Zmierzch Wampira: HD

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
senku
Sepulka
Posty: 5
Rejestracja: ndz, 07 kwie 2013 20:04
Płeć: Mężczyzna

Zmierzch Wampira: HD

Post autor: senku » sob, 11 maja 2013 21:45

Łamię się w ukłonach!

Wrzucam swoje najświeższe wypociny. Chciałbym z Waszą pomocą dowiedzieć się, czy mam jeszcze szanse zostania porządnym grafomanem ;)

ZMIERZCH WAMPIRA: HD

Z głośników telewizora rozbrzmiała melodia, a na ekranie ukazała prezenterka. Widzowie w tle otaczali półkolem scenę, nad którą widniał napis BEZ PARDONU. Kiedy muzyka ucichła, prowadząca przybrała firmowy uśmiech i zaczęła czytać tekst z promptera.
- Która kobieta nie marzy o mężczyźnie szarmanckim, silnym i romantycznym? Kiedy w końcu odnajdziemy swojego rycerza na białym koniu, to czy pozostaje nim do końca bajki? O trudnych związkach porozmawiamy dziś z moimi i państwa gośćmi. Poznamy historie par, w których nie wszystko poszło zgodnie z idealnym scenariuszem. Szanowni państwo, poznajcie Agnieszkę!
Zmieniono ujęcie, rozbrzmiały oklaski. Na salę weszła młoda dziewczyna, która uśmiechając się promiennie wymieniła uścisk dłoni z prowadzącą i rozsiadła w fotelu na środku sceny. Aparycja przybyłej przywodziła na myśl rodzinę Addamsów w wydaniu Barbie: ciężki makijaż i czarna sukienka z koronkami kontrastowały z blond-różowymi włosami i pstrokatą biżuterią.
- Agnieszko, jak poznałaś Grzegorza? - zapytała prowadząca, kiedy oklaski ucichły.
- To było w wakacje, pod koniec lipca. Siedziałam z koleżankami w klubie. Kończyłam właśnie drinka, kiedy podszedł do mnie Grzesiek i zapytał, czy nie chciałabym z nim zatańczyć. Był ładnie ubrany, zadbany, grzeczny. Nawet piwa nie pił! Potańczyliśmy trochę, fajnie się rozmawiało. Dałam mu swój numer. Na drugi dzień umówiliśmy się na spacer, poszliśmy do kina i jakoś to dalej ruszyło - dziewczyna uśmiechnęła się na myśl o wspomnieniach i kontynuowała spowiedź.
- Zaczęło się cudownie - był zupełnie inny od moich poprzednich facetów. Chodziliśmy do teatru, troszczył się o mnie. Miał masę historii do opowiedzenia, normalnie chodząca Wikipedia! Moja mama bardzo go polubiła. Zawsze przynosił jej kwiaty, jak przychodził. Tata od początku mówił, że będą z nim kłopoty; mogłam wtedy posłuchać ojca i rzucić Grześka w cholerę…
- Kiedy zaczęły się problemy?
- Jakieś dwa miesiące temu. Spóźniał się, odwoływał randki. Kiedy się dopytywałam, to nie chciał nic powiedzieć. Wykręcał się. Mówił, że robotą zawalony, że na spotkaniu dłużej siedzi.
Parę osób na widowni pokiwało głową ze zrozumieniem.
- Raz, kiedy byliśmy umówieni do kina, zadzwonił do mnie i powiedział, że musi dłużej zostać w pracy. Wiedziałam, że kłamie, czułam to. Powiedziałam sobie „czas działać!” i postanowiłam dowiedzieć się, co Grzesiek kombinuje.
- Co wtedy zrobiłaś?
- Pojechałam do jego domu. Samochód stał pod blokiem, a w salonie paliło się światło. Drzwi do mieszkania były zamknięte, ale miałam zapasowe klucze. Kiedy weszłam, nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam.
Prezenterka złapała się za brodę nadając twarzy wyraz zaciekawienia.
- Weszłam po cichu do salonu. O mało zawału nie dostałam! Grzesiek leżał na kanapie i obściskiwał jakąś babę! Dopiero po chwili mnie zobaczył. Kły wystawione, broda cała umazana we krwi i jeszcze mówi „To nie tak”! Mówię ci: myślałam, że gnojka zabiję na miejscu!
Agnieszka zaszlochała cicho, ukrywając twarz w dłoniach. Widownia kolektywnie wydała okrzyk dezaprobaty. Na dole ekranu pojawił się żółty pasek z napisem:
"Agnieszka, 21 lat.
Jej chłopak pił krew z innej."

