Tekst o niczym

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4461
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » pt, 09 sty 2009 14:42

niewiem pisze:
Ika pisze:Niewiem, spójrz na te jadowicie zielone ogniki w oczodołach... Widzisz?
Widzę, widzę. Ledwo człek nos wyściubi z ukrycia i od razu ogniki, w dodatku zielone.

Już mnie tu nie ma :)
I tak mam mnie być :)
A tekścik przedni.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Achika
Ośmioł
Posty: 669
Rejestracja: pt, 22 sie 2008 09:23

Post autor: Achika » pt, 09 sty 2009 17:51

baron13 pisze:To jest wreszcie jakaś próba pisania literatury rozrywkowej. Wreszcie próba
robienia czegoś z językiem. Wybacz Niewiem, ale jednak po mojemu tylko próba.
JAKAŚ KOMPOZYCJA by się zdała.
To ja w celach edukacyjnych poproszę o objaśnienie, co jest nie tak z kompozycją tego tekstu. Bo na mój gust wszystko gra.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 09 sty 2009 19:57

Nie wiem, czy Baron dobrze to nazwał (fizyk, to nieobyty z polonistycznym bełkotem), ale i mnie coś zaszwankowało przy lekturze, choć pomysł zabawny i nijak o niczym. :P

Znaczy, podoba mi się bardzo - pomysł, a wykonanie spróbuję podszlifować.
Tekst krótki, czyli całościowo można.
We wtorek, gdzieś między Wielkanocą a Bożym Narodzeniem, leśniczy Mazurek odkrył, że jego las zaatakowali kosmici. Ponieważ inwazja przerwała mu posiłek, rozsierdził się nienażarty.
Trochę szkoda, że pisownia się różni i współbrzmienie "nie na żarty - nienażarty" nie wychodzi tak pięknie na oko, jak na ucho, ale z tym nic się zrobić nie da.
Zastanowiłabym się jednak nad zdaniem cząstkowym, które podkreśliłam. Brzmi tak grzecznie, podczas gdy "nienażarty" jest ewidentnie nacechowane pejoratywnie. Może zastąpić nieco bardziej emotywnym zdaniem, żeby nie tworzył się taki dysonans, który sprawia, że wyraz "nienażarty" wydaje się wprowadzony na siłę? Np. szamanie, wtrynianie, ćpanie (opiatu/du?) <- coś w tym stylu, żeby w całej frazie wprowadzić nieco "gruboskórności".
Mazurek był skoczny, więc podskoczył i złapał kosmitę wędrującego po gałązce. Stwór miał oczy jak czarne koraliki, zębatą paszczękę i cztery pary pazurzastych odnóży, ukryte pod podbrzuszem. Bez wątpienia nie był to owad. Widząc, że ich pobratymca dostał się do niewoli, pozostałe szkodniki rozpierzchły się błyskawicznie i przepadły bez śladu, jak gdyby nigdy nie istniały.
Początek akapitu po prostu śliczny. :)))
Podkreślone natomiast zazgrzytało mi w uszach. Zrobiłabym CIACH!
Ostatecznie, gdyby się uprzeć, to już raczej: jakby ich tutaj nigdy nie było, czy coś podobnego.
Tak się zastanawiam, jak wyglądało to podbrzusze, że aż cztery pary odnóży ukryło... Może lepiej się zastanawiać. Śmieszne porównanie do tego odwłoka?
Ponieważ tego dnia jedna z brzózek obchodziła osiemnaste urodziny, Mazurek udał się na imprezę. Impreza była suto zakrapiana, więc po powrocie do leśniczówki zapadł w mocny sen. Pewnie dlatego nie poczuł, że najeźdźcy z kosmosu dobrali się mu do skóry. Oprzytomniał dopiero o świcie, kiedy to ze zgrozą uświadomił sobie, że żarłoczne stwory zjadły mu leś i został z niczym.
Dałabym, że brzózka obchodziła osiemnastkę, ale to akurat bez znaczenia. Ot, propozycja, bo daje więcej niejednoznaczności, IMAO.
Za to końcówka, choć brawurowa, niestety, wprowadza mącipole. Wymieniłabym tu na bezczelne "coś mu zjadły" - wszak to opowieść o niczym, a zdanie zostawiła na później, bo fajne. :P
Dzień zaczął się ź, a dalej wcale nie było piej. Zewsząd docierały do Mazurka mrożące krew w żyłach echa kampanii kosmitów. Mieszkający nieopodal lasu rolnik Madej poskarżył się, że najeźdźcy zniszczyli mu lepiankę, nie mógł jednak przedstawić dowodów owej zbrodniczej działalności, gdyż większość zużył przy porannym goleniu. Z kolei inny, niejaki Krościak, poinformował, że poważnie nadgryziono mu leżak, który pozostawił wieczorem na werandzie. Przy okazji nadmienił, iż rozważa zmianę profesji z rolnictwa na rybołówstwo.
Dalej zamieniamy na potem => bo przecież "le" zostało pożarte. Kampania też mi się nie podoba za bardzo, może: działalność? Oczywiście, wtedy wzmianka o zbrodniczej działalności będzie musiała zmienić się w zbrodnię.
W tym akapicie zaczyna się problem, myślę. Ponieważ pierwsze zdanie wskazuje, że "le" wypada z użytku w tekście, a jednak zaraz potem pojawiają się nazwy z "le" do gierek słownych (zabawnych, OK). Jednak to niekonsekwencja, mącipole, IMAO.

