Ucieczka

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Hito
Sepulka
Posty: 4
Rejestracja: czw, 05 wrz 2013 16:06
Płeć: Mężczyzna

Ucieczka

Post autor: Hito » czw, 05 wrz 2013 16:33

Rozległ się huk i grube, szklane drzwi odbiły się z łoskotem od ściany. Cela była otwarta. Po chwili ciszy rozległ się szept : „teraz”. Na długi, biały korytarz wybiegło dwoje ludzi. Ona rozejrzała się nie-pewnie, podczas gdy On pociągnął ją wzdłuż holu. Pośród miarowego stukania czterech podeszew więziennych butów przewijały się Jego słowa: „Uda się. Uciekniemy. po tylu latach w końcu nam się uda Leilo.” Nie słuchała go. Biegła ściskając jego dłoń w swojej i modliła się, aby za zakrętem nie było strażników. Ze strachem przywoływała wspomnienia z bloku karnego, nie bez powodu nazywanego „Dziewiątym Kręgiem”, w którym lądowali po każdej próbie ucieczki. Nagle zatrzymała się uderzając w plecy współwięźnia.
- Jeff? Co się stało? – Wyszeptała nerwowo. Jeff uniósł wolną dłoń uciszając dziewczynę. Korytarz zakręcał kilka metrów przed nimi. Oboje nasłuchiwali w skupieniu odgłosów spodziewanej straży. Nie słyszeli niczego poza swoimi, z trudem tłumionymi oddechami. Ruszyli dalej, powoli, najciszej jak tylko mogli. Jeff ściskał dłoń Leili coraz mocniej. On także nie miał najmniejszej ochoty wracać do Dziewiątego Kręgu. Parę chwil później byli za zakrętem. Strażników nie było. Na szczęście. Zmobilizo¬wani tym faktem zaczęli znowu biec, coraz szybciej i szybciej. Wiedzieli, że na końcu tunelu jest wyj¬ście do zewnętrznych bloków. Wiedzieli, że za parę chwil tam będą, bliżej wolności niż kiedykolwiek od chwili ich aresztowania. Tylko co dalej? Jak otworzą zawsze zamknięte, pancerne drzwi, oddziela¬jące blok więzienny od zewnętrznych. Nie zastanawiali się nad tym. W tej chwili najważniejsze było tylko jedno: biec, biec jak najszybciej.
- Jeff, drzwi. – Odezwała się Leila na widok żółtego napisu „wyjście ewakuacyjne” na ścianie kilkana¬ście metrów przed nimi. Wiedzieli, że strażnicy są za drzwiami i nie usłyszą ich zza dwudziesto centy¬metrowego pancerza.
- Co jest? – Zawołał Jeff. Gdy dotarli do końca holu, zobaczyli otwarte przejście, za którym nie było nikogo. Żadnej straży, żadnych więźniów, którzy mogliby uciekając przed nimi pozbyć się żandarmów. Uciekinierzy spojrzeli po sobie zaskoczeni sytuacją. Jeff skinął głową i ostrożnie zajrzeli do drugiego pomieszczenia. Ich oczom ukazało się biurko, stojące na środku wielkiej, pustej sali. To tu odbywały się wielogodzinne przesłuchania. Widok pomieszczenia przywołał w Leili wspomnienia, kiedy to oni siedzieli przy tym właśnie biurku, naprzeciw oficera policji, kilkadziesiąt minut po tym jak areszto¬wano ich za „naruszenie ustawy o przyszłych pokoleniach”. W kilku słowach oznaczało to, że gene¬tyczna wada Leili uniemożliwiała jej związek ze zdrowym Jeffem, choćby była jak najmniejsza i naj¬mniej znacząca. Cóż, jakby absurdalnie to nie brzmiało, po długim przesłuchaniu skazano ich za zaka¬zaną miłość na dożywocie w więzieniu „Orbita 1”. Z zamyślenia wyrwał Leilę głos towarzysza: „Idziemy”. Oprzytomniona dostrzegła w dłoni Jeffa laserowy pistolet.
