VII B EDYCJA WT - PÓŁTORA KOMICZNEGO DRABBLE'A

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
mlodzianinwawa
Sepulka
Posty: 22
Rejestracja: pt, 23 sty 2009 00:53

Post autor: mlodzianinwawa » śr, 28 sty 2009 00:17

To ja spróbuję być wredny i wezmę na warsztat:
"Liczek-pentliczek, czerwony języczek" - Radioaktywnego
Powinna być to przerobiona wersja "Krwawej wiedzy", a jest to ciąg dalszy. Ale za to żółta karta jest więc się nie czepiam.

spytał wesoło czaszkę, którą trzymał pod pachą i której długi jęzor posłużył mu za pędzel.
Jęzor trzyma w dłoni, czy pisze, trzymając czaszkę której język wystaje?

– Dohahesie, przehheż ha hylho żarthohałem… – wyseplenił Almgren.
Po pierwsze wychodzi, że język jest na miejscu - bo czaszka mówi.
Po drugie nie ma schematu seplenienia, raz mówi "h" zamiast "r", by po chwili wymówić "r" które jest mocno zaakcentowane - sprawdź sobie - spróbuj przeczytać na głos.

Wyciągnął przed nos Hulla trupi język
Skoro język jest odcięty - zatem jak czaszka mówi/sepleni? To się troszkę nie klei. Spróbuj powiedzieć "RRRRR" z odciętym językiem.

zanurzył oślizgły organ mowy w wielkiej misie pełnej krwi truposza
Rozumiem, że krew należała do właściciela języka - ale on nie był truposzem, tylko Liczem - nieumarłym. Truposz wskazuje raczej martwego. Chociaż tutaj przeginam - czepiam się za bardzo.



No i tyle, nie pastwię się bardziej, bo przyjemnie się czytało.
Problemem było to, że na początku nie wiedziałem co i jak bo nie czytałem edycji A - po przeczytaniu - wszystko stało się jasne.

Ewidentnie nie jest to przerobiony Półtora drabble-a poważnego na komicznego. Jest to ciąg dalszy, co mnie ciekawi - jak odwróciły się role?
Może kiedyś przyjdzie mi poznać prawdę. :D


aha i jeszcze jedno
Były asystent licza, uciekając wzrokiem przed wściekłym spojrzeniem dawnego pana z mruknięciem „Ja tu tylko farbę podaję”, zanurzył oślizgły organ mowy w wielkiej misie pełnej krwi truposza. – Doedukujemy na początek naszego zasuszonego towarzysza z literatury pięknej, bo na tym licze chyba się kiepsko znają. Almgrenie, zapiszemy mój ulubiony poemat.
Zgubiony podmiot - asystent zanurzył język ale nie on wypowiada tą kwestię.


Moderatorzy i administratorzy - jestem tu nowy, jak źle komentuje to kopa mi, a się uspokoję ;) Pozdrawiam :D
Od Ciszy... Piękniejszy jest tylko Trance...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 28 sty 2009 00:57

Korzystając z chwili przestoju, posklejałam swoje poprzednie posty, żeby nie dawać złego przykładu.

Czyli wracamy do gadania o tekstach. Kolejność przypadkowa, ale pierwszeństwo nienaruszalne mają dla mnie cały czas teksty, które nie naruszyły ograniczeń w edycji A i B.

Iazoo:

Oba teksty są prawie takie same, czyli wymóg formalny został spełniony pod tym względem - została zachowana łączność, seryjność, odbicie (nie, nie znaczy to, że tylko o to chodziło, ale to jedna z możliwości: zmienić tylko zakończenie).

Tekst pierwszy, poważny, ciężko nazwać drabblem – nie dlatego, że nie jest formą zamkniętą, bynajmniej. Co mamy? Scenkę, w której archeolog pokazuje biznesmenowi, że znalazł malowidła naskalne przedstawiające dinozaury. OK., to interesujące otwarcie dla fabuły. Ale z tego otwarcia wynika zakończenie – że znaleziono szkielet Adama. I mam takie wrażenie, że historia została przycięta za bardzo, że choć związek istnieje – kwestia, kiedy pojawił się człowiek – to jednak jest to związek raczej luźny. Bo, niestety, jest to chyba opowieść na nieco więcej niż 150 słów. Tu zostaje wrażenie niedosytu i przekonanie, że to dopiero początek.

Zastanawiałam się, dlaczego. Ponieważ niby wszystko jest dobrze: podane są wstępne ślady, wstępne tropy (datowanie węglem C14, dinozaury, etc.). Myślę jednak, że wskazanie, dokąd te ślady prowadzą, podane w tekście (szkielet Adama, czyli pierwszego człowieka), jest po prostu z innej bajki (tej, do której należy tytuł, że tak metaforycznie się wyrażę). Znaczy, podejrzewam, że w koncepcji dokonany został skrót => odcięte zostały kwestie biblijne sugerowane tytułem i wskazaniem na Adama. Czyli kontrowersja wypadła i opowieść skręciła na manowce.
Co oznacza – że słabo w odbiorze. Nijako. Szkoda.