Tak zupełnie na marginesie - żak, to sieć, ale dopiero w drugim, mniej popularnym znaczeniu. Mnie się od razu skojarzyło ze studentem. :P
Dzielny niczy miał lotny umysł, więc w mig skapował, co jest grane. Ewidentnie okolicę nawiedził jakiś leżerny gatunek. Zakradł się więc nocą Mazurek do szczynowego zagajnika i porozwieszał na gałązkach drzew lepiec na muchy.
Tu podobna niekonsekwencja, jak we wcześniejszym fragmencie.
I co to jest ten lepiec? Lep na muchy? :P
Mazurek porąbał na kawałki statek kosmiczny przybyszów, rozpalił w piecu i pozbył się szkodników. Taki był koniec pierwszej pozaziemskiej inwazji. Szczęściem najeźdźcy nie zdążyli podgryźć legarów w leśniczówce - aż strach pomyśleć, do czego mogłoby dojść, gdyby nie łebski niczy.
No, nie podgryzły legarów ani leśniczówki, za to leśniczego, co w tej leśniczówce, to i owszem? Trochę niekonsekwentne, ale kto tam rozumie kosmitów... :P

Wiesz, Autorze, a ja popracowałabym, żeby z tekstu stopniowo znikało to, co Ci niepotrzebne, żeby ten ubytek był wyraźnie widoczny. O ile na początku jest OK, przy tym pomysł brawurowy i zabawny, o tyle później zaczyna się mieszać z tymi le i nie wiadomo, czy jest czy nie ma le, IMAO.

Może warto tak przemodelować utwór, by znikanie było wyrazistsze. Że jak już znika le i leśniczy wie, że znikło, to konsekwentnie do końca bez le. I dołożyć akapit, że kosmici pożerają też ś (może złośliwie leśniczeniu, co je tępi), żeby został niczym. :P

Tak mi się wydaje, że można trochę ulepszyć.
Bo pomysł naprawdę zabawny. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3688
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » pt, 09 sty 2009 21:41

Co do kompozycji: bo jest formalny wstęp rozwinięcie i zakończenie. Wstęp, może być, rozwinięcie wymaga jakiegoś rozwinięcia. Zakończenienie ok. Niestety, po mojemu coś trzeba zrobić aby le sie dało zauważyć. To ma być dowcip, inczej robi się szarada. Le trzeba zasygnalizować. Jeśli le, polecam Mirona Białoszewskiego. Nawet raz jeszcze, gdyby już. :-)

Edit:
Chyba trzeba jakoś złamać linearną konstrukcję.

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1108
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » pt, 09 sty 2009 22:41

Przyszło mi coś do głowy...
Czy te kosmity, to one były frankofońskie?
Że zjadają le?

