za wszelką cenę zaprowadzić do piekła...
Żywiołowa reakcja jest mi miła.
Dzięki.
Dead man dance, dead man dance, stary...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 01 gru 2008 15:00

Mirgonie, to miało być tylko zwrócenie uwagi, że ortografy nieładne są w tekście. :P
Miałam się zabrać za komentarz, ale wtedy mi przerwano i nie wróciłam. Ale wrócę. Zawsze wracam. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4535
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » pn, 01 gru 2008 15:43

Jeśli nie drwal, rozumiem zastrzeżenia, to i nie cieśla. To jednak dość wyspecjalizowany zawód. To co piszesz to ludowy wiejski artysta. I mi jakoś też nie pasuje.
Mirgon pisze:(...) a bardziej o kanciastą, o ostrych rysach, ciosaną (...)
Jakbym miał to jednym słowem określić - to właśnie toporną. I stąd to namawianie do drwala :)

Nie chcę cię też nadmiernie męczyć o to "jakby". Dla mnie sformułowanie "twarz ciosaną ręką drwala" jest wystarczająco jasne jako przenośnia, metafora. Wystarczająco wiadomo o co chodzi. Słowo "jakby" niepotrzebnie miesza. Generalnie trzeba uważać z takimi wstawkami.

Co do sensu dialogu, nie umknęło, ja zbyt wiele skomentowałem w jednym zdaniu, sens oczywiście jest bardzie rozbudowany tylko "męczący, zatraca sens w dywagacjach nad winą i karą" (cytuję co napisałem wczesniej).

To, włożenie rewolweru było zamierzone, jest dla mnie jasne. Przecież ten początek sam sugeruje, że to ten tajemniczy przybysz - anioł pociągnął za spust, patrząc później na dziurę po pocisku kal. 357 Magnum. Tylko, że potem wychodzi, że jednak nie Anioł. A więc niekonsekwencja, jeśli Anioł strzelał to po co później odwoływanie tego? A jeśli nie on, to po co mu ta spluwa? Domyślam się, bajer jest, taka magia, anioł trzymając spluwę niby nie zrobił tego osobiście ale jednak zrobił, pośrednio. Ale dla mnie ten zamiar jest chybiony. Niepotrzebny jak na tak krótki tekst, za wiele się w nim dzieje. Rozmywa główny sens, czyli sięganie w rozmowie w przeszłość bohatera.
BTW. Piszesz, że anioł miał rewolwer. A w tekście nie ma takiej informacji :( Podajesz tylko kaliber i rodzaj amunicji, a przecież nader często jest tak, że tym samym rodzajem amunicji strzela i jakiś model rewolweru i jakiś model pistoletu. Wręcz projektuje się i produkuje modele rewolwerów i pistoletów, które pierwonie sa dostosowane do jednego typu amunicji, a po zmianach do innego typu i kalibru.
Kruger, dzięki za uwagi. (W ramach szerszego podziękowania nie zdradzę Ci, jak się pierwotnie nazywał bohater:)

Nie gadaj, czyżby... Artur Kruger?

Generalnie moją krytyką się nie przejmuj, jest bardzo mało profesjonalna, ot, zwracam uwagę na zgrzyty, na rzeczy które zgrzytają w moich uszach jeno, może słusznie, może nie. Małgorzata ci bardziej dopiecze :)
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Metallic
Pciuch
Posty: 1488
Rejestracja: sob, 22 mar 2008 21:17
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Metallic » pn, 01 gru 2008 16:18

mirgon pisze: Nie wiem dokładnie co chcesz przez to powiedzieć? Czy niewyraźnie tj, niedopisani czy też ich zachowanie nie jest takie jakie być powinno?
Chodzi mi o rys charakterów, zachowanie... Postać anioła stróża generalnie kojarzy się inaczej, niż wynika to z zachowania anioła w twoim tekście. Ok, możesz zaprezentować odmienną wizję takiego anioła, ale w takim wypadku powinno to być bardziej wyjaśnione, w takim krótkim dialogu sprawia to wrażenie chaosu. Twój anioł mści się na swoim "wychowanku", w dodatku mówiąc, że to ok, że nawet Bogu to nie przeszkadza. Bardzo ludzki ten anioł. A może Bóg też jest jakiś inny?
"...handlarz starym książkami odkrywa, że jego zarośnięte chwastami, najzwyklejsze w świecie podwórko jest znacznie dłuższe, niż się wydaje - w istocie sięga ono aż do samych bram piekieł."