Po kilku chwilach, w trakcie których na ekranie pokazywała się to płacząca dziewczyna, to wzburzone audytorium, prezenterka kontynuowała program.
- Chłopak Agnieszki jest z nami w studiu. Grzegorzu, zapraszam do nas.
Kolejny gość wyszedł przed publiczność powitany gwizdami i buczeniem. Usiadł niepewnie na drugim fotelu ustawionym przez magię telewizji na scenie. Koszula wisiała na nim, twarz miała kolor papieru, a zapadnięte policzki i wychudzona twarz wskazywały na ciężką chorobę. Pod wargami rysowały się długie kły, a podkrążone oczy błyszczały czerwienią.
Dziewczyna przestała płakać. Nie zważając na rozmazany makijaż wbiła nienawistny wzrok w głowę siedzącego obok niej. Ten jednak, zgarbiony na krańcu siedzenia, obserwował swoje sznurowadła. Prowadząca szybko przeszła do ataku.
- Grzegorzu, czy tego wieczoru po raz pierwszy zdradziłeś Agnieszkę?
- Jakie „zdradziłeś”? Jakie „zdradziłeś”?! Nic złego nie zrobiłem! - ożywił się wampir – Nigdy bym Agnieszki nie skrzywdził! Tylko to była sprawa życia i śmierci…
- Jak to? - dociekała prezenterka.
- Beata, koleżanka z pracy, chciała mi wtedy pomóc. Widziała, jak schudłem; ledwo na nogach stałem. Głodny byłem po prostu- i, zanim oburzenie publiczności osiągnęło wartość krytyczną, ciągnął – Dajcie wytłumaczyć! Widzisz, to jest wstydliwa sprawa. Kiedy wampir wiąże się z kobietą i ma jedno źródło krwi, to jest szok. Po pierwsze, trzeba jeść mniej. Na dodatek Agnieszka nie je mięsa, to już w ogóle trzeba było rzadko pić.
- Nie wierzę! Co za cham! Nawet teraz się mojej diety uczepi! - oburzyła się wspomniana, a w międzyczasie na żółtej planszy ukazało się:
„Grzegorz, 164 lata.
Zdradził, bo jego dziewczyna jest wegetarianką”

