VII B EDYCJA WT - PÓŁTORA KOMICZNEGO DRABBLE'A

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 05 lut 2009 23:06

Proszę mi nie paniować. :P
Zaczynam się wtedy czuć strasznie głupio i jakoś tak "ekskatedralnie".
<drapie się w głowę z zakłopotaniem>
Krzun pisze:Wszystkie teksty związane z krwią wydają mi się schematyczne. Jest kilka, gdzie pisze się krwią coś na ścianie. Mało to oryginalne.
Tylko zarzut podkreślony jest nieco na ukos, IMAO. Ponieważ temat drabble'a tę kwestię precyzował dość twardo:
I znowu stąpasz przez puste mieszkanie
Szalone czerwone słowa
Krwią wypisujesz na ścianie
.
Co, oczywiście, nie znaczy, że Autorzy nie powinni szukać obejścia, oryginalnego opisania, czy innych sposobów na niedosłowną interpretację. Komizm byłby jednym z rozwiązań, rzecz jasna.
Ale nie wychodził.
Ciężko jest napisać dowcip na zamówienie, jak myślę... :P:P:P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Buka
C3PO
Posty: 828
Rejestracja: sob, 13 paź 2007 16:55
Płeć: Kobieta

Post autor: Buka » pt, 06 lut 2009 10:09

Pewnie, że ciężko -.- A już krwią na ścianie to dopiero ciężko.

(No, NMSP normalnie ;) )

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 07 lut 2009 01:33

Omawianie idzie mi jak krew z nosa. Dzisiejszy odcinek będzie z ingerencją w koncepcję kreatywną. Zwykle tego rodzaju ingerencje redaktor może tylko proponować (i to z wielką ostrożnością), a recenzent (w tym Komentujący) nie ma prawa mówić Autorowi, jak to czy tamto powinno być napisane...
Ale dyrektor kreatywny ma takie prawo. I zamierzam z niego skorzystać, bo w tych tekstach widzę wyraźnie, jak spaprana jest struktura.
No, nie wiem, jak to wytłumaczyć - widzę, wiem intuicyjnie, w każdym razie, jest to dla mnie oczywiste. Spróbuję pokazać, co widzę.

Zatem pozwolę sobie odegrać tym razem rolę redaktora-dyrektora kreatywnego.
Na usprawiedliwienie mam tylko to, że nie jestem i nie zamierzam być autorką, zatem konkurencji robić nie będę nikomu. Nie roszczę pretensji do praw autorskich również.

Znaczy, do dzieła.

Emigrant:

Pierwszemu utworowi nie mam wiele do zarzucenia. No, ale jednak coś się znajdzie, prawda?
Jak dla mnie, to zawiódł bohater, a raczej jego kreacja. Autorze, nie przekonała mnie Twoja kreacja psychopaty. Nie dlatego, że była niespójna (nie mam pojęcia - psychopatów znam jedynie z filmów i literatury), tylko dlatego, że zakończenie zabrzmiało mi nieco komicznie. Może nie należało sugerować, że ten pomysł z napisem był nagłym olśnieniem, a bohater zachowywał się, cóż... dziecinnie? No, i jakoś mi nie przypasowało. Pewnie przywykłam do stereotypu mrocznego, inteligentnego seryjnego mordercy, okrutnie poważnego, który wodzi policję za nos po amerykańskich miastach. Albo takiego, jak Hannibal-Kanibal. Twój Chirurg, Emigrancie, wydał mi się pod koniec trochę śmieszny.

No, i co z tytułem? Lekarz niepierwszego kontaktu? Znaczy, że ofiary już wcześniej miały do czynienia z kimś takim lub nawet z nim osobiście? Zda mi się, że wydał Ci się, Autorze, tytuł fajny, bo gra słowna jest, ale... po co ta gra?

