VII A EDYCJA WT - PÓŁTORA POWAŻNEGO DRABBLE'A

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » czw, 18 gru 2008 12:49

Część rzeczy które BH widzi jako błędy było celowe. Celowe nie implikuje że prawidłowe i słuszne.
Uwagi gramatyczne przyjmuję do wiadomości i spróbuję zastosować.

Za to niestety ogólny wniosek jest prawdziwy - nie udało mi się zupełnie przekazać zamierzonych treści i nie da się ich wyczytać z tekstu.

Modowane geny są celowe, tłumaczyłem to tu:
http://www.fahrenheit.net.pl/forum/view ... 749#200749

Wikipedia mówi mi: "Biomasa – masa materii zawarta w organizmach". Chodziło mi jednowyrazowy ekwiwalent dla "materia organiczna" w odpowiednim ujęciu ekonomicznym.
Trupy klonów idą do przetwórni w której przetwarzane są na nowe klony.
W ekonomii Ziemi, istotną cechą materii organicznej przeliczalną na masę jest jej wartość energetyczna jako źródło energii odnawialnej.
W ekonomii kosmicznych wojen kluczowe zastosowanie biomasy to produkcja (hodowla) organizmów, np ludzi. Nadal istotna jest masa. Ze 100 kg biomasy zrobimy jednego żołnierza albo 5 psów. Określenie kogoś biomasą oznacza że jego główną wartością dla nas jest masa materii organicznej z której się składa. To tak jak w Diunie gdzie ludzie są traktowani czasem jako chodzące worki z wodą.

"pięć lat od do ..." jest bezpośrednim rozwinięciem powiedzonka "łatwo przyszło łatwo poszło", wzbogaconym o informację że klony są szybko produkowane i że akcja dzieje się w kosmosie gdzie wystarczy mała awaria żeby umrzeć. Więc lewa i prawa strona ma ze sobą akurat tyle wspólnego co "łatwo przyszło" z "łatwo poszło". Niskie koszty uzyskania są ekonomicznie i/lub psychologicznie sprzężone z niską trwałością produktu. Kolejna rzecz której nie udało mi się przekazać.

Zrozumiał że klony to etyczny ekwiwalent dzieci bo tak jak dzieci choć nie mają jeszcze rozwiniętej osobowości, są pełne marzeń i potencjału do rozwoju. Wcześniej traktował ich jako etyczny ekwiwalent trybików machiny wojennej wroga. Kolejna rzecz której nie udało mi się przekazać w zrozumiały sposób.

Zrozumiał to nie dlatego że zabił ich wystarczająco dużo tylko dlatego że ma czas na przemyślenia czekając samotnie na nieuchronną i rychłą klęskę swojej frakcji/grupy/bazy. To jest przekazane w akapicie o zbrodniarzach Starej Ziemi, ale najwyraźniej nie jest zrozumiałe.

Liczba, tzn fakt że jest taka duża, wynika z konstrukcji świata - te klony są produkowane masowo i masowo giną. Kolejna rzecz której nie udało się przekazać.

Tekst o Bogu, tak samo jak cała reszta przemyśleń etycznych bohatera jest napisem naściennym skierowanym do nadciągających, oddziałów wrogiej frakcji. To powinno wynikać z akapitu o zbrodniarzach Starej Ziemi i przedostatniego akapitu, ale chyba nie wynika. Post factum wydaje mi się to zbędny akapit, powinienem był to wyciąć i użyć 18 słów do doprecyzowania reszty tekstu.

Puenta nie jest przypadkowa i dowolna. Jest komentarzem anonimowego żołdaka sił "wyzwalających", który to żołdak postrzega rojenia bohatera jako stek bzdur. Analogicznie bohater zawsze postrzegał marzenia o człowieczeństwie u swoich ofiar, ergo bohater jest przez analogię też klonem od którego nikt nie oczekuje filozoficznych przemyśleń. Suma summarum refleksje moralne bohatera okazują się objawem tej samej tęsknoty za człowieczeństwem którą jego ofiary wyrażały rojąc sobie że miały rodzinę. To jest ostateczny sens tekstu, którego najwyraźniej też nie udało mi się przekazać.

Wniosek łączny - czekają mnie kolejne lata pracy nad jasnością przekazu. Wracam do prób napisania o czymś banalnym tak żeby przynajmniej 50% ludzi rozumiało co miałem na myśli.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Ivireanu

Post autor: Ivireanu » czw, 18 gru 2008 15:12

BlackHeart pisze: A tytuł gdzie posiało? Gdzie te klucze do wyobraźni, do pól semantycznych, czy czego tam jeszcze? Nieładnie, autorze.
Chroniczny tytułowstręt ^^'
BlackHeart pisze: Ale miałem przyhamować ze złośliwością, więc zamilknę już.

A mnie złośliwość, jeśli szczera i poparta argumentem, absolutnie nie przeszkadza.

Jedną tylko mam uwagę z punktu czysto logicznego - ust oblizać z nożem w zębach się nie da, więc i "ale" powinno być. "Napotykam metaliczny posmak" - chodzi o trzymany w zębach nóż. Chcę oblizać usta, ale z powodu noża nie mogę. Aye? Mea culpa, że nie wyłapałeś sensu i celu zdania, a zacząłeś się bawić w okołostrukturalne analizy. Powinno być tak napisane, żebyś zrozumiał.

Całość krytyki przyjęto do wiadomości, przemyślę i spróbuję wykorzystać w następnym tekście. Dziękować ^^

Awatar użytkownika
BlackHeart
Pćma
Posty: 221
Rejestracja: sob, 01 gru 2007 08:48

Post autor: BlackHeart » czw, 18 gru 2008 15:39

Albiorix pisze:Zrozumiał że klony to etyczny ekwiwalent dzieci bo tak jak dzieci choć nie mają jeszcze rozwiniętej osobowości, są pełne marzeń i potencjału do rozwoju. Wcześniej traktował ich jako etyczny ekwiwalent trybików machiny wojennej wroga. Kolejna rzecz której nie udało mi się przekazać w zrozumiały sposób.
No, powiedzmy, że to akurat było zrozumiałe. Po Twoich wyjaśnieniach wiem, do czego pijesz.

Albiorixie, po Twoim poście mogę powiedzieć jedno. Przedobrzyłeś. 150 słów to za mało, aby przekazać te wszystkie informacje, o których wspomniałeś. Ograniczenie dało Ci się we znaki. Margota już chyba o tym wspominała, ale pozwolę sobie powtórzyć - w pisaniu drabble'a nie chodzi o upchnięcie dowolnej historii w limicie słów, ale o wybranie takiej historii, która zmieści się bez upychania.

