Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

tu możemy docenić mistrzostwo Recenzentów.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 16971
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: Małgorzata » pt, 03 paź 2014 21:21

Ach! Z niechęci do pracy i niemożności udzielania się na FF w wątkach moich ulubionych poczytałam "Fahrenheita". I teraz się udzielę. :P

Znaczy, bardzo podoba mi się recenzja Konrada Fita. I bardzo mnie ucieszyła.
Osobliwie nie dlatego, że recenzował książkę, którą tłumaczyłam (i jeszcze pochwalił, dziękuję), ale ze względu na formę.

Śliczna recenzja, nietradycyjna. Bardzo lubię takie eksperymenty, odejście od omówienia "tradycyjnego", informacyjnego bardziej i położenie nacisku na emocje, odniesienie się do nastroju lub skojarzeń po lekturze książki.
Oczywiście nic nie mam do tradycyjnych (mniej lub bardziej) omówień, wydaje mi się nawet, że te tradycyjne są trudniejsze w obsłudze, wymagają starannych przemyśleń i ostrożnych wyborów, co ujawnić i ile z treści pokazać czytelnikom, aby nie przegiąć.
Z tymi emocjonalnymi, eksperymentalnymi omówieniami jest pod tym względem łatwiej, bo nie trzeba już bezpośrednio się odnosić do tekstu omawianego utworu, bardziej do własnych odczuć, które utwór wzbudził, i skojarzeń => większa wolność wypowiedzi, mniej ograniczeń związanych z tą cienką czerwoną linią, za którą zaczyna się spojler. Za to fundamentalnym utrudnieniem w przypadku nietradycyjnych recenzji jest koncepcja. Znaczy, trzeba mieć koncepcję.
Na dodatek nie każdy tekst się do takich eksperymentów z formą nadaje. Mam jednak wrażenie, że powieść McCarthy'ego okazała się wdzięcznym materiałem wyjściowym. :)))

Przez tę recenzję włączył mi się również translatorski żal, że nie mogłam się rozbujać z wulgaryzmami w przekładzie. Autor był pod tym względem bardzo powściągliwy, nie szastał słowem grubym, choć narrator był naćpany i przez połowę powieści na haju, z przerwami na deprechę odwyku... Notabene, fajny narrator. No to jakaś barwna wiącha przydałaby się takiemu osobnikowi, nieprawdaż? Ale nie, political correctness albo wraża kultura powstrzymywała pióro McCarthy'ego.
A mnie, co zaskakujące, wulgaryzmów w tej części "Podziemnej wojny" brakowało...

Za to w recenzji Konrada Fita nic mi nie brakowało, bawiłam się świetnie przy czytaniu. Pasowało mi to omówienie, ładnie łączyło się z powieścią. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Khorne_S
Pćma
Posty: 210
Rejestracja: wt, 14 maja 2013 21:49
Płeć: Nie znam

Re: Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: Khorne_S » sob, 04 paź 2014 12:12

Konrad za to bardzo dziękuje.
I tak nie mam kłopotów z pisaniem recenzji tradycyjnej jak i nie typowej.
Po prostu Genboty nie pasują do suchej recenzji.
Moim skromnym zdaniem to książka warta zapamiętania a nie zaginięcia w nawale innych gorszych wydawnictw.
No nie wspomnę że mi czasem odbija i lubię napisać coś nie typowego.
W każdym razie jeszcze raz dziękuję Konrad za pochwałę bo to najwyższa nagroda jaką może skromny sierściuch dostać :))
"- To miejsce jest pełne pierwotnej magii..!
- Właśnie-powiedział przechodzący obok krzaczek"

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Re: Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: Ebola » sob, 04 paź 2014 15:20

Dorzuć mu, Margot, whiskasa. :)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 16971
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: Małgorzata » sob, 04 paź 2014 15:26

Nie mam whiskasa, ale mogę poczęstować udkiem z kaczki po staropolsku. Podobno sierściuchy lubią. :)))
Chcesz, Konradzie?
Tylko: NIEtypowej (w stopniu równym razem, inaczej żadnej kaczki, tylko kości). :P

Kiedy jeszcze recenzowałam do F-ta, niektóre omówienia musiały być eksperymentalne, inaczej się nie dało. Zwłaszcza przy pewnym dziele Andrzeja Pilipiuka, w którym to (dziele, nie Andrzeju) zakochał się wówczas jeszcze małoletni Progenitura - dwugłos musiał powstać...
Poza tym od czasu do czasu trzeba odejść od rozprawki. Choćby dla rozruszania mózgu. I stylu.