To, oczywiście, sprawa gustu czytelniczego mojego. Ale już nie sprawą gustu jest spaprana puenta. Gdybyś do końca utrzymał wrażenie, że odbiorca ma do czynienia z prawdziwym chirurgiem szykującym się do operacji, mógłby wyjść naprawdę świetne drabble - bo miałbyś, Autorze, element zaskoczenia. Element, którego w tym tekście zwyczajnie zabrakło. I ten brak widać...

Wyobraź sobie, Emigrancie, że opisujesz poczynania tego psychopaty tak, by czytelnika zmylić, zasugerować mu to, co mówi tytuł, że to lekarz (nie)pierwszego kontaktu. Wyobraź sobie również, że w ostatnich dwóch zdaniach piszesz, że ten lekarz zanurza palec w ranie na szyi i pisze na ścianie krwią:
Policja 0 Chirurg 7
Myślisz, że trzeba było czegoś więcej, by zrobić dobre drabble?

W drugim tekście popełniłeś tę samą zbrodnię, Emigrancie, co za pierwszym razem. Puentę zamordowałeś okrutnie. Niewybaczalny czyn w drabble’u.
Podczepiłem się pod sufitem, składając skrzydełka. Świt był daleko, pomyślałem więc, że zawsze zdążę przybrać ludzką postać i zrobić swoje.
I po co? No, po co?! Tych informacji w ogóle nie powinno w Twoim tekście być. Perspektywa narracyjna fajna (obserwator), daje możliwości, by popatrzeć na psychopatę z zewnątrz i to na dodatek przez skrzywione soczewki => dzięki czemu komizm można wyzyskać pięknie. I to akurat wyszło wcale nieźle.
Kobieta natomiast (ciach!) spała obok olbrzymiego, pluszowego misia. Zgadnijcie, na kogo głupek rzucił się po ciemku z chloroformem... Zbudził ją, oczywiście. Dała mu nieźle popalić, zanim została obezwładniona.
Choćby tu właśnie. Komizm wykorzystany, choć apostrofa zupełnie zbędna.
Kim był? Włamywaczem? Mordercą?
To całkowicie zbędne. Wypełniacz, muł tekstowy, czyli coś, co absolutnie nic nie wnosi do opowieści. Mogłoby się wydawać, że w drabble'u ciężko przegadać, a jednak...! :P
gdy naciął ramię kobiety i zaczął bazgrać jej krwią po ścianie, zrozumiałem, że to osławiony Chirurg, seryjniak.
Za podkreślone – wielkie brawa. Bardzo ładnie uzyskany językowy komizm.

Pozostaje jeszcze puenta. I właśnie tam jest miejsce na wyjaśnienie, kim jest obserwator. Że wampirem (albo komarem). Wyjaśnia się dopiero wówczas kwestia tytułu. Gdybyś jeszcze wtrącił, że seryjniak marnuje jedzenie... (No, OK, może ingerencja za daleko posunięta jednak).

Seryjniak z Ciebie, Autorze. Mordujesz puenty. W obu przypadkach to zaważyło na słabości utworów. Nie pomysł, nie język, lecz wyłącznie organizacja treści. Nie przemyślałeś formy, nie zastanowiłeś się, jak można ją wykorzystać w pełni. Drabble to taka literacka układanka (puzzle) ze 100 kawałków (a na tych WT ze 150).

U Ciebie, Emigrancie, nic nie brakuje, tylko obrazek nie jest ułożony dobrze...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
emigrant
Pćma
Posty: 224
Rejestracja: wt, 11 lis 2008 20:26

Post autor: emigrant » sob, 07 lut 2009 20:26

Serdecznie dziękuję za analizę i krytykę. Tylko mam pytanie: co to znaczy: mordujesz pointy? Że są niepotrzebne, kiepskie, łopatologiczne, naciągane, rozciągnięte (nie wie, kiedy skończyć), nie pasują do reszty tekstu? Byłbym wdzięczny za sprrrrrecyzowanie.... Niezależnie od odpowiedzi, jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas i rady.
Indianin uzbrojony był w uk i tą mahawkę.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 07 lut 2009 20:40

Kurczę, poniosła mnie poetyckość, jak co poniektórych Autorów (nie tylko na Warsztatach). Przepraszam.

