Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

tu możemy udawać, ze zrozumieliśmy, co Autor miał na myśli.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: ElGeneral » czw, 29 lis 2012 23:43

Mam grzeczne i bardzo pokorne pytanie do wszystkich. Czy ktoś biegły mógłby mi wytłumaczyć prosto i zwyczajnie, o co chodzi baronowi 13 w jego artykule redakcyjnym o smoleńskiej brzozie traktującym? Ze trzy razy przeczytałem tę niezwykle wnikliwą wypowiedź i za chińskiego boga nie umiem zrozumieć, czy ta brzoza mogła, czy nie mogła zniszczyć skrzydło tupolewa. Prosty ze mnie magister inżynier, może trafi się ktoś mądrzejszy, co rzecz mi wyłoży jak chłopu łopatą?
A tak w ogóle, to artykuły barona w kompleksy wpędzać mnie zaczynają. Wiem, że są mądre niesłychanie i zawsze w sedno sprawy godzące niezależnie od tego, jak wielkie sedno owo jest, bo w przeciwnym razie Wielce Szanowna Redakcja by ich w "Fahrenheicie" nie zamieściła. Ale zaczynam podejrzewać, że normalnie głupi jestem...

Pozwoliłem sobie posty wyciąć i przenieść do nowego wątku w bardziej stosownym miejscu.
Kruger
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4577
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Pytania wszelakie

Post autor: Kruger » pt, 30 lis 2012 00:02

Tam chodzi mniej więcej o to, że przy tej prędkości, gdy skrzydło dziabnie o coś twardości brzozy (i o tej wielkości i grubości) i to nawet wiszące sobie swobodnie w powietrzu, to siła uderzenia się będzie równać naciskowi w iluś tam tonach.
Przy uwzlędnieniu, że to nie wisi w powietrzy ino jest umocowane do reszty pnia... siła nawet większa.
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23510
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Pytania wszelakie

Post autor: Alfi » pt, 30 lis 2012 08:59

Przy czym ja jakoś nie wypatrzyłem tam żadnego odniesienia do III zasady dynamiki Newtona. No ale ja prosty humanista jestem.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4577
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Pytania wszelakie

Post autor: Kruger » pt, 30 lis 2012 09:03

Ja nie wiem, ja za głupi jestem z fizyki.
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23510
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: Alfi » pt, 30 lis 2012 09:34

Tak na chłopski rozum, przydałaby się odpowiedź na trzy pytania:
1)co przy takim zderzeniu stało(by) się z samolotem?
2)co przy takim zderzeniu stało(by) się z brzozą?
3)dlaczego właśnie tak i jakie czynniki poza masą i prędkością mogły(by) mieć wpływ na końcowy efekt?
W pytaniu nr 3 w grę mogłyby wchodzić takie czynniki, jak właściwości materiałów (drewno, materiały, z których zbudowano samolot), kąt uderzenia, konstrukcja skrzydła, fakt uderzenia skrzydłem zamiast np. dziobem itp.

Telewizja od czasu do czasu pokazuje miejsca katastrof lotniczych. Sam widziałem parę takich migawek. Nie wiem, co się tam działo ze skrzydłem (w kilku- czy kilkunastosekundowej migawce tego nie było widać), które uderzyło w drzewa, ale z drzew zostawały kikuty. Oczywiście nie zawsze tak musi być, bo drzewo drzewu nierówne. O czym każdy może się przekonać rąbiąc siekierą patyki. W takim razie jak było z tą konkretną brzozą i czemu właśnie tak, a nie podobnie jak z jakąś jodłą w Lesie Kabackim?
Następna sprawa: grubość brzozy. Jaką wysokość ma tupolew stojący na płycie lotniska?
Widziałem w życiu setki brzóz, ale okazu, którego pień miałby pół metra grubości na wysokości kilkudziesięciu metrów, jakoś nie potrafię sobie wyobrazić. Czy ktoś podawał do publicznej wiadomości wymiary tej brzozy - bo przyznam się, że już straciłem rozeznanie w całym tym szumie informacyjnym?

