Kuracja

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
KPiach
Mamun
Posty: 191
Rejestracja: śr, 18 sty 2006 20:27

Kuracja

Post autor: KPiach » wt, 17 mar 2009 00:21

No, dobrze. Dawno tutaj niczego nie zamieszczałem, czas stanąć pod pręgierzem. Moja przepustka: VII A EDYCJA WT - PÓŁTORA POWAŻNEGO DRABBLE'A oraz VII B EDYCJA WT - PÓŁTORA KOMICZNEGO DRABBLE'A.
Tekst zawiera elementy erotyczne, o czym informuję na wstępie.
Zapraszam do lektury i komentowania.

*********************************************

Kuracja

– Chłopie, wygląda na to, że naprawdę musisz się napić.
Dwaj przyjaciele siedzieli w przytulnej knajpce, zagubionej gdzieś na Starym Mieście.
– Ech, nigdy wcześniej mi się coś takiego nie przytrafiło.
– Dobra, idę po małe co nieco, wracam i zamieniam się w słuch.
Marek wstał, przecisnął się pomiędzy stolikami, dotarł do wysokiej lady i przywoławszy barmankę zaczął jej coś wykładać. Długo i zawile. Paweł wpatrywał się w zamyśleniu w plecy przyjaciela, które z półmroku wydobywało światło barowych lamp.
Półmrok, alkohol, kobiety...
Do mężczyzny przy stoliku powracały obrazy z poprzedniego wieczoru.

        Paweł energicznie wkroczył do klubu jazzowego. Co prawda nie był to wieczór koncertowy, ale płynąca z głośników muzyka i tak koiła nerwy. Szczególnie po takim popieprzonym dniu. Wszystko było na nie. W robocie kocioł i nieustająca wojna podjazdowa. Zwłaszcza, gdy trzeba znaleźć winnego walącego się planu. Pół dnia marzył jedynie o jednym: aby spędzić gorący wieczór w ramionach Anki. Perspektywa miłosnych igraszek pozwalała znosić nawet widok rozszalałego szefa. Niestety, popołudniowy telefon od ukochanej pozbawił go złudzeń – nagła delegacja. Dziewczyna wyjeżdżała na dwa dni. Nie powiodła się również próba zmontowania ekipy na męskie pijaństwo. Kompletna porażka. Mimo wszystko Paweł postanowił, że ten wieczór będzie niezapomniany. Wkroczył, więc do klubu i rozejrzał się. Może niezbyt łaskawy los odwróci się? Może widok znajomej twarzy da nadzieję na dobrą zabawę? Nic z tego. Mężczyzna wzruszył nieznacznie ramionami i podszedł do baru. Zasiadł na wysokim stołku i zamówiwszy piwo począł dokładnie lustrować najbliższe otoczenie.
        Przy stoliku w pobliżu sceny siedzą dwie młode dziewczyny. O, matko jak one wyglądają! W sumie wbiły w siebie ze dwa kilo kolczyków. Uszy, nosy, wargi. Szkoda słów. A przy stoliku obok cała grupa miłośników piwa. Jeden z nich ma chyba ze dwa i pół metra. Kolana sterczą mu pod samą brodę i ciągle zezuje na kanapę w rogu. Tuli się tam do siebie parka. Hm, blondynka całkiem do rzeczy, a jej facet przyciąga uwagę długimi do połowy pleców dredami.
        Paweł uniósł kufel i zamarł w pół ruchu. Przy stoliku na środku sali siedziała samotna dziewczyna. Właśnie spojrzała w kierunku baru, dzięki czemu mężczyzna mógł podziwiać ogromne, lekko skośne oczy, perfekcyjne kości policzkowe i cudowne usta. Wzrok Pawła zsunął się niżej, aby zagarnąć kształtne piersi opięte czarną bluzeczką. Brunetka uśmiechnęła się, wykonała nieznaczny gest szklanką i objęła wargami słomkę tkwiącą w wysokim naczyniu.
Męska dłoń wreszcie zdołała zakończyć podróż kufla. Za to spojrzenie powędrowało pod stolik, aby napotkać cudownie wyrzeźbione nogi. Sunęło długo w górę, aż do kształtnych ud ginących pod szkocką spódniczką o idealnej długości, która zdradzała skrawek koronki pończoch. Mężczyzna westchnął, ta kobieta była idealną obietnicą rozkoszy!

