Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

tu wyrażamy niekłamany zachwyt nad twórczością Autorów

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: Alfi » czw, 21 lut 2013 11:02

Tu mógłby się nasunąć taki ciąg skojarzeń: podrzutek - szkolenie w służbach specjalnych - twardość, "mrozoodporność", wytłumienie emocji - owłosiony tors jako synonim "dzikości", a więc możliwość pogodzenia "bycia twardzielem" z emocjonalnością - szczelina w pancerzu - "pęknięcie" pod wpływem porażki przy wykonywaniu zadania...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
sprutygolf
Sepulka
Posty: 92
Rejestracja: ndz, 17 lut 2013 14:05
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: sprutygolf » czw, 21 lut 2013 17:59

Czy mogę umieścić tutaj parę uwag krytycznych? Bom pracowicie powyłapywał wątpliwe moim zdaniem fragmenty, a dopiero teraz doczytałem, że jest to miejsce służące jedynie do wychwalania dzieła Autora:) Nie chcę znów popełnić gafy - moje pierwsze wejście było mało fortunne, na szczęście dobrze się skończyło: Lady Małgorzata uratowała mnie swym tele..porterem?!;)

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: neularger » czw, 21 lut 2013 19:11

To jest miejsce do zamieszczania uwag o dowolnym wydzwieku - byle zwiazanych z autorem i jego dzielem
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
sprutygolf
Sepulka
Posty: 92
Rejestracja: ndz, 17 lut 2013 14:05
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: sprutygolf » czw, 21 lut 2013 19:38

