Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
LuciuS
Sepulka
Posty: 17
Rejestracja: pn, 10 cze 2013 13:16
Płeć: Mężczyzna

Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: LuciuS » wt, 11 cze 2013 07:45

Nic


Sławni naukowy, cieszący się autorytetem, magister inżynier Stanisław Kartofel z Górnej Akademii Wiedzy i inżynier magister Czesław Burak z Akademii Wiedzy Dolnej, spotkali się na konferencji panelowej aby przezwyciężyć polaryzację w naukowych poglądach.
Dyskutowali, deliberowali – i nic. Dystans zdawał się nie do zredukowania.
Inżynier Kartofel tak się zaperzył, że, w imię wyższych celów, spoliczkował adwersarza, na co ten, dla dobra nauki, kopnął Kartofla w dupę. I wydawało się, że po tych koincydencjach, nic się nie da ujednolicić i los nauki zostanie ostatecznie przesądzony.
Lody zaczęły topnieć po drugiej flaszce wódki.
Okazało się, że w dalszej perspektywie, znajdują się punkty ogniskujące naukowców. Wówczas inżynier Stanisław wstał i pogratulował towarzyszowi jego szerokiej wiedzy. Inżynier Czesław, w odpowiedzi, ucałował kolegę i nazwał go przyjacielem. Nawzajem uznali się za naukowe guru.
Po trzeciej flaszce pociekły łzy szczerości, były uściski i oświadczenie, że impas w nauce został przełamany.
Dla dobra ludzkości Kartofel, w porozumieniu z Burakiem, zunifikowali doktrynę w prawo o postępowej dialektyce: Nie ma nic.
I była to prawda, albowiem trzecia flaszka już się skończyła.
Przyjaciele wyjechali na Antarktydę, aby odkryć w łajnie pingwinów dowód potwierdzający ich prawo.
Naukowcy, brodząc w gówienkach po kolana, uratowali świat!
Odnaleźli dowód, którego sens jest tak samo diagonalny, jak ten ukryty w zdaniach: Komputery są bezużyteczne. Mogą nam dać tylko odpowiedź.

Awatar użytkownika
Marcin Robert
Niegrzeszny Mag
Posty: 1737
Rejestracja: pt, 20 lip 2007 16:26
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: Marcin Robert » wt, 11 cze 2013 08:54

Początek tekstu sugeruje satyrę. Ciąg dalszy tak jednak oderwany jest od rzeczywistości, że od razu nasuwa się pytanie: na co? Bo na pewno nie na pracę naukowców. Autor nie zamieścił zaś żadnych wskazówek, które mogłyby naprowadzić czytelnika na właściwą interpretację. I nie ma się co dziwić, skoro sam tego nie wiedział, doczepił bowiem na siłę do zakończenia temat edycji, choć w żaden sposób nie wynika on z tego, co napisał poprzednio. Brak sensu opowiedzianej historii podkreśla na dodatek bełkotliwy język (zdanie zunifikowali doktrynę w prawo o postępowej dialektyce nic nie znaczy).

W zamieszczonym tekście szwankuje i struktura i język (co zresztą jest normalną koincydencją). Moim najskromniejszym zdaniem nie jest to więc opowiadanie.

Awatar użytkownika
LuciuS
Sepulka
Posty: 17
Rejestracja: pn, 10 cze 2013 13:16
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: LuciuS » wt, 11 cze 2013 09:15

Ok,

no dzięki za komentarz i za krytykę. Cieszę się, że ktoś w ogóle przeczytał tekst. Gdybyś jednak był bardziej łaskawy, dostrzegłbyś pewną zabawę w tekście. Bo jeśli w zdaniach: Komputery są bezużyteczne. Mogą nam dać tylko odpowiedź, można wskazać, jak dla mnie, wyłącznie diagonalny sens, to jest to konwencja, z którą można się zabawić. I taką gierką jest Nic. Ma początek, środek, zakończenie - a te elementy są połączone znaczeniem. Diagonalnym. Czegóż więcej trzeba, aby utwór uznać za opowiadanie?

A jak Ty rozumiesz: Komputery są bezużyteczne. Mogą nam dać tylko odpowiedź ?

