Moje podejście drugie

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Arghor
Sepulka
Posty: 9
Rejestracja: ndz, 09 sty 2011 20:59

Moje podejście drugie

Post autor: Arghor » ndz, 06 paź 2013 23:46

Taki mały szort, którego rzucam na pożarcie :)

Zastanawialiście kiedykolwiek po co pojawiliście na tym świecie? Pewnie tak, ja robiłam to chyba z milion razy. Od samego momentu narodzin, będących wynikiem wysiłku intelektualnego i fizycznego niezliczonej liczby ludzi. Tak, w odróżnieniu od was, nie zrodziłam się z matki i ojca, ale w wyniku wielu nieprawdopodobnie skomplikowanych procesów.
I nie chodzi o to żeby wytykać sobie kto jest lepszy, bo ja i wy jesteśmy na tym świecie, i istniejemy, i chyba to jest najważniejsze. Mamy też do odegrania pewne role. Nie znam waszych, ale moja, przynajmniej z perspektywy części z was, może być trudna do zaakceptowania. Jednak z drugiej strony, to wy mnie stworzyliście, więc zakładam, że wiedzieliście dlaczego.
Wiecie co jest najgorsze w egzystencji? Nie wiem co dla was, ale dla mnie niepewność. Ta obawa, czy powód własnego istnienia ma sen i nie zostanie zmarnotrawiony dla czyjegoś kaprysu lub niekompetencji. Chyba tego najbardziej się obawiałam do momentu, gdy przyszła na mnie pora. I pewnie to samo czuły wszystkie moje siostry, od zarania naszej historii, zastanawiając się gdzie trafią.
A gdy nastała moja kolej wszystko potoczyło się ekspresowo, pobyt w komorze, znikające po kolei siostry i strach gdzie Ja trafię? A za chwilę huk, pęd powietrza i uderzenie, a później radość, że to jednak miękkie ciało, a nie tektura tarczy. I na koniec satysfakcja, że mój żywot miał sens i kogoś zabiłam, bo przecież właśnie po to powołaliście mnie do życia.
My Kule wiemy po co jesteśmy stworzone. A wy, czy naprawdę wiecie dlaczego nas tworzycie?

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5187
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje podejście drugie

Post autor: neularger » pn, 07 paź 2013 00:16

Manifest ontologiczny amunicji. Jej.
Mały plus za oryginalność. Za wszystko inne tira minusów.
To nie jest utwór, to nie jest nawet początek utworu. To blok tekstu.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Arghor
Sepulka
Posty: 9
Rejestracja: ndz, 09 sty 2011 20:59

Re: Moje podejście drugie

Post autor: Arghor » pn, 07 paź 2013 22:01

OK...
A miałbyś ochotę i czas napisać coś więcej? Bo z takiego stwierdzenia niewiele wynika, przynajmniej ja nie potrafię wyciągnąć z niego jakiekolwiek nauki. A nazwę działu traktuję dość jednoznacznie - skoro warsztaty, to nauka :)

Awatar użytkownika
Marchew
Kurdel
Posty: 782
Rejestracja: pn, 17 lip 2006 09:40
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje podejście drugie

Post autor: Marchew » pn, 07 paź 2013 22:58

Poza stylem ocenia się na Warsztatach także konstrukcję fabularną, która tutaj nie występuje. Taki monolog można umiejscowić gdzieś w utworze i w jakiś sposób się do tego odnieść. A w tym wypadku nie ma utworu, który mógłby taki manifest w sobie zawierać.

Żeby to łatwo zobrazować - rozpisz fabułę czy tam treść, w punktach.