Uff, no to świetnie. Zachęcony przez @Juhani zaglądnąłem tu i przeczytałem opowiadanie. Co tu dużo gadać: gratuluję Autorowi:)
Pierwsza sprawa: szczerzę się i czeszę, że w Mrozoodpornych (dobry tytuł) żadnych smoków, koboldów, magów i innego tałatajstwa nie ma:) Stąpamy po twardym, himalajskim gruncie. Można rzec: klasyka S-F. Dobre opisy, ciekawa akcja, przeczytałem z przyjemnością:)
A potem pomyślałem, że spróbuję pobawić się w krytyka i wyłapać jakieś niedoróbki, po których usunięciu może nawet, kto wie? Opowiadanie stałoby się jeszcze lepsze? Poniżej efekty, a Szanowny Autor może się z nimi zgadzać lub bronić swojej wizji.
Szkoda mi mistrza kung-fu, że tak marnie skończył, a nawet odczułem pewien zawód: z opisu wyraźnie wynikało, jakby to sam Bruce Lee powstał z martwych i jest teraz 10 razy lepszy niż za życia, a tu nagle nijak nie może trafić kobitki (pomimo swego kunsztu), zaś ta w pół sekundy załatwia go drutem. No szkoda. Ale niech tam:) Rozumiem, że takie zestawienie miało pokazać, jak doskonałą maszyną do zabijania jest nasza bohaterka?
Amerykanin był „rozebrany do rosołu” – jest to powszechnie przyjęte określenie nagusa, a więc jakim prawem ma na sobie bokserki?!:)
Coś jeszcze odrobinę mi nie pasowało w opisie ablucji Amerykanina: polewał się wodą używając garnka, a garnek był nie byle jaki, gdyż zawierał co najmniej 10 litrów wody. Kiedyś zdarzyło mi się mieszkać bez bieżącej wody. Aby wygodnie się polewać na siedząco, wystarczy półlitrowy kubek, słowo:) 10 kilo z okładem w garści (plus masa garnka) to zdecydowanie za dużo, chyba że Amerykanin był postury Pudziana;) Z opisu wynika jednak, że nie tyle był umięśniony, co otyły, ale to tylko takie tam drobne drobiazgi.
„wróżenie z ręki” – raczej z dłoni, lecz jak rozumiem Autor chciał uniknąć powtórzenia wyrazu w sąsiadujących zdaniach?
„siatka drobnych zmarszczek wokół jej skośnych oczu stały się dwa razy gęstsza niż zwykle” – literówka: siatka stała się gęstsza.
„A później było lądowanie. Rakieta miękko osiadła na ziemi, a wokół niej w ciągu paru sekund stopniał śnieg, odsłaniając burą glinę.” Generałowi powinno zaświtać, że coś tu nie gra. „Lądowanie rakiety” to jak skok z basenu na trampolinę – może i możliwe, ale technicznie koszmarnie trudne. Może lepiej, aby lądownik czy kapsuła miękko osiadła… rakieta dość jednoznacznie kojarzy się z rodzajem wrzeciona napędzanego odrzutem:)
„Ojciec Buzumbdiego i Kaldiriego był teraz na drugim końcu galaktyki nazywanej poetycko Mleczną Drogą.” Ryzykowne:) Potrzeba mieć napęd przekraczający prędkość światła wielokrotnie, oj, bardzo wielokrotnie – ale rodzi się pytanie: skoro dystans nie stanowi problemu, dlaczego przez 240 lat nie wysyłano ekip ratunkowych, przeczesujących do skutku Układ Solarny? Zreszta sam już nie wiem... Chyba się czepiam:)
I jeszcze podwójna niekonsekwencja:
„Dzięki tym futrom wytrzymujemy na Nowej Ziemi. Nie ma tam takich mrozów jak w Himalajach, ale temperatury rzadko bywają dodatnie. Mimo to nie używamy ubrań.”
A wcześniej: „W ostatniej scenie filmu mężczyzna o owłosionej twarzy i przedramionach, wyraźnie zmarznięty w koszuli z krótkim rękawem (…)” – zakładam, że znalazł się na Nowej Ziemi, no bo te dziwne, nieznane rośliny itp.?
1. Nie używają ubrań – a tu koszula,
2. Nie używają ubrań, a oto mężczyzna jest wyraźnie zmarznięty – a powinien być wyraźnie przegrzany przez tę koszulę.
W kolejnym akapicie mamy niby powtórzenie sceny, ale nie do końca:
Mężczyzna o dość skąpo owłosionej twarzy i przedramionach, wyraźnie zmarznięty w koszuli z krótkim rękawem, długo patrzył w obiektyw kamery. A potem pojawiły się napisy.
Pojawił się jakiś inny mężczyzna, czy może słowa „dość skąpo” powinny zostać usunięte?
Przy okazji: „A potem pojawiły się niezrozumiałe napisy w nieznanym alfabecie.” – bez problemu można sobie darować słowo „niezrozumiałe” (tym bardziej, że występuje parę linijek wyżej): skoro alfabet nieznany, to nie ma dziwne, że napisy niezrozumiałe:) Zastanawiam się też, czy to dobre określenie „alfabet”, może lepiej byłoby napisać „w nieznanym języku?” – bo może nie ma w nim liter jako odpowiedników dźwięków, a są także całe słowa, jak w języku chińskim? Yeti gadają po mandaryńsku aż miło.
Jak na moje możliwości pamięciowe: trochę tu za dużo trudnych do strawienia imion, miast itp. Ale doceniam trud ich znajdowania i wymyślania:)
Generalnie: opowiadanie podoba mi się, pomysł dobry, świetny styl, naprawdę bardzo okej:) Ja biedny żuczek nie dałbym rady stworzyć tak szczegółowych opisów ani tak prowadzić narracji... chyba, że miałbym z 8 lat na naukę warsztatu, szlifowanie i poprawki, to wtedy kto wie?;)

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3943
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: Juhani » czw, 21 lut 2013 19:55

sprutygolf pisze:Uff, no to świetnie. Zachęcony przez @Juhani
Przez Juhaniego! Ufff...któryż to raz... A i tak płci sobie w awatarze nie dopiszę!

