Odpady po ZWT: Ostatnie kuszenie

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Sexy Babe
Fargi
Posty: 308
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 23:42

Odpady po ZWT: Ostatnie kuszenie

Post autor: Sexy Babe » pn, 19 sty 2009 00:20

Pszepustki:
http://fahrenheit.net.pl/forum/viewtopic.php?t=2253
http://fahrenheit.net.pl/forum/viewtopic.php?t=2314

Na VIIIA popełniłem trzy półtoradrabblowce. Jeden poszedł na A, drugi - zmodyfikowany na B, a trzeci leci tutej.

Ostatnie kuszenie.

Mistrz napełnił rytualną misę krwią. Nurzając w niej palce, napisał na ścianie imię demona. W naczyniu zawrzało. Złe wychynęło zeń niczym wąż ze studni. Przybrawszy postać nagiej kobiety zaczęło się wdzięczyć, prezentować ociekające czerwienią krągłości.
– Witaj Godleś, stary okrutniku.
– Kim jesteś? Gdzie Karmilla?
– Wciąż żywi urazę, po tym jak strułeś ją atramentem, wytarzałeś w piasku i popiele…
– Co z kontraktem?
– Przedłużamy. Tym razem jednak… po szczegóły zapraszam do nas.
Z portalu wyłoniło się kilka ciekawskich, szkarłatnych głów. Godleś znieruchomiał.
– Patrzcie, siostry. Duży chłopczyk a boi się kąpieli…
– Już ja bym mu wyszorowała to i owo!
– Święta racja, diabeł tkwi w szczegółach!
– Prosimy, prosimy. Nie będziemy mocno gryźć! – demonice chichotały, puszczając zalotne spojrzenia.
Godleś nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Sam jednak również potrafił zaskakiwać. Zostało mu kilka dni nieśmiertelności. Kto wie, co się w tym czasie wydarzy? Zrzucił ubranie.
– Zróbcie miejsce, moje piękne.
Żądza wieczności trawiła go do samego końca.

===

Jakby się komuś nudziło to proszę o uwagi ;]
Zbyt mało pamięci lub miejsca na dysku aby...

Labalve

Post autor: Labalve » śr, 21 sty 2009 18:14

Drabble powinien być samodzielną, zamkniętą historią, a to tutaj jest wycinkiem jakiejś większej całości.

Moje uwagi:
Sexy Babe pisze:Mistrz napełnił rytualną misę krwią.
Miał kran z krwią? Jakoś mi to nie leży.
Sexy Babe pisze:Nurzając w niej palce, napisał na ścianie imię demona.
To zdanie mówi, że obie czynności zostały wykonane jednocześnie, więc brzmi jakby jedną rękę zanurzył w naczyniu, a flamastrem (czy czymkolwiek innym) trzymanym w drugiej napisał coś na ścianie (a zgodnie z tematem warsztatów miało być krwią).
Sexy Babe pisze:Złe wychynęło zeń niczym wąż ze studni. Przybrawszy postać nagiej kobiety zaczęło się wdzięczyć, prezentować ociekające czerwienią krągłości.
Pierwsze zdanie ma podniosły, lekko enigmatyczny klimat. A drugie już nie. Razi w oczy.
Sexy Babe pisze:– Witaj, Godleś, stary okrutniku.
– Kim jesteś? Gdzie Karmilla?
– Wciąż żywi urazę, po tym jak strułeś ją atramentem, wytarzałeś w piasku i popiele…
Chyba lepiej by było odmienić imię. Do tego przecinek (pogrubiony) poszedł się czesać.
Poza tym, jak już zauważyłem drabble jest formą zamkniętą, a tu czytelnik absolutnie ni panimaju co za Karmilla i co za strucie.
Sexy Babe pisze:– Co z kontraktem?
– Przedłużamy. Tym razem jednak… po szczegóły zapraszam do nas.
Z portalu wyłoniło się kilka ciekawskich, szkarłatnych głów. Godleś znieruchomiał.
Jw. I z jakiego portalu? Chodzi, że z misy, tak? Bo jednoznacznie to z siebie nie wynika.
Sexy Babe pisze:– Święta racja, diabeł tkwi w szczegółach!
A propos czego ten tekst?
Sexy Babe pisze: (...) demonice chichotały, puszczając zalotne spojrzenia.
Spojrzenia da się puszczać? Nie jestem pewien.
Sexy Babe pisze:Zostało mu kilka dni nieśmiertelności. Kto wie, co się w tym czasie wydarzy?
Ten motyw dobry, ale również nie do drabble'a
Sexy Babe pisze:Żądza wieczności trawiła go do samego końca.
Żądza na bank. Ale wieczności?

Tyle zauważyłem za jednym przeczytaniem. Ale Małgorzata zrobi to lepiej i bezwzględniej, znając życie.

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 437
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » wt, 03 lut 2009 19:26

Pora odkuŻyć ten temacik, bo coś tutaj cicho.