Awatar użytkownika
niewiem
ZakuŻony Terminator
Posty: 326
Rejestracja: wt, 27 gru 2005 14:13

Post autor: niewiem » sob, 10 sty 2009 10:08

Małgorzata pisze: Zastanowiłabym się jednak nad zdaniem cząstkowym, które podkreśliłam. Brzmi tak grzecznie, podczas gdy "nienażarty" jest ewidentnie nacechowane pejoratywnie. Może zastąpić nieco bardziej emotywnym zdaniem, żeby nie tworzył się taki dysonans(...)
Dysonans jest celowy, bo mnie się po prostu podoba taki kontrast. Podobnie jak w zdaniu: "Dzielny niczy miał lotny umysł, więc w mig skapował, co jest grane." Taki styl - może się podobać, lub nie.
Małgorzata pisze: (...)Podkreślone natomiast zazgrzytało mi w uszach. Zrobiłabym CIACH!
Można, można.
Małgorzata pisze: Dalej zamieniamy na potem => bo przecież "le" zostało pożarte.
Niekoniecznie. Jeśli już, to zdanie mogłoby wyglądać tak:
"Dzień zaczął się ź, a da j wca nie było piej." - jak ser obgryziony przez myszy :)))
Małgorzata pisze: W tym akapicie zaczyna się problem, myślę. Ponieważ pierwsze zdanie wskazuje, że "le" wypada z użytku w tekście, a jednak zaraz potem pojawiają się nazwy z "le" do gierek słownych (zabawnych, OK). Jednak to niekonsekwencja, mącipole, IMAO.
Kto powiedział, że "le" wypada z użytku? Owszem, kosmici pożarli to i owo, ale żeby zaraz wszystko? ;)
Małgorzata pisze: I co to jest ten lepiec? Lep na muchy? :P
W moich stronach mówi się czasem "lepiec" - sam nie wiem, skąd się to wzięło i nawet nie przeszło mi przez myśl, że jest w tym coś niezwykłego.
Poruszanie się szybciej od światła jest niemożliwe, a już na pewno nie pożądane, bo zwiewa czapkę.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 10 sty 2009 12:52

Lepca nie znałam. :)))

Tak patrzę na swoje omówienie i chyba coś mi wygryzło z posta, mam wrażenie, że chciałam powiedzieć więcej. Niewiemie, jesteś pewien, że Mazurek tych kosmitów wszystkich załatwił? :)))

Chciałam chyba dodać, żeby dopisać osobny akapit, w którym leśniczy zostanie niczym (zdanie ostatnie tego akapitu), a złośliwe kosmity zeżrą mu też ś.
Ale to się mieści w propozycji przemodelowania tekstu. Wycięło mi, że to fajne zdanie ma zostać w innym miejscu, mocniej wyjaskrawione, bo fajne. Inaczej po co zmieniać je wcześniej?

Tak sobie myślę, że Baron i ja mamy chyba podobne odczucia. Że warto ten tekst tak podszlifować, żeby najpierw były wszystkie sylaby, potem niekonsekwentnie - raz są, raz nie. A na koniec - że nie ma, bo kosmici zeżarli, zanim ich niczy wytłukł.
Czyściejsze prowadzenie pomysłu, IMAO.

Do gustu stylistycznego się nie czepiam - jak widziałeś, odebrałam inaczej, ale wkalkulowane ryzyko Autora to jest. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
niewiem
ZakuŻony Terminator
Posty: 326
Rejestracja: wt, 27 gru 2005 14:13

Post autor: niewiem » sob, 10 sty 2009 14:42

Jasne, że można ten tekst podszlifować (ponoć "lepiej" jest wrogiem "dobrego", ale na szczęście rzadko ;)), tylko czy ta miniaturka jest tego warta? Nie umieściłem jej tutaj, aby kogokolwiek olśnić - raczej dla zabawy, jako swoisty żart. Poza tym lubię jak ktoś czyta to, co piszę :)

Z lepcem mogłem coś pokręcić - na pewno sam go nie wymyśliłem, ale możliwe, że np. za młodu nasłuchałem się o nim od kogoś, kto był z j. polskim na bakier ;)
Poruszanie się szybciej od światła jest niemożliwe, a już na pewno nie pożądane, bo zwiewa czapkę.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 10 sty 2009 14:58

Lepiec może być równie dobrze gwarowy lub regionalny (w niewielkim zasięgu). W SJP nie ma, czyli warto wymienić na lep.

A poprawić warto, bo pomysł zabawny i fajny, a tu warsztat jest, narzędzia pod ręką - to czemu nie? Przecież można. Wiem, że może Ci się nie chcieć, bo przecież utwór skończony, a wracać do tej samej koncepcji po raz drugi, to już nie ta frajda, co przy wymyślaniu i zapisaniu...

