Medytacje Kordyliona.

tu wyrażamy niekłamany zachwyt nad twórczością Autorów

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
troll
Strażniczka Onlajna
Posty: 474
Rejestracja: śr, 06 maja 2009 00:35
Płeć: Kobieta

Medytacje Kordyliona.

Post autor: troll » sob, 02 lis 2013 16:37

Obiecałam, że napiszę kilka słów o „Medytatorze”. Zajęło mi to trochę czasu, ale wreszcie jestem. :)
Mam mieszane uczucia względem tego utworu. Zaczyna się ciekawie, pomysł mnie zaintrygował. Niestety wykonanie budzi wiele zastrzeżeń. Tekst sprawia wrażenie niedopracowanego. Jest tu masę powtórzeń, niezamierzone aliteracje oraz zbędne rymy stanowiące o warsztatowej niedoskonałości autora. Żeby nie być gołosłowną:
Stowarzyszenie Medytujących Wojowników Światła było coraz liczniejsze i Rada musiała nieustannie szukać nowych metod walki z jego członkami. Najskuteczniejszy był brak odosobnienia, koniecznego do medytacji. Sebastian został kandydatem na członka Stowarzyszenia dopiero dwa tygodnie temu. Jako kandydat musiał medytować regularnie trzydzieści minut dziennie, a to nie było łatwe. Wolne od wszędobylskich kamer i mikrofonów były tylko duże tereny leśne i pustkowia. Ale te z kolei monitorowane były za pośrednictwem satelitów. Najlepsze były stare tereny przemysłowe, pełne nieczynnych magazynów i hal fabrycznych. Trzeba było tylko uważać na patrole RNUE. Pół biedy, jeśli na medytacje zbierała się mała grupka. Można było wystawić czujkę i medytować na zmianę. Niektórzy mieli specjalnie tresowane psy, ostrzegające przed patrolami, a nawet przed mikrozwiadem lotniczym. Jednak posiadanie psów w mieście było ściśle reglamentowane. Uzyskanie pozwolenia trwało całe wieki i nie było wcale łatwe. Na wsi było inaczej, ale tam wszystko było pozornie prostsze.
W tak krótkim fragmencie potykam się wielokrotnie o słowo „być”, co jest irytujące. Naprawdę język polski aż kipi od czasowników, można z powodzeniem napisać to inaczej. Przez tekst się brnie.
Buzię miała zabrudzoną od kurzu, ale duże zielone oczy o ładnym kształcie przyciągały wzrok. Dziewczyna wyglądała nie tyle na zagubioną, co na zrezygnowaną. W jej oczach gościł jakiś ogromny smutek.
Gdyby pozwolił jej zostać, jedna z ostatnich jego kryjówek na pewno zostałaby namierzona przez policję.
Ale miał jeszcze zadanie do wykonania, a na dotarcie do innej kryjówki nie miał już czasu.
Później potrafił ukryć swoje myśli i emocje we własnym, wewnętrznym świecie.
Wstąpili tylko do jego mieszkania po ubrania i najbardziej potrzebne rzeczy.
Kilka kolejnych powtórzeń, które psują odbiór. Ponadto niezamierzony rym i aliteracje. Mam wrażenie, że za dużo tych dookreśleń w zdaniu, bo są „swoje myśli”, ukryte we „własnym świecie”, do tego „świecie wewnętrznym”. No, zgrzyta mi to trochę.
Nie będę wypisywać wszystkich niedociągnięć, jakie się pojawiły w utworze, bo to nie są warsztaty, chcę jedynie zwrócić uwagę, że językowo ten tekst pozostawia wiele do życzenia.
Co do kompozycji, to według mnie za szybko odkryłeś karty, Kordylionie. Suspens w zasadzie przestał istnieć już w drugiej części, po wypowiedzi kapitana Wieleckiego. Jeszcze miałam nadzieję, że coś zostanie uratowane, pojawi się jakiś interesujący twist, ale niestety końcówka rozczarowuje. Ogólnie opowiadanie pozostawia niedosyt. Interesujący pomysł, ale wykonanie dosyć przeciętne.

edit. zmiana zdania, dzięki wskazówkom pewnego Ducha. :)
„Najcenniejszym darem dla dobrego pisarza jest wewnętrzny, odporny na wstrząsy wykrywacz gówna”
E. Hemingway

Awatar użytkownika
Kordylion
Pćma
Posty: 237
Rejestracja: pn, 18 lut 2013 19:35
Płeć: Mężczyzna

Re: Medytacje Kordyliona.

Post autor: Kordylion » ndz, 03 lis 2013 18:19

Dzięki Trolla za dotrzymanie słowa. Mam wielką nadzieję, że moje następne opublikowane opowiadanie będzie znacznie lepsze :)
No cóż. To była, to była moja pierwsza w życiu próba literacka, a warsztaty literackie Fahrenhaita pomogą mi uniknąć takich niedociągnięć. Czego sobie i moim czytelnikom życzę:)
Są rzeczy ważne, ważniejsze i te do zrobienia

ODPOWIEDZ