=============================
in_ka - Nieudana lekcja
=============================

„Choćbyś mówił językami ludzi i aniołów…” (...) - ... a miłości byś nie miał, byłbyś niczym. Tak, wiem. I znowu to samo. Napis krwią, który absolutnie w żaden sposób nie jest powiązany z tekstem. Mogę sobie wstawić: "Choćbyś mówił językami Kurdów i Mongołów..." i sens całego tekstu pozostanie ten sam.

(...) Mi pisała słowa na ścianie. (...) - Imię. Nie to żebym miał coś przeciwko jakimś konkretnym imionom, ale uważam, że polscy autorzy powinni raczej unikać imion, które brzmią identycznie jak słowa imionami nie będące. To ogranicza ilość dostępnych struktur gramatycznych. Żeby nie być gołosłownym - autorka użyła imion "Mi" i "Sam". I już nie będzie mogła napisać np. "Mi podała mi książkę" albo "Sam został sam". No bo jak to brzmi? Gwoli jasności, nic autorce tutaj nie zarzucam. To bardziej rada na przyszłość.

(...) Wcześniej jedyne niespokojne sny Mi dotyczyły Sama (...) - Pogrubienie moje. To może dam mały prezencik. Nie chodziło czasem o wszelkie niespokojne sny? Zresztą, Poprawianie tego to próżny trud i zgadywanka, bo nie wiadomo, co autorka miała na myśli. Otóż, jest wcześniej, a nie ma teraz albo później. Figura retoryczna wisi w powietrzu.

(...) Syna genialnej siostry, która po studiach porzuciła rodzinne miasto i osiadła w odległym miasteczku. Pracowała szczęśliwa w wymarzonym laboratorium, celowo zlokalizowanym w zapomnianej okolicy, z uwagi na prowadzone dla celów militarnych badania.
Sam, nie pamiętał przedwcześnie zmarłego ojca, ale był do niego niezwykle podobny. (...)
- Co tu jest źle? Wszystko. Te zdania rozkładają cały tekst na łopatki. Ten potok szczegółów jest nie do przyswojenia podczas normalnej lektury, ale (co gorsza) trzeba go przyswoić, aby zrozumieć cały tekst. Problem podobny, co u Albiorixa - historia nie zmieściła się w limicie słów. Efekty jakie są każdy widzi. Tam niedomówienia, tu potok informacji. Tak źle i tak niedobrze.

(...) Nad wyraz dojrzały (...) - Podmiot domyślny? No dobra. Orzeczenie domyślne? Niech już będzie, jak musi. Ale oba na raz? Tak się nie pisze.

(...) Mi ucieszyła się, gdy Sam zamieszkał z nią. (...) - Czemu taki dziwny szyk? Czemu nie: Mi ucieszyła się, gdy Sam z nią zamieszkał? Po co kombinować?

(...) jego pilne ćwiczenia w opowiadaniu baśni, których go uczyła (...) - Czyli co niby? Uczyła dziecko opowiadać baśni? Zawsze myślałem, że dzieciom się bajki po prostu opowiada, tak dla ich frajdy. A tu, proszę - edukacja w zakresie gawędziarstwa.

(...) Ale wiedziała, że Sam innych potrafi jedynie ranić. (...) - Cyk. Kolejny prezencik. Żadna z definicji nie pasuje do pogrubionego.

(...) Sam w pustym mieszkaniu szybko znalazł truchło ciotki. (...) - Znowu jakiś dziwaczny szyk, utrudniający zrozumienie zdania. Nie lepiej: Sam szybko znalazł truchło ciotki w pustym mieszkaniu?

Fabuła: Kuriozalna, bo z jednej strony przegada do bólu, a z drugiej zupełnie niejasna. Po przeczytaniu nasuwa mi się jedno pytanie - kto zabił bohaterkę? Sama się zabiła? A może robot ją zabił? Nie wiem. A najgorsze jest to, że mnie to nie obchodzi, bo jej śmierć nie robi żadnego wrażenia. Narracja obraca się wokół osoby Sama, a Mi jest jakimś tam tłem, które czytelnikowi wisi i powiewa jak psi ku... eee, ogon na jesiennym wietrze. Nie potrafię też odgadnąć, w jakim celu robot został umieszczony (bo wnioskuję, że nie była to jego samodzielna decyzja) w mieszkaniu bohaterki. Że co niby? Jakiś eksperyment socjologiczny? Szlifowanie oprogramowania psychologicznego? Nie mam pojęcia. Kupy się to nie trzyma.

=============================

CDN

EDIT. do postu Ivireanu
ust oblizać z nożem w zębach się nie da
I dopiero teraz zrozumiałem, że chodziło o nóż. Metaliczny posmak często i gęsto odnosi się do smaku krwi. Większość czytelników (ja w każdym wypadku) z pewnością się już do tego przyzwyczaiła. A z przyzwyczajeniami wojować nie warto. Lepiej je wykorzystywać. Zaś zdanie, o którym mowa mogłoby wyglądać np. tak: Chcę oblizać usta, ale napotykam chłód ostrza.