Ale może warto sprawdzić, czy faktycznie lepsze jest wrogiem dobrego w tym przypadku? :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
No-qanek
Baron Harkonnen
Posty: 4075
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Post autor: No-qanek » ndz, 11 sty 2009 00:02

Hmmm... w SJP nie ma również "lepidła", też kosmici zjedli?

Dziwne, bo to potocyzm (?) obecny już od dłuższego czasu.
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
Gata Gris
C3PO
Posty: 891
Rejestracja: sob, 18 paź 2008 09:23

Post autor: Gata Gris » ndz, 11 sty 2009 08:12

Małgorzata pisze:Lepiec może być równie dobrze gwarowy lub regionalny (w niewielkim zasięgu). W SJP nie ma, czyli warto wymienić na lep.
Ale jak wymieni lepiec na lep, to w czym spali statek kosmitów, skoro nie będzie pieca?

Awatar użytkownika
Achika
Ośmioł
Posty: 669
Rejestracja: pt, 22 sie 2008 09:23

Post autor: Achika » ndz, 11 sty 2009 10:26

Małgorzata pisze:
We wtorek, gdzieś między Wielkanocą a Bożym Narodzeniem, leśniczy Mazurek odkrył, że jego las zaatakowali kosmici. Ponieważ inwazja przerwała mu posiłek, rozsierdził się nienażarty.
Trochę szkoda, że pisownia się różni i współbrzmienie "nie na żarty - nienażarty" nie wychodzi tak pięknie na oko, jak na ucho, ale z tym nic się zrobić nie da.
Zastanowiłabym się jednak nad zdaniem cząstkowym, które podkreśliłam. Brzmi tak grzecznie, podczas gdy "nienażarty" jest ewidentnie nacechowane pejoratywnie. Może zastąpić nieco bardziej emotywnym zdaniem, żeby nie tworzył się taki dysonans, który sprawia, że wyraz "nienażarty" wydaje się wprowadzony na siłę? Np. szamanie, wtrynianie, ćpanie (opiatu/du?) <- coś w tym stylu, żeby w całej frazie wprowadzić nieco "gruboskórności".
A wtedy przyjdzie inna Małgorzata i spyta, z jakiej paki w pierwszym akapicie jest potoczne szamanie, ćpanie i wtrynianie, skoro dalej język jest już całkiem standardowy...
Małgorzata pisze:Lepiec może być równie dobrze gwarowy lub regionalny (w niewielkim zasięgu). W SJP nie ma, czyli warto wymienić na lep.
Wg mnie gwarowość i regionalność idealnie pasuje do (leś)niczego z głuszy.

A tak w kwestii tego, że leżerne istoty zjadły leśniczemu również "ś" - to pewnie na deser! :-)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 11 sty 2009 13:10

Deser i urozmaicenie diety jest nadinterpretacją. :P
A inna Małgorzata nie zapyta - właśnie ze względu na żarcie, które standardowe, bynajmniej nie jest neutralne.

:P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Teano
Niegrzeszny Mag
Posty: 1603
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » ndz, 11 sty 2009 13:54

niewiem pisze:
Małgorzata pisze: Dalej zamieniamy na potem => bo przecież "le" zostało pożarte.
Niekoniecznie. Jeśli już, to zdanie mogłoby wyglądać tak:
"Dzień zaczął się ź, a da j wca nie było piej." - jak ser obgryziony przez myszy :)))
Moim zdaniem istoty obgryzają le na początkach i końcach wyrazów, ale niekoniecznie umieją się dobrac to tych w środku. Inatheblue pewnie by mogła tu więcej napisać o różnych enzymach co to potrafią ciąć albo tylko na brzegach, albo przeciwnie w środku, ale tylko przy określonej sekwencji.
Dlatego IMHO ładniej by jednak brzmiało:
"Dzień zaczął się ź, a dalej wca nie było piej."
ewentualnie
"Dzień zaczął się ź, a potem wca nie było piej." - aby uniknąć, jak to mówi Margo - mącipola.

Ale to taki mój odczytelniczy koncert życzeń.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

vesago

Post autor: vesago » ndz, 11 sty 2009 18:07

Lepiec to raczej kojarzy mi się z plastrem opatrunkowym i nie ma nic wspólnego z lepem na muchy. Zresztą tumożna o tym przeczytać.

Zablokowany