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: Alfi » czw, 21 lut 2013 20:31

sprutygolf pisze:
I jeszcze podwójna niekonsekwencja:
„Dzięki tym futrom wytrzymujemy na Nowej Ziemi. Nie ma tam takich mrozów jak w Himalajach, ale temperatury rzadko bywają dodatnie. Mimo to nie używamy ubrań.”
A wcześniej: „W ostatniej scenie filmu mężczyzna o owłosionej twarzy i przedramionach, wyraźnie zmarznięty w koszuli z krótkim rękawem (…)” – zakładam, że znalazł się na Nowej Ziemi, no bo te dziwne, nieznane rośliny itp.?
1. Nie używają ubrań – a tu koszula,
2. Nie używają ubrań, a oto mężczyzna jest wyraźnie zmarznięty – a powinien być wyraźnie przegrzany przez tę koszulę.
W kolejnym akapicie mamy niby powtórzenie sceny, ale nie do końca:
Mężczyzna o dość skąpo owłosionej twarzy i przedramionach, wyraźnie zmarznięty w koszuli z krótkim rękawem, długo patrzył w obiektyw kamery. A potem pojawiły się napisy.
Pojawił się jakiś inny mężczyzna, czy może słowa „dość skąpo” powinny zostać usunięte?
No to przyjrzyjmy się temu dokładniej:
Uwagę dziewczyny przykuł jeden charakterystyczny szczegół. Bohaterowie filmu, z wyjątkiem rudowłosej dziewczyny, byli gęsto owłosieni. Twarze zarośnięte po same oczy, futro na przedramionach i na wierzchach dłoni… Wyglądali jak małpy. W porównaniu z nimi nawet gweilo schwytany w Xinjiangu mógł uchodzić za wydepilowanego, tylko trochę niedokładnie.
(...)
W ostatniej scenie filmu mężczyzna o owłosionej twarzy i przedramionach, wyraźnie zmarznięty w koszuli z krótkim rękawem, długo patrzył prosto w obiektyw kamery. (...)

*

Mężczyzna o dość skąpo owłosionej twarzy i przedramionach, wyraźnie zmarznięty w koszuli z krótkim rękawem, długo patrzył w obiektyw kamery. A potem pojawiły się napisy.
Buzumbdi wstał i wyłączył odtwarzacz.
Yan Fu i Buzumbdi oglądają ten sam film. Dla niej mężczyzna w koszulce jest bardzo owłosiony, dla niego (bo to "yeti") raczej skąpo. Z wcześniejszego fragmentu wiemy, że uczestnicy Exodusu to: a) rudowłosy geniusz płci żeńskiej, b) owłosieni mutanci, c) mutanci na etapie zygoty lub embrionu. Mężczyzna w koszulce jest najwyraźniej z grupy b). Skoro on marznie, a ten z Himalajów nie, to widocznie grupa c) jest bardziej zmutowana i ma futro lepiej chroniące przed mrozem. Choć yeti faktycznie tego nie powiedział.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: neularger » czw, 21 lut 2013 20:55

Juhani pisze:
sprutygolf pisze:Uff, no to świetnie. Zachęcony przez @Juhani
Przez Juhaniego! Ufff...któryż to raz... A i tak płci sobie w awatarze nie dopiszę!
Rany, pani Juhani i tak sprawa się rypła... :D

BPNMSP
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Marchew
Cylon
Posty: 1116
Rejestracja: pn, 17 lip 2006 09:40
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: Marchew » czw, 21 lut 2013 20:57

I znowu nas wyjuhali...
Try not! Do or do not. There is no try.

Awatar użytkownika
sprutygolf
Sepulka
Posty: 92
Rejestracja: ndz, 17 lut 2013 14:05
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: sprutygolf » pt, 22 lut 2013 20:30

@Juhani: hey, człecze, a czy to moja broszka? Zawracać sobie głowę Twoją identyfik(s)acją płciową?:) Skoro nie podałeś/łaś płci, to oki.. choć niby sugerujesz, żeś facet? Heh, widać masz Pan zamiar zostać marszałkinią sejmu..?:)
@Autor: oki, to wyjaśnienie mnie przekonuje. Jak rozumiem, pozostałe 90% uwag Autor przyjął do... wdrożenia?:))

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: Alfi » pt, 22 lut 2013 20:38