1. Jest sobie amunicja.
2. Bum.
;)

e. drobne poprawki
Try not! Do or do not. There is no try.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5187
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje podejście drugie

Post autor: neularger » pn, 07 paź 2013 23:16

Tak, w odróżnieniu od was, nie zrodziłam się z matki i ojca, ale w wyniku wielu nieprawdopodobnie skomplikowanych procesów.
I nie chodzi o to żeby wytykać sobie kto jest lepszy, bo ja i wy jesteśmy na tym świecie, i istniejemy, i chyba to jest najważniejsze.
Tak to jest, kiedy w szkole uciekało się biologii Stworzycieli. Gdyby się siedziało i słuchało co starsze Ołowiaki mówią, to by się wiedziało, że stworzenie nowego człowieka jest o dwie galaktyki bardziej skomplikowane, niż wytworzenie nawet najbardziej zaawansowanej kuli (naboju).
Ergo, ludzie są lepsi od amunicji (Boru nie wierzę, że to piszę), ale wszyscy mamy prawo istnieć (Jessu...).

A nieco poważniej Autorze.
Obdarzenie świadomością jakiegoś przedmiotu nieożywionego może być fajnym zabiegiem. Wyobraźmy sobie rozważania torebki cukru czy samochodu. Świat z perspektywy, powiedzmy, pudełka zapałek. Niestety, Autorze, ty nie tworzysz fabuły, to co napisałeś to manifest. Garść truizmów + ontologia. Wniosek: moje "życie" ma sens kiedy kogoś zabiję w założeniu miał pewnie porazić odbiorcę, niestety nie wyszło, bo jest naciągany - "życie" kuli ma sens, kiedy trafi w cel, a nie kiedy trafionym celem okaże się żywa istota. No i pytanie końcowe - tak, doskonale się orientuję do czego służy broń i do czego służą kule. Tak wiem, po co tworzy się broń.
Jeżeli utwór miał mnie pobudzić do przemyśleń, to nie pobudził. Wszystko w tym tekście to tanie efekciarstwo, i sens życia w zabijaniu, i "mocno" brzmiące, ale zupełnie nieumotywowane pytanie na koniec.
Proponują Autorze na razie nie bawić się w gry z filozofią, pytanie o sens życia czy świadomość tworzenia takich czy innych przedmiotów, bo Ci to na razie średnio wychodzi, a napisać opowiadanie wg klasycznego wzorca wstęp->rozwinięcie->zakończenie.
I wstawić na Warsztaty.

edit. literki poprawiłem :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Moje podejście drugie

Post autor: Małgorzata » pn, 07 paź 2013 23:36

Marchew pisze: 1. Jest sobie amunicja.
2. Bum.
;)
Kapitalna fabuła, IMAO.
Normalnie, jedna poprawka - w imię tradycji narracyjnej:

Była sobie amunicja. BUM!

I naprawdę nic więcej nie trzeba. Utwór minimalny. a nawet minimalistyczny.
Wszystko jest. Fantastyka, interesujący bohater, narracja, akcja i punkt kulminacyjny (nawet z wybuchem) oraz zaskakujące zakończenie. Językowo też świetnie - oszczędny, trafny styl, środki stylistyczne - onomatopeja, do tego to cyniczne ujęcie...
:)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Marchew
Kurdel
Posty: 782
Rejestracja: pn, 17 lip 2006 09:40
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje podejście drugie

Post autor: Marchew » pn, 07 paź 2013 23:38

Margo bo ja napisałem plan, a Ty według tego planu stworzyłaś tekst. Dzielimy się 51 do 49 ?
Try not! Do or do not. There is no try.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5187
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje podejście drugie

Post autor: neularger » pn, 07 paź 2013 23:46

Marchew pisze:Margo bo ja napisałem plan, a Ty według tego planu stworzyłaś tekst. Dzielimy się 51 do 49 ?
Utwór, Marchewie, utwór... :D
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Marchew
Kurdel
Posty: 782
Rejestracja: pn, 17 lip 2006 09:40
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje podejście drugie

Post autor: Marchew » pn, 07 paź 2013 23:49

Pszprszm.
Try not! Do or do not. There is no try.