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5187
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: neularger » wt, 11 cze 2013 09:51

Diagonalny sens i znaczenie - ekstra... :D
To nie jest zabawa konwencją, to jest po prostu pretensjonalny język, nieumiejętność stworzenia fabuły i brak myśli przewodniej. To nie jest opowiadanie, nic z tego nic nie wynika. Jak znajdę czas to rozwinę.
I nie Autorze, nie ma żadnego znaczenia jak MR rozumie tę frazę. Nie jego tekst tu omawiamy.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
LuciuS
Sepulka
Posty: 17
Rejestracja: pn, 10 cze 2013 13:16
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: LuciuS » wt, 11 cze 2013 12:30

Ok, bardzo jestem ciekawy rozwinięcia, zwłaszcza tego o stwarzaniu fabuły. Z chęcią wysłucham argumentów przeczących, że nie jest to opowiadanie. Oczywiście nie dlatego aby polemizować czy kłócić się bez sensu. Chcę się twórczo rozwinąć. Wiesz, z żółtodziobami tak już jest. Jak z małżeństwem. Na początku jest optymizm.

A o rozumienie cytatu nie pytałem bez powodu. Chciałem zrozumieć rozumienie MR aby odnieść się do pojmowania jego sensu/bez sensu w tym tekście. Rozumiesz, śniła mi się taka dyy... deyskusja entelektualna. Ekhmm... powiedziałbym: "- Zdrowie!" ale chyba nie wypada?
Superman: Nigdy nie piję podczas latania.

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: Kruger » wt, 11 cze 2013 12:49

Dwóch debili nie mogło się dogadać. Poprali się po pyskach, rozebrali dwie flaszki, wreszcie znaleźli platformę porozumienia. Po trzeciej sformułowali wspólnej stanowisko - debilne i gówniane. Równie debilne jak w zdaniu, ze komputery są do dupy bo potrafią tylko odpowiadać.
Do tego się tekst sprowadza.
Ja zwrócę uwagę na jeden istotny element. Opinia, że w cytat Picassa jest diagonalny (czyt. debilny i bez sensu) należy do konretnej osoby. Do autora. Ale autor w tekście nie występuje, to nie jest narracja piewszoosobowa. Więc nie powinno byc też takiej osobistej opinii.
To niszczy strukturę pomysłu. Bezosobowy narrator zmienia swój charakter na końcu.
Jako że wałkowaliśmy temat onegdaj - tak, zmiana perspektywy narracyjnej (rodzaju narratora) jest możliwa. Gdy odbywa się to wedle zrozumiałego dla czytelnika klucza. W tym tekście nie ma ani zrozumiałości, ani klucza, jest tylko zmiana.
Dla mnie wymyślając fabułę po prostu nie przemyślałeś tego jako kto ją chcesz opowiedzieć, LuciuSie.

Druga rzecz, to rozdźwięk między językiem a metajęzykiem.
Cały tekst, cała fabuła jest, najprościej to ujmując, językiem. Czyli użyciem słów by mówić o jakiejś historii. Natomiast puenta odwołuje się do metajęzyka, do używania słów by opisywać... słowa. Zasadniczo mało to literackie jest.
Brutalnie - chodzi w tym o wymóg i realizację, poniekąd. Zakończenie miało nawiązywać do cytatu. Czyli wymyślona historia miała być w ścisłym związku ze sposobem interpretacji słów Picassa (albo związanymi z tym okolicznościami, jesli są znane i istotne).
Czyli, wymyślając po najmniejszej linii oporu, jako autor wymyślam historyjkę, w której komputer jest superbajerancki ale nie pomaga nikomu bo nie potrafi sam sobie zadać właściwego pytania (najprostszy sposób realizacji cytatu Picassa, notabene - takie opowiadania już były). W zasadzie literalnie cytatu nawet nie musze używać, w puencie moga być słowa które znaczą coś podobnego. Czyli mamy nawiązanie materialne do cytatu. Można się pokusić o fabułę, która będzie to realizować przewrotnie, dowcipnie, złowieszczo itd.
Druga rzecz - czasem znany cytat towarszyszy okreslonym okolicznościom. Weźmie Cezara i "kości zostały rzucone". Jeśli nasza fabuła poprowadzi bohatera za jakąś granicę zza której nie ma powrotu, będzie nawiązanie do tych okoliczności. Jeśli zrobimy na odwyrtkę, granica wcale nie będzie znacząca -będzie na odwyrtkę, przewrotnie itd.
A co mamy tutaj? Nawiązanie do cytatu? Do jakiegoś znaczenia, interpretacji? Nic, tylko negacja.
Parafrazując Ciebie, LuciuSie, sensu w tym co w "tupocie białych mew" (bo nie lubię tej piosenki).