Emigrancie, po prostu nie dajesz puent w odpowiednich miejscach. Masz je w tekście, ale nie w tym miejscu, co trzeba (czyli na końcu, na przykład - a w przypadku drabble'a, obowiązkowo na końcu).

W pierwszym tekście - rozmyło się po całości, przekaz był skonstruowany zbyt "oczywiście", przynajmniej tak się mi wydaje. W drugim - ujawniłeś, kto jest obserwatorem już na starcie praktycznie, więc zaskoczenia na końcu nie mogło być. I nie było.

Mówiłam, trudno mi to wytłumaczyć. W przypadku Twoich tekstów potrafię chyba zobaczyć, jakie one powinny być... (jakkolwiek źle i głupio to zabrzmi).
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
No-qanek
Nexus 6
Posty: 3098
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Post autor: No-qanek » ndz, 08 lut 2009 00:42

a recenzent (w tym Komentujący) nie ma prawa mówić Autorowi, jak to czy tamto powinno być napisane...
Ale może wszak powiedzieć, że historia nudna, pomysł mógł byc ciekawy, ale autor spalił ;-) I na to samo wychodzi.
Myślisz, że trzeba było czegoś więcej, by zrobić dobre drabble?
I tym sposobem wiesz już, co się czują inni komentatorzy, gdy piszą "opowiadanie z potencjałem" :P
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 08 lut 2009 01:30

Problem w tym, że Emigranta teksty nie są z potencjałem. :P

Gdyby to były teksty reklamowe, powiedziałabym, że to wersje robocze, a teraz trzeba poprawić - wszystko jest, ale należy przeorganizować komunikat, poukładać trochę inaczej.
Bo teraz są słabe, nie mają impaktu.

No, ale to nie są teksty reklamowe, więc grzebać w nich tak nie powinnam. Jak powiedziałam - w tych po prostu widzę jasno, jakie powinny być. Pewnie nie byłabym dobrym redaktorem dla Emigranta, bo narzucałabym mu swoje pomysły. :P

Znaczy, nie - na pewno nie czułam się, jak ktoś, kto pisze, że "tekst z potencjałem". Raczej, jak dyrektor kreatywny, który copywriterowi mówi: "No, tego klient nie kupi"... :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
emigrant
Pćma
Posty: 224
Rejestracja: wt, 11 lis 2008 20:26

Post autor: emigrant » ndz, 08 lut 2009 10:13

Małgorzata pisze:. W drugim - ujawniłeś, kto jest obserwatorem już na starcie praktycznie, więc zaskoczenia na końcu nie mogło być. I nie było.
Jeszcze`raz dziękuję za poświęcony czas i analizę. Zaskoczenia nie było, bo nie miało go być, tzn chciałem, by było jasne od początku kto obserwuje seryjniaka. Tu źle zrozumiałem ideę drabble'a. Wychodzi na to.

Muszę jednak dodać, że zasugerowałem się wieloma poprzednimi (z A części) recenzjami, gdzie czepiano się, gdy podmiot od początku nie był sprecyzowany. Moja wina.

Postulowałbym jednak, by tego typu warsztacik był oceniany tylko przez fachowców. Wybebeszanie tekstu przez amatora-mądralę może narobić więcej szkody niż pożytku.