- Skąd…? – Wyszeptała wskazując na broń.
- Leżała pod drzwiami. Naładowana. – Odparł Jeff z triumfalnym uśmiechem. W końcu los im sprzyjał. Tym razem musi się im udać uciec. Szli ostrożnie, po cichu. Nie znali bloków zewnętrznych, więc mu¬sieli o wiele bardziej uważać na pracowników więzienia, którzy w kilka chwil zniweczyliby przygoto¬wywany miesiącami plan. Minęli salę przesłuchań, stwierdzając z jeszcze większym zdumieniem, że kolejne przejście także jest otwarte. Uchylili drzwi i wślizgnęli się do następnego pomieszczenia. Kil¬kumetrowy, biały łącznik prowadził do kolejnego, prawdopodobnie ostatniego, jak mówili inni, któ¬rym nieomal się udało, bloku wyjściowego. Łącznik był prosty, więc oboje wyraźnie widzieli wejście naprzeciw i jakby co, mieli ze sobą laserowy pistolet „Magnum 117A”. Po chwili dopadli do klamki. Tym razem natrafili na opór zaryglowanego zamka.
- Co teraz? – Zapytała zdyszana Leila. Jeff pogładził ją po długich, czarnych włosach.
- Odpocznij chwilę, złap oddech. – Niestety płuca Leili na wskutek wady nie nadążały za tempem i stresem związanym z ucieczką. Oboje usiedli na podłodze, oparci o ścianę. Jeff kurczowo ścisnął broń gotowy w każdej chwili oddać strzał. Wtem drzwi otworzyły się i w progu stanął stary kapitan straży więziennej. Na widok oficera Jeff oddał strzał. Jeden, drugi… i nic. Żadnego świstu, błysku, krwi.
- Mój stary Magnum. – Zaśmiał się oficer. – Ma spieprzony moduł spustowy. Chcecie nawiać dzie-ciaczki? – Zapytał drwiącym tonem, po czym zrobił rzecz, której nikt w życiu by się nie spodziewał. Usunął się na bok wskazując wielkie wrota wyjściowe. – Proszę bardzo. – Zawołał kłaniając się z uda¬waną elegancją. Jeff i Leila rzucili się do wyjścia, by po chwili zrozumieć zachowanie strażnika. Za szklanym lukiem drzwi zobaczyli szaro niebieską planetę zawieszoną w czarnej próżni.
- Jesteśmy w kosmosie. – Wydusił zaskoczony Jeff.
- Na orbicie okołoziemskiej. – Wyjaśnił oficer. – A myślicie, że skąd się wzięła nazwa „Orbita 1”? Stąd nie ma ucieczki. Z resztą dokąd? Jak widzicie Ziemię trafił szlag. Większość strażników wzięła kapsuły transportowe i poleciała na planetę chcąc w ostatnich chwilach dołączyć do rodzin, reszta po prostu skończyła ze sobą. Ja też idę. Został mi ostatni nabój a zapasy żywności właśnie się skończyły. Cieszcie się wolnością.
Po tych słowach strażnik odszedł zostawiając Leilę i Jeffa wpatrzonych w zniszczoną planetę, która niegdyś była ich domem.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Ucieczka