Awatar użytkownika
in_ka
Fargi
Posty: 444
Rejestracja: ndz, 25 mar 2007 22:26

Post autor: in_ka » czw, 18 gru 2008 21:21

BlackHeart pisze: ... i sens całego tekstu pozostanie ten sam.
powiem tylko cytując mistrza: "Veritas est adaequatio rei et intellectus".
Tak to jest z odbiorcami. Na to nie mam wpływu.
No dobrze, mam, ale znikomy;)
BlackHeart pisze: Nie chodziło czasem o wszelkie niespokojne sny?
Nie, nie chodziło i nie biegało, i nie miało znaczyć. Zrewanżuję się prezencikiem: prezencik.
BlackHeart pisze: Otóż, jest wcześniej, a nie ma teraz albo później.
Wyobraźni i intelektowi odbiorcy umyślnie zawierzone. Łopatologii unikam.
BlackHeart pisze: Co tu jest źle? Wszystko. Te zdania rozkładają cały tekst na łopatki. Ten potok szczegółów jest nie do przyswojenia podczas normalnej lektury, ale (co gorsza) trzeba go przyswoić, aby zrozumieć cały tekst.
Możesz przybliżyć jak prostej kobiecie?
BlackHeart pisze: (...) Nad wyraz dojrzały (...) - Podmiot domyślny? No dobra. Orzeczenie domyślne? Niech już będzie, jak musi. Ale oba na raz? Tak się nie pisze.
Co proponujesz?
BlackHeart pisze: (...) Mi ucieszyła się, gdy Sam zamieszkał z nią. (...) - Czemu taki dziwny szyk? Czemu nie: Mi ucieszyła się, gdy Sam z nią zamieszkał? Po co kombinować?
Zdanie omawiane i zaproponowane są równoważne.
Kwestia estetyki, stylu i rytmu.
Dlatego niech pozostanie to kwestią wyboru autora.
Chyba, że uzasadnisz, że to błąd.
BlackHeart pisze: Czyli co niby? Uczyła dziecko opowiadać baśni? Zawsze myślałem, że dzieciom się bajki po prostu opowiada, tak dla ich frajdy. A tu, proszę - edukacja w zakresie gawędziarstwa.
A co z związku z tym chcesz mi powiedzieć? Że ponad swoje doświadczenie (tu: myśli) nie potrafisz ogarniać rzeczywistości?
No proszę Cię!
BlackHeart pisze: Żadna z definicji nie pasuje do pogrubionego.
Definicja I.
BlackHeart pisze: (...)A najgorsze jest to, że mnie to nie obchodzi, bo jej śmierć nie robi żadnego wrażenia.
I taka dokładnie była moja intencja. To truchło nie jest istotne.
I rzeczywiście nadmiarowe. Poważny błąd, przyznaję.

Edytka: literówka

Awatar użytkownika
BlackHeart
Pćma
Posty: 221
Rejestracja: sob, 01 gru 2007 08:48

Post autor: BlackHeart » czw, 18 gru 2008 23:43

in_ka, wiesz co? Ja też znam łacinę. Na tyle, żeby zrozumieć, co napisałaś. Tak, retorykę Shopenhauera też znam. Na tyle, żeby wychwycić przytyk i jego przyczynę.

Już mnie paluchy świerzbiły, żeby napisać: "Aquila non captat muscas" i dać sobie spokój. Ale mam dobry dzień. Dietkę sobie urozmaicę.
Tak to jest z odbiorcami. Na to nie mam wpływu.
No dobrze, mam, ale znikomy;)
Z takim podejściem szczerze proponuję darować sobie pisarstwo. Jako pisarz decydujesz w stu procentach, jak czytelnik odbierze Twój tekst. Jeśli czytelnik rozminie się z Twoją wizją, to nie znaczy, że jest głupi, lecz że Ty nie potrafiłaś przekazać słowem swoich myśli. Pisarz ma panować nad tworzywem. Kropka.
Nie, nie chodziło i nie biegało, i nie miało znaczyć. Zrewanżuję się prezencikiem: prezencik.
Za prezencik dziękuję. Nareszcie wiem, jak odmieniać przymiotnik jedyny. Moje pytanie brzmi - co zalinkowana strona ma wspólnego z moim argumentem? Za chudy w uszach chyba jestem, żeby to pojąć.
Wyobraźni i intelektowi odbiorcy umyślnie zawierzone. Łopatologii unikam.
Nie unikasz, ale o tym później. Posłużyłaś się połową figury retorycznej, burząc zupełnie logikę wypowiedzi. Awangardę uprawiasz? Tak publicznie? Nie wstyd Ci?
Możesz przybliżyć jak prostej kobiecie?
A co tu jest do przybliżania? Czego nie rozumiesz? Nadmiar informacji w krótkiej partii tekstu szkodzi prozie. Prościej nie potrafię.
Co proponujesz?
Ja tu jestem od wytykania błędów, a nie redagowania. Za redagowanie dostaję pieniądze. Ale niech Ci będzie. Proponuję wstawić do cytowanego fragmentu albo podmiot, albo orzeczenie.
Zdanie omawiane i zaproponowane są równoważne.
Kwestia estetyki, stylu i rytmu. Dlatego niech pozostanie to kwestią wyboru autora. Chyba, że uzasadnisz, że to błąd.
Kwestia estetyki i stylu? Nie. Rytmu? Owszem. Zaś zły rytm męczy czytelnika. Czyli to błąd.
A co z związku z tym chcesz mi powiedzieć? Że ponad swoje doświadczenie (tu: myśli) nie potrafisz ogarniać rzeczywistości?
No proszę Cię!
To ja Ciebie proszę: nie wmawiaj mi, że opiekunka ucząca dziecko opowiadać bajki to normalna rzecz. Jest na forum sporo ludzi, co się potomstwa doczekali. Spytaj ich, jak mi nie wierzysz.
Definicja I.
No, to teraz proszę mi ładnie pokazać palcem w Twoim tekście do jakich przeciwieństw, kontrastów czy odmiennych treści odnosi się spójnik, o którym mowa.

I słów kilka na koniec - in_ka nie unoś się tak. Odnoszę wrażenie, że niezbyt dobrze odebrałaś krytykę, a ja przecież do Twojego tekstu piję, nie do Ciebie. Miejże, dziewczyno, więcej dystansu do swojej pracy. Ja tu nie siedzę z jakiejś chorej potrzeby wyzłośliwiania się na tekstach. Chcę się podzielić jedynie swoim doświadczeniem (jakie by ono nie było). Nikomu jednak nie zamierzam tego doświadczenia na siłę do gardła wpychać. Nie podobały się moje komentarze? in_ka, trudno mnie zmusić do złożenia obietnicy (bo obietnic zawsze dotrzymuję), ale Tobie mogę jedno obiecać - powiedz jedno słowo, a Twoich tekstów komentował nie będę.

A teraz do rzeczy...

=============================
Keiko - Sztuczna inteligencja
=============================

Językowo naprawdę w porządku. Nie widzę żadnych błędów, choć radzę poczekać na Ikę albo Margotę, bo może czegoś nie zauważyłem. Gorączka mnie wgniata w fotel, więc to możliwe.

Mam jednak jedną uwagę odnośnie języka. Posłużyłaś się, autorko, terminologią informatyczną i drzemie w tym pewne ryzyko. Ja akurat wiem, co to "pakiet" czy "mapowanie", ale czy statystyczny Polak będzie to wiedział? Trochę to zawęża grono odbiorców. Nie mówię, że to źle, nie oceniam. Tak tylko sygnalizuję.