- Po drugie, brak zróżnicowania mi szkodzi. Mam problemy z przyswajaniem, więc duża liczba żywicieli pozwala na dostarczenie mojemu ciału wszystkich składników odżywczych. Od jednej żelazo, od drugiej potas, od kolejnej witamina B12...
Koniec wywodu przepadł między epitetami ze strony publiczności, krzykami zhańbionej Agnieszki i innymi odgłosami charakterystycznymi dla konstruktywnej dyskusji. Kiedy sytuacja została opanowana umiejętnym cięciem montażysty, wszyscy uczestnicy programu siedzieli spokojnie na swoich miejscach. Agnieszka szelmowsko się uśmiechała, za to oko wampira zaczynało puchnąć z niejasnych powodów.
- Czy w argumentach Grzegorza może kryć się ziarno prawdy? Na udział w programie zgodził się hrabia Wacław Krzymiński, lekarz specjalista, który pomoże nam odpowiedzieć na to pytanie - prowadząca przeszła parę kroków w stronę pierwszego rzędu widzów.
Na jednym z krzeseł siedział barczysty, ubrany w staroświecki garnitur mężczyzna w średnim wieku. Bujna broda i długie, zmierzwione włosy opadające na poły marynarki upodabniały go do Rasputina. Zbliżenie pozwoliło telewidzom zauważyć drapieżny szkarłat w oczach i długie kły zachodzące na dolną wargę. Kiedy prezenterka podsunęła mu mikrofon, zaczął przemawiać cedząc słowa:
- Jak powszechnie wiadomo, w naturalnym środowisku wampir pospolity, w odróżnieniu od innych ras wchodzących w poczet naszego gatunku, zmuszony jest do nieco, powiedziałbym, łupieżczego doboru żywicieli. Oznacza to, że służy mu dieta zróżnicowana pod względem grup krwi. Bez tej różnorodności organizm narażony jest na szeroką gamę niedogodności, w tym nerwowość, utrudnienia w transformacji i ogólne osłabienie ciała. W wypadku pana Grzegorza dochodzi kwestia całkowitego braku tolerancji dla wartości zawartych w krwi odzwierzęcej. Jedynym wyjściem jest zatem zwiększenie grona ludzkich żywicieli, o ile pan Grzegorz życzy sobie przeżyć jeszcze kilka dziesięcioleci.
- Czy zdaniem hrabiego istnieje możliwość wyjścia z tej patowej sytuacji w związku Agnieszki i Grzegorza?
- Istnieje, owszem, kompromisowe rozwiązanie, które z jednej strony umożliwi utrzymanie monogamicznego charakteru związku żywiciela i wampira, a z drugiej zapewni dostateczną ilość składników odżywczych w diecie tego ostatniego. Zalecałbym zaopatrzenie się w najbliższym punkcie krwiodawstwa w odpowiednio dobrany zestaw pożywienia. Z przyjemnością przepiszę receptę - lekarz zakończył wykład uprzejmym błyśnięciem kłami i skinieniem głowy.
Kamera podążyła za prezenterką, która wróciła do pary na scenie. Dziewczynę wyraźnie ucieszyły słowa specjalisty, czemu dawała wyraz radosnym chichotem. Wampir objawiał mniejszy entuzjazm. Najwyraźniej czuł się pokrzywdzony przez nowoczesną medycynę, która odebrała mu prawo do prowadzenia rozwiązłego trybu życia i skazała na jedzenie obiadów z torebki. Uznając sprawę za zakończoną, prowadząca pożegnała się z gośćmi. Agnieszka poprowadziła za rękę niewiernego krwiopijcę i oboje zniknęli z sali przy gromkim aplauzie. Błysnęło logo programu i zaczęła się przerwa reklamowa.
Ekran zgasł, w pokoju zapanowała cisza.
Na tapczanie ustawionym przed telewizorem siedziało dwóch mężczyzn. Jeden z nich, dzierżący pilot, odłożył go na stolik i sięgnął po butelkę piwa. Po kilku łykach otarł sumiasty wąs i zwrócił do drugiego:
- Widzisz, Tadziu, jakie mecyje z tymi pijawkami, jak do miasta wyjadą. Kiedyś to by tacy z głodu zdechli, a teraz to programy o nich na całą Polskę robią!
Jego towarzysz pokiwał głową znad kufla.
- Co racja, to racja. Pamiętasz, Józek, tego urzędasa, co przy stawku miał chałupę?
- Auguścika?
- No. Swój chłop: wypić lubił, zawsze pomógł, jak do pierwszego zabrakło albo fiacik nawalił. To nic, że wampir. Wiesz, jakie jaja z nim teraz są? Babę poznał. Do Warszawy za nią poleciał, hajtnął się. Widziałem go z miesiąc temu. Na rencie ledwo ciągnie, wódki pić nie może, bo go zołza na pysk wywali. Tyle co na rybki czasem pójdzie… Był chłop, nie ma chłopa!
Zza okna dobiegło przeciągłe wycie. Początkowo pojedynczy dźwięk dochodził z oddali, potem skowyt przybrał na sile, gdy przyłączyły się do niego kolejne głosy. Panowie popatrzeli po sobie.
- Ale z tych szczeniaków narwańce, ledwo się księżyc pokazał- zauważył Józef spojrzawszy za okno. Wstał z tapczanu, odstawił butelkę i sięgnął po waciak zawieszony na ścianie. Z tyłu jego spodni wystawał wilczy ogon. Podobną kitę posiadał jego towarzysz, który także zbierał do wyjścia.
- Ta, czas rozruszać gnaty. Jak ten dziadyga Wiśniewski znowu ze strzelby zacznie grzać do młodych, to na podartych portkach się nie skończy!

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: neularger » sob, 11 maja 2013 23:15

1. Mało to śmieszne, bo język kulawy.
2. To nie jest utwór, to scenki.

Ale jatka będzie później. :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: Małgorzata » ndz, 12 maja 2013 01:09

Przeczytałam szybko. Kiedy przejdę jeszcze raz, wywlokę na światło dzien... eee... na forum uchybienia językowe, ale to nie one są tu najważniejsze.

Po pierwsze, tematyka.
"Rozmowy w toku" i problemy obyczajowo-żywieniowe wampira w związku nawet mi się spodobały, choć od "Wywiadu..." temat krwiopijców wśród nas nie zyskuje raczej na oryginalności. Ale zarzutu z tego zrobić nie sposób.
Za to wyświechtana (można czytać: modna) tematyka ma bardzo wielką wadę - ciężko jest zaskoczyć odbiorcę, a zatem sprowokować go do śmiechu. Innymi słowy, ciężko jest wymyślić coś zabawnego o wampirach, czego już nie znamy z książek i filmów (długometrażowych czy seriali, bez różnicy). Znaczy, ten tekst nie jest zabawny. Dostrzegam komizm w kreacji postaci (np. Agnieszka, hrabia-ekspert), dostrzegam komizm sytuacyjny (biedny wampir na przymusowej diecie), ale cały opis programu nie wywołuje u mnie żadnej reakcji.
Z wilkołakami – tymi, co siedzą przed telewizorem – jest trochę lepiej. Dostrzegam całkiem niezłą zabawę z ukrywaniem, kim są dwaj widzowie programu i owi młodzi, co wyją za oknem. Niestety, nic więcej. Znam to już. Motywy menelskie szczególnie dobrze, bo kiedyś, gdy były młode i świeże, tryskały komizmem. Ale i o wilkołakach sporo już było i to nie tylko w „Zmierzchu”.
Znaczy, nic z tego, co przeczytałam, nie skłania mnie do uśmiechu. I chyba nie tylko dlatego, że mam atrofię poczucia humoru...