Arghor
Sepulka
Posty: 9
Rejestracja: ndz, 09 sty 2011 20:59

Re: Moje podejście drugie

Post autor: Arghor » śr, 09 paź 2013 23:08

neularger pisze:
Tak, w odróżnieniu od was, nie zrodziłam się z matki i ojca, ale w wyniku wielu nieprawdopodobnie skomplikowanych procesów.
I nie chodzi o to żeby wytykać sobie kto jest lepszy, bo ja i wy jesteśmy na tym świecie, i istniejemy, i chyba to jest najważniejsze.
Tak to jest, kiedy w szkole uciekało się biologii Stworzycieli. Gdyby się siedziało i słuchało co starsze Ołowiaki mówią, to by się wiedziało, że stworzenie nowego człowieka jest o dwie galaktyki bardziej skomplikowane, niż wytworzenie nawet najbardziej zaawansowanej kuli (naboju).
Ergo, ludzie są lepsi od amunicji (Boru nie wierzę, że to piszę), ale wszyscy mamy prawo istnieć (Jessu...).
Pewnie gdyby w pierwszym cytowanym zdaniu dodać słówko "technologicznych" straciłoby ono na pozycjonowaniu jednego procesu rozrodczego w stosunku do drugiego. Celem owego zdania było zaznaczenie inności okoliczności pojawiania się na tym łez padole i tylko tyle.

W kwestii komentarza.
Ergo, ludzie są zdecydowanie gorsi od kul, ponieważ:
Primo - wytwarzają je do zabijania innych form żywych lub przedstawicieli własnego gatunku.
Secundo - używają ich do wspomnianych wyżej celów.

A tak przy okazji, nie rozumiem zdania: "Boru nie wierzę, że to piszę" To jakieś odwołanie do: Bogu/Boże? Czy może Boru jest kimś kogo płowieniem znać, a w swej ignorancji nie znam?
neularger pisze:Niestety, Autorze, ty nie tworzysz fabuły, to co napisałeś to manifest. Garść truizmów + ontologia. Wniosek: moje "życie" ma sens kiedy kogoś zabiję w założeniu miał pewnie porazić odbiorcę, niestety nie wyszło, bo jest naciągany - "życie" kuli ma sens, kiedy trafi w cel, a nie kiedy trafionym celem okaże się żywa istota.
Z brakiem fabuły mogę się zgodzić, stworzenie jej za pomocą 1300 znaków wymaga, jak widzę, innego podejścia do tematu. I tutaj nie dyskutuję - nie udało się.
Jednak drogi Recenzencie zupełnie rozmijasz się z prawdą pisząc, to co powyżej. Mój wniosek nie jest naciągany, ponieważ jeśli spojrzeć na historię broni palnej, to wyraźnie widać, że nie została ona stworzona do trafiania, tylko do zabijania. Więc sensem istnienia kuli nie jest trafianie w cel, tylko zabijanie. Trafianie jest środkiem do celu. Czyli jeśli trafię, to mam szansę zabić i zrealizować cel nadrzędny. Oczywiście pewnie od samego początku był element strzelania "do tarczy", ale służył on tylko temu, aby nabrać wprawy do realizacji celu właściwego i o tym kula/opowiadacz mówi. Bo nie została zmarnotrawiona na prób, tylko realizacji sensu jej istnienia.

Dobra i teraz na temat, ponoć nieumotywowanego pytania na końcu. Szort zrodził się z przemyśleń po obejrzanym, jakieś sto lat temu, filmu z Tomem Sellekiem "Jej alibi". W związku z tym, że mózg ludzki jest dziwny, zapamiętałem coś, co dla fabuły filmu było nieistotne. Mianowicie bohater był pisarzem i w pewnym momencie na ekranie pojawiały się okładki napisanych przez niego książek. Każda pojawiała się zapewne na jakieś dwie sekundy, a ja zapamiętałem jeden tytuł: "Kule nie zapominają" Oczywiście żart scenarzystów, jak pozostałe tytuły, ale jakoś tak wbił mi się do czachy.
I jakoś tak ostatnio przypomniałem sobie o tym i zacząłem myśleć o czym kule mogą nie zapominać i o czym myśleć. A wyszło, tak jak wyszło

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5187
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje podejście drugie