Sam pomysł dość ciekawy, choć nie potrafię go z tematem warsztatów powiązać. (Keiko, jakim cudem żeś Ty się uchowała przed żółcią ;) ). Aż mi się przypomina news wyczytany gdzieś w prima aprilis, że niby Google zyskał świadomość i sam sobie dopisuje skrypty :)

=============================

CDN

Awatar użytkownika
in_ka
Fargi
Posty: 444
Rejestracja: ndz, 25 mar 2007 22:26

Post autor: in_ka » pt, 19 gru 2008 01:10

BlackHeart pisze:...wiesz co? Ja też znam łacinę. Na tyle, żeby zrozumieć, co napisałaś. Tak, retorykę Shopenhauera też znam.
A czyż ośmieliłabym się cytować nie ufając, że będę zrozumiana?
BlackHeart pisze: ...Jako pisarz decydujesz w stu procentach, jak czytelnik odbierze Twój tekst. Jeśli czytelnik rozminie się z Twoją wizją, to nie znaczy, że jest głupi, lecz że Ty nie potrafiłaś przekazać słowem swoich myśli. Pisarz ma panować nad tworzywem.
...ale nie zostałam.

Orle! Nie wezmę odpowiedzialności za 100% odbioru tekstu przez czytelnika i nie z powodu, jakobym uważała go za głupiego. Tylko dlatego, że nie mam wpływu na jego doświadczenie, wiedzę i związane z tą bazą podstawową asocjacje, jakie jego umysł wytwarza. Powiem nawet, że bardziej mi zależy na tej twórczej obecności czytelnika, niż na pracy polegającej na prowadzeniu na smyczy. Ale to o odbiorze.
Panowanie nad tworzywem - w moim rozumieniu: opanowanie warsztatu umożliwiającego przekazanie myśli zasadniczej - masz absolutną rację - jest bardzo ważne.
I tu po raz kolejny przyznaję - jeśli nie potrafiłeś powiązać tak czytelnego i wyświechtanego cytatu, który rozpoczynał mojego półtorego z dalszą częścią tekstu to rozumiem, że przyjęłam jakieś nieprawidłowe założenie. Ale spoilera umieszczać nie zamierzam. Półtory opublikowan, rozpoczął własne życie i ma otrzymać takie opinie/komentarze, jakie ktokolwiek zechce na jego temat zamieścić.
BlackHeart pisze: No, to teraz proszę mi ładnie pokazać palcem w Twoim tekście do jakich przeciwieństw, kontrastów czy odmiennych treści odnosi się spójnik, o którym mowa.
No to paluchem:
Lubiła jego zapatrzenie (...)Ale wiedziała, że (...)potrafi jedynie ranić
BlackHeart pisze: ...a ja przecież do Twojego tekstu piję, nie do Ciebie. (...)Chcę się podzielić jedynie swoim doświadczeniem (...) Nikomu jednak nie zamierzam tego doświadczenia na siłę do gardła wpychać(...)
Ależ Orle! Pij i dziel się, jakbym miała jakowe odruchy wymiotne zawczasu ostrzegę.

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pt, 19 gru 2008 01:31

BlackHeart pisze:Sam pomysł dość ciekawy, choć nie potrafię go z tematem warsztatów powiązać. (Keiko, jakim cudem żeś Ty się uchowała przed żółcią ;) ).
To ja jako przypadkowy czytelnik odpowiem. Temat w skrócie to "samotność i szaleństwo". SI jest tutaj niewątpliwie samotna i dyskusyjnie szalona (bo zaistniała i bo nie zauważa ludzi - te dwie rzeczy można podciągnąć pod szaleństwo jeśli się uprzeć).
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 19 gru 2008 04:53

In_ka pisze: "Veritas est adaequatio rei et intellectus"
Prawda to zgodność rzeczy i myśli.
Czerń w Sercu pisze:"Aquila non captat muscas"
Orzeł nie łapie much.

Dla tych, którym lingua jest obca.
So many wankers - so little time...

Gryząca

Post autor: Gryząca » sob, 20 gru 2008 12:39

Oto następna partia tekstów, od Siergieja do Albiorixa, została niecnie przeczytana. Nie było mnie tylko półtora tygodnia, a tu takie zmiany. Proszę, proszę, nawet mięcho od strony Wanderleja poleciało. :) Się dzieje. Zapraszam drogich Autorów do zapoznania się z moimi opiniami na temat ich drabble. Proszę pamiętać, że każda opinia jest tak naprawdę subiektywna i dopiero po zebraniu dziesięciu, dwudziestu, od różnych osób, można uzyskać w miarę klarowny obraz sytuacji.

Siergiej – Dość tendencyjne. Ilustruje pierwszą myśl nasuwającą się po przeczytaniu tematu. Styl nie najgorszy. Ale fabuła... Nic ze śmierci Wiktora nie wynika, ot przyszła kostucha i zabrała. Podobało mi się do momentu „tak wygląda śmierć”. To zatrzymanie czasu. Mam propozycję rozwiązania (niby nie wolno Mieć Propozycji, ale jakoś tak mnie korci, bo problem jest w tematyce). Opowiadanie mogłoby się kończyć powtórzonym „tak wygląda śmierć”, następującym po opisie Dziewczyny. Miałoby wtedy puentę, które jest grą słów.

Don Centauro - Bardzo mi się podoba. Przeszkadza mi tylko jedno: że ten żołnierz jest Amerykaninem, dodatkowo Amerykaninem szablonowym, książkowym. Ten bohater jest sztuczny i co najgorsze, nie Ty go takim stworzyłeś. Wcześniej zrobił to ktoś inny. Widać zbyt duży wpływ kultury masowej. A tak - ciekawa puenta i fajnie się czytało. Polecam.

Labalve - „Jesteś szalona”:P Mało wyraziste. Przypomina napisy do filmów. Dialogi wydają się być trochę „puste”. Każde słowo, nawet w konwersacji, powinno być po coś. Treść: niezła, przy lepszej formie można by z tego więcej wyciągnąć. Przydałoby się także mocniej podkreślić puentę.

Terebka - Podobało mi się całkowicie, puenta i wszystko. Polecam. Motyw z samobójem, ale oryginalnie pokazany. Dowód, że każdy temat na Ziemi można przedstawić ciekawie.

An – nah – Praktycznie nie mam się do czego przyczepić. Powiem jedno - forma lepsza niż treść, treść jest jakby pretekstem. Nie powala na kolana, ale mogę polecić.

Hundzia - ”(...) jawiły się niewyraźnymi cieniami, ledwie na skraju widzialności.” dwa razy powiedziane to samo. Scaliłabym opis spalonego budynku. Jest rozmyty. Nie ukazuje rozmiarów katastrofy. Nie wiem też czy główny bohater wlazł do budynku czy już tam wcześniej był. Warto byłoby o tym wspomnieć. Klimaty Death Note' owe i aniołkowe. Nie przepadam, ale większości ludności się podobają.