Post autor: Małgorzata » czw, 05 wrz 2013 17:01

Rozległ się huk i grube, szklane drzwi odbiły się z łoskotem od ściany. Cela była otwarta. Po chwili ciszy rozległ się szept : „teraz”.
A teraz pozbywamy się śmieci (redundancji i nadopisów), Autorze, i zostaje:
Drzwi odbiły się z łoskotem od ściany. W otwartej celi rozległ się tylko (tu przyda się określenie: nerwowy/napięty?) szept:
- Teraz.


Hihihi! Od wczoraj najbardziej lubię brzytwę! Brzytwa rulez! :P
<umyka z wątku wymachując wzmiankowaną brzytwą, w oczach ma maniakalny, czerwony błysk>

e...Już wiem, dlaczego niektórzy nie zamykają wołacza jak należy. Normalnie, ten drugi przecinek sam nie wchodzi! :X
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Hito
Sepulka
Posty: 4
Rejestracja: czw, 05 wrz 2013 16:06
Płeć: Mężczyzna

Re: Ucieczka

Post autor: Hito » czw, 05 wrz 2013 17:05

Nie, nie przydałoby się określenie "nerwowy/napięty". Z dalszej części opowiadania wynika iż oni uciekali już tyle razy, że weszło im to w rutynę :)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Ucieczka

Post autor: Małgorzata » czw, 05 wrz 2013 17:09

Nie twierdzę, że akurat takie - dlatego dałam pytajnik. Jakieś określenie dla ładnego rytmu i funkcji emotywnej.

Nieważne, przeczytam całość potem, to się będę czepiać. :)))

e...
Dobrnęłam do końca. Łatwo nie było.
Czy Twoje postacie i narrator mają czkawkę, Autorze?
wyj¬ście
Zmobilizo¬wani
kilkana¬ście
Hyper-cośtam, czyli automatyczne dzielenie wyrazów tu było? Bo sporo takich przerywników znalazłam w tekście. Tak czy inaczej, FF ma taką sympatyczną opcję "Podgląd"...
Bo nic tak nie wkur...za przy czytaniu, jak takie dziwactwa.

No, może bardziej wku... denerwujące jest tylko wprowadzenie bohaterów.
Na długi, biały korytarz wybiegło dwoje ludzi. Ona rozejrzała się nie-pewnie, podczas gdy On pociągnął ją wzdłuż holu.
Nie wiem, czy można było bardziej pretensjonalnie niż zaimkami i to jeszcze z tą dramatyczną wielką literą... Afektacja jak z pamiętniczka pensjonarki, proszę Autora.

Potem Ci się odwidziało, czyli do infantylizmu dodałeś jeszcze niekonsekwencję, a to grzech.
Pośród miarowego stukania czterech podeszew więziennych butów przewijały się Jego słowa: „Uda się. Uciekniemy. po tylu latach w końcu nam się uda Leilo.” Nie słuchała go. Biegła ściskając jego dłoń w swojej i modliła się, aby za zakrętem nie było strażników.
W powyższym fragmencie pogrubione to, o czym wspomniałam.
Podkreśliłam jeszcze nadopis. Już bardziej szczegółowo się nie dało, co? A wystarczy: ściskając jego dłoń. Polszczyzna to język dla domyślnych, Autorze, nie trzeba wszystkiego dopowiadać, a szczególnie nie należy dookreślać oczywistości.
Z oczywistych względów. :P