– Dziś potrzebujesz chyba czegoś mocniejszego niż piwo. – Marek wyrwał przyjaciela z zamyślenia stawiając na stole szklanki z dziwnie opalizującym płynem. – Dobra, zbajerowałeś panienkę, wzięła cię na chatę i co dalej. Opowiadaj.
– Powiedziała, że ma na imię Agnieszka. Faktycznie poszliśmy do niej. Człowieku, jaki byłem napalony! Już podążanie za nią po schodach było przeżyciem erotycznym.

        Mieszkanie, a raczej apartament, był urządzony z dużym smakiem. Paweł skonstatował, że chętnie oddałby w te same, utalentowane ręce własne gniazdko. Agnieszka pociągnęła go do sypialni. Zakrzątnęła się i po chwili, niemal znikąd, pojawiło się dyskretne światło i cicha, nastrojowa muzyka. Dziewczyna gestem zachęciła gościa by usiadł na okazałym łożu, a sama tanecznym krokiem zniknęła za drzwiami łazienki.
        Mężczyzna czuł, że ogarnia go fala podniecenia. Wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach. Wreszcie dostrzegł ruch klamki. Drzwi powoli otwarły się by objawić uosobienie seksu. Koronkowa bielizna podkreślała zmysłowe krągłości, niewiele pozostawiając domysłom. Kobieta stała przez moment nieruchomo, świadoma wrażenia, jakie wywiera. W końcu na palcach podeszła do łóżka i czułym gestem pogłaskała Pawła. Mężczyzna przytulił się do jej łona i z lubością wciągnął zmysłowy zapach. Trwali jakiś czas bez ruchu, napawając się sobą. Delikatny ruch Agnieszki odepchnął kochanka i zmusił do położenia się. Uklęknęła przy łóżku, rozpięła guziki męskiej koszuli i poczęła delikatnie pieścić nagi tors. Jej wargi przesuwały się coraz niżej, a zręczne palce uwalniały partnera z pozostałych części garderoby. Była coraz niżej i coraz bliżej celu swej podróży. Paweł jęknął, gdy usta kobiety ogarnęły jego pożądanie, dając głęboką rozkosz.

– I właśnie wtedy, rozumiesz, wtedy, słyszę chrobot zamków. Ona podrywa głowę i z przerażeniem szepcze: to mój mąż. Rozumiesz? Mąż. Cholera, jak w tanim melodramacie. Podrywa się z kolan i szarpie mnie za rękę. Wstawaj, szybko, to kompletny wariat! Musisz się schować! Chłopie, zanim zorientowałem się, co jest grane, wepchnęła mnie do takiej ogromnej szafy wnękowej.
Marek zakrztusił się drinkiem. Do oczu napłynęły mu łzy. W końcu odzyskał oddech i parsknął serdecznym śmiechem.
– Czego rechoczesz?! Poczekaj ubawisz się jeszcze lepiej. – W głosie Pawła pobrzmiewały nuty goryczy. – Tkwię w tej pieprzonej szafie, kompletnie skołowany i nasłuchuję. Nasłuchuję i słyszę szmer, jakiś stukot, i to w dodatku tuż obok, w środku.
– I co dalej? – Marek przerwał milczenie, które zapadło po ostatnich słowach.
– Czuję jak coś owija się wokół mojej nogi i sunie w górę. Zimne i włochate. A dalej... Nie pamiętam.
– Że, co?!
– Nie pamiętam. A konkretnie, następną rzeczą, którą kojarzę jest to, że budzę się w tym ogromnym łożu. Obok, wsparta na łokciu, leży Agnieszka i patrzy na mnie z dziwną miną. Co się stało? Pytam i czuję, że łeb mi trzeszczy w posadach. Nic, odpowiada, zasnąłeś. W szafie? Pytam i czuję, że mnie mdli. A ona: w jakiej szafie?
Paweł przerwał i pociągnął łyk alkoholu.
– Szlag by to! – Podjął opowieść. – Kiepski dialog, nie? Słowo do słowa i panienka wyjaśnia mi, że odpłynąłem jak tylko zabrała się do rzeczy. Wyszło na to, że mąż i szafa to tylko senne majaki. Zwinąłem się jak nie pyszny i na miękkich nogach wróciłem do domu. I wiesz co? Dotarłem do chaty na wpółprzytomny, padłem na wyro i przespałem prawie dwadzieścia godzin. – Odstawił pustą szklankę. – Nie wiem, co to było, ale postaw jeszcze jedną kolejkę.