Niech amatorszczyzna recenzencka(np.-ja) się wyżywa w specjalnie do tego stworzonym miejscu na forum. I tylko tam.
Indianin uzbrojony był w uk i tą mahawkę.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 08 lut 2009 12:30

Podejrzewam, że w tamtych tekstach czepiałam się pewnej maniery stylistycznej, której nikomu na WT nie udało się dobrze użyć - stosowanie podmiotu domyślnego i zaimkowego w III osobie liczby pojedynczej. To pułapka. Stosowanie takich podmiotów bez skonkretyzowania ich podmiotem rzeczownikowym od czasu do czasu prowadzi do błędu tożsamości - czyli idiotyzmów gramatycznych, nieznanych językowi angielskiemu, który, jak przypuszczam, spopularyzował tę manierę. Nie wiedzieć czemu niektórym Autorom wydaje się, że w ten sposób budują anonimowość lub uniwersalność (bohater-everyman). W rzeczywistości, po polsku everyman musi zostać urzeczowiony od czasu do czasu, by zaimek lub podmiot domyślny można było odnieść, odróżnić (od dopełnień choćby) - np. mężczyzna, człowiek (który też jest anonimowym określeniem ze względu na poziom ogólności znaczenia). Oczywiście, na pewno są mistrzowie, którym sztuczka się uda bez konkretyzowania podmiotu. Jednak większość piszących padnie niechlubnie na błędach tożsamości podmiotu. Przypuszczam, że o to wtedy chodziło - było tego sporo...

W Twoim tekście komicznym nie było takich problemów, Emigrancie. Opowiadałeś o działaniach seryjniaka (i nazwałeś go), przez co podmiot w III os. l.p. był skonkretyzowany. Natomiast tożsamości opowiadającego, który referuje w I osobie l.p. nie musiałeś ujawniać na starcie. I osoba nie rodzi takich idiotyzmów gramatycznych, jak III os. l.p. :)))

Puenta wymaga elementu zaskoczenia i dobrze zamyka drabble'a. U Ciebie widać, że można zrobić puentę. A nie zrobiłeś. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 08 lut 2009 14:29

No, to kolejna para utworów.

In_ka:

Językowo bez błędów w obu tekstach, bez kartek, czyli ograniczenia formalne spełnione.
Jedyny problem pojawia się w zdaniu, gdzie występuje imię Mi w nagłosie. Konfuzja przy czytaniu. Chyba już na to zwrócono uwagę. Z imionami, które „wyglądają” jak inne słowa trzeba ostrożnie. Tutaj konfuzja odbiorcy odciąga uwagę od tytułu i cytatu, które, jak mniemam, są ważne dla interpretacji reszty tekstu, zatem odciąganie uwagi to posunięcie strategicznie niekorzystne. Za to w długich opisach warto stosować, by przełamać „trans” odbiorcy.
W drugą stronę zadziałało to z imieniem Sam w nagłosie, ale w tekście komicznym ta zabawa wyszła, IMAO.

Cytat ze św. Pawła kieruje interpretacje na połączenie skojarzeń lekcja+miłość. I na sny głównej bohaterki.
Wcześniej jedyne niespokojne sny Mi dotyczyły Sama.
Ale to, co niejako jest zapowiedziane, wcale nie jest rozwinięte. O żadnych snach, które dręczyły lub dręczą Mi (szczególnie tych dotyczących Sama właśnie) nie ma dalej już żadnej wzmianki w fabule. Rozwinięta jest biografia Sama, z której wynika, że siostrzeniec jest odludkiem. I na zakończenie pada:
Lubiła jego zapatrzenie (ciach!), jego pilne ćwiczenia w opowiadaniu baśni, których go uczyła. Ale wiedziała, że Sam innych potrafi jedynie ranić.

Zasadniczo powinnam spytać, gdzie jest dowód na podkreślone stwierdzenie? Dowód fabularny, sugestia, wskazówka?
Mogłabym szukać interpretacji, że Sam zabił swoją ciotkę, ale zakończenie bynajmniej tego nie sugeruje.