Po drugie, kompozycja.
Tu zarzuty będą ciężkiego kalibru.
Zastanawiam się, czy to miał być utwór z klamrą kompozycyjną. Pierwsze zdanie czy nawet bezosobowy opis na początku może na to wskazywać, choć niekoniecznie. I właśnie to jest zarzutem. Niejasność kompozycji. Tylko jedna kompozycja może, a nawet powinna być niewidzialna dla odbiorcy. Jednowątkowa i chronologicznie ciągła, czyli najprostsza: jeden wątek, jedna oś czasowa, zdarzenia na tej osi po kolei w porządku chronologicznym. Każda inna kompozycja winna być po przeczytaniu całości widoczna jak na dłoni dla odbiorcy. Do takich należy kompozycja z klamrą.
Ale w tym tekście nie wiadomo, czy to kompozycja linearna, czy klamrowa. Jeżeli klamrowa, to za mało wyrazista. Jeżeli linearna prosta – to za bardzo wyrazista. :P
Tak czy siak – nie jest dobrze, Autorze.

Ale to nie koniec zarzutów. Kolejny, to brak spójności epizodów. Nieważne, jaki to typ kompozycji – w każdej epizody winny się ze sobą wiązać. U Ciebie, Autorze, epizod z programu i oglądające go wilkołaki łączy tylko opowieść – wspominki o innym wampirze, który zszedł na psy przez miłość i małżeństwo. Powiedziałabym, że to za mało – sytuacja wampira z programu i tego, o którym wspomniały stare wilki, nie jest bardzo podobna – ten pierwszy miał problemy z pożywieniem, ten drugi – z rozrywką. Słabo przystające, IMAO.

A nie przystaje tylko z jednej przyczyny – braku zakończenia, co już zauważył Neularger. Zakończenie jest mechaniczne => tekst się kończy. W TV poleciał tokszoł, wilkołaki go obejrzały, wspomniały znajomego, którego małżeństwo odcięło o źródła nieustannej szczęśliwości w butelce, i wyszły – koniec.
I właśnie dlatego, Autorze, to jest tekst. Ponieważ brakuje mu konkluzji, jak mam się ustosunkować do tego, co przeczytałam, a przynajmniej poznać w tej sprawie stosunek Autora. Konkluzji, jak mam połączyć oba epizody – program o wampirach i rozmowę wilkołaków. Potrzebna jest wskazówka, trochę naprowadzenia, jak mam ten tekst zinterpretować. I nie mówię tu o przesłaniach, Przesłaniach czy wzniosłych myślach przewodnich, lecz o najprostszym podsumowaniu, które połączy dwa różne epizody.
Znaczy, zakończenie jest potrzebne, ujęcie ogólne zdarzeń, z jakimi się zapoznałam. Inaczej jest to wyłącznie relacja – beznamiętna i pozostawiająca mnie kamiennie obojętną.

Po trzecie, tytuł.
Tytuł wskazuje, że istotną kwestią jest upadek wampira (w HD, czyli w TV) – przez miłość (tak podejrzewam). A zatem co z tym mają wspólnego wilkołaki?
Znowu brak spójności, Autorze.

Po przeczytaniu pozostaje tylko jedno pytanie – bynajmniej nie związane z interpretacją: ale o co chodzi? No, właśnie...