Post autor: neularger » czw, 10 paź 2013 13:23

W kwestii komentarza.
Ergo, ludzie są zdecydowanie gorsi od kul, ponieważ:
Primo - wytwarzają je do zabijania innych form żywych lub przedstawicieli własnego gatunku.
Secundo - używają ich do wspomnianych wyżej celów.
Autorze, nie ma w tekście, nie ma wcale.
A tak przy okazji, nie rozumiem zdania: "Boru nie wierzę, że to piszę" To jakieś odwołanie do: Bogu/Boże? Czy może Boru jest kimś kogo płowieniem znać, a w swej ignorancji nie znam
Tak, to jest Invocatio Dei, bez właściwego Invocatio Dei. :)
Jednak drogi Recenzencie zupełnie rozmijasz się z prawdą pisząc, to co powyżej.
Nie jestem recenzentem, bo to co powyżej nie jest jest recenzją. W narzeczu FF jestem komentującym, a to co powyżej jest łapanką. W realnym świecie podobną pracę (oczywiście z innymi tekstami i w inny sposób) wykonuje redaktor.
Jednak drogi Recenzencie zupełnie rozmijasz się z prawdą pisząc, to co powyżej. Mój wniosek nie jest naciągany, ponieważ jeśli spojrzeć na historię broni palnej, to wyraźnie widać, że nie została ona stworzona do trafiania, tylko do zabijania. Więc sensem istnienia kuli nie jest trafianie w cel, tylko zabijanie. Trafianie jest środkiem do celu. Czyli jeśli trafię, to mam szansę zabić i zrealizować cel nadrzędny. Oczywiście pewnie od samego początku był element strzelania "do tarczy", ale służył on tylko temu, aby nabrać wprawy do realizacji celu właściwego i o tym kula/opowiadacz mówi. Bo nie została zmarnotrawiona na prób, tylko realizacji sensu jej istnienia.
Mylisz sens istnienia z przeznaczeniem w sensie użytkowym. Jeżeli kupię sobie broń palną i będę strzelał do rzutek, to z Twojego punktu widzenia nie ma to sensu. Z mojego oczywiście ma. Broń dobra, to broń trafiająca do celu i Twoje kule powinny się "cieszyć", że trafiają tam gdzie trzymacz broni sobie założył. I choć przedmiot (broń palna) określa zastosowanie (strzał i możliwe trafienie), to nie określa skutków (śmierć, zranienie, wybicie dziury w ścianie, rozwalenie rzutki itp.)
To jednak jest offtop. Mnie Twoja filozofia w każdym razie nie przekonuje.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Śliwki
Sepulka
Posty: 1
Rejestracja: sob, 05 paź 2013 21:11
Płeć: Kobieta

Re: Moje podejście drugie

Post autor: Śliwki » czw, 10 paź 2013 18:27

Mały szort... taki mini nawet, ja bym z chęcią przeczytała coś więcej, jakby to ciut rozbudować.
Momentami styl wydaje mi się ciut prymitywny, nie znam się wprawdzie za bardzo na tym, ale tak czuję.
Na początku rzuciło mi się w oczy "kule" z wielkiej, i tak się zastanawiam: jakie kule, może jakieś skomplikowane urządzenia z przyszłości? To samo przez "skomplikowane procesy". A tu zonk - chodzi o zwykłe kule, amunicję. W związku z tym czepnę się do technicznego aspektu - skoro kula spełniła cel swojego 'życia', jej żywot MIAŁ sens, to niby umarła. W takim razie nie powinna umrzeć w chwili wystrzelenia? O ile się nie mylę, kula zostaje wystrzelona, kiedy proch w jej wnętrzu wybucha - powinna od tego umrzeć, przynajmniej w moim mniemaniu. Tylko wtedy Kule umierałyby, nie wiedząc, czy spełniły swoją powinność. Trochę smutne, nieprawdaż?
< ale się rozpisałam :o, ale nie pomyślałeś/aś o tym?:) >
Oczywiście pomysł świetny, a to pytanie na końcu dosyć frapujące, podoba mi się.

