Byłaś moja v 2.0

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Byłaś moja v 2.0

Post autor: Teano » wt, 06 sty 2009 22:09

VIIB juz napisany - odleguje.
A ja postanowiłam popracować jeszcze nad VIIA, bo czuję niedosyt komentarzy.
Czy teraz jest lepiej? Poważniej?
jedna z moich przepustek. Jeśli trzeba wkleić wszystkie, to dokleję. Są chyba trzy.

A oto tekst drabbla:
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

Gdy tylko otworzyłem drzwi, wiedziałem, że coś jest nie tak. Cisza i ten zapach... Lodowaty strach ścisnął mnie za gardło. Zrobili to?
Biegnę do kuchni, jeszcze się łudzę, że zobaczę cię, jak zerkasz na mnie, zalotnie przechylając kształtną główkę...
Nie masz, nie masz nadzieję! Ujął ją sen żelazny, twardy, nieprzespany... – fragmenty Trenów, które dziś przerabialiśmy, same przylatują z dna serca.
Patrzę na twoje zwłoki. Osuwam się na kolana, bezradnie. Teraz, gdy cię już nie ma, tym mocniej uświadamiam sobie ile dla mnie znaczyłaś.
Grozili ci śmiercią niemal od dnia, gdy przeniosłem cię przez próg domu, ale przecież byłaś moja! Nie mieli prawa!
Nie zostawię cię im! Odgryzam kawał twojej piersi, szarpię zębami, łykam w pośpiechu, ze szlochem, dławię się, ale nie przestaję. Pieczone jabłka rozbryzgują się na podłodze. Nie dostaną cię!
Spostrzegam naczynie pełne twojej krwi. Patrzę na ściany, świeżo po remoncie. Jeszcze czyste. Uśmiecham się. Czerniny też nie spróbują!
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » śr, 07 sty 2009 13:44

Teano, nie wiem czy się nie mylę, ale moja polonistka zawsze tłukła mi do głowy, że lektur się nie przerabia na lekcjach, a zwyczajnie omawia. Poza tym, wydaje mi się, że tak u ciebie, jak i u mnie, komizm (niezamierzony) wyskoczył nam w ostatnim zdaniu półtora drabble'a. U ciebie wciąż występuje, więc chyba wciąż nie jest tak poważnie jak powinno być wedle odgórnych założeń.


Edit: I wciąż nie jest jasne CZYM była Ona. Gdybym nie doczytała wcześniej twoich wypowiedzi, wciąż bym nie wiedziała. Poza tym, jeśli Ona jest już ciałem (analogiczne skojarzenia- trup, zwłoki,nieboszczyk - raczej nie kojarzy się z upieczeniem, a i zapach nie ten o jakim myślałaś) czemu jabłka sa już upieczone?
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » śr, 07 sty 2009 14:48

hundzia pisze:Poza tym, wydaje mi się, że tak u ciebie, jak i u mnie, komizm (niezamierzony) wyskoczył nam w ostatnim zdaniu półtora drabble'a. U ciebie wciąż występuje, więc chyba wciąż nie jest tak poważnie jak powinno być wedle odgórnych założeń.
No wiec właśnie się zastanawiam, co to znaczy "powinno". Jak to napisałam TUTAJ:
Owszem, zawarłam w tekscie "perskie oko" ale o ile dobrze pamietam, Małgorzata w podsumowaniu warsztatow z pocałunkiem pisała, że jeśli kogoś mierzi patos, to może wejść z nim w polemikę. Czy coś źle zrozumiałam, Gadulissimo?
Margo przy okazji warsztatów z pocałunkiem pisze:Teano, skoro Ci tragizm nie pasuje - co przeszkodziło Ci w polemice? Popatrz, ile napisałaś, że tragiczne kawałki Ci nie leżą. Miałaś z czego czerpać, żeby to, co Ci nie leżało, przerzucić w formę epizodu, wyrazić w literackiej kreacji. Owszem, polemika jest niełatwa, ale za to jakie wyzwanie! :P
/.../
Ach, co do łamania nastroju/konwencji, etc. Żeby złamać, trzeba mieć najpierw coś do złamania, czyli czystą postać konwencji. Łamać można przejaskrawieniem choćby. Jak np. w poematach heroikomicznych - mechanizmy eposu heroicznego są zachowane, treść - śmieszna, niska, służy do ośmieszenia tych mechanizmów. Parodia się tworzy, na przykład. Można w ten sposób wyrazić polemikę z tematem. Ośmieszając tragizm. Mogłaś to zrobić, skoro tragizm Ci nie pasował.
Owszem, w pierwszym podejściu do ZWT przesadziłam i zrobiłam to za mocno niepoważnie. Zastanawiam się natomiast czy teraz jest lepiej, czy gorzej pod tym względem. Czy pojawiła się owa powaga związana z utratą kogoś/czegoś, co się kochało, wprawdzie nieco "przełamana" przedmiotem uczuć, czy może raczej sposobem przeżywania tychże uczuć przez podmiot, ale jednak powaga.
A jeśli nie, to w którym kierunku powinnam dążyc, co mocniej zaakcentować, by jednak wyszedł z tego tekst poważny. By czytelnik, jeśli nawet nie zidentyfikował się z małolatem, to jednak uznał jego prawo do przeżywania utraty kaczki jako wielkiej straty.
Co do "przerabiania/omawiania" owszem, mogę zmienić, ale myslę, ze nie ma to wielkiego znaczenia. Nam np. polonistka nie tłukła, wiec w mowie pozornie zależnej, czy jak to się nazywa, podmiot może sobie myśleć, że "przerabiali". Nawet "omawianie" byłoby terminem zbyt IMHO technicznym jak na sposób myślenia małolata. Chetnie dałabym wyraz jeszcze bardziej potoczny, tylko go nie umiem znaleźć.
hundzia pisze:I wciąż nie jest jasne CZYM była Ona. Gdybym nie doczytała wcześniej twoich wypowiedzi, wciąż bym nie wiedziała. Poza tym, jeśli Ona jest już ciałem (analogiczne skojarzenia- trup, zwłoki,nieboszczyk - raczej nie kojarzy się z upieczeniem, a i zapach nie ten o jakim myślałaś) czemu jabłka sa już upieczone?
Czy teraz jest mniej jasne niż było na ZWT, czy bardziej, czy tak samo niejasne?
Pieczona kaczka z jabłkami (sztandarowy sposób podania kaczki)- no jaśniej już nie potrafię :)
Natomiast dla bohatera są to jednak zwłoki ukochanej. Tak samo jak dla nas człowiek zabity, nawet jeśli zostałby upieczony czy zamarynowany czy zakonserwowany w inny sposób wciąż byłby zwłokami, trupem, czy nieboszczykiem.
Bohater traktuje kaczkę jak osobę, stąd IMHo jednak "zwłoki".
Zapytaj zresztą byle wegetarianina jak nazwie leżący na talerzu schaboszczak czy kawał kurczaka.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 07 sty 2009 15:04