Szczerze mówiąc fabuła tego tekstu znacznie zyska na przejrzystości, gdy usunie się ostatni akapit. Nie stanie się przez to ciekawsza, ale będzie bardziej przejrzysta i zrozumiała.
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5187
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: neularger » wt, 11 cze 2013 13:00

Opinia, że w cytat Picassa jest diagonalny (czyt. debilny i bez sensu) należy do konretnej osoby.
Bez nadinterpretacji Krugerze. Autor napisał, że cytat jest diagonalny. Co dokładnie to znaczy.
To słowo nie ma innych znaczeń.
Dodatkowo także z tekstu nie wynikają dodatkowe znaczenia => bełkotliwie i bez sensu.
Sens i znaczenie są nadal diagonalne. Czyli po prostu ukośne. I tylko takie.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
LuciuS
Sepulka
Posty: 17
Rejestracja: pn, 10 cze 2013 13:16
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: LuciuS » wt, 11 cze 2013 13:10

Kruger,

Naprawdę muszę Ci pogratulować merytorycznego komentarza. Dziękuję, że poświęciłeś czas na jego napisanie - bo przecież nie musiałeś. Przejrzałeś sens mojego dzieła. Niemniej jednak należy je odbierać o szczebel wyżej. Nie chodziło mi o dwóch idiotów. Miałem na myśli pewne idee, które będąc poprawne, równocześnie nawzajem się wykluczają. Dla niektórych jest to bez sensu. Problem zaś leży w dokonywaniu wyboru. Naukowcy są tylko awatarami owej rozterki i pokazują bezsens optymalizacji absurdu. Stąd gówienka...

Zrozumiałem również na co zwracasz mi uwagę. Na zmianę narracji i, de facto - komentarz odautorski, jego odcisk linii papilarnych, jego objawienie się jako Wszechpotężnego Stwórcę, który ma prawo do ingerencji w prawa fizyki i Prawo Boże. Muszę przyznać Ci rację. Nie powinno tak być. Gdybym był wcześniej na kursie, pewnie ominęłaby mnie ta wpadka. Tym bardziej jestem wdzięczny za zwrócenie mi uwagi. Niech Ci Pan Bóg wynagrodzi w... hehe.
Superman: Nigdy nie piję podczas latania.

Awatar użytkownika
LuciuS
Sepulka
Posty: 17
Rejestracja: pn, 10 cze 2013 13:16
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: LuciuS » wt, 11 cze 2013 13:14

Neularger, uczysz odpowiedzialności za słowo i odpowiedzialność tę konsekwentnie przestrzegasz. Pewnie masz rację. Niemniej jednak, to są warsztaty, co rozumiem w ten sposób, że nie oczekuje się ode mnie abym od razu pisał jak Adam Miśkiewicz "Pana Mateusza".
Superman: Nigdy nie piję podczas latania.

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: Kruger » wt, 11 cze 2013 13:28

Słusznie Neulargerze, przepraszam LuciuSie. Wjechałem ze swoją interpretacją, niepotrzebnie.
Czyli zgodnie z tekstem sens dowodu, jaki znaleźli naukowcy, jest ukośny. Podobnie jak sens cytatu, ten też jest ukośny.
No to niepotrzebnie się rozpisałem o narratorze. Ta puenta jest po prostu bez sensu.
To w zasadzie najlepiej opisuje ten tekst. I jest najlepszym dowodem, że to nie jest utwór.

Edit. Bo tu LuciuS się zdążył wypowiedzieć
Wbrew pozorom taka interpretacja wcale nie jest trudna czy odkrywcza. Jest oczywista.
Idee, niby poprawne ale wykluczające się, są bez sensu. Optymalizacja absurdu jest bez sensu. Słowa Picassa są bez sensu. I użyte do podsumowania powyśzych rzeczy słowo (diagonalny) jest też w tym kontekście bez sensu.
Ergo, jak wynika z równania i jak napisałem powyżej - tekst jest bez sensu.
Jest taka konwencja - purnonsens, absurd. Nie przepadam, ale nie o to chodzi. Purnonsens rządzi się też swoją, pokręconą ale jednak - logiką. Tu jej nie ma.