Przy okazji w powyższym fragmencie potknęłam się o niewybaczalną interpunkcję.
Uciekniemy. po tylu latach w końcu nam się uda[,] Leilo
Dwie najprostsze zasady w interpunkcji: Rozpoczęcie zdania - wielką literą i wołacz oddzielany przecinkiem, ewentualnie innym znakiem przestankowym. Nie mogę skomentować, bo każdy komentarz byłby obraźliwy. Zasłużenie, Autorze, obraźliwy.
Zmobilizo¬wani tym faktem zaczęli znowu biec, coraz szybciej i szybciej.
To zdanie jest we niewłaściwym języku. To nieudolna translacja. I wiem, z jakiego języka...
Na dodatek narrator ma czkawkę.
Jak otworzą zawsze zamknięte, pancerne drzwi, oddziela¬jące blok więzienny od zewnętrznych (bloków - przyp.mój).
Jeżeli drzwi trzeba otworzyć, to z reguły są zamknięte (choć znane są przypadki wyważania otwartych drzwi), wspominanie o zamknięciu to nadopis. A już stwierdzenie, że te drzwi są ZAWSZE zamknięte, to przesada (ach, ten dramatyzm). A istotne jest co najwyżej, że drzwi są pancerne i oddzielają blok więzienny od pozostałych.
Czy wspomniałam, że narrator ma czkawkę?
Parę chwil później byli za zakrętem. Strażników nie było.
Przywołałam ten fragment nie ze względu na powtórzenie (powtórzenie nieretoryczne dostałam w nagrodę). Szukałam zdania, które da mi pretekst, żeby się przyczepić do okoliczników czasu. I proszę, jak znalazł. Sprawdź, ile razy dookreślasz "chwilami" czynności. Za chwilę, po paru chwilach... A teraz sprawdź, ile razy używasz w ogóle określeń czasu.
Podejrzewam, że nie będziesz umiał odpowiedzieć na bezczelne pytanie: po co?
Żadnej straży, żadnych więźniów, którzy mogliby uciekając przed nimi pozbyć się żandarmów. Uciekinierzy spojrzeli po sobie zaskoczeni sytuacją.
Wybieram fragmenty chaotycznie, bo mysz mi wariuje. Jakie jest prawdopodobieństwo, że trafię na nadopis? U Ciebie, Autorze, szacuję, że bliskie 1. Nadopis zaznaczyłam kursywą. Pogrubiłam powtórzenie. Podkreśliłam zaimek, bo zaintrygowało mnie, do kogo się odnosi: do więźniów, czy do więźniów i straży, może do żandarmów? W każdej kombinacji wychodzi mi bełkot.
Biegła (ciach!) Nagle zatrzymała się uderzając w plecy współwięźnia.
Zastanawia mnie kolejność podkreślonych czynności. Poproszę o tłumaczenie, co bohaterka zrobiła.
Ale jeszcze bardziej zastanawia mnie, dlaczego narrator wybrał właśnie jej perspektywę, skoro do dyspozycji miał onego, który zatrzymał się pierwszy? Takie przesunięcie perspektywy tutaj nie tylko zaprzecza "nagłości", ale na dodatek wprowadza konfuzję, obrazowanie się robi dziwaczne, niejasna.
Pomijając, rzecz jasna, semantyczne niuanse połączenia czasownik w formie osobowej+imiesłów czynny.

I tak dalej. Przegadanie i nadopisowość, co znaczy, że językowo jest nudno, ale za to rozwlekle.
Z tej perspektywy czkawka w tekście jest elementem nad wyraz pożądanym, wytrącała mnie ze stuporu, w jaki popadałam przy lekturze.

A to bynajmniej nie koniec. Bo została jeszcze fabuła.
I jeżeli inni Komentujący nie wyprują z niej flaków, to wrócę i zrobię to sama. Brzytwą. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23434
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Ucieczka

Post autor: Alfi » czw, 05 wrz 2013 21:59

Małgorzata pisze:
Rozległ się huk i grube, szklane drzwi odbiły się z łoskotem od ściany. Cela była otwarta. Po chwili ciszy rozległ się szept : „teraz”.
A teraz pozbywamy się śmieci (redundancji i nadopisów), Autorze, i zostaje:
Drzwi odbiły się z łoskotem od ściany. W otwartej celi rozległ się tylko (tu przyda się określenie: nerwowy/napięty?) szept:
- Teraz.
Wciąż jeszcze można się przyczepić.
"Tylko", moim skromnym zdaniem, niepotrzebne.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Ucieczka

Post autor: Małgorzata » czw, 05 wrz 2013 22:10

Pewnie, że można - ale coś tam być musi, bo rytm zdania się robi brzydki.
A mnie się jeszcze nie podoba, że szept się rozlega - coś mi semantycznie zgrzyta.
Muszę jeszcze poćwiczyć z tą brzytwą, jak widać. Nie wszystkie cięcia są precyzyjne. Ale za to dużo się wycina, a to lubię. :)))

e... Brzytwą sobie wycięłam spację. Niebezpieczne narzędzie to jest, pokaleczyć się można. :X
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23434
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Ucieczka

Post autor: Alfi » czw, 05 wrz 2013 22:13

Ja pomyślałem, że ten szept "dał się słyszeć". Ale to mi się jakoś z biblijnymi archaizmami kojarzy (Dzieje Apostolskie, między innymi).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Ucieczka

Post autor: Małgorzata » czw, 05 wrz 2013 22:44

To nawet nie kwestia "archaiczności", lecz bardziej chyba "statyczności" - zauważ, że zwiększasz dystans do tego "szeptu" => strona bierna, bezosobowość...
Bo może trzeba najprościej - opis, że drzwi łupnęły, i od razu wprowadzenie bohatera:
- Teraz - szepnął Jeff.
Ale to już ewidentnie przekroczenie granicy ingerencji redaktorskiej. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Ucieczka