Tekst drugi, może przez odwrócenie porządku informacji, zamyka się ładniej niż pierwszy. Ale komizmu nijak nie mogę się doszukać. No, może ten upadek jest komiczny, ale niezbyt komicznie podany. Komizm opiera się na nieoczekiwanym. Zamiast zatem wyjaśniać, dlaczego narrator upadł, powinieneś powiedzieć, Autorze, że bohater miał zamiar oprzeć się o skałę i przywitał z glebą. W tej kolejności. Nie post factum wyjaśnienie, dlaczego upadł - to jak opowiadanie dowcipu od tyłu, obawiam się.
Potem już nie jest komicznie – facet z kacem sam w sobie komiczny nie jest z nadania lub Autorskiego chciejstwa, podobnie brontozaur. Dla mnie – podane jest to neutralnie, zatem jest neutralne.
Również w języku nic komicznego nie dostrzegam. W bohaterach również. Znaczy, jak na moje oko, to nie udało się spełnić wymogu – jest próba, niewątpliwie, ale nie wyszło. Nie ma komizmu, albo jest bardzo, ale to bardzo wątły.

I tytuł. Głowiłam się i głowiłam, jak odnieść prosto tytuł do treści. Że niby genesis. Czyli sposób powstania/stworzenia, czynniki, jakie się na proces powstania złożyły. A tu nie ma procesu. Nie ma nawet odtworzenia procesu. Albo może choćby odniesień biblijnych też nie ma. Znaczy, nic, na czym można się oprzeć, by związać tytuł z tekstem.

W efekcie, odbiór znowu neutralny miałam, bo nie wiedziałam, dokąd mnie prowadzisz, Autorze. W drugim tekście, przy wyraźniejszym zamknięciu, jakby mniej mnie to zmieszało. Nadal jednak pozostał mi niedosyt w odbiorze.
Językowo bez uwag. Nic mnie nie rozdrażniło, nie rzuciło się w oczy. To dobrze.

An-Nah:

Przyznaję, że czytałam wyjaśnienie, co opowiedziałaś, kiedy opowiedziałaś, gdy opowiedziałaś, Autorko. I kusiło mnie, by wziąć i porównać Twoje wyjaśnienie z tekstem. Ale po co? Wystarczy zerknąć na długość tekstu i długość wyjaśnienia, żeby wiedzieć, że historia się nie zmieściła. Streszczenie jest dłuższe od utworu. :P

Miałam problem, co się stało w Twojej historii. Pożar był i zabili człowieka, do którego zwraca się narrator? Bo tak to wygląda. Z błędem stylistycznym i przekombinowanym porównaniem. Ale nieważne. Ważne, że nie wiem, jaki związek łączy narratora z zabitym. Nie wiem, czy to, co zabity zrobił (wpisanie się w system nerwowy biokonstruktu) jest wyjątkowe, czy zwyczajne dla realu Twojego uniwersum, Autorko. Nie wiem zatem, jak mam się ustosunkować do tego, co mi opowiadasz – czy to dramat, czy wręcz przeciwnie, czy zdarzyła się tragedia, czy też jeszcze jest szansa na happy end? Ta historia jest niedopowiedziana, przycięta, okaleczona.
Z opisu mieszkania i wzmianek o zabitym człowieku przeskakujesz do konkluzji – wpisu w system biokonstruktu. I tyle. Czyli nijak.
Ton zdań wskazuje, że to na poważnie. W pierwszym tekście to jest w porządku, tak miało być.

W drugim ton powagi miał być chyba złamany zakończeniem, które wprowadzi komizm. Niestety, to działa dobrze w przypadkach ekstremalnych – łamanie patosu jest zabawne, wywołuje efekt emocjonalny. W przypadku łamania tonu neutralnego, trzeba mieć naprawdę asa w rękawie, by trzasnąć czytelnika między oczy. A Ty, Autorko, nie miałaś żadnego asa. I wyszło nijako. Anorektyczny komizm, jak u Iazoo. Jest próba, ale nieudana.
Znaczy, drugi tekst nie wyszedł również.