Urlean - Spóźnieni kochankowie? I samobój następny. Podoba mi się zakończenie. Tylko warto byłoby, zamiast bawić się w domysły (kto dziś ma na to czas?), podkreślić mocniej wiek tych osób. Nie do końca zrozumiałam, czy on są starsi, ale... lepiej żeby byli, bo dwójka nastolatków popełniająca samobója jest tendencyjna. A dziadkowie jakoś jeszcze się „bronią”. (Z ostatniej chwili: Mniemam, iż najpierw miało się wydawać, że to są młodzi ludzie, a potem, że jednak staruszkowie. Niestety zostało to zbyt mętnie napisane, żeby zorientować się od razu. Mój osąd, co do wyraźniejszego podkreślenia wieku tych osób (z tym , że nie robimy tego zaraz na początku opowiadania) się nie zmienia.)


Zabroniona
- kiedy przeczytałam pierwszy raz, podobało mi się. Powiem, niezłe, ale czegoś w tym brakuje - było zbyt intuicyjne, przez to „pomieszane”. Zakończenie i pomysł do mnie przemawia. Tylko przydałby się wyraźniej powiedzieć - kto jest dręczycielem Historii? Może powinny to być np. ludzkie dusze? A nie niedookreślone coś?


Marinho- niezłe. Powiem, że ciekawe. Podoba mi się budowa tych zdań. Treść jest ładnie pokazana. Czy mam jakieś zastrzeżenia? Raczej nie. Mogę więc spokojnie polecić opowiadanie.

Pitt – Opowiadanie bardzo mi się podoba. Niby o mordercy, ale jakim zaskakującym. Zastrzeżenie: ostatnie zdanie mogłoby spokojnie zostać usunięte lub przesunięte wcześniej. Zakończeniem mogłoby spokojnie pozostać zdanie o raciczkach. Polecam. Puenta jest rozwalająca. Dobór słów - nieskomplikowany, dużo powtórzeń, ale to jest uzasadnione, z uwagi na to kim jest narrator/ główny bohater.

Kpiach – Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy:
„Ogromna kałuża krwi powoli zastygała na podłodze. Patrzyła na nieruchome ciało, a pamięć podsuwała obrazy niedalekiej przeszłości.”
Kałuża patrzyła? Tutaj mamy gubienie podmiotu. Dość typowe. Kiedy autor X zasłania twarz bohaterowi, nazywając ta osobę tylko czasownikiem, bardzo często pojawia się taki problem. W tym wypadku myślę, że można „ratować się” akapitem, ewentualnie zastąpić „kałużę” synonimem w rodzaju męskim. Treść mnie zaszokowała. Fu! Przywodzi na myśl cywilizację jaszczurów z „Edenu”. Nie powiem, żeby uśmiechał mi się pomysł składania jajek we własnym facecie, ale opowiadanie jest dość wyraziste i zapadające w pamięć.


Nothink
– Fuj! Takie słodkie klimaty rodem z ASP. Turpizm w najczystszym wykonaniu. Opowiadanie mi się podoba, ponieważ na początku wydaje się coś innego, a na końcu coś innego się okazuje, przy czym poprzednia część nie traci nic ze swojej poprawności. Opowiadanie jest wstrętne, ale jest dobre.

Podzjazdem – To opowiadanie podoba mi się mniej. Widzę Twoje zdania na biało, więc prawdopodobnie posiadają dużo „niepotrzebnych” szczelin. Może są to jakieś zbędne słowa, albo cały czas używasz podobnych części mowy? Zaletą jest, że piszesz dość lekko. Co do treści – mało odkrywcza wedle mnie. Coś z niej można by było wyciągnąć, ale nie w obecnej formie. Nie zniechęcam Cię jednak do pisania. Zaletą „szczelinowości” jest to, że można ją mocno uzupełnić, obciążyć, bez katowania czytelnika zbyt ciężkim stylem.

Sexy Babe - Brudne łapy Sida:D To opowiadanie mi się podoba, jest lekkie i zaskakujące. Świetnie pokazane intuicyjne podejście do życia, bez zbędnego bełkotu. Polecam.

Ivireanu – Postać przypomina mi skrzyżowanie Rambo ze „Stalowym Szczurem”. Kiedy czytam o niej, widzę Amerykanina. Nie wiem, czy to dobrze. Historia, wraz z puentą, jest fajna. Bohaterowi zabrałabym trochę tych przekleństw, które przywodzą na myśl filmy klasy B tłumaczone przez lektora. Dramatyczne „cholerny” zamieniłabym na coś bardziej indywidualnego. Polszczyzna obfituje w tak piękne przekleństwa...

Tin - Bardzo piękne opowiadanie. Trochę „naiwne”, ale to dobrze, przywodzi na myśl bajkę. Zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Oto, jak umiejętnie zrobić coś z tendencyjnego „samobója”. Polecam. Jeden z moich faworytów.

Marcin Robert – To opowiadanie też mi się podoba. Jest oryginalne. Pierwszy raz, jak je przeczytałam, wybuchnęłam śmiechem po przeczytaniu puenty. Całe zagadnienie skomplikowane, a wniosek taki prosty. Wada: prawdopodobnie zbyt luźne nawiązanie do tematu.

Radioaktywny – Okrutne i brutalne. Biedny mędrzec. :( Nie lubię opowiadań, gdzie z „dobrych” robi się frajerów, z ze „złych” cuda nad cudami dla samego efektu. Przez takie twory współczesny świat przezywa chaos. Nieźle napisane, ciekawie, pewnie są jakieś błędy (to zapewne odnajdzie Ci ktoś inny), z wyobraźnią, ale nie w moim guście. Takich rzeczy jest po prostu za dużo. Jak było za dużo królików w Australii, też je trzeba było zwalczać, boby wszystko wpierniczyły.

Albiorix - Podoba mi się pomysł. Nieźle też przekazany. Naprawdę smutne, przejmujące opowiadanie. Uwaga: na pierwszy rzut oka nie widać granicy między napisem na ścianie, a opowiadaniem narratora (dwoma ostatnimi zdaniami). Może napis na ścianie powinien być kursywą? Prawdopodobnie opowiadanie, skracane na potrzeby formy, straciło coś z dwóch ostatnich akapitów. Polecam.

Na razie tyle. Jeszcze dziś powinien pojawić się dalszy ciąg. Chwilowo przerywamy audycję. Piiip.