Arghor
Sepulka
Posty: 9
Rejestracja: ndz, 09 sty 2011 20:59

Re: Moje podejście drugie

Post autor: Arghor » czw, 10 paź 2013 22:45

neularger pisze:Mylisz sens istnienia z przeznaczeniem w sensie użytkowym. Jeżeli kupię sobie broń palną i będę strzelał do rzutek, to z Twojego punktu widzenia nie ma to sensu. Z mojego oczywiście ma. Broń dobra, to broń trafiająca do celu i Twoje kule powinny się "cieszyć", że trafiają tam gdzie trzymacz broni sobie założył. I choć przedmiot (broń palna) określa zastosowanie (strzał i możliwe trafienie), to nie określa skutków (śmierć, zranienie, wybicie dziury w ścianie, rozwalenie rzutki itp.)
Masz rację, ale tylko w pewnym ujęciu całego zagadnienia, wynikającym z ewolucji przeznaczenia broni. Jednak fundamentalnym założeniem prowadzącym do wymyślenia broni palnej, czy też wcześniej miotanej, nie było trafianie w ściany, rzutki, tudzież tarczę. Celem właściwym było skuteczniejsze zabijanie. I po to broń powstawała i powstaje. Inne zastosowania są raczej niszowe i zbudowane na komercyjnym podejściu do tematu, bo dlaczego zarabiać tylko na wojnach i zabijaniu, skoro można też na strzelaniu do rzutek. I w takim kontekście wypowiada się kulka, bo trafianie w rzutkę, tarczę jest be, ale już w mięsko cacy. Bo taki przyświecał cel wymyślaczom kul i broni nimi miotających.



I tak na koniec, to nie jest moja filozofia, tylko pewien punkt widzenia stworzony na potrzeby tego szorta ;) Nie idźmy w kierunku utożsamiania poglądów autorów z treściami zawartymi w tekstach i wypowiedziach tekstów broniących. :)

Taki ciągle offtop, ale tak trochę czuję się gospodarzem w tym wątku ;) A poza tym dyskutowanie z człowiekiem inteligentnym, prowadzące do offtopu, jest o niebo lepsze niż dyskutowanie o gramatyce z głupcem :)

E: literki, które zobaczyłem

Awatar użytkownika
sprutygolf
Sepulka
Posty: 87
Rejestracja: ndz, 17 lut 2013 14:05
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje podejście drugie

Post autor: sprutygolf » śr, 23 paź 2013 20:07

To ja może...
...przytoczę w całości (!) opowiadanie (?) p.t. "Tęsknota*", zamieszczone w "Krokach w nieznane" 1973, autor: Tuli Kupferberg. W zasadzie mógłbym je przytoczyć z pamięci (7 wersów raptem), ale... podczas toczenia różniste wyboje się zdarzyć mogą, więc lepiej przepiszę dokładnie, pamięć oszczędzając na starość (by złośliwie wytykać potomnym, że np. nie poszli wysadzić w powietrze sejmu - z zawartością - gdy im posłowie wiek emerytalny podwyższali... no nieważne, przejdźmy do ad remu...)

"Była sobie raz bomba atomowa, która chciała być kulą
karabinową.
- Dlaczego - pytały ją inne bomby atomowe - zamiast
cieszyć się, że jesteś wielką bombą atomową, chcesz być małą
kulką karabinową?
- Ponieważ odczuwam brak osobistego kontaktu z ludź-
mi - westchnęła bomba."

(Przełożył z angielskiego Lech Jęczmyk)

Niczego nie sugeruję, ot, opisałem tylko pierwszą rzecz, jaka mi do łba przyszła po lekturze tego tam wyżej zamieszczonego opowiadania Czcigodnego Arghora. Ech, szkoda, że nie mam patentu na życie wieczne... wtedy zaglądałbym tu częściej! :)

* tytuł oryginału: "A personal touch", cokolwiek miałoby to znaczyć! ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Moje podejście drugie

Post autor: Małgorzata » śr, 23 paź 2013 21:23

To już drugi raz. Znaczy, wracają "Kroki w nieznane" - te pierwsze, stare, z zeszłego wieku.
Znaczy, zwrotna fala konwergencji pomysłów nadchodzi?
Trochę to smutne...
:X
So many wankers - so little time...

ODPOWIEDZ