***

        Do mieszkania wszedł niepozorny, starszy mężczyzna. Zaraz za progiem ściągnął okulary, starannie wyczyścił i schował do kieszeni szarej marynarki.
– Pozdrawiam, profesorze. Wszystko w porządku? – Z pokoju wyszła młoda, niezwykle urodziwa kobieta.
– Tak. Nasz gość prawie niczego nie pamięta. A czego nie udało nam się wymazać, uznał za sen. Właśnie poprawia sobie humor, popijając z przyjacielem.
Weszli do sypialni. Naukowiec podszedł do szafy i powoli uchylił drzwi. Przykucnął i skierował do wnętrza snop światła wydobywający się z dziwnie wyglądającego pudełeczka. Tkwił w tej pozycji dłuższą chwilę, mrucząc jedynie coś pod nosem.
– I jak?
– Znacznie lepiej, ale będzie konieczne podanie jeszcze jednej dawki.
Usiadła ciężko na łóżku.
– Nienawidzę tego! – jęknęła ukrywając twarz w dłoniach.
– Ale wiesz, że nie ma wyjścia. Ludzka krew jest jedynym lekarstwem dla gammich. Musieliśmy przemierzyć wiele światów, aby to odkryć. I wiesz, również, że jak dotąd, nie powiodły się próby syntezy sztucznego odpowiednika.
– Tak, pamiętam. I także to, że przed aplikacją musi zostać wzbogacona w testosteron, estrogeny i adrenalinę.
Myślenie nie boli! Myślenie nie boli! Myślenie... AUĆ! O, cholera! To boli!

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 437
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » wt, 17 mar 2009 12:02

No dobrze, więc będę pierwszy.

Ogólne wrażenie - pozytywne. Opanowanie języka, budowanie napięcia, zgrabne dialogi i ciekawe opisy. Warsztatowo, oprócz może kilku przecinków, nie mam się do czego doczepić.

Gorzej, jeśli chodzi o fabułę i rozwiązanie. Strasznie ta Twoja historia, KPiachu, naiwna. Strasznie naciągana. Ni to podane z lekkim humorem, ale nie śmieszne, ni to coś na poważnie, ale tak naprawdę ten ostatni akapit niczego nie wyjaśnia. O ile obcy wykorzystujący ludzi w TEN sposób, to znaczy za pomocą takich mechanizmów, są całkiem ciekawym pomysłem, o tyle jego przedstawienie u Ciebie jakoś mnie nie urzekło.

Zabrakło tego "czegoś". Wszystko w tym opowiadaniu takie piekielnie zwykłe, proste. Od razu tak naprawdę wiadomo, że z dziewczyną jest coś nie tak - a przynajmniej ja się tego domyśliłem. I teraz wrócę tutaj do kwestii napięcia. Samo jego budowanie w Twoim opku bardzo mi się podoba, jest zgrabne - ale już samo rozwiązanie to jakby spuszczenie powietrza z balonu, który powinien był wybuchnąć. Mam wrażenie, że gdybyś przestawił ostatni akapit "trochę wyżej" byłoby inaczej. To znaczy - ten ostatni fragment wygląda jak podsumowanie, dla niekumatego czytelnika, który nie rozumie, albo się nie domyślił, że TO NIE BYŁ SEN.

Tak więc, warsztatowo piąteczka. Ale reszta - zabrałeś mi całą zabawę w domyślanie się czegokolwiek w tym opowiadaniu. Nie ma tutaj żadnych miejsc wolnych dla czytelnika, wszystko na talerzu.
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
Urlean
Fargi
Posty: 325
Rejestracja: śr, 09 kwie 2008 18:15

Post autor: Urlean » wt, 17 mar 2009 19:19

Warsztatowo piąteczka, tak?
A na przykład to:
zaczął jej coś wykładać.
To znaczy mówił coś, czy wyłożył jej jakiś przedmiot na ladę? Nie jasne.
Wkroczył, więc do klubu i rozejrzał się. Może niezbyt łaskawy los odwróci się?
No te dwa zdania, ich rytm z tymi "się", to porażka kompletna.
Poza tym to wtrącenie jednego akapitu w czasie teraźniejszym pasuje jak świni kamizela i wprowadza zamieszanie. nie pasuje po prostu.
Męska dłoń wreszcie zdołała zakończyć podróż kufla
Co to ma być? O co cho?
szkocką spódniczką o idealnej długości, która zdradzała skrawek koronki pończoch. Mężczyzna westchnął, ta kobieta była idealną obietnicą rozkoszy!
Po pierwsze: jaka to jest idealna długość, ke?
A drugie po co to pówtórzenie "idealnej"?