Awatar użytkownika
mirgon
Mamun
Posty: 133
Rejestracja: pt, 16 lis 2007 09:59

Post autor: mirgon » pn, 15 gru 2008 11:40

Małgorzata pisze: Miałam się zabrać za komentarz, ale wtedy mi przerwano i nie wróciłam. Ale wrócę. Zawsze wracam. :)))
Czekam i czekam, i coś mi się wydaje, że Małgorzata to jak z terminatora, nie że człowiek maszyna, ale że kolejna część za rok...
Ale głośno się nie dopominam, ZWT 7 i pół rules, a i tam nie wesoło.
Nie chce mi się też wierzyć, że Kruger i Metallic wyczerpali limit uwag co do tekstu.
Dead man dance, dead man dance, stary...

Klakier

Post autor: Klakier » pn, 05 sty 2009 00:11

Witam mirgonie.
Trochę sie popastwię nad twoim tekstem:

1.
ciosaną ręką wiejskiego cieśli
- nawet jak jakieś strzępki klimatu się rysowały to wyjąłes tasak i zarżnąłeś go tym cieślą

2.
O dymiącej z lufy spluwie nie wspomnę
- jak to nie wspomnisz jak wspominasz?

3.
Coś mi w płucach zalegało, więc odchrząknąłem głośno i splunąłem mu tym czymś pod nogi.
- to jaki thriller medyczny o chorobach górnych dróg oddechowych :)

4.
Sam sobie jesteś winien – powiedział słodkim głosem.
- taki 357 magnum twardziel mówi słodkim głosem? Zarżnięty klimat zarżnąłeś ponownie

5.
Wbił we mnie wzrok i nie spuszczał.
- takie zdanie? No brzydkie toto.

6.
A pamiętasz jak byłem mały? Jak mnie w parku pedał dorwał?
- ufam, że chodziło raczej o pedofila, a dopiero później pedała :)

7.
Sam lepszy nie jesteś! Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień! Ty nie dość, że nie byłeś lepszy, nawet równy nie byłeś, tylko gorszy i rzucałeś kamieniami we wszystkich, którzy mieli z tobą cokolwiek wspólnego.
- tutaj anioł wdał się w pyskówkę, chyba mu to nie przystoi?

8.
Ty bydlaku! – Nie wytrzymał, pochylił się i wyciągnął oskarżycielski paluch. – Nie mogę już patrzeć na twoje czyny! Ta… ta ostatnia dziewczyna, to było jeszcze dziecko. Tak bardzo nie mogłeś powstrzymać chuci? Nie dość masz prostytutek? Musiałeś niszczyć czyjąś niewinność?
- anioł li to czy Anna Maria Wesołowska? Nie uważasz, że mu trochę nie przystoi tak gadać?

E tam. Nie mam sie doczego przyczepić, bo narratorem jest ta dziadyga Artur i swoje błędy możesz zwalić na niego.

Tekstów z pierwszej osoby nie będę już komentował.

Pochwały:
- Nie no, warsztat nawet sprawny, a ten Artur w swojej brzydocie wiarygodny
- pomysł też niezły, jakoś jest dynamicznie i dobrze się czyta

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6053
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » pn, 05 sty 2009 09:11

Ech ta dzisiejsza młodzież... Wejdzie, nie przywita się jak człowiek, nie przeczyta Forumokiety czy FAQ i już za łapanki się bierze...
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
terebka
Ośmioł
Posty: 606
Rejestracja: ndz, 13 lip 2008 23:56

Post autor: terebka » pn, 05 sty 2009 10:13

Klakier pisze:
O dymiącej z lufy spluwie nie wspomnę
- jak to nie wspomnisz jak wspominasz?
To taka figura retoryczna, Klakierze. Tak się mówi.
Klakier pisze:narratorem jest ta dziadyga Artur
Ten dziadyga.