Pokuszę się o słowo podsumowania.
Silisz się LucjuSie, żeby napisac o CZYMŚ. Wyższa idea, wyszydzenie przez wielkie W, obśmianie przez wielkie O. Znaczy taka autorska misja, przez wielkiego MISIA.
No więc wyszło kulawo, rzekłbym nawet, ze pretensjonalnie. Bardzo pretensjonalnie.
Ja wiem, taki pomysł Ci się pojawił w związku z warsztatami.
Zawsze radzę w takich przypadkach (jakkolwiek z kolei z mojej strony to brzmi pretensjonalnie a może nawet protekcjonalnie - bo ani profesjonalnym redaktorem ani uznanym pisarzem nie jestem), żeby myśleć w prostych kategoriach. Wymyślac proste historie. Bez misji, bez idei.
Ot, że idzie sobie facet, coś mu się zdarzyło i coś tam zrobił i co z tego wyszło.
Bo na tym lepiej ćwiczyć. Różne rzeczy, nie tylko styl wypowiedzi ale i konstruowanie fabuły, bohaterów, narracji.
Bo spartaczony tekst o zwykłym facecie nie jest górnolotny. Bo nie śmierdzi ideami.

No i jeszcze bo... ludzie wolą takie rzeczy czytać.
Taka moja rada.

A na "górszczyty" przyjdzie czas później.
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
LuciuS
Sepulka
Posty: 17
Rejestracja: pn, 10 cze 2013 13:16
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: LuciuS » wt, 11 cze 2013 13:50

Ok, dzięki za radę, wezmę ją sobie do serca. Chociaż nie mogę się do końca zgodzić z tym, aby, jak to zrozumiałem z Twojej wypowiedzi, pisać o banale. Nawet na warsztatach. Gdybym napisał banalnie, i co gorsza - poprawnie, napisałbyś, że jest ok, ale brak świeżości itp., itd. I straciłbym okazję na konstruktywną polemikę, reakcję innych na tekst, o którym ja mam własną, zapewne, odmienną opinię. Na konfrontuję z odbiorcami. A tylko z szczerej polemiki mogę wynieść naukę. Gdyby było standardowo: w opowiadaniach i komentarzach, niczego bym się nie nauczył. Co najwyżej cyzelowałbym słowa. Chociażby z tego powodu należny mówić o autonomii autora. Dlatego, jeśli mam wybór, wybieram komentarze. Najlepiej te odnoszące się do warsztatu.
Superman: Nigdy nie piję podczas latania.

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: Kruger » śr, 12 cze 2013 11:03

Nie, nie o banale. Prosta historia nie musi być banalna.
Chodzi o to, by wychodzić od prostej historii, ale nie silić się by zachwycić czytelnika błyskotliwością swych spostrzeżeń. Czytelnik chętniej przeczyta historię paru ludzi, którym się coś wydarzyło itp. niż pseudofilozoficzną filipkę, jaką wysnuje nad kieliszkiem absyntu nawpółujarany poeta chcąc wyszydzić jakieś zjawisko społeczne.
Zresztą, to jest bardzo, bardzo trudne.

Co do formuły warsztatów. Owszem mogę Ci napisać że pomysłowi brak świeżości. Ale ten komentarz będzie po prostu mało istotny. Nie dlatego, że wszystko już było (zresztą odsyłam do aktualnego wątku w warsztatch tematycznych, akurat o świeżości pomysłów tak jest sporo), tylko dlatego, że ludzi, którym trafiają się niesamowite pomysły jest mnóstwo. Wśród nich jest jakiś ograniczony procent takich, którzy, gdyby zechcieli, nauczyli by się jak swoje niesamowite pomysły ubrać w słowa. Jak się domyślasz, już umiących jest jeszcze mniej.
Czyli - przychodzisz na warsztaty ogarnąć kwestie związane z tym, JAK pisać. Bo O CZYM, to Twoja brocha. Miło będzie, jesli wrzucane na warsztaty wprawki nie będą piątą wodą po kisielu, ale jeśli będą - tragedii nie odnotujemy. Bo naszą rolą nie jest polemika o pomyśle, a o sposobie wykonania. Nazywasz to "co najwyżej cyzelowaniem słów". To "co najwyżej" to wielka sztuka :)
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: hundzia » śr, 12 cze 2013 15:45

Tu omawiacie, a WT stoją :/
Nieładnie panowie.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Agarwaen
Dwelf
Posty: 518
Rejestracja: wt, 04 lis 2008 18:57
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: Agarwaen » śr, 12 cze 2013 16:09