I po czwarte, język.
Z głośników telewizora rozbrzmiała melodia, a na ekranie ukazała prezenterka.
Brakuje „się”.
A to, co pobrubione, powtarza się na początku kolejnego akapitu narracyjnego, więc zwraca uwagę. I wygląda jak powtórzenie.
Zmieniono ujęcie, rozbrzmiały oklaski.
Poza tym to brzydka maniera. Po polsku nie każdy dźwięk rozbrzmiewa, Autorze. Niektóre się niosą, niektóre rozlegają, niektóre płyną... A niektóre są oddane bezpośrednio, czyli onomatopeicznie. Tyle możliwości...
prowadząca przybrała firmowy uśmiech
Mnie się zdaje, że przybrać można pozę... Frazeologicznie mi zgrzyta to zdanie.
dziewczyna uśmiechnęła się na myśl o wspomnieniach
Znowu frazeologia. Można się uśmiechnąć na wspomnienie, bo chyba wspomnienie jest myślą też. Znaczy, logicznie i semantycznie jakoś niekoniecznie.
Do tego komentarz narratora chyba nie dotyczy kwestii dialogowej (znaczy, to nie jest komentarz „paszczowy”), czyli kwestię dialogową należy zamknąć kropką, a po myślniku zacząć nowe zdanie normalnie – wielką literą.
Parę osób na widowni pokiwało głową ze zrozumieniem.
Wychodzi, że te osoby mają jedną głowę. Doradzałabym liczbę mnogą jednak, bo podmiot czynności jest policzalny.
Prezenterka złapała się za brodę nadając twarzy wyraz zaciekawienia.
Yyy... No, tu wyszło komicznie, chociaż wątpię, czy komizm był zamierzony...
i jeszcze mówi „To nie tak”! Mówię ci: myślałam
Wiem, że mowa potoczna, a panienka wzburzona, ale jest tyle ładnych przekleństw lub wtrętów, że szkoda powtarzać...
Kły wystawione, broda cała umazana we krwi i jeszcze mówi
Nadal rozumiem, że to mowa potoczna, ale... Broda, która mówi, niekoniecznie powinna być tutaj elementem komicznym.
Po kilku chwilach, w trakcie których na ekranie pokazywała się
A mnie się zdaje, że po kilku ujęciach. Czemu narrator też wali mową potoczną, skoro on nie jest spersonalizowany ani trochę?
oburzyła się wspomniana, a w międzyczasie
Międzyczas oburzenia? No, ja Cię, Autorze, przepraszam, ale do tego sformułowania nie przekona mnie nawet liberalny prof. Miodek. Obawiam się zresztą, że prof. Miodek też by nie zaaprobował tytah „międzyczasu”. Pomijając, że sam okolicznik (czasu) jest durny i polszczyźnie pozbawionej następstwa czasów zbędny, to jego użycie uzasadnione jest (dla prof. Miodka, nie dla mnie) w przypadku, gdy mowa o co najmniej dwóch czynnościach. Ewentualnie. I w mowie potocznej. Znaczy, znowu kwestia narratora powraca, bo narrator nie jest spersonalizowany przecież...
Usiadł niepewnie na drugim fotelu ustawionym przez magię telewizji na scenie.
Podkreślonego zwyczajnie nie rozumiem. Trick telewizyjny? Bluebox? O co chodzi?

I tak dalej...
Znaczy, nie jest tragicznie, ale nad językiem jeszcze popracuj, Autorze. Nad frazeologią i stylem.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: neularger » ndz, 12 maja 2013 09:57

No, Małgorzata pojechała Cię za strukturę Autorze, to ja jeszcze wrócę do punktu pierwszego. Język. Zupełnie mi się nie podoba.
Dziewczyna przestała płakać. Nie zważając na rozmazany makijaż wbiła nienawistny wzrok w głowę siedzącego obok niej.
Fatalne. Zdanie oberżnięte toporem (jednosylabowiec w wygłosie), a połączenie "wbiła wzrok w głowę" traci swoje znaczenie metaforyczne.
Bez tej różnorodności organizm narażony jest na szeroką gamę niedogodności, (...)
A autor nie czuje jak rymuje...
W wypadku pana Grzegorza dochodzi kwestia całkowitego braku tolerancji dla wartości zawartych w krwi odzwierzęcej.
Wartości takie jak: bohaterstwo, cnota, patriotyzm, przyjaźń... :)
Lepiej: składniki odżywcze.
Kamera podążyła za prezenterką, która wróciła do pary na scenie. Dziewczynę wyraźnie ucieszyły słowa specjalisty, czemu dawała wyraz radosnym chichotem. Wampir objawiał mniejszy entuzjazm. Najwyraźniej czuł się pokrzywdzony przez nowoczesną medycynę, która odebrała mu prawo do prowadzenia rozwiązłego trybu życia i skazała na jedzenie obiadów z torebki. Uznając sprawę za zakończoną, prowadząca pożegnała się z gośćmi. Agnieszka poprowadziła za rękę niewiernego krwiopijcę i oboje zniknęli z sali przy gromkim aplauzie. Błysnęło logo programu i zaczęła się przerwa reklamowa.
W tym fragmencie chyba najlepiej widać o co mi chodzi. To wyliczanka. Co kto zrobił i w jakim momencie. IMO, to zabija humor. Boldem - nadmierna szczegółowość. Co można zrobić z rozwiązłym trybem życia jak nie prowadzić?Albo co się robi z obiadami jak nie je?
Podkreślone - można napisać prościej, bez czasownika.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Siekierka
Pćma
Posty: 248
Rejestracja: pn, 22 kwie 2013 18:38
Płeć: Kobieta

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: Siekierka » ndz, 12 maja 2013 17:25