O, wiedziałam, że to wróci. Zabawne, też do tego wróciłam przy omówieniu (które nie ujrzało światła forumowego, nie). Znaczy, do tego, żeby polemikę zrobić. Ale nie dostrzegłam tej polemiki. Może za tępa jestem.

Nie, to nie jest omówienie tekstu. Teano, znaczy, ta polemika miała być przez ośmieszenie tragizmu => ujęcie tragiczne niskiego tematu, czyli tragikomedia? Dlatego wkraczamy na trudny grunt, bo ośmieszenie jest funkcją komizmu, chwieje się powaga wymagana warsztatowo. I polemika zakłada chyba konkluzję. Mam problem z konkluzją polemiczną w tekście warsztatowym, przyznaję się bez bicia. :(((
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » śr, 07 sty 2009 15:22

Małgorzata pisze:Dlatego wkraczamy na trudny grunt, bo ośmieszenie jest funkcją komizmu, chwieje się powaga wymagana warsztatowo. I polemika zakłada chyba konkluzję. Mam problem z konkluzją polemiczną w tekście warsztatowym, przyznaję się bez bicia. :(((
Rozumiem, że chwieje się nadal (ta powaga), mimo poprawek? Zastanawiam się dlaczego - co jest nie tak, którędy ta powaga ucieka? Tym razem tekst miał być o wiele poważniejszy. Co skopałam (jakich środków stylistycznych zabrakło), że to nie wyszło?
Tego o konkluzji, przyznam, nie rozumiem ani w ząb. Mogę prosić o doprecyzowanie? Ja jestem prosty biolog, nie żadna literatka, czy inna szklanka.

I jeszcze jedno:
Jeśli dobrze rozumiem - polemika może mieć taki schemat:
powaga, powaga - perskie oko, czy to się robi inaczej?

A może powyższy schemat to po prostu pójście w komizm, niedopuszczalne, jeśli tekst ma być poważny?

Innymi słowy powinnam była raczej napisać coś w schemacie:
powaga, powaga, tragizm (a perskie oko ewentualnie w tle)?

e/przecinak
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » śr, 07 sty 2009 15:37

Teano, wybacz, nie potrafię ci pomóc, jak wychodzi w praniu, mam podobny problem. I też się uczę, więc nie mogę wskazać ci światełka w tunelu, bo sama łażę po omacku, własną krwią smarując na ścianach szalone słowa.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 07 sty 2009 15:58

Przyznam szczerze, że jeszcze nie wiem. A mogę później? Bo już się robią trzy teksty do porównania... :(((

W sumie, to problem jest dla mnie w dwóch kwestiach - pierwsza, to ujęcie. Powaga, powaga (tragizm niekonieczny, ale możliwy, podobnie, jak patos) - i to mrugnięcie, które natychmiast spuszcza tekst na niziny (nie jakościowo, ujęciem - niskie, to komizm, wysokie - to tragizm). I rodzi się konfuzja, bo miało być poważnie. A jest tragikomedia, z ciężarem na komedię, nie tragedię właśnie (a w tragikomedii masz możliwość wyboru, na co nacisk postawić).
Był jeszcze jeden taki tekst - o rzeźniku, też problematyczny, bo na granicy, ale tam jakby poprawienie wydało mi się prostsze, tragizm wychodził wyraźniej w ciężarze.