Obie prace praktycznie mają te same wady – bo to jeden tekst, zmienione zakończenie jedynie. Dodać powinnam jeszcze, że mogłaś przynajmniej poprawić stylistyczną usterkę, miałabym pewność, że starannie się pochyliłaś nad pracą do drugiej części WT.
Zbliżam dłonie i czoło do ściany, dotykam jej, pod szorstką warstwą spalenizny wyczuwam żywe ciepło. Czuję wilgoć – ściana, jeszcze żywa, choć poraniona, krwawi.
Ale nie poprawiłaś...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » śr, 28 sty 2009 08:42

Młody, daję Ci kopa, aż furczy :). Chcesz analizy?
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
mlodzianinwawa
Sepulka
Posty: 22
Rejestracja: pt, 23 sty 2009 00:53

Post autor: mlodzianinwawa » śr, 28 sty 2009 10:54

Nie chcę, już mi wystarczy... Tyłek mnie boli :P

analizy czego ? :>
Od Ciszy... Piękniejszy jest tylko Trance...

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » śr, 28 sty 2009 12:00

Twego komentarza Młodzianie. Komentarze też podlegają analizie i ocenie. Choć w świetle braku NWL i oczekiwanych ograniczeń w komentowaniu na Zakużonych Warsztatach, komentarze do komentarzy będę pewnie rzadkością.

Przy okazji, jest taki zwyczaj na tym forum, że jeśli edytujesz posta, to informujesz o tym fakcie, vide poniżej.

EDIT. Literówka
EDIT 2 - dodany akapit

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 28 sty 2009 18:23

Dalej jazda, czyli kolejna para tekstów.

Urlean:
Tekst pierwszy spełnia kryteria. Przyczepię się do drobiazgów w obrazowaniu, które przeszkadzały mi w lekturze.
Pościel wciąż przechowywała zapach ich ciał, jak świętą relikwię.
Czemuś wydaje mi się to komiczne, że pościel ma cechy ludzkie, a na dodatek jeszcze zapach ludzki jest porównany do świętej relikwii. Jak dla mnie – przegięcie.
Sypialnia stała się pomnikiem ku czci ich uczucia.
Kolejny obrazek, który nijak nie chce mi się zakodować – sypialnia jako pomnik?
wskazówka zataczała krąg, nieubłaganie zbliżając się do mety
Ponieważ wskazówka cały czas idzie dalej i jej ruch teoretycznie kończyć się nie powinien – tu zawiodła spójność metafory, moim zdaniem.

Ale historia jest opowiedziana w całości, elementy cytatu na miejscu, jako integralne części fabuły, czyli dobrze. Zakończenie wyraźne. Niepotrzebne moim zdaniem jest wprowadzenie owego potencjalnego obserwatora – po licho? Ale może to tylko mój gust czytelniczy, więc się nie będę upierać.
Tylko dlaczego ci dwoje – którzy przecież popełnili samobójstwo – poszli do nieba?

Tekst drugi – komiczny – też realizuje i też zamyka się ładnie. Dialog o ortografii bardzo fajny, podobnie wprowadzenie Onej i Onego, chociaż w tym ostatnim przypadku zawiodło (zwykle zawodzi) rozpoznanie podmiotów.
zanim odeszli tnąc się żyletką, która ciągle leżała na biurku. Zerknął na Nią.
Zamiar dobry, zabieg jednak spowodował problem gramatyczny. Nawet tekst komiczny nie zwalnia z poprawności, Autorze.
Znowu niepotrzebne moim zdaniem przypuszczenie – co mogliby pomyśleć ludzie z innej wsi, skoro rzecz dotyczy tubylców, a nie obcych. Zbędny element.
Poza tym – komizm jest, wersja jest, forma zamknięta jest. Nie ma się do czego przyczepić, to i się nie czepiam.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
mlodzianinwawa
Sepulka
Posty: 22
Rejestracja: pt, 23 sty 2009 00:53

Post autor: mlodzianinwawa » śr, 28 sty 2009 19:49

"Choć w świetle braku NWL"

co to jest NWL

slyszalem o oc, ac, nw, sgh, sggw, sig, wsm, wms, wwo, wsp, itd. itp ;D

ale NWL ? :>
Od Ciszy... Piękniejszy jest tylko Trance...

Awatar użytkownika
Metallic
Kadet Pirx
Posty: 1276
Rejestracja: sob, 22 mar 2008 21:17
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Metallic » śr, 28 sty 2009 19:57

NWL to Niezależne Warsztaty Literackie, które jeszcze do niedawna istniały na FF.
"...handlarz starym książkami odkrywa, że jego zarośnięte chwastami, najzwyklejsze w świecie podwórko jest znacznie dłuższe, niż się wydaje - w istocie sięga ono aż do samych bram piekieł."

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » czw, 29 sty 2009 08:42

Takie miejsce gdzie każdy mógł swobodnie wstawiać teksty* i je komentować*. Ale nadmiar swobody szkodził no i nie ma już NWL.

* - swobodne wstawianie testu jak i komentowanie obwarowane było pewnymi regułami, ale mniej rygorystycznymi niż w Zakużonych Warsztatach.