Ivireanu

Post autor: Ivireanu » ndz, 21 gru 2008 20:39

Gryząca pisze: Ivireanu – Postać przypomina mi skrzyżowanie Rambo ze „Stalowym Szczurem”. Kiedy czytam o niej, widzę Amerykanina. Nie wiem, czy to dobrze. Historia, wraz z puentą, jest fajna. Bohaterowi zabrałabym trochę tych przekleństw, które przywodzą na myśl filmy klasy B tłumaczone przez lektora. Dramatyczne „cholerny” zamieniłabym na coś bardziej indywidualnego. Polszczyzna obfituje w tak piękne przekleństwa...
Fajna? A to dziękuję ^^
Rambo ze "Stalowym Szczurem", powiadasz... hmm. Nie widziałam Amerykanina pisząc, ale to cenna uwaga. Ta o przekleństwach też, przyznaję Ci rację w 100%, kiedy patrzę na ten tekst teraz.
Historii, w przeciwieństwie do niektórych, nie chcę objaśniać jako takiej. Skoro w ogóle istnieje potrzeba jej objaśniania, to najwidoczniej źle to napisałam. I tyle. ^^

Gryząca

Post autor: Gryząca » sob, 27 gru 2008 18:40

Ivireanu pisze:
Gryząca pisze: Ivireanu – Postać przypomina mi skrzyżowanie Rambo ze „Stalowym Szczurem”. Kiedy czytam o niej, widzę Amerykanina. Nie wiem, czy to dobrze. Historia, wraz z puentą, jest fajna. Bohaterowi zabrałabym trochę tych przekleństw, które przywodzą na myśl filmy klasy B tłumaczone przez lektora. Dramatyczne „cholerny” zamieniłabym na coś bardziej indywidualnego. Polszczyzna obfituje w tak piękne przekleństwa...
Fajna? A to dziękuję ^^
Rambo ze "Stalowym Szczurem", powiadasz... hmm. Nie widziałam Amerykanina pisząc, ale to cenna uwaga. Ta o przekleństwach też, przyznaję Ci rację w 100%, kiedy patrzę na ten tekst teraz.
Historii, w przeciwieństwie do niektórych, nie chcę objaśniać jako takiej. Skoro w ogóle istnieje potrzeba jej objaśniania, to najwidoczniej źle to napisałam. I tyle. ^^
Nie widzę potrzeby tłumaczenia Twojego tekstu. Z tym objaśnianiem masz rację, tekst musi być na tyle dobry, żeby obszedł się bez uzupełnień, tzn. przetrwał, choćby nie zawsze był zrozumiały. Cieszę się, że mogłam coś doradzić. ;)

Tymczasem z otchłani pierniczków, kutii i szmat do podłogi wyłaniam się na powrót, by wspomnieć klika słów na temat przedziału in_ka - Maximus Sory, chciałam wcześniej, ale się nie dało. Zaraz... Maximus? U nas jest sklep z lampami, który się tak nazywa. :D na pocieszenie powiem, że to jest dobry sklep z lampami.

in_ka – Po pierwsze - „miasteczko” i „miasto” - powtórzenia. Niepotrzebny przecinek przed „Sam” w drugim akapicie. „Wprawiać” i „sprawiać” - zbyt bliskie sobie wyrazy, aby mogły egzystować obok siebie. Puenta niezła. Czy mi się podobało? Historyjka o gościu, który jest genialny, ale nie ma uczuć, później okazuje się maszyną i tradycyjnie kogoś zabija (czy tam bezwrażeniowo obserwuje czyjąś śmierć). Hmm... pomysł nie wydaje się najnowszy, ale opowiadanie jest niezłe. Koneserom polecam.

Keiko - A jaką orkę uwolni dziś Keiko? Otóż Keiko porównała proces zdobywania wiedzy przez studenta do pracy komputera. Pomysł niezły, nie widzę tez powtórzeń ani większych błędów (od mniejszych błędów jest korektor w wydawnictwie). Opowiadanie według mnie jest fajne i zasługuje, żeby je polecić.

BMW - To opowiadanie też mi się podoba, pisane jest ładnym stylem, ale sprawia wrażenie, iż było kiedyś czymś dłuższym i zostało na siłę skrócone. Całkowicie zrozumiałe staje się dopiero za drugim razem, więc prawdopodobnie zabrakło miejsca na jakieś dopowiedzenie (konkretnie we fragmencie o dyskusji trzech Władców). Bardzo oryginalne użycie drugiej osoby liczby pojedynczej. Trzeba by „zdłużyć”, ale wtedy drabble by nie wyszedł. Polecam, bo opowiadanie ciekawe.

Buka - Rozumiem nawiązanie. Wow :p To opowiadanie podoba mi się mniej od poprzedniego. Jest mało wyraźne. Występują tam dwie osoby, prawda? One się mieszają, z niewiadomych przyczyn. Opowiadanie staje się zrozumiale po czwartym przeczytaniu i nie świadczy to o moich intelektualnych brakach. Olaf, August, August, Olaf... Krótkie, jakby szarpane zdania, oraz mętna puenta. Zrobił coś bratu, co miał prawdopodobnie zrobić sobie. Tylko Olaf czy August?

jazoo - No i fajne. Całkiem zgrabne, prościutkie, logiczny początek i zakończenie, Fabuła prowadzona obrazowo, bez marnowania słów. Tyle zostało przekazane w tak malutkim fragmenciku. Patrzcie i podziwiajcie. Flinstonowie nadchodzą! (Ps. Dałam do poczytania mojej babci. Podobało jej się. Do czego dążę... Ona zwykle fantastyki nie toleruje.)

beton- stal -Też jest niezłe. Ma dobre zakończenie i ogólnie zawiera ciekawy pomysł. Nie jest chamsko antyreligijne (nie lubię rzeczy chamsko antyreligijnych), czego się spodziewałam, natrafiwszy przez przypadek wcześniej na recenzję tego opowiadania. Zaskoczyłeś (łaś) mnie. Mogę polecić.

mirgon - Hm, co można powiedzieć o tym opowiadaniu. Mam do niego stosunek ambiwalentny. Rzeczywistość staje się więzieniem, z którego bohater X próbuje się wydostać. Opisane mętnie, ale to wydaje się być uzasadnione. Czegoś temu brakuje, tylko czego? Mój obecny stopień wiedzy pozwala mi tylko powiedzieć, że czegoś. Całkiem możliwe, że, bez znajomości tematu warsztatów, nie wiadomo byłoby, o co chodzi. Zalety: ładny język i dobra metafora.