Przeczytałem, pomyślałem i postanowiłem, że się odezwę, bo tekst dość ciekawy i wart uwagi.
Otóż mamy Godlesia, kapłana, który wzywa demona, aby porozmawiać o kontrakcie. Prawdopodobnie chodzi tutaj o ową nieśmiertelność, o której narrator nie omieszkał nam wspomnieć, choć tego być pewnie nie możemy. No więc demoniczna kobietka, która przybywa na miejsce wezwania, zaprasza Godlesia w inny wymiar, kusząc omówieniem szczegółów kontraktu. Godleś po krótkim wahaniu podejmuje wyzwanie. Koniec.

No właśnie - pytanie moje pierwsze - o czym to jest? Historia faceta, który wszedł do miski - tak mi się to jawi.

Kwestia druga - niedociągnięcia logiczne. Miska, portal, naczynie, głowy wychylające się z miski/portalu/naczynia. Kobieta wychodząca przez miskę/portal i w końcu Godleś wchodzący w miskę/portal. Czy nie uważasz, że takie pojęciowe niezdecydowanie może być zgubne? Bo tak naprawdę, skoro napełnił miskę krwią (czyją krwią, skąd krew - to też mi się notorycznie nasuwa) i zamoczywszy w niej palce, począł pisać na ścianie imię demona, to ta miska (jak sama nazwa wskazuje - raczej małe naczynie) spoczywała w jego ręku. W takim wypadku musimy odrzucić tezę, że to z miski coś wyszło. A może były dwa naczynia - jedno z krwią (duża kadź) i miska? Za dużo tutaj niewiadomych.

Kolejna rzecz. Przywołanie demona. Skoro napisał konkretne imię na ścianie, dlaczego zjawia się inny demon? No i - dlaczego pisał na ścianie, skoro demon wyłazi z miski? Strasznie przekombinowane to przyzwanie. Przyzywając jednego demon, przychodzi jeden, czyż nie? A tutaj wychylają się z portalu/miski jakieś głowy, w dodatku szkarłatne.

Kwestia kolejna - same dialogi. O ile, w ogólnej perspektywie, jawią mi się one pozytywnie, całkiem nawet zabawne i z polotem napisane, to jednak nie ustrzegły się przed dziwnymi cięciami, które dopadły całą fabułę - zapewne wynik ograniczonej formy. I tak wraca ta niedopowiedziana kwestia jakiegoś kontraktu, jakiejś Karmilli. Twój tekst bardzo mało komunikuje, jednocześnie pozostawiając same pytanie, przez co zakończenie w ogóle nie wydaje się być zamknięte. A z pewnością, oderwane od reszty dialogów, takie jest.

Ogólnie zatem - pomimo tych uchybień, przyjemnie się czytało, dość zabawnie potraktowane dialogi, osobisty plus za Godlesia (imię, jak rozumiem, pochodzi od 'godless', czyli bezbożnik?). Tak naprawdę demony i przyzwanie były tylko pretekstem do wyrażenia tych kilku uwag demonicznych sióstr aporpos szorowania i szczegółów. Nic nie mówiące, ale przyjemnie napisane. Tyle.
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
Sexy Babe
Fargi
Posty: 308
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 23:42

Post autor: Sexy Babe » ndz, 08 lut 2009 22:48

Odniosę się do obu kometarzy, część zarzutów się powtarza.
Wsensie nie bronię się tylko wyjaśniem jakem wtedy myslał.

Kadź!
To jest to słowo którego szukałem! A nie tam, z misami i portalami wymyślać :P A to niezdecydowanie pojęciowe na czas pisania zdawało mi sie lepsze niż powtórzenia. I pomśleć że jedna kadź załatwia sprawę :)

Co do przywołania - no przekombinowane. Próbowałem zmaścić coś na kształt "dzwonię do panienki a tu zonk, odbiera mama".

Co do samej misy (nie: miski) - to metr średnicy daje wystarczającą powierzchnię portalonośną do wynurzenia czegoś na kształt człowieka, dodatkowe pol metra i jeszcze jest miejsce na kilka nadprogramówych głów. I.. tego.. normalnie - na ziemi leżała :P Przeca jakby ją trzymał to by do niej nie wszedł.
A skąd się wzięła krew? Czyja ona? A co to za różnica skąd? Z dzbana, z kotła z dziubkiem, z maszynki do mięsa z filtrem, skąd komu pasuje :P Chyba nie jest to jakoś specjalnie istotna informacja? Nie da się wyjaśnić wszystkiego, i tak brakło słów na ważniejsze tematy.

Co do Godlesia - heh, na prawdę znam typa o takim nazwisku, i właśnie przez bezbożne skojarzenia tak szalenie mnie się ono podobie :)

To jeszcze tylko dodam że z wielu powodów o których mowa w komentarzach tekst nie poleciał na ZWT, i że te drabble to jakoś mi specjalnie nie leżą :/

Obu panom za każde słowo bóg zapłać!
Zbyt mało pamięci lub miejsca na dysku aby...

Zablokowany