Przeczytałam. Tylko ze względu na tytuł. I się zawiodłam, bo zamiast pewnej dawki humoru, nie dostałam nawet odrobiny żartu. Tekst - bo jak słusznie zauważyła Małgorzata to tekst, a nie opowiadanie - nie posiada odpowiedniego zarysowania humoru. Sytuacje, które powinny być śmieszne wcale na takie nie wglądają. Nie wiem, czy to, co chciałeś Autorze napisać miało być groteską, opowiadaniem z domieszką czarnego humoru, czy satyrą - nie potrafisz wykorzystać potencjału tkwiącego w języku, którym posługują się wykreowane przez Ciebie postacie, ani przerysować nieco sytuacji, w której się znajdują. Na dodatek, nie widzę żadnego powiązania pomiędzy dwoma scenkami (tą ze studia i tą z pokoju), poza pilotem. Nie wiem, czy ten tekst da się poprawić, czy nie. Wszystko zależy od Ciebie, Autorze.

A, i pamiętaj, nie od razu zdobędziesz szczyt. Nade mną też się po pastwią pewnie nie raz :)
Każdego dnia głupieję do reszty, ale i tak nie dogonię społeczeństwa

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: ElGeneral » ndz, 12 maja 2013 17:59

Siekierka pisze: A, i pamiętaj, nie od razu zdobędziesz szczyt. Nade mną też się po pastwią pewnie nie raz :)
Oj, będą się pastwić... Pastwu, pastwu, pastw!
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: neularger » ndz, 12 maja 2013 18:28

Tekst - bo jak słusznie zauważyła Małgorzata to tekst, a nie opowiadanie - nie posiada odpowiedniego zarysowania humoru.
Siekierko, Małgorzata na 100% niczego takiego nie twierdziła. :)

edit. bezsensowny przecinek poszedł precz... :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Siekierka
Pćma
Posty: 248
Rejestracja: pn, 22 kwie 2013 18:38
Płeć: Kobieta

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: Siekierka » pn, 13 maja 2013 19:34

ElGeneral pisze:Siekierka napisał(a):
A, i pamiętaj, nie od razu zdobędziesz szczyt. Nade mną też się po pastwią pewnie nie raz :)
Oj, będą się pastwić... Pastwu, pastwu, pastw!

Program uznał wersję "popastwią" za błąd ortograficzny i poprawił mi ją automatycznie. A tak poza tym, to uważam, że wyrażenie "pastwić się" jest jak najbardziej dopuszczalne.
neularger pisze:Cytuj:
Tekst - bo jak słusznie zauważyła Małgorzata to tekst, a nie opowiadanie - nie posiada odpowiedniego zarysowania humoru.

Siekierko, Małgorzata na 100% niczego takiego nie twierdziła. :)
Po ponownym przeczytaniu wypowiedzi Małgorzaty zauważyłam, że istotnie takiego stwierdzenia nie ma. Mój błąd, <pokornie chyli głowę w oczekiwaniu na cios katowskiego topora>, nie zmienia to jednak faktu, iż uważam "dzieło" Autora bardziej za tekst, niż opowiadanie.
Przepraszam Małgorzato, że wcisnęłam Ci w usta słowa jakich nie wypowiedziałaś. <próbuje przekupić czekoladkami i robi kocie oczy> Wynikło to z faktu, iż w Twojej wypowiedzi, Małgorzato, częściej pojawia się słowo "tekst" niż "opowiadanie".
Może dlatego przeinaczyłam sens wypowiedzi guru forum...

Jeszcze raz przepraszam.

edit.- zaznaczenia, i cytaty...

edit2. coś mi zgrzytało

Przecinki...
Każdego dnia głupieję do reszty, ale i tak nie dogonię społeczeństwa

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: Małgorzata » pn, 13 maja 2013 20:03

Oj, tam. Mnie też zdarza się czytać coś, czego nie ma... :)))
<pożera czekoladki>
Zresztą, połowa Twojego stwierdzenia się zgadza, Siekierko - jeżeli nawet nie napisałam, to bezczelnie sugerowałam, że prezentowana praca jest tekstem. Wszystko, co napisane, jest tekstem - jak mówi definicja. Ale tylko niektóre teksty są utworami. :P
To nie moja wina, że częściej pojawiają się na ZWF tylko teksty - więc ogólny "tekst" występuje w moich wypowiedziach częściej niż "utwór" czy "opowiadanie". :)))

A z komizmem nie do końca jest tak, że on źle rozpisany. Technicznie ten komizm jest i OK. Problem tylko w tym, że sama tematyka odziera ten komizm z elementu zaskoczenia. A wiadomo, komizm to głównie kontrast i zaskoczenie. Przy czym, jak się weźmie pod uwagę choćby aluzję czy ironię, to okazuje się, że kontrast kontrastem, ale bez zaskoczenia ani rusz...