Standardowo, przy najgorszych gniotach (przepraszam autora) najwięcej komentarzy zawsze. Co moim zdaniem warsztatową funkcje ma znikomą.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5187
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Nic (praca spóźniona na warsztaty Nr 7)

Post autor: neularger » śr, 12 cze 2013 16:34

Miałem podziabać to podziabię:
Sławni naukowy, cieszący się autorytetem, magister inżynier Stanisław Kartofel z Górnej Akademii Wiedzy i inżynier magister Czesław Burak z Akademii Wiedzy Dolnej, spotkali się na konferencji panelowej aby przezwyciężyć polaryzację w naukowych poglądach.
To jest tekstu zawiązanie. Z różnych znaków jak nazwiska bohaterów, nazwy uczelni czy odwrócona tytulatura jednym nazwisku mam praw wnosić, że mamy do czynienia z tekstem prześmiewczym, żartobliwym czy ironicznym.
Hm...
Inżynier Kartofel tak się zaperzył, że, w imię wyższych celów, spoliczkował adwersarza, na co ten, dla dobra nauki, kopnął Kartofla w dupę. I wydawało się, że po tych koincydencjach, nic się nie da ujednolicić i los nauki zostanie ostatecznie przesądzony.
Pierwsze zdanie z fragmentu mi się podoba, znaczy nauka i pranie po mordach. No, jest to jakoś zgodne z zawiązaniem. Za to drugie zdanie... No, to jest ten moment, kiedy Autor uważa, że olśnił mnie erudycją i lata swobodnie na górszczytami poezji i literatury, ja zaś mam wrażenie, że Autor szoruje po żwirze bezsensu.
Koincydencja to wymyślna nazwa na "zbieg okoliczności" lub "zbieżność zdarzeń". Co jest takim zbiegiem okoliczności w zacytowanym fragmencie. Nic.
Czyli Autor nie rozumie języka, którym próbuje mnie olśnić.
Okazało się, że w dalszej perspektywie, znajdują się punkty ogniskujące naukowców.
Nadinterpretując: Autor mówi, że naukowcy mają na coś poglądy wspólne.
To ze zdania nie wynika, ale sobie wymyśliłem z kontekstu. Niemniej widać, że Autor ponosi klęskę nawet wtedy, gdy próbuje przekazać prostą informację bez silenia się na wymyślność.
Już wiadomo, że jest źle.
Nawzajem uznali się za naukowe guru.
Jedno naukowe guru.
Guru nie wygląda na odmienne i takim pozostaje, ale liczba mnoga przy przymiotniku - gdzie?
Dla dobra ludzkości Kartofel, w porozumieniu z Burakiem, zunifikowali doktrynę w prawo o postępowej dialektyce: Nie ma nic.
Co zrobili?
Przyjaciele wyjechali na Antarktydę, aby odkryć w łajnie pingwinów dowód potwierdzający ich prawo.
Naukowcy, brodząc w gówienkach po kolana, uratowali świat!
Odnaleźli dowód, którego sens jest tak samo diagonalny, jak ten ukryty w zdaniach: Komputery są bezużyteczne. Mogą nam dać tylko odpowiedź.
Ten fragment nie wynika w żaden sposób z reszty tekstu. Skąd Antarktyda i gówno pingwinów? Nie mogłaby być sawanna i gówno antylop? IMO, swobodnie. Nawet Morze Beringa i gówno wielorybów.
Potem jest coś o ratowaniu świata i diagonalnym sensie. Poza moim zrozumieniem. Nic z tego nie wynika z poprzedniej części tekstu. Nie rozumiem też co znaczy "sens ukośny".

Autorze, żeby bawić się na poziomie w dodatkowe poziomy tekstu, w ironię, prześmiewczość czy cokolwiek z tego zestawu, trzeba najpierw mieć opanowany poziom podstawowy tekstu. Posiadać znajomość reguł rządzących językiem i mieć opanowany poziom struktury, czyli umieć zakomponować opowiadanie. Muszę dodawać, że tego nie opanowałeś?
Dopiero jak to poznasz, to zacznij się bawić w rzeczy bardziej skomplikowane.

Agarwaen pisze:Standardowo, przy najgorszych gniotach (przepraszam autora) najwięcej komentarzy zawsze. Co moim zdaniem warsztatową funkcje ma znikomą.
Wręcz przeciwnie, najlepiej widać błędy i jest ich dużo. I różnych rodzajów. To najlepszy materiał na Warsztaty.

edit usunąłem niepotrzebne słówka
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

ODPOWIEDZ