To wszystko są pytania jak najbardziej zasadne.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3943
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: Juhani » pt, 30 lis 2012 10:36

Alfi pisze:Następna sprawa: grubość brzozy. Jaką wysokość ma tupolew stojący na płycie lotniska?
Widziałem w życiu setki brzóz, ale okazu, którego pień miałby pół metra grubości na wysokości kilkudziesięciu metrów, jakoś nie potrafię sobie wyobrazić.
I tak, jak się sprawą zasadniczo nie interesuję za bardzo wiedząc, że walnięcie w drzewo niszczy każdy samolot, tak to pytanie Alfiego uważam za absolutnie zasadne i interesujące. Nie wiem tylko, czy musiało mieć to drzewo aż pół metra średnicy, żeby rozchrzanić samolot. Ale to inna kwestia. No więc na jakiej wysokości Tupolew walnął w to drzewo?

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23510
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: Alfi » pt, 30 lis 2012 10:43

Ja rozumiem, że skrzydło mogło - albo nawet musiało - się rozpaść. Zwłaszcza że brzozowe drewno jest twardsze od np. jodłowego. Ale co z brzozą?
No i wysokość brzozy. Skoro samolot jeszcze leciał, to w miejscu, w którym uderzył w brzozę, ona nie powinna być gruba. Za blisko wierzchołka. A więc, żeby mieć wyrobiony pogląd na ten temat, muszę znać parametry brzozy.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4577
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: Kruger » pt, 30 lis 2012 10:58

Pogóglałem sobie.
http://smolensk-2010.pl/2010-09-21-tu-1 ... rzoze.html

Wychodzi, że jakies 5 metrów, może 6, w miejscu uderzenia.
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7012
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: neularger » pt, 30 lis 2012 11:50

You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3716
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: baron13 » pt, 30 lis 2012 12:53

Drogi Generale, wymowa tekstu pokrętną jest. Albowiem celem moim jest unaocznienie na drastycznym przykładzie, że nauka tak niepotrzebnego przedmiotu, jakim jest fizyka, choć nie przynosi profitów, to jest niezbędna, do uczestnictwa w życiu społecznym. Jak mówi Margo, taki był plan.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: ElGeneral » pt, 30 lis 2012 13:31

Ależ do tego nie trzeba aż tak skomplikowanych przykładów. Z fizyką stykasz się na co dzień , na przykład gdy wywijasz orła na śliskim chodniku (tarcie), gdy ostrzysz nóż (użycie klina), lub gdy wymieniasz "spalony" bezpiecznik (zasady zamiany energii elektrycznej na ciepło) :-)...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: flamenco108 » sob, 01 gru 2012 23:01

Hmmm. Nie jestem i nie byłem dobry z fizy, a co dopiero z matmy. Ale wywód Barona wzbudził u mnie intuicję - zapewne przez swoją pokrętność - i być może taki właśnie był cel tego artykułu. Pozwolę sobie zatem zgłosić moje wątpliwości natury liczbowej, acz przepraszam z góry, jeżeli zawierają jakiś fundamentalny błąd lub błędy.

Powtórzę najsampierw kluczowe dla moich wątpliwości cechy modelu Barona:

wysokość skrzydła: 30cm
szerokość pnia: 44cm
siła uderzenia w kg: 30K (30 ton)
W zaokrągleniu.

Jak rozumiem, wątpliwość Barona wyrażona w artykule brzmi: pokażcie mi brzozę, która wytrzyma atak czołgu (zakładając, że współczesny czołg waży ok. 30 ton, załóżmy, że tak).

Przeliczenie siły na kilogramy pozwala od razu poczuć się komfortowo humaniście takiemu jak ja, co raz w tygodniu leci na bazar po 10kg ziemniaków dla całej rodziny.

Teraz przedstawię zatem krótkie uzupełnienie obliczeń Barona:

30*44cm=1320cm2 (powierzchnia styku skrzydła z brzozą w środku, czyly w najszerszym miejscu obwodu pnia) - tj. rozumiem, że w pierwszym momencie było to coś koło zera i zaczęło rosnąć w miarę zagłębiania się skrzydła w brzozę. Ten aspekt