Post autor: neularger » pt, 06 wrz 2013 10:20

Przeczytałem i powiem, że fabuła jest mniej więcej taka jak język - niestaranna, źle zaplanowana, bez znajomości podstawowych choćby reguł tworzenia.
Gdzieś połowa tekstu, to opis trzymania dłoni w dłoni, nasłuchiwania, dyszenia i wyglądania zza rogów korytarzy. Nuda i potykacze w rodzaju dziwnych kresek w środku wyrazów w sosie z nadopisów i groteskowego patosu.
Właściwie całość tekstu to opis tytułowej ucieczki, Bohaterowie biegną i znajdują wszystkie drzwi otwarte i żadnych strażników. Ponieważ znam resztę tekstu, to mnie to dziwi - strażnicy odlecieli na Ziemię, by zginąć z rodzinami w jakiejś niepojętej katastrofie. Dlaczego właściwie wszystko jest pootwierane? Czemu to może służyć? Czy odpalenie owych kapsuł wymagało otwarcia drzwi na całej stacji? Niepojęte...
A potem zbiegowie znajdują naładowaną broń. Leżała sobie.
W tym momencie dręczące mnie podejrzenie: "to pułapka, uważajcie!" skonkretyzowało się na granit. Ale gdzie tam, żadna pułapka, po prostu natychmiastowa ewakuacja objawiająca się pootwieranymi drzwiami i zgubioną bronią. I niczym innym - żadnym rozgardiaszem, żadnymi porzuconymi sprzętami... Niespójność.
Uciekinierzy docierają do ostatnich drzwi - tych prowadzących na wolność i one okazują się zamknięte (szok!), po chwili jednak staje w nich kapitan straży. Jeff próbuje go zabić, ale broń jest niesprawna. Kapitan nawet mówi, że to jego broń, właśnie wyrzucił bo popsuta (Też tak macie? Coś wam się popsuje, to rzucacie to na podłogę tam gdzie akurat stoicie?).
Kapitan nie zabija ich, tylko daje popatrzeć przez iluminator. Więzienie jest na orbicie okołoziemskiej i widać Ziemię. Kapitan informuje, że idzie się zabić, bo Ziemię trafił, jak widać, szlag (szkoda, że ja nic nie widzę) a zapasy żywności właśnie się skończyły (co za melodramatyczna wygoda).
Wrażenie pojawiające się przeczytaniu tekstu najlepiej oddaje: WTF???
O czym, Autorze, było? Co chciałeś powiedzieć? Jaka jest myśl przewodnia tekstu - bo samodzielnie za nic nie wymyślę.
Tekst, IMO, wygląda tak, jakby zawiązanie rozciągnięto na cały tekst, by gwałtownie zakończyć nagromadzeniem puent, które ewidentnie są pomyślane tak, żeby wywołać maksymalny wstrząs u czytelnika, a nie by mieć jakikolwiek związek z opowiadaną historią. Z próżni fabularnej wyskakuje niepojęta katastrofa, by dołożyć się do "zaskakującego", w opinii Autora, - "Niespodzianka, jesteście w kosmosie!".
Co do zaskoczenia - nazwa "Orbita 1" jest co najmniej za wiele mówiąca, więc niespecjalnie wyszło.
Więcej o strukturze nie jestem w stanie powiedzieć (może Margot będzie miała coś do dodania)- chyba żeby dodać, iż znaleziony niesprawny pistolet jest do niczego niepotrzebny i sceny z jego udziałem można spokojnie z tekstu usunąć.
Zastanawiam się nad nieprawdopodobieństwami fabuły: jakim cudem więźniowie nie zorientowali się, że są w kosmosie? Jak ich do więzienia dostarczono? Odurzonych narkotykami/prochami? A co z ciążeniem? Skąd wzięli materiały wybuchowe do wysadzenia celi? (drobiazg: cela była koedukacyjna - czy to nie jest sprzeczność z popełnionym przestępstwem?) Czemu nie skuto ich, zamknięto w karcerze skoro, to ich kolejna próba ucieczki? Jak to jest, że wiedzą jak wyjść z więzienia, a równocześnie są całkowicie nieświadomi, że nie są na Ziemi?
Fatalnie, proszę Autora, jeden z gorzej napisanych tekstów na Warsztatach.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Hito
Sepulka
Posty: 4
Rejestracja: czw, 05 wrz 2013 16:06
Płeć: Mężczyzna