Czy guru może dostać więcej czekoladek niż reszta? :)))
So many wankers - so little time...

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3943
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: Juhani » pn, 13 maja 2013 22:54

Małgorzata pisze:Wszystko, co napisane, jest tekstem - jak mówi definicja.
"It is said by some that writing is just visible speech"

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: Małgorzata » pn, 13 maja 2013 22:56

Ale to nie jest "visible speech". Bynajmniej. :P

E... Właśnie do mnie dotarło... Ju, czemu Ty ostatnio ciągle piszesz po angielsku?
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
senku
Sepulka
Posty: 5
Rejestracja: ndz, 07 kwie 2013 20:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: senku » wt, 14 maja 2013 09:59

Dziękuję za poświęcenie mi czasu i rzeczową krytykę.

Części błędów językowych (tych, które teraz i mnie w oczy kolą) mogłem uniknąć, gdyby tekst przeleżał tydzień - dwa dłużej. Druga część zgrzyta mi w brzmieniu dopiero teraz (za wskazanie jestem dłużny Neulargerowi). Najwyraźniej muszę popracować nad patrzeniem chłodnym okiem na swoje pisaniny.

Co do zarzutów dotyczących struktury nie pozostaje mi nic innego, jak zwiesić głowę i obiecać poprawę. Wydawało mi się, że sam motyw upadku klasycznego wampira i świata zamieszkałego przez potwory wystarczy, żeby być mostem między dwoma epizodami. Teraz widzę, że wyszło to byle jak. Dzięki Małgorzacie i Siekierce za wypunktowanie tego.

Muszę przyznać, że najbardziej zabolały zarzuty co do braku komizmu - myślałem, że mimo oklepania tematu zarówno menelskiego, jak i wampirzego tekścik wywoła chociaż uśmiech na licu czytelnika. Wynika on bardziej z błędów językowych i "kulawości" struktury, czy słabości dialogów? Moglibyście poznęcać się chwilę nad nieszczęsnymi dialogami i ocenić budowę postaci?

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4535
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: Kruger » wt, 14 maja 2013 10:53

Wymowę komiczną programu telewizyjnego bardzo osłabia forma suchej relacji. Niby ak powinno być, bo to program który ma dwóch, opisanych na końcu odbiorców. Ale komizm siada. Przydałoby się żywiej, mnie sucho, może bardziej slapstickowo?
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: Małgorzata » wt, 14 maja 2013 16:51