Nieważne, odnoszę się do czegoś, co w tej chwili jest zrozumiałe tylko dla mnie - zostawmy to do chwili, gdy jasność będzie pełna.

Druga sprawa, to jakiś znacznik, że to polemika. Sygnału mi zabrakło, jak mam do tego się ustosunkować. I tu, muszę z całą stanowczością podkreślić: to może być moje przeoczenie, tępota, nie dość głębokie zastanowienie się nad tekstem, nie dość głębokie szukanie. Mogło mnie zmylić właśnie bardziej ciążąca w komedię puenta, ale nie usprawiedliwia to braku rozpoznania.

Zostawmy to na później. Brak mi czystych odniesień, bo omówienia poszły w nicość i mogę zacząć bełkotać (jeżeli już nie bełkoczę) - wracamy do odtwarzania, które budzi mój głęboki wstręt i natychmiast uruchamia mechanizmy obronne, pociągając mnie w słodkie objęcia lenistwa. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » śr, 07 sty 2009 16:07

Będę czekać. Ja ciągle szukam po omacku i mój warsztat w wielu przypadkach jest używany w sposób bardziej intuicyjny niż zamierzony. Czasem na zasadzie wrzućmy do garnka, co mamy pod ręką: żeberka, marchewkę, miód, czerwone wino, cukier, nie, cukier nie, za słodkie będzie, o czosnek tak! i cebula - i zobaczmy co wyjdzie. Aha, wyszły żeberka. A miała być pieczeń? no trudno :) A nie smakuje podobnie?
Czasem to się sprawdza, ale na warsztatach niekoniecznie ;). I dobrze wiedzieć np. że drożdżowe ciasto przed włożeniem do pieca musi urosnąć, żeby się potem człowiek nie dziwił czemu mu za każdym razem wychodzi zakalec.
Przekładając to na język literatury - chciałabym umieć dobierać (i znać) środki stylistyczne bardziej świadomie.

Swoją drogą - tekst rzeźnik nie był dla mnie ani trochę niepoważny. Byc może mamy inne poczucie powagi. Dla mnie mrugnięcie wcale nie odbiera tekstowi ciężaru, wprost przeciwnie - jest tą szczyptą chilli, czy łyżeczką miodu, która dopiero dodaje potrawie właściwego smaku, bez której potrawa byłaby nijaka, technicznie dobra, ale mdła.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

vesago

Post autor: vesago » śr, 07 sty 2009 18:39

Trochę niezręcznie zaczynasz. Pomyśl, wracasz do domu i nikt cię nie wita, jest cicho. A mieszkasz przecież z ukochaną. Zaczynasz jakby facet był na poziomie podstawówki. Przecież to żonaty chłop opowiada i to w dodatku cytujący Kochanowskiego. Silnej emocjonalnie opowieści się tak nie zaczyna. Lepiej skrócić, uruchomić jakiś ciąg skojarzeń u czytelnika:
Nienaturalna cisza uderzyła mnie już od progu. ( Czy coś w tym stylu.)

I jaki zapach? Gazu, przypalonego mięsa, kapusty? Nie TEN zapach. Wszystko jasne :). Jak jest ważny to go określ, jak nie to po jasną o nim piszesz. Gościowi zabili żonę a on się łudzi, wyobraża kształtną główkę (strasznie to komiczny termin) i cytuje poezję.
Dowiedzieliśmy się także, iż wespół z klasą, przerabiał Treny. Na co je przerabiali? Dno serca moim zdaniem pogłębia komizm. Kawał piersi – co to w ogóle za frazeologia. To chyba nie o kobiecie. Jakieś jabłka. I wreszcie koniec. Olśniło mnie.
WIKI:
Czernina lub czarnina to specyficznie polska zupa, której podstawowymi składnikami są rosół i krew z kaczki lub kury (głównie kaczki), królika, rzadziej z prosięcia. Dawniej używano też krwi gęsi.

Długo się zastanawiałem „osso chosi”. Moja interpretacja przy użyciu klucza „czernina” jest taka.
Facet był w związku z kaczką. Rodzina (ci sławni oni) się na to nie zgadzała, albo miała smak na kaczkę z pieczonymi jabłkami (dlatego były porozrzucane). Amatorzy kuchni, połapawszy się, że nie zdążą upichcić, zwiali pośpiesznie z miejsca zbrodni. I tu nadszedł nasz bohater.
Ta interpretacja tłumaczy użycie takich zwrotów jak kształtna główka, czy kawał piersi.

Dobra, teraz poważnie. Niektóre fakty trzeba jasno określić, a słowa przy użyciu których to czynisz dobieraj rozważnie. Bo mogą wyjść takie oto potworki. (No chyba, że moja interpretacja zgadza się z zamierzeniami autora... )
I jeszcze jedno. Obie wersje są prawie identyczne. Zmiany nie miały wpływu na czytelność (a raczej nieczytelność) przekazu autora.

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » śr, 07 sty 2009 23:28

O masz ci los Teano... Ewidentnie mamy problem z przekazem :D
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Zablokowany