Re: Ucieczka

Post autor: Hito » ndz, 08 wrz 2013 11:39

Na początku myślałem: "Ok, jak widać nie potrafię pisać, chyba dam sobie spokój". Potem jednak zastanowił mnie fakt, że owe opowiadanie już ponad dwa lata wisi na kilku innych stronach i nigdy nie dostało tak miażdżącej opinii. (więc jak to naprawdę jest?). Następnie zrobiłem coś, co powinienem był zrobić zanim zarejestrowałem się na tym szanownym forum. Przespacerowałem się po nim. I co się okazało? Niemal każde opowiadanie jest traktowane w ten sam sposób.

Zapewne szanowni krytycy uważają, że jeżeli jestem tu nowy, to od razu pewnie początkujący. Nic bardziej mylnego. Piszę nie od dziś i mam na koncie kilka drobnych sukcesów na tym polu.

Pani Numer Jeden muszę powiedzieć, że nie mogę brać poważnie zdania kogoś, kto tak bardzo ekscytuje się jakąś wyimaginowaną brzytwą (przecież to śmieszne). Od razu widzę w wyobraźni małą dziewczynkę, która chlasta wszystkich ostrzem dziadziusia tylko dlatego, że według niej to fajne.

Panu, który nie rozumie fabuły nie zamierzam tłumaczyć oczywistości. Wystarczy czytanie ze zrozumieniem (było zapewne w szkole. W mojej było, jednak po reformach szkolnictwa nic nie wiadomo). Opowiadanie jest sceną ucieczki z więzienia, która pobocznie uchyla rąbki tajemnicy tego, co się wydarzyło wcześniej i wystarczy włączyć wyobraźnię, by mieć cały obraz. Przy okazji przypominam, że wykreowany w jakimkolwiek opowiadaniu świat wcale nie musi opierać się na prawach naszego świata i jeśli Ci się opowiadanie nie podoba, nie oznacza to, że jest złe i nie należy mieszać autora z błotem (bo i w ogóle to jakoś nieładnie)

Zanim opuszczę te zacne grono, sugeruję nazwę zakużone warsztaty otwarte zmienić na ring wolny.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Ucieczka

Post autor: Małgorzata » ndz, 08 wrz 2013 12:05

Hehehe. Zdziecinnienie. Po ćwierćwieczu w tekstach zdziecinnienie pewnie jest uzasadnioną konsekwencją, nie będę się kłócić, Autorze.
Jednakowoż obrażanie czy deprecjonowanie mnie lub innych Komentujących nie zmieni percepcji tekstu. Ani też nie zmieni tej percepcji przywołanie argumentu, że inni ocenili lepiej.

Bo tekst, jaki jest, każdy widzi.
I to jest zły tekst. Infantylny, przegadany i nielogiczny.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Ucieczka

Post autor: neularger » ndz, 08 wrz 2013 14:02

He, he.
Margot, kolejny geniusz nas nawiedził, nie?
Panu geniuszowi polecam lekturę blogasków, nie tekstów - aż tak okrutny nie jestem - ale komentarzy w stylu: "Genialne", "Pisz dalej... !!!!" Mam nadzieję, że aluzja jest jasna...?
Poza tym, kim jest Małgorzata? Tylko zawodowym redaktorem...:D Widzę, że Hito po raz pierwszy się się spotkał z kimś kto uważnie przeczytał jego tekst (szumnie nazwany opowiadaniem) i biedne ego autorskie tego nie przetrzymało.
Załóż Autorze bloga, gwarantuję odpowiednią porcję głasków codziennie...
Hito pisze:Zapewne szanowni krytycy uważają, że jeżeli jestem tu nowy, to od razu pewnie początkujący. Nic bardziej mylnego. Piszę nie od dziś i mam na koncie kilka drobnych sukcesów na tym polu.
Pochwal się Autorze, pochwal... Udowodnij, że umiesz pisać. Bo to co widać, nie zostało by uznane za opowiadanie nawet po reformie szkolnictwa.