Na "Łowisko" marsz!

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4461
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » śr, 07 sty 2009 11:48

Kruger, Ty się weź do pisania, a nie komentowania - w pierwszej dyscyplinie masz większe szanse.
"Jakby" wyrzuciłeś? I co zrobiłeś z porównania? Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy: "góra jakby z lodu" a "góra z lodu"?
Tak to jest, jak człowiek chce błysnąć za wszelką cenę :P
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4535
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » śr, 07 sty 2009 12:20

Iko, swoje szanse w dyscyplinie komentowania trzeźwo oceniłem już jakiś czas temu, dlatego teraz tykam sie co najwyżej spraw merytorycznych, językowych wolę nie - za mało mam tego profesjonalizmu, no powiedzmy wprost, jestem amator do kwadratu.
Natomiast moje szanse w dyscyplinie pisania ostatnio oceniam równie nisko. Dlatego piszę poowooli...

I jeśli można, to pokłócę się.
Twój przykład, "góra z lody" i "góra jakby z lodu" jest oczywisty, porównanie z lekkim wahnięciem i w efekcie autor oddaje wrażenie lodu, choć nie twierdzi, że to jest lód.
A co napisał nasz autor?
"Twarz jakby ciosana ręką wiejskiego cieśli"
"Twarz ciosana ręką wiejskiego cieśli"
Moim skromnym zdaniem samo wepchnięcie tutaj porównania jest niepotrzebne i nie będę już wstawiał bzdur w stylu "zaburzonego rytmu zdania". Bo celem tego sformułowania jest metafora a nie porównanie. Rolę metafory spełnia wystarczająco zdanie drugie, bez "jakby".
Jak ja rozumiem oba sformułowania? Celem autora było oddanie toporności rysów twarzy, wskazanie że wygląda jak po zabiegach chłopa parającego się zawodem nie wymagającym precyzji, a za to wymagającym siły. Tu nawiasem mówiąc uważam, że autor źle wybrał ten zawód, wiejski cieśla potrafi robić rzeczy bardzo delikatne i misterne, stąd propozycja zamiany na drwala.
Po wstawieniu do sformułowania słowa "jakby" zaczynam jako czytelnik mieć wrażenie, że rysy twarzy bohatera wyglądały podobnie jak gdyby chłop siłą je kształtował (ten wiejski cieśla) ale niezupełnie i właściwie tak nie było. No to oczywiste, ze tak nie było! Do tego stopnia oczywiste, że bez słowa "jakby" to też jest oczywiste. Zdanie bez "jakby" wystarczająco pełni funkcję metafory. IMHO i koniec tłumaczenia bełkotliwego komentarza.

Zapewniam Iko, że błyszczeć wolę tekstem niż komentarzem. Skoro czynię trud przeczytania tekstów (i czynię go przeważnie z przyjemnością, bo czytać lubię) i przy tym me niewprawne oko coś wychwyci, co mi się nie podoba - piszę. Ale nie piszę zauważ o wszystkim o czym się da a propos danego tekstu.

EDIT - literówki

EDIT 2.
Mirgon, bardzo znany izraelski Desert Eagle strzela amunicją rewolwerową .357 Magnum.

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4461
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » śr, 07 sty 2009 14:06

Kuger, ja Cię lubię, nie pisz mi takich elaboratów, bo mnie się ciężko odpowiada (fizycznie mam nieco ograniczone możliwości użytkowania klawiatury).

Dobrze, że nie piszesz o zaburzonym rytmie :). Niemniej poruszasz się w sferze interpretacji własnej. Moim zdaniem, ja po przeczytaniu, jak ja rozumiem itp. Tym samym sposobem z porównania, zrobiła się metafora.
Tymczasem pisząc:
Po wstawieniu do sformułowania słowa "jakby" zaczynam jako czytelnik mieć wrażenie, że rysy twarzy bohatera wyglądały podobnie jak gdyby chłop siłą je kształtował (ten wiejski cieśla) ale niezupełnie i właściwie tak nie było.
trafiłeś w samo sedno. Tak wyglądały, choć w rzeczywistości cieśla ich nie tykał :).
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Zablokowany