Ale teraz, mój drogi Khorne_S, spoczywa na Tobie kolejne wyzwanie, bo tom II "Podziemnej wojny" jest już w redakcji... :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Khorne_S
Pćma
Posty: 210
Rejestracja: wt, 14 maja 2013 21:49
Płeć: Nie znam

Re: Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: Khorne_S » sob, 04 paź 2014 18:07

Wiem i na niego jak i Zychowicza(szpila do wirusa) czekam :P
"- To miejsce jest pełne pierwotnej magii..!
- Właśnie-powiedział przechodzący obok krzaczek"

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 16971
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: Małgorzata » sob, 04 paź 2014 20:54

Hihihi! Dla Wirusa to ja mam coś specjalnego. :)))

Wiesz, Wiruso, prawda? Nasze ulubione antystatyczne i zaślinione wampiry już się na Ciebie czają... :P


"Podziemna wojna", cz.2, ma innego narratora. Znaczy, genobota, Catherine. Powieść jest pisana trochę inaczej niż poprzednia. Z wiadomych względów nie będzie bluzgów (tutaj by nie pasowały), nie będzie też tak dużo wojny (ale parę ładnych jatek się trafi). Za to będzie trochę o egzotycznych krainach, jak np. Korea albo Syberia. :)))
McCarthy nie odpuszcza. Poprzedni narrator - naćpany - nawiązywał do stylistyki wojny w Wietnamie. Narratorka z drugiej części - też naćpana, ale inaczej - chyba bardziej jest związana z Goldingiem. Gdzieś w oddali rozbrzmiewają też echa (dalekie, może mi się tylko zwidziały) Suworowa, ale przede wszystkim zza opowieści wyłania się klasyczna, czysta dystopia (przepiękna, bo przewrotna) i walą po oczach wątki znane z "Diuny" (jak w pysk, choć początkowo może się wydawać inaczej => "Nowoczesny podręcznik walki" to śliczna zmyłka).
Znaczy, będziesz miał, jak myślę, niezły materiał do eksperymentów kreatywnych, Konradzie. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Khorne_S
Pćma
Posty: 210
Rejestracja: wt, 14 maja 2013 21:49
Płeć: Nie znam

Re: Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: Khorne_S » ndz, 05 paź 2014 22:22

O to fajnie....mam tylko cichą nadzieje że nie będzie romansu żadnego...bo to jednak psuje tego typu książki. Owszem w I tomie pasował ale nie przeginajmy xD
"- To miejsce jest pełne pierwotnej magii..!
- Właśnie-powiedział przechodzący obok krzaczek"

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Re: Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: Ebola » pn, 06 paź 2014 20:00

Małgorzata pisze:Wiesz, Wiruso, prawda? Nasze ulubione antystatyczne i zaślinione wampiry już się na Ciebie czają... :P
Nie mogę się doczekać. :D
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6042
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: kiwaczek » czw, 25 maja 2017 20:24

Skoro wojna i smoczków ma nie być, to chciałem tylko napisać, że inna recenzja, autorstwa chwalonego powyżej, z "Orła białego" zła jest. A nawet bardzo zła.
Ja rozumiem, że można się prywatnie zachwycać, ale rolą recenzenta nie jest chyba przenoszenie swoich uczuć na całokształt ludzkości. Bo tam od kwantyfikatorów ogólnych aż się gotuje.
A te zbić bardzo łatwo. Ja na ten przykład na tej książce wynudziłem się jak mops. Znaczy - książka jednak nie dla wszystkich.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 16971
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: Małgorzata » czw, 03 maja 2018 16:48

Ty, Kiwak, ja przez Ciebie przeżywam męki piekielne! Ty mnie nauczyłeś różnicy między statkiem i okrętem. A od paru lat przekładam mnóstwo powieści, w których występują wielkie... yyy... OKRĘTY! Ty nie masz pojęcia, jakie to trudne, gdy się wie, że "ship" nie zawsze można przełożyć na "statek". A moje poczucie językowe, szlifowane na starych tekstach z lat 80-90 ubiegłego wieku, nie rozróżnia i każdy "ship" to jest statek, nawet wojenny... :/
Przez Ciebie, Kiwak, pilnuję się jak nigdy. Ty mi to zrobiłeś!
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6042
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: kiwaczek » pt, 04 maja 2018 00:08

Cała przyjemność po mojej stronie! :D
Dla pocieszenia wspomnę jedynie, że nie jesteś jedyną osobą do której dotarłem z misją, niosę ten kaganiec oświaty przez czas i przestrzeń i się nie poddaję! :D
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7007
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: neularger » ndz, 13 maja 2018 21:54

Ja tam nie wiem Margot, ale PWN nie stawia sprawy na ostrzu noża:
statek «duży obiekt pływający, przeznaczony do przewozu ludzi i ładunków»
• stateczek
statek atomowy «statek, którego silnik zasilany jest parą otrzymywaną z reakcji jądrowej»
statek drobnicowy zob. drobnicowiec.
okręt
1. «duży statek morski»

2. «statek należący do marynarki wojennej»
Trochę te definicje wzajemnie na siebie nachodzą. Poza tym zawsze mi się wydawało, że statek to także ogólne pojęcie dla środków lokomocji o napędzie innym niż kołowy. Stąd statek bez dookreślenia to statek morski, a może być i statek powietrzny (samolot, balon, helikopter) i statek kosmiczny (sonda, rakieta, USS Voyager). Czy zatem nie każdy statek to okręt a ale każdy okręt to statek? :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6042
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: kiwaczek » pn, 14 maja 2018 18:53