Musze lecieć. Dalej bez cytatów.
Lipa.
Końcówka spartolona.
Autorze, pokaż, nie mów. Na końcu wyłożyłeś wszystko jakbyś cytował z encyklopdeyi jakowejś.
Dialogi się mnie nie podobują, oj nie. Sztuczne często.
Zdaje mnie się, że nie przeczytałeś tego tekstu przed wysłaniem, KPiachu.
Ale to zaraźliwe, bo Rubens(!) też nie wyłapał błędów.
Tekst przeczytałem wczoraj w nocy, ale jak dzisiaj zobaczyłem, że Rubens komentował, to liczyłem, że się ubawię, że będzie rzeź. A tu...
:)
There is always another secret.

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 437
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » wt, 17 mar 2009 20:52

Urlean pisze: Ale to zaraźliwe, bo Rubens(!) też nie wyłapał błędów.
Tekst przeczytałem wczoraj w nocy, ale jak dzisiaj zobaczyłem, że Rubens komentował, to liczyłem, że się ubawię, że będzie rzeź. A tu...
:)
No... faktycznie. Mało wyłapałem. Nie usprawiedliwiam się, broń Boże. A tak ad vocem tej rzezi. Nie rzeźniczę z powodu, a nie z braku weny. Po prostu - do ciągłego kwasu i rzucania mięskiem łatwo się przyzwyczaić, skrzydełka rosną i potem hulaj dusza! Na wszystkich i po wszystkim pojadę. Dlatego postanowiłem stępić kły. No, ale to nie znaczy, że ich tam nie ma.
Gratuluję łapanki, faktycznie - błędy były do wyłapania zdecydowanie.
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
Urlean
Fargi
Posty: 325
Rejestracja: śr, 09 kwie 2008 18:15

Post autor: Urlean » wt, 17 mar 2009 21:20

Rozumiem, ale szkoda. Lubiłem te Twoje łapanki, Rubensie.
:)
There is always another secret.

Awatar użytkownika
KPiach
Mamun
Posty: 191
Rejestracja: śr, 18 sty 2006 20:27

Post autor: KPiach » pn, 23 mar 2009 19:07

rubens, Urlean dziękuję za opinie.

Ktoś jeszcze?
Myślenie nie boli! Myślenie nie boli! Myślenie... AUĆ! O, cholera! To boli!

Awatar użytkownika
terebka
Dwelf
Posty: 562
Rejestracja: ndz, 13 lip 2008 23:56

Post autor: terebka » wt, 24 mar 2009 10:38

Problem w tym, że naprawdę niewiele jest do dodania. Co było do powiedzenia odnośnie warsztatu, powiedział/napisał już Rubens a uzupełnił Urlean. Obaj też wyczerpali temat treści. Nie było porywająco. Pamiętam zachętę Małgorzaty, z trwających WT, do wypłynięcia w szersze wody, udokumentowania zdobytego doświadczenia ostatnim tekstem warsztatowym, aby Ona mogła wreszcie dać Ci kopwdup. To wciąż nie ten tekst, sorx.

Awatar użytkownika
BlackHeart
Pćma
Posty: 221
Rejestracja: sob, 01 gru 2007 08:48

Post autor: BlackHeart » wt, 24 mar 2009 14:01

To ja jeszcze parę słów dorzucę.

Otóż sceny, w których Marek z Pawłem ze sobą gadają nie spełniają żadnej funkcji. Wyjaśnij mi, Piasku, dlaczego nie walnąłeś zwykłej narracji? Po co ten zabieg? On wszystko sknocił. To właśnie przez tą luźną konwersację między Pawłem a Markiem ciężko powiedzieć, czy opowiadanie miało być poważne czy śmieszne. Przy normalnej narracji taki problem by się nie pojawił.