Streszczając szybko:
Jest Mi, która napisała na ścianie cytat. Dlaczego na ścianie? Dlaczego ten właśnie cytat biblijny o miłości?
Jest Sam, siostrzeniec Mi, osierocone dziecko, inteligentny odludek. I...? Sam krzywdzi. Ale jak i kogo, a także w jaki sposób (jaki „charakter” tych krzywd jest) nie wiadomo.
Umiera Mi, Sam ją znajduje, nie rozumie cytatu. Ale wychodzi, że Sam jest maszyną.

Tu nie ma spójnej fabuły, In_ko. Owszem, mylisz odbiorcę celowo, że Sam jest człowiekiem. Ale co z tego wynika fabularnie, gdy wychodzi na jaw, że człowiekiem nie jest? Jak ten fakt wiąże się z resztą informacji z tekstu? Jak się to ma do snów Mi, do uczenia się przez Sama, jak opowiadać bajki, do cytatu, który Mi napisała na ścianie (zapewne przed śmiercią)? I jak się to ma do lekcji? Wiadomo przecież tylko, że Mi uczyła Sama opowiadać bajki (zakładam, że bez podtekstów, jakie wnosi ten związek frazeologiczny, rzecz jasna), nieudana lekcja zatem winna się odnosić do niemożności nauczenia choćby właśnie tego. Ale przecież pojawiają się kwestie miłości i zaczynają się dla mnie problemy.
Powiązania wewnętrzne elementów są dla mnie niejasne. Fabuła zatem jest nieczytelna.

Podejrzewam, że zabrakło rozwinięcia. Że z pomysłu wyekstrahowałaś nie to, co potrzebne do stworzenia zwartej opowieści. Bo tak naprawdę, jedyne pytanie, jakie należy zadać, to: o czym opowiadasz, Autorko?
O losie Mi, która przygarnęła dziecko siostry nie wiedząc, kim/czym jest?
O losie Sama, który nie jest człowiekiem, ale stara się nim być lub tylko udawać, że jest człowiekiem? A może wcale się nie stara?
O interakcji człowiek-maszyna?
O niemożności nauczenia miłości?

Nie wiem. Może jeszcze o czymś innym. Nie umiem dociec. I dlatego to nie jest dobry tekst. Opowieść jest niepełna, moim zdaniem, niezrozumiała.
Czyli jak zwykle – za dużo przycięłaś, Autorko.

Z drugim tekstem miałam problem poznawczy. Najpierw musiałam się przebić przez język, potem przypomnieć sobie trochę psychologii. Tym razem fabularnie jest bardziej spójnie. Chyba nie będę streszczać, bo cała zabawa z tym utworem polega właśnie na wytropieniu znaczeń (nie będzie przekładu, nie!).
Problem w tym, że to, co najciekawsze, czyli interakcje Mi-Sam zostały wycięte. Czyli nie wiadomo, jak Mi doszła do decyzji o samobójstwie, nie wiadomo nic o wysiłkach Sama, by temu zapobiec i o wpływie Mi na Sama. Słowem – najlepsze kawałki odpadły z tej fabuły.
Pojawia się tylko końcowy wniosek. I ta konkluzja jest z sufitu, In_ko. Nie wynika z fabuły. Wynika z tego, co wycięte, jak myślę.

Komizm, jaki udało mi się dostrzec, to chyba językowy – w opisie przypadku pedagoga, w zabawie stylistycznej imieniem Sam. Jeżeli w ogóle jest, może tak naprawdę to w moim przypadku kwestia nadinterpretacji, nie jestem pewna. Niezależnie, ten komizm, o ile jest, to anorektyczny bardzo, jak myślę.

I jeszcze:
Superwizyjnego Andriodu Mechatronicznego
A nie chodzi raczej o androida? :P

Uważam, że w obu przypadkach zawiodła ciągłość fabularna. To są opowieści, które po prostu nie mogły się zmieścić w ciasnych ramach 150 wyrazów. Opowieści na dłuższe formy.
Po przycięciu – są po prostu niekompletnymi (pierwsza) lub bardzo skrótowymi (druga) streszczeniami...