Słownik PWN nie stawia.
Ale ludzie morza już tak! :P

Znaczy problem jest taki, że te dwa wyrazy co chwila zmieniają swoje zakresy znaczeniowe. Kiedyś szerszym znaczeniowo był okręt, potem statek, a teraz dążymy do rozdzielenia znaczeniowego (w Marynarce, bo, jak słusznie zauważyłeś, w lotnictwie wojskowym nie ma samolotów, a są statki powietrzne. My im cały czas tłumaczymy, że jeśli już, to okręty powietrzne, ale do nich nie dociera). Wiodącym dokumentem tu jest zaś nie słownik PWN, a Konwencja o Prawie Morza, a tu pojęcie okrętu jest bardzo ściśle określone znaczeniowo. Jednostka pływająca, aby stać się okrętem musi spełniać kilka warunków, na przykład:
1. "Okręt wojenny" oznacza okręt należący do marynarki wojennej Państwa i noszący znaki zewnętrzne okrętów wojennych tego Państwa.
2. Dowódca powinien być oficerem marynarki wojennej w służbie państwowej, jego nazwisko powinno znajdować się na liście oficerów marynarki wojennej,
3. a załoga powinna być podporządkowana regulaminom dyscypliny wojskowej.

W związku z tym prawem (a podlegają mu wszystkie jednostki pływające na świecie) oraz tradycją marynarską załogi okrętów strasznie nie lubią, jak ich jednostki nazywane są statkami, a załogi statków nie są szczęśliwe, kiedy mówi się, że są załogami okrętów. Z drugiej strony przemysł budowy jednostek pływających nazywamy przemysłem okrętowym i nie ma tu znaczenia, czy budujesz statek, czy okręt. To jest pamiątka z czasów, kiedy to słowo okręt miało szerszy zakres znaczeniowy. I tak dalej, i tak dalej. A wszystko jest efektem postępującej od kilku setek lat specjalizacji na morzu. Stąd tez można przypuszczać, że w przestrzeni kosmicznej specjalizacja ta zostanie zachowana (okręty, uzbrojenie, systemy dowodzenia, radiolokacji są cholernie drogie) i dalej po kosmosie latać będą statki i okręty.

A słownik PWN... No cóż. Nie nadąża za zmianami ;)
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7007
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Wyjmijcie smoczki z ust, kadeci, to jest wojna!

Post autor: neularger » wt, 15 maja 2018 23:05

Zgadzam się Kiwaku... choć jednocześnie nie. :)
Przypuszczam, że gdyby ktoś przy mnie powiedział "statek wycelował działa", to bym odruchowo poprawił na "okręt" albowiem także jestem uwarunkowany. :)
Zdaje sobie sprawę, że okręt i statek we wspomnianej konwencji to różne, ściśle zdefiniowane byty. Jednak to nie wyłącza prymatu SJP nad językiem ogólnym, potocznym czy literackim, kiedy chodzi o rozstrzyganie takich kwestii. To jest tak, jak z językiem prawniczym - żaden prokurator nie napisze w akcie oskarżenia "Jacek i Placek zgwałcili Beatkę" tylko coś w rodzaju "Działając wspólnie i w porozumieniu Jacek Kowalski i Placek Nowak groźbami i przemocą doprowadzili do obcowania z płciowego z Beatą Beznazwiska czym złamali artykuł..." i nie dlatego, że w prokuraturze lubią udziwniony język, tylko dlatego że tak jest precyzyjniej i sąd oraz adwokat oskarżonych dokładnie wiedzą co prokurator zarzuca Jackowi i Plackowi. Innym przykładem jest "nakaz rewizji" - 99% Polaków jest przekonanych, że coś takiego funkcjonuje w języku prawniczym. Tymczasem nie ma nakazu - sąd wydaje "postanowienie o przeszukaniu". To jest kod zawodowy, stworzony, co oczywiste, z języka ogólnego. Tak samo jest z językiem owej konwencji, czy językiem używanym w marynarce wojennej. Niekoniecznie musi się zgadzać z SJP, ponieważ przepisy szczegółowe zawsze nadpisują te ogólniejsze, co nie zmienia jednak faktu, że te ogólne obowiązują tam gdzie nie ma szczegółowych. Nie można twierdzić, że wspomniana konwencja wchodzi w skład zasobu określanego ogólnie "co kulturalny człowiek wiedzieć powinien", to raczej dokument regulujący pracę osób i instytucji związanych z morzem. Wypasacz owiec na tatrzańskich halach wiedzieć tego nie musi. Dlatego gdyby Margot tłumaczyła... eee... przepisy dodatkowe do owej konwencji z inglisza na polski, to okręt i statek nie są wtedy tożsame, kiedy jednak mówi to postać lub narrator z beletrystyki to już niekoniecznie błąd. Błędem za to jest kiedy postać jest oficerem marynarki (bo autor ma obowiązek odwalić risercz). :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

ODPOWIEDZ