Melchior - Tutaj mamy mój „ukochany” temat – zabójstwo z-zimną-krwią i sobie-leżące zwłoki. Czy przekona mnie tym razem? Z widocznych błędów mamy tu gubienie podmiotu w grupie zdań: ”Nie zwracając uwagi na techników podszedł do trupa. Leżał na podłodze, z rękami rozłożonymi jak rzucona w kąt szmaciana lalka. Jego głowa spoczywała w kałuży krwi, spoglądając zapadniętymi oczami na brudny sufit.” Mamy też tutaj dość prosty styl i dość zrozumiałą sytuację. Najbardziej podoba mi się zdanie: „Z radością witamy nasze nowe drzewko w pierwszym kręgu.” Zaskoczenie jest, trup nie jest ukazany w śmiertelnie nudnej scenerii, diabeł nie jest tendencyjny w zachowaniu (mimo, że w wyglądzie i owszem). Całkiem niezłe opowiadanie. Po likwidacji błędów może nawet zostać polecone. :)

Lukan.z - To opowiadanie też nie zachwyciło mnie zbytnio, z tego względu, że przypomina mi skrzyżowanie „Opowieści wigilijnej” z „Pamiętnikiem satanisty”. Obie pozycje są naiwne, w znośny jednak sposób, w przeciwieństwie do Twojego tworu. Niestety. Cormowe ZUO jest opisane zbyt dosłownie, tak samo zbyt łopatologiczny wydaje się koniec mordercy – gościu sam zostaje zamordowany. Myślę, że nie trzeba oznajmiać wszem i wobec, iż Corm mordował dla szatana, bo sam pomysł zabicia Wigilii jest iście szatański. Zaletą opowiadania jest lekki styl i przejrzystość oraz pewna poprawność. Nadaje się do tworzenia bajek, tylko trzeba unikać zbytniej dosłowności. Wierszyki - przez zastosowanie rymów częstochowskich staja się naiwne. To akurat nie przeszkadza, bo Duchy Wigilijne kojarzą się z istotami naiwnymi.

BlackHeart
- To opowiadanie jest poprawne, proste, wyraziste i nie ma żadnych niedopowiedzeń. Za to zawiera tematykę „anioły i demony” oraz „morderstwo-z-zimną-krwią”.Razem! Wiemy, co to oznacza. ;) Wykorzystywanie naiwności kobiety do Czegośtam, czego konsekwencja jest jej wieczysty bezruch, wampirowe zyskiwanie czegoś jej kosztem i czarne skrzydełka pana Upadłego – wszystko już kiedyś było. Ciekawe, co wykombinujesz w następnej części. Dzieło zyskuje u mnie rangę Może Być i polecenie dla koneserów.

Immora Fray - wsunięcie swojej miłości na obiadek tez już kiedyś było. Bohaterka jest wampirem albo wilkołakiem, który obowiązkowo musi wżerać ludzi (jakby nie było większych i smaczniejszych stworzeń). Do tego ma instynkt, którego nie potrafi opanować. Prawda? „Wywiadu nie udzielam”- słyszę w odpowiedzi. Jeżeli się mylę co do tematyki – historyjka może być rozumiana dwojako. Styl „kobiecy” i intuicyjny. Całkiem ładny. Temat ideologicznie mnie nie przekonuje. Miłośnikom wampirów i wpier***lania płci przeciwnej polecam. Błędy: ”Byłam na skraju, kiedy stanąłeś mi na drodze.” Na skraju czego? Za to ostatnie zdanie bardzo mi się podoba.

Bakalarz - Biblia? O tak, „Pieśń nad pieśniami”. Kipi od złota, ozdobników i patosu, czasem nawet... jest to przegięte ;) Pewnie specjalnie. Przerysowanie cech patetycznych daje efekt komiczny. Opowiadanie jest oryginalne, chociaż łebek Seta chyba inny był niż szakali. Przeszkadza mi zderzenie czasoprestrzenne – trzy wymienione słowa są z Rewolucji Francuskiej, a Biblia i faraonada istniały dużo dużo wcześniej. Nie chce się tu popisywać brakiem wiedzy, ale jakoś mnie to razi. Może tu o styl empire chodzi, cholera wie. Dobra, nie wiem. Styl kształtowany na biblijny, poprawny i przejrzysty. Nie wiem, czy mi się podoba, chyba nie do końca, zbyt mocno sposób pisania naśladuje Pismo Święte, przez co Autor doprowadza do zderzenia stylów i... niestety przegrywa. Puenta za to jest świetna.

Tenshi - To opowiadanie, że tak powiem, jest intrygujące. Nie do końca przejrzyste, ale nasuwa wiele ciekawych obrazów. I jest smutne w jakiś sposób. Gdyby nie ściskać go w drabble'u, byłoby na pewno jeszcze lepsze. Zdania są budowane poprawnie, nawet powtórzenia nie rażą. Nie zrozumiałam za pierwszym razem, ale nie z powodu niedoskonałości stylu, tylko z powodu wielu informacji w jednym miejscu. Nie sposób było skupić się na wszystkim naraz. Biedna babcia :(

iskra - Chyba jest krótsze niż 150 słów. Zagubiony podmiot w miejscu: „Dom Przeklętych Kamieni był martwy dla niego tak, jak dla zwykłych śmiertelników. Zaklął, ukląkł bezradnie.” O podobnej sytuacji napisałam już koledze od „Edenu” i jajeczek. Czy mi się podobało? Na początku nie, ale czytając któryś raz prawie się przekonałam. Jest swego rodzaju egzotyczne. Kiedy wyobrażam sobie postać Stafforga, widzę członka jakiegoś pierwotnego plemienia i scenerię afrykańską. Trudno mnie przekonać do tematyki flaczków i martwych kobiet, ale opowiadanie jest poprawne, treść jest wyrazista, a puenta zaskakująca. Gościu ma zonka i to niezłego. Został ukarany za swoje ciemne praktyki. Nareszcie ktoś zrobił frajera ze złej osoby. Podoba mi się też wymieszanie myśli postaci z mową narratora.

Maximus - Tutaj mamy opowiadanie oparte niemalże na samych dialogach. Pamiętajmy, ze nie oceniam człowieka, tylko jego dzieło. Jest Pan Psychopatyczny oraz jego niedoszła ofiara – jakoś tak pokazane ciekawiej niż zwykle. Co mogę powiedzieć?- jest niezłe, dialogi są poprawne i w całości pokazują sytuację. Zakończenie jest zastanawiające. Kolor opowiadania - biało - zielony, czyli opowiadanie jest bardzo lekkie. Czego zabrakło? Wedle mnie jest już zbyt lekkie, przydałoby się czymś je zagęścić, może większym udziałem narratora, albo wpleceniem części opisu do dialogu? Nie chcę zaszkodzić pewnemu indywidualizmowi stylu, dlatego poczekam na inny Twój twór.