To nawet nie kwestia stylu.
Wyciągnęłam tylko dialog, bez komentarza narratora. I teraz widać to wyraźniej, myślę.
- Która kobieta nie marzy o mężczyźnie szarmanckim, silnym i romantycznym? Kiedy w końcu odnajdziemy swojego rycerza na białym koniu, to czy pozostaje nim do końca bajki? O trudnych związkach porozmawiamy dziś z moimi i państwa gośćmi. Poznamy historie par, w których nie wszystko poszło zgodnie z idealnym scenariuszem. Szanowni państwo, poznajcie Agnieszkę!
- Agnieszko, jak poznałaś Grzegorza?
- To było w wakacje, pod koniec lipca. Siedziałam z koleżankami w klubie. Kończyłam właśnie drinka, kiedy podszedł do mnie Grzesiek i zapytał, czy nie chciałabym z nim zatańczyć. Był ładnie ubrany, zadbany, grzeczny. Nawet piwa nie pił! Potańczyliśmy trochę, fajnie się rozmawiało. Dałam mu swój numer. Na drugi dzień umówiliśmy się na spacer, poszliśmy do kina i jakoś to dalej ruszyło. Zaczęło się cudownie - był zupełnie inny od moich poprzednich facetów. Chodziliśmy do teatru, troszczył się o mnie. Miał masę historii do opowiedzenia, normalnie chodząca Wikipedia! Moja mama bardzo go polubiła. Zawsze przynosił jej kwiaty, jak przychodził. Tata od początku mówił, że będą z nim kłopoty; mogłam wtedy posłuchać ojca i rzucić Grześka w cholerę…
- Kiedy zaczęły się problemy?
- Jakieś dwa miesiące temu. Spóźniał się, odwoływał randki. Kiedy się dopytywałam, to nie chciał nic powiedzieć. Wykręcał się. Mówił, że robotą zawalony, że na spotkaniu dłużej siedzi.
- Raz, kiedy byliśmy umówieni do kina, zadzwonił do mnie i powiedział, że musi dłużej zostać w pracy. Wiedziałam, że kłamie, czułam to. Powiedziałam sobie „czas działać!” i postanowiłam dowiedzieć się, co Grzesiek kombinuje.
- Co wtedy zrobiłaś?
- Pojechałam do jego domu. Samochód stał pod blokiem, a w salonie paliło się światło. Drzwi do mieszkania były zamknięte, ale miałam zapasowe klucze. Kiedy weszłam, nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam.
- Weszłam po cichu do salonu. O mało zawału nie dostałam! Grzesiek leżał na kanapie i obściskiwał jakąś babę! Dopiero po chwili mnie zobaczył. Kły wystawione, broda cała umazana we krwi i jeszcze mówi „To nie tak”! Mówię ci: myślałam, że gnojka zabiję na miejscu!
"Agnieszka, 21 lat.
Jej chłopak pił krew z innej."
- Chłopak Agnieszki jest z nami w studiu. Grzegorzu, zapraszam do nas.
- Grzegorzu, czy tego wieczoru po raz pierwszy zdradziłeś Agnieszkę?
- Jakie „zdradziłeś”? Jakie „zdradziłeś”?! Nic złego nie zrobiłem! - ożywił się wampir – Nigdy bym Agnieszki nie skrzywdził! Tylko to była sprawa życia i śmierci…
- Jak to? - dociekała prezenterka.
- Beata, koleżanka z pracy, chciała mi wtedy pomóc. Widziała, jak schudłem; ledwo na nogach stałem. Głodny byłem po prostu- i, zanim oburzenie publiczności osiągnęło wartość krytyczną, ciągnął – Dajcie wytłumaczyć! Widzisz, to jest wstydliwa sprawa. Kiedy wampir wiąże się z kobietą i ma jedno źródło krwi, to jest szok. Po pierwsze, trzeba jeść mniej. Na dodatek Agnieszka nie je mięsa, to już w ogóle trzeba było rzadko pić.
- Nie wierzę! Co za cham! Nawet teraz się mojej diety uczepi!
„Grzegorz, 164 lata.
Zdradził, bo jego dziewczyna jest wegetarianką”
- Po drugie, brak zróżnicowania mi szkodzi. Mam problemy z przyswajaniem, więc duża liczba żywicieli pozwala na dostarczenie mojemu ciału wszystkich składników odżywczych. Od jednej żelazo, od drugiej potas, od kolejnej witamina B12...
- Czy w argumentach Grzegorza może kryć się ziarno prawdy? Na udział w programie zgodził się hrabia Wacław Krzymiński, lekarz specjalista, który pomoże nam odpowiedzieć na to pytanie.
- Jak powszechnie wiadomo, w naturalnym środowisku wampir pospolity, w odróżnieniu od innych ras wchodzących w poczet naszego gatunku, zmuszony jest do nieco, powiedziałbym, łupieżczego doboru żywicieli. Oznacza to, że służy mu dieta zróżnicowana pod względem grup krwi. Bez tej różnorodności organizm narażony jest na szeroką gamę niedogodności, w tym nerwowość, utrudnienia w transformacji i ogólne osłabienie ciała. W wypadku pana Grzegorza dochodzi kwestia całkowitego braku tolerancji dla wartości zawartych w krwi odzwierzęcej. Jedynym wyjściem jest zatem zwiększenie grona ludzkich żywicieli, o ile pan Grzegorz życzy sobie przeżyć jeszcze kilka dziesięcioleci.
- Czy zdaniem hrabiego istnieje możliwość wyjścia z tej patowej sytuacji w związku Agnieszki i Grzegorza?
- Istnieje, owszem, kompromisowe rozwiązanie, które z jednej strony umożliwi utrzymanie monogamicznego charakteru związku żywiciela i wampira, a z drugiej zapewni dostateczną ilość składników odżywczych w diecie tego ostatniego. Zalecałbym zaopatrzenie się w najbliższym punkcie krwiodawstwa w odpowiednio dobrany zestaw pożywienia. Z przyjemnością przepiszę receptę.
Nie ma komizmu. Jest w sytuacji, jest w opisie postaci, ale w samym dialogu nie ma, jak mi się zdaje. Znaczy, oceniam jedynie "technicznie", bo moje marne poczucie humoru (praktycznie nieistniejące i statystycznie pomijalne) nie zareagowało na nic.
So many wankers - so little time...

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3943
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Zmierzch Wampira: HD

Post autor: Juhani » wt, 14 maja 2013 16:54

Małgorzata pisze:E... Właśnie do mnie dotarło... Ju, czemu Ty ostatnio ciągle piszesz po angielsku?
Nie piszę po angielsku! Wypraszam sobie!:)) Ino jak coś cytuję, to wypada to robić w języku, w jakim się cytowane coś poznało, nie? Co będę kaleczył tłumaczeniem.
No, może czasami jakiś wierszyk po ingliszu popełnię, ale to taki, taki maluteńki, że nie powinno być go prawie widać:))

ODPOWIEDZ