Awatar użytkownika
Gata Gris
Kurdel
Posty: 701
Rejestracja: sob, 18 paź 2008 09:23

Post autor: Gata Gris » czw, 29 sty 2009 08:54

Małgorzata pisze:Tylko dlaczego ci dwoje – którzy przecież popełnili samobójstwo – poszli do nieba?
Ale "każde do swojego nieba", więc chyba nie chodzi o niebo w sensie chrześcijańskim, a luźną metaforę "życia po życiu"?
Gdy zaczęłam czytać tekst poważny, trochę parsknęłam tutaj:
Urlean pisze:Pościel wciąż przechowywała zapach ich ciał, jak świętą relikwię. Rozejrzała się po pustym pokoju.
Sam początek tekstu, jeszcze nie wprowadzono bohaterów, powstaje wrażenie, że to pościel się rozejrzała...

Nieco drażni mnie słowo "przyoszczędzić" - nigdy się nie spotkałam z taką formą i niepotrzebnie odwróciła mają uwagę od tekstu.
Bardzo lubię czytać! Na świecie jest tyle wspaniałych książek! Ja na ten przykład mogę pić miesiąc albo dwa, a potem wziąć i przeczytać jakąś książkę... I ta książka wyda mi się taka dobra, a ja sobie taki zły, że się okropnie denerwuję...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 29 sty 2009 11:27

Gata Gris pisze:
Małgorzata pisze:Tylko dlaczego ci dwoje – którzy przecież popełnili samobójstwo – poszli do nieba?
Ale "każde do swojego nieba", więc chyba nie chodzi o niebo w sensie chrześcijańskim, a luźną metaforę "życia po życiu"?
A niby na jakiej podstawie to skojarzenie? Że każde do innego nieba, ma implikować, że to oznacza "życie po życiu"?
Postaci z tekstu spotykają się na ziemi, choć to dusze. Nadal się kochają. Odchodzą, gdy wybije godzina określona. I resztę doby spędzają osobno.
Kara to, czy nagroda?
Wygląda mi na karę - a na tym kawałku świata niebo jest pomiędzy znaczeniami sacrum i nagrody.
Cały tekst mówi o "życiu po życiu", więc akurat to rozstanie będzie elementem tego życia - i nadal jest dla mnie niepewne, implikuje sprzeczne skojarzenia, wprowadza mącipole dla mnie.
Metafory nie widzę. Ani luźnej, ani żadnej.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » czw, 29 sty 2009 11:38

I chyba właśnie o tą sprzeczność tu chodzi Małgorzato. Bo to powrót do nieba staje się karą a cykliczne spotkania - nagrodą. Ja to tak odczytuję, chyba Gata Gris również.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 29 sty 2009 11:55

Właśnie dlatego niebo mi się nie podoba... :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Gata Gris
Kurdel
Posty: 701
Rejestracja: sob, 18 paź 2008 09:23

Post autor: Gata Gris » czw, 29 sty 2009 12:14

Gdyby pominąć informacje o samobójstwie i zostawić parę nocnych kochanków, można by przypuścić, że to zwyczajna historia - spotykają się potajemnie każdej nocy, by co rano rozstać się i wyruszyć do pracy, do swojego codziennego, osobnego życia. Wieczorem spotkają się znowu. W tej sytuacja rozstanie nie jest karą, po prostu koleją losu. To sformułowanie "każde do swojego nieba" pobrzmiewa mi smutno, ale nie tragicznie, nie jako kara, a codzienna nieprzyjemność, po której znów nastąpi spotkanie.
Wobec tego "niebo" w znaczeniu chrześcijańskim tu nie pasuje, bo i jest faktycznie nagrodą, i powinno występować w liczbie pojedynczej. Nie ma różnych nieb dla różnych zmarłych. Dlatego tu odebrałam je jako - niezbyt udany właśnie ze względu na pozytywne skojarzenia - symbol jakiegoś miejsca "w zaświatach" (w przeciwieństwie do miejsca nocnych spotkań w realnym pokoju), gdzie kochankowie spędzają dnie.
Bardzo lubię czytać! Na świecie jest tyle wspaniałych książek! Ja na ten przykład mogę pić miesiąc albo dwa, a potem wziąć i przeczytać jakąś książkę... I ta książka wyda mi się taka dobra, a ja sobie taki zły, że się okropnie denerwuję...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 29 sty 2009 12:30

Ale samobójstwa nie można wyciąć, bo jest w tekście, stanowi element fabuły. Może właśnie z tego elementu wynika, że kochankowie muszą spotykać się na ziemi, a potem każde z nich musi wrócić do swojego nieba?

Znaczy, podtrzymuję: to jest mącipole.
So many wankers - so little time...

Zablokowany