Dlatego nie wyszły, IMAO.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
mlodzianinwawa
Sepulka
Posty: 22
Rejestracja: pt, 23 sty 2009 00:53

Post autor: mlodzianinwawa » ndz, 08 lut 2009 17:54

I jeszcze:
Superwizyjnego Andriodu Mechatronicznego
A nie chodzi raczej o androida? :P
Jeżeli faktycznie chodziło o androida, dodam coś od siebie.
Cała ta nazwa jest masłem maślanym.

mechatronika to nauka dot. robotów,
android to robot o wyglądzie człowieka

Mechatroniczny android jest tak samo poprawny jak filozoficzna filozofia, poetycka poezja lub elektryczny prąd :D

Śmierć Mi nie była dla Humy zaskoczeniem. Analizowane skany i dostępne zapisy potwierdziły hipotezę o zbyt późno wdrożonych procesach naprawczych.
Dlaczego nie była? Przecież od zaburzeń psychicznych się nie umiera.
To, że robot się popsuł nie oznaczało, że bez superwizora "Mi" umrze. Chyba, że coś poknociłem i to MI była robotem którego należało naprawić, ale wtedy by nie umarła, a się popsuła.


Za dużo technicznej terminologii przeszkadza i wzbudza wątpliwości co do sensu treści. Całość wydaje się być bełkotem.

Proszę kogokolwiek, a najlepiej twórczynię o wyjaśnienie mi czym jest:

*negatywna transgresja



Może mój komentarz nie jest merytoryczny ale tekst ten wzbudza wątpliwości dla szarego czytelnika. Gdybym dorwał książkę, a strony wypełniałaby taka terminologia z taką częstotliwością jak w tym drabble-u, to książka wylądowałaby w śmietniku
Od Ciszy... Piękniejszy jest tylko Trance...

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » ndz, 08 lut 2009 18:02

Prąd elektryczny ma sens. Mógłby być rzeczny.

Android to sztuczny twór o wyglądzie człowieka, nie tylko robot o wyglądzie człowieka. Mógłby być bioniczny (jak w Alienie).
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 08 lut 2009 18:17

Przecież od zaburzeń psychicznych się nie umiera.
Samobójstwo to też śmierć, że tak przypomnę, i o ile sam proces jest fizyczny, zainicjować go może właśnie zaburzenie psychiczne. Czyli zależy, jak daleko uogólnisz swoje stwierdzenie. :P
W tym tekście śmierć Mi wydaje mi się uzasadniona (piekielnie brzmi to zdanie, oj!). Zdaje się, że dokładnie tym:
(...) wystąpiły zaburzenia treści myślenia o charakterze idei nadwartościowych
Dość zabawne nawet.
Ale obiecałam, że nie będę robić przekładu, bo szkoda mi psuć zabawę tym, którzy sami chcą poszukać. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
mlodzianinwawa
Sepulka
Posty: 22
Rejestracja: pt, 23 sty 2009 00:53

Post autor: mlodzianinwawa » ndz, 08 lut 2009 18:51

Albiorix pisze:Prąd elektryczny ma sens. Mógłby być rzeczny.

Android to sztuczny twór o wyglądzie człowieka, nie tylko robot o wyglądzie człowieka. Mógłby być bioniczny (jak w Alienie).
W Alienie - Bishop, bo jego masz na myśli, nie był bioniczny. Nie posiadał tkanki żywej! Tam były płyny - ale to nie była tkanka żywa, nie było komórek ani nic z tych rzeczy. Bioniczny organizm, to taki w którym żywy organizm ulepszono mechanicznie.

ANDROID to robot - i zdania nie zmienię :D

edit: masz rację z prądem - ale wiadomo o co mi chodziło
Od Ciszy... Piękniejszy jest tylko Trance...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 08 lut 2009 18:59

Bioniczny organizm, to taki w którym żywy organizm ulepszono mechanicznie
A może to cyborg?
So many wankers - so little time...

Zablokowany