Kolejna sprawa to to lekarstwo dla ufoludków. Logika się kłania. W ostatnim akapicie ten tajemniczy profesor mówi, że przemierzyli wiele światów. Wniosek czytelniczy nasuwa się jeden - gość dysponuje zaawansowaną technologią. Dlaczego więc nie może uzyskiwać testosteronu, adrenaliny i estrogenu w warunkach laboratoryjnych, a krew zbierać od dawców?

Poza tym, proporcje. Rozpisałeś się, autorze, nad tym, jak Paweł poszedł do klubu, jak potem siedział podjarany w mieszkaniu dziewczyny, jak sobie gadał z Markiem, ale sprawy najważniejszej dotyczy sama końcówka tekstu.

Aha, i jeszcze jedno. Powtórzenia. Nie to, żeby były, ale widać, Piasku, że unikałeś ich głównie podrzucając wyrazy bliskoznaczne. Sęk w tym, że to nie zawsze skutkuje. W końcu są to wyrazy bliskoznaczne, a nie jednoznaczne. Różnica zazwyczaj tkwi w konotacjach. Poza tym, burdel się z tekstu robi, jak autor przesadzi. Ty, KPiachu, właśnie gdzieniegdzie przesadzasz. Masz tu przykład:

(...) Mieszkanie, a raczej apartament, był urządzony z dużym smakiem. Paweł skonstatował, że chętnie oddałby w te same, utalentowane ręce własne gniazdko (...)

To po prostu bije po oczach.

No i ostatnia rzecz - narracja. Tu już odzywa się mój degustibus, uprzedzam. Otóż lubię, gdy narracja odbywa się z perspektywy jednej konkretnej postaci. U Ciebie, Piachu, ta narracja taka nie jest. Jest za to mdła i bez wyrazu, niczym jakieś sprawozdanie. Wiem, że miało być z perspektywy Pawła, ale tego nie widać. Szczególnie, kiedy za pomocą dialogu pokazałeś czytelnikowi, jakim człowiekiem jest główny bohater.

Niestety, podpisuję się pod słowami terebki. To nie jest tekst, za który można zostać wykopanym z warsztatów.

Chcesz, autorze, to zrobię solidną łapankę, tak zdanie po zdaniu, jak znajdę chwilę wolnego czasu.

Awatar użytkownika
KPiach
Mamun
Posty: 191
Rejestracja: śr, 18 sty 2006 20:27

Post autor: KPiach » wt, 24 mar 2009 20:51

Tak, wygląda na to, że położyłem kompozycję.
Nie, tekst nie miał być specjalnie poważny. Pierwotny pomysł opierał się na pytaniu: co może czekać na kochasia w szafie.

Odpowiadając na Twoje pytanie, Czarne Serce, zaparłem się aby moment kulminacyjny był opowiedziany przez bohatera. Ten fragment narracji miał być wyróżniony i zdecydowanie się różnić od kawałków dotyczących dziewczyny. Oczywiście można było narrację rozwiązać inaczej, to nie ulega wątpliwości.
Balans tekstu może faktycznie nie jest najszczęśliwszy, ale akurat końcówki, jak mówię, nie chciałem specjalnie eksponować (to jest zapewne również powód dla którego rubensie stwierdziłeś, że na koniec uciekło powietrze). Choć teraz, gdy to piszę, zastanawiam się dlaczego nadałem taki a nie inny tytuł? Nie mam pojęcia! Sam kieruję uwagę czytelnika na lekarstwo. Może powinna być Co w szafie drzemało? Albo coś w tym stylu ;-)

Co do logiczności pomysłu z lekarstwem w kontekście zaawansowania technologii obcych, mógłbym go próbować bronić, ale chyba nie o to chodzi.

Powtórzenia, sposób używania synonimów... Cóż w kilku miejscach można poprawić, jak zawsze. Urlean pokazał idealne powtórzenie. A zdanie, które zacytowałeś, BlackHearcie, powstało w sposób nie wysilony, co oczywiście nie oznacza, że jest udane.

Łapanka szczegółowa? Ależ bardzo chętnie i z góry dziękuję. Zwłaszcza, że jest kilka miejsc i zagadnień, których odbiór czytelnika szczególnie mnie interesuje.
Myślenie nie boli! Myślenie nie boli! Myślenie... AUĆ! O, cholera! To boli!

Zablokowany