Uff, zostały dwa. Dziś czy jutro? Dziś, jeśli mi nic nie przeszkodzi, właśnie się do nich biorę.

Mamy! abstrakcja i baba_JAGA . Zapraszam.

abstrakcja - Czy to jest o niewidomym? Jeśli tak- winszuję poruszenie tematyki społecznej. Jeśli nie- może być rozumiane wielorako. Zdania budowane dość porządnie, intuicyjnie, podążają ściśle za myślą. Zabrakło wyraźnej, zaskakującej puenty. Bardzo trudno mi zinterpretować ten tekst, jedno jest pewne: pisała go osoba głęboko emocjonalna. Powtórzenia? Tutaj są na swoim miejscu, potęgując uczuciowy wydźwięk. Co jeszcze... Zabrakło mi kreatywności, by się czegoś doczepić. Niech Autor pisze i publikuje, rozwijając naturalny styl, a ja sobie chętnie poczytam.

baba_JAGA – Aha! Skup się tu człowieku i jakie cuda znajdziesz! „Opadłszy z sił oparła się bezwładnie o ścianę i osunęła w dół.” Tu jest coś tego... przegadane, co nie? ;) Skoro opadła z sił, oczywistym jest, że musiała się oprzeć bezwładnie, więc... redukcja? Następne: „Nagły podmuch silnego wiatru zawirował wokół niej i znikła na chwilę w szarej chmurze.” Coś mi tu nie gra. Bob Budowniczy by przebudował, ale to już domena Autorki. Temat: fallen emo angel (lecą pomidory od strony Wanderleja), jakich tysiące. Aniołkofile zachwyceni. Ja? Może z leksza mniej. Masz trudne zadanie – opisać mało tendencyjnie Pana Upadłego. Ciężka sprawa, z uwagi na „anielską” modę, wszem i wobec miłościwie nam panującą. Rada: będzie dobrze, nie przegadywać. Zwłaszcza, że styl jest obrazowy i przejrzysty. Pozdrawiam.

Koniec. Pozdrawiam wszystkich Autorów i życzę powodzenia w następnej części Warsztatów.

Awatar użytkownika
KPiach
Mamun
Posty: 191
Rejestracja: śr, 18 sty 2006 20:27

Post autor: KPiach » sob, 27 gru 2008 23:34

I powoli zapada cisza.

Margo, Margo, gdzie jesteś? Straszliwie ciekawym Twoich opinii.

Nie, żebym śmiał Cię poganiać. Nie! Gdzież by... ;-)

Margo, please!
Myślenie nie boli! Myślenie nie boli! Myślenie... AUĆ! O, cholera! To boli!

Awatar użytkownika
iskra
Sepulka
Posty: 42
Rejestracja: sob, 19 kwie 2008 12:50

Post autor: iskra » ndz, 28 gru 2008 11:01

iskra - Chyba jest krótsze niż 150 słów. Zagubiony podmiot w miejscu: „Dom Przeklętych Kamieni był martwy dla niego tak, jak dla zwykłych śmiertelników. Zaklął, ukląkł bezradnie.” O podobnej sytuacji napisałam już koledze od „Edenu” i jajeczek. Czy mi się podobało? Na początku nie, ale czytając któryś raz prawie się przekonałam. Jest swego rodzaju egzotyczne. Kiedy wyobrażam sobie postać Stafforga, widzę członka jakiegoś pierwotnego plemienia i scenerię afrykańską. Trudno mnie przekonać do tematyki flaczków i martwych kobiet, ale opowiadanie jest poprawne, treść jest wyrazista, a puenta zaskakująca. Gościu ma zonka i to niezłego. Został ukarany za swoje ciemne praktyki. Nareszcie ktoś zrobił frajera ze złej osoby. Podoba mi się też wymieszanie myśli postaci z mową narratora.
Och, czuję się teraz oficjalnie ochrzczona i przyjęta do wspólnoty, a moje małe spopielone serduszko raduje się niezmiernie. (W tym nie ma przekory, proszę nawet nie myśleć w ten sposób.) Nie żebym ignorowała opinię Albiorixa, która pojawiła się bodajże na 16 czy 17 stronie. Po prostu jest dla mnie za mało konkretna.

A co do wyroku Gryzącej. Jeśli chodzi o ilość słów - tak, przyznaję się bez bicia, z pokorą. Wstyd mi niezmiernie za niewyłapanie wyrażenia "dokładnie 150 słów", zasugerowałam się "limitem" i byłam wielce z siebie dumna, że zawarłam opowieść w zaledwie 120 słowach. Ach, ta buta nowicjusza. Zgubna jak cholera.
Jest swego rodzaju egzotyczne. Kiedy wyobrażam sobie postać Stafforga, widzę członka jakiegoś pierwotnego plemienia i scenerię afrykańską.
Przekonuję się na własnej skórze, że tekst jest czasem odbierany zupełnie inaczej od obrazu wydumanego przez autora ;) Nigdy nawet nie myślałam, że moi bohaterowie mogliby zapuścić się w świat o charakterze afrykańskim czy chociażby plemiennym. Będę teraz bardziej zwracać uwagę na przemycanie do tekstu akcentów charakteryzujących "mój" świat.

Dziękuję za czas poświęcony "Ofierze", doceniam :)

Awatar użytkownika
in_ka
Fargi
Posty: 444
Rejestracja: ndz, 25 mar 2007 22:26

Post autor: in_ka » wt, 30 gru 2008 11:27

Bardzo dziękuję Gryząca, za czas poświęcony lekturze tektów i opinie.
Mam nadzieję, że skorupy porzucone w moim tekście nie uszkodziły uzębienia (to prowadzi do kosztownych konsekwencji);
ale, że takie ingrediencje zaburzają posiłek (czy wręcz uniemożliwiają) - tak wiem,
za narażenie przepraszam ;)

Lukan.z

Post autor: Lukan.z » sob, 03 sty 2009 17:07

Dzięki ci Gryząca za recenzję. Może moje opowiadanie jest naiwne, lecz trudno napisać coś na temat zła, kiedy zło w sensie filozoficznym jest właśnie naiwne. Sługa szatana jest bezwolnym golemem bez wolnej woli. Co do rymów częstochowskich, nadmieniam, że właśnie taki był naiwny i rymowany w tym stylu temat. Pragnąc go zrealizować, popłynąłem tym właśnie tropem.

Pozdrawiam serdecznie

Lukan

Zablokowany