Na razie do przemyślenia. Wczoraj mnie absorbował ewentualny wpływ kosmitów na francuski teatr absurdu:-).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: neularger » pt, 22 lut 2013 21:21

sprutygolf pisze:@Autor: oki, to wyjaśnienie mnie przekonuje. Jak rozumiem, pozostałe 90% uwag Autor przyjął do... wdrożenia?:))
Mam nadzieję, że jednak nie... :P

@Golf
Płeć Ju dość łatwo ustalić... Wszystko trzeba na srebrnej tacy jednak podawać...:/
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
sprutygolf
Sepulka
Posty: 92
Rejestracja: ndz, 17 lut 2013 14:05
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: sprutygolf » sob, 23 lut 2013 15:57

Nno tak, bo ja już od dziecka taki mało kumaty jestem. Na srebrnej tacy mi podać to za mało: potrzebuję jeszcze obstrukcję insługi;) A że w poprzednim poście złośliwość mnie dopadła z powodu oczywistego (dla mnie to była oczywiście oczywista oczywistość, a dla innych zapewne pomocna będzie taca?), albowiem Juhani w całym moim poście jedynie siebie raczył był zauważyć. I odniosłem wrażenie, że mało merytorycznie podszedł do omawianego tematu: czyli wiwisekcji opowiadania o genezie yeti, że tak się łopatologicznie wyrażę;)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: Alfi » sob, 23 lut 2013 16:00