edit.
Hito pisze:Przespacerowałem się po nim. I co się okazało? Niemal każde opowiadanie jest traktowane w ten sam sposób.
Słowo kluczowe: "niemal". Każde, bo do nas przychodzą początkujący, zatem oczekiwanie, że będziemy głaskać Autorów jest co najmniej nieuzasadnione - nie ma za co głaskać. Ale i wyjątki się trafiają:
Proszę nie drażnić gołębi
Mnie się nie podoba, ale wrażenia czytelnika są jego i tylko jego. Nie zmienia to faktu, że to utwór. Twoje to ciągle tekst. Zakładając, że hati jest naprawdę początkująca, a ty masz na koncie "drobne sukcesy", to za czas jakiś role się odwrócą, ty będziesz miał na koncie "drobne sukcesy", a ona inne - niedrobne. I to nawet nie kwestia talentu - jedynie umiejętności przyjmowania krytyki oraz zrozumienia pojęcia "dystans do własnego tekstu".
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Ucieczka

Post autor: Małgorzata » ndz, 08 wrz 2013 14:23

Poza tym, kim jest Małgorzata? Tylko zawodowym redaktorem...
Ten argument jest zbędny, Neu. :P
Mogę być graczem w "StarCrafta" albo zawodowo zajmować się pieleniem ogórków. Rzecz w tym, że mam podręcznik do gramatyki języka polskiego i parę słowników, jedyne argumenty, z którymi nie da się dyskutować. :P
Autor nawet nie próbował (słusznie, zresztą, bo nie mógł), więc uciekł się do zwrotów ad personam. Rozpaczliwa sztuczka erystyczna, świadectwo braku argumentów merytorycznych. Po co mielibyśmy schodzić na ten poziom? <wyszczerz>
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Ucieczka

Post autor: neularger » ndz, 08 wrz 2013 14:41

No, masz rację. Jak zwykle.
Przepraszam.
Niemniej, użyłem tego argumentu, bo Autor stwierdził, że: "na innych forach, to..." i "on ma sukcesy" (drobne) => z czego ma wynikać, że radośnie darliśmy sobie z niego łacha, myśląc że on początkujący jest ("zmieńcie nazwę na ring wolny"). On niepoczątkujący, ale my też nie (a przynajmniej Ty). :)
I ewidentnie w życiu mu nikt porządnej redakcji nie zrobił. :P
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4535
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Ucieczka

Post autor: Kruger » śr, 11 wrz 2013 09:05

Hito, Hito, nie opuszczaj jeszcze tego grona!
Mnie naprawdę ciekawią miejsca gdzie ten tekst wisi już dwa lata, pokaż.
No i interesują mnie te drobne sukcesy. Byłbym bardzo wdzięczny za wskazanie.

Edit. Internet to jednak miejsce cudowne.
Tu tekst wisi na cudzym.
A tu na własnym, osobistym blogu autora. Wraz z innymi.
Tyle, co do wiszenia. Sukcesów nie znalazłem. Hmmm, nie twierdzę, że nie ma, ale z braku znajomości nazwiska, trudno szukać.

Przyznam, mam dylemat. Bo ja tak naiwnie zawsze wiarę pokładam w tym, ze warto tłumaczyć. Ale cosik do mojej naiwności jednak dociera od czasu do czasu, bo sobie dam spokój.
Hito, nie chcesz, nie korzystaj. Nie musisz. Przymusu nie ma. Pracuj dalej na sukcesy. Fajny blog. Powodzenia.

Dobra wiara, to kogo by ty teraz zmieszac z błotem ku naszej własnej satysfakcji? Ktoś podpowie? Pani numer 1? Pan numer 2?
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

ODPOWIEDZ