No to parę uwag do uwag.
sprutygolf pisze:
Pierwsza sprawa: szczerzę się i czeszę, że w Mrozoodpornych (dobry tytuł) żadnych smoków, koboldów, magów i innego tałatajstwa nie ma:)
Jak łatwo czasem sprawić komuś radość:-).
Ale jeśli mi to tałatajstwo będzie potrzebne, to po nie sięgnę. Nie brałem ślubu z żadną konwencją i żadnej nie przysięgałem wierności.
sprutygolf pisze:
Szkoda mi mistrza kung-fu, że tak marnie skończył, a nawet odczułem pewien zawód: z opisu wyraźnie wynikało, jakby to sam Bruce Lee powstał z martwych i jest teraz 10 razy lepszy niż za życia, a tu nagle nijak nie może trafić kobitki (pomimo swego kunsztu), zaś ta w pół sekundy załatwia go drutem. No szkoda. Ale niech tam:) Rozumiem, że takie zestawienie miało pokazać, jak doskonałą maszyną do zabijania jest nasza bohaterka?
Gdyby to on ją zabił, musiałbym wymyślić inną fabułę. A Yan Fu musiała być perfekcyjna w tym, co robi.
sprutygolf pisze:
Amerykanin był „rozebrany do rosołu” – jest to powszechnie przyjęte określenie nagusa, a więc jakim prawem ma na sobie bokserki?!:)
No, chyba trzeba było dodać „prawie”, bo „prawie” robi różnicę:-).
sprutygolf pisze:
Coś jeszcze odrobinę mi nie pasowało w opisie ablucji Amerykanina: polewał się wodą używając garnka, a garnek był nie byle jaki, gdyż zawierał co najmniej 10 litrów wody. Kiedyś zdarzyło mi się mieszkać bez bieżącej wody. Aby wygodnie się polewać na siedząco, wystarczy półlitrowy kubek, słowo:) 10 kilo z okładem w garści (plus masa garnka) to zdecydowanie za dużo, chyba że Amerykanin był postury Pudziana;) Z opisu wynika jednak, że nie tyle był umięśniony, co otyły, ale to tylko takie tam drobne drobiazgi.
Podnieść 10 kilo ponad głowę to żadna sztuka, nawet ja dam radę. Problem z przechyleniem – wtedy pracują głównie nadgarstki, w mniejszym stopniu mięśnie przedramion. Chyba faktycznie trzeba było mu dać trochę mniejszy garnek.
sprutygolf pisze:
„wróżenie z ręki” – raczej z dłoni, lecz jak rozumiem Autor chciał uniknąć powtórzenia wyrazu w sąsiadujących zdaniach?
Nie. Wróży się wprawdzie z dłoni, a nie z całej ręki – ale tak się nie mówi. „Wróżenie z ręki” można chyba uznać za idiom.
sprutygolf pisze:
„A później było lądowanie. Rakieta miękko osiadła na ziemi, a wokół niej w ciągu paru sekund stopniał śnieg, odsłaniając burą glinę.” Generałowi powinno zaświtać, że coś tu nie gra. „Lądowanie rakiety” to jak skok z basenu na trampolinę – może i możliwe, ale technicznie koszmarnie trudne. Może lepiej, aby lądownik czy kapsuła miękko osiadła…
rakieta dość jednoznacznie kojarzy się z rodzajem wrzeciona napędzanego odrzutem:)
Kwestia doboru słowa, jednego w gruncie rzeczy. Nie wiemy, na czym się opierała ich technologia (gdybym wiedział, sam bym takie rzeczy konstruował, a NASA by mnie całowała po rękach). Można było to ustrojstwo nazwać kosmolotem.
sprutygolf pisze:
„Ojciec Buzumbdiego i Kaldiriego był teraz na drugim końcu galaktyki nazywanej poetycko Mleczną Drogą.” Ryzykowne:) Potrzeba mieć napęd przekraczający prędkość światła wielokrotnie, oj, bardzo wielokrotnie – ale rodzi się pytanie: skoro dystans nie stanowi problemu, dlaczego przez 240 lat nie wysyłano ekip ratunkowych, przeczesujących do skutku Układ Solarny? Zreszta sam już nie wiem... Chyba się czepiam:)
Założyłem, że oni zdecydowanie przekraczają prędkość światła. Ale im większa odległość, tym większa przestrzeń (trójwymiarowa!) do przeczesania. Jeśli w którymś momencie urwała się łączność, „centrala” mogła stanąć przed zadaniem niewykonalnym.
sprutygolf pisze:
Przy okazji: „A potem pojawiły się niezrozumiałe napisy w nieznanym alfabecie.” – bez problemu można sobie darować słowo „niezrozumiałe” (tym bardziej, że występuje parę linijek wyżej): skoro alfabet nieznany, to nie ma dziwne, że napisy niezrozumiałe:) Zastanawiam się też, czy to dobre określenie „alfabet”, może lepiej byłoby napisać „w nieznanym języku?” – bo może nie ma w nim liter jako odpowiedników dźwięków, a są także całe słowa (…)?
Owszem, to zdanie można było ciut inaczej sformułować.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: neularger » sob, 23 lut 2013 16:01

(...)albowiem Juhani w całym moim poście jedynie siebie raczył był zauważyć. I odniosłem wrażenie, że mało merytorycznie podszedł do omawianego tematu(...)
Ale to rozmowa pomiędzy Tobą a Alfim. Ju skorygował to chciał skorygować, reszta go nie obeszła. Miała?
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
sprutygolf
Sepulka
Posty: 92
Rejestracja: ndz, 17 lut 2013 14:05
Płeć: Mężczyzna

Re: Stanisław Truchan "Mrozoodporni"

Post autor: sprutygolf » sob, 23 lut 2013 16:32

No fakt, może i nie miała. Każdy ma swoje minimum reakcji. Ja np. nie reaguję na przekręcanie mego nicku, jak: golf (;), spruty, struty itp. A inni mogą sobie reagować nawet na brak przecinka!:)
@Autor: gdybym był człek małostkowy, napisałbym neulargerowi: A widzisz, widzisz?? Sam Autor przyznaje mi - tu i ówdzie - rację:) Ale... ("gdybym był niedyskretny, zapytałbym, skąd pana stać na 10-markowe cygara... Ba... ale na szczęście jesteśmy dyskretni;) - ot, taki tam cytat z pamięci, serial stulecia:) ...na szczęście jestem wyrozumiały, dlatego napiszę tylko: "A WIDZISZ, A WIDZISZ?!?!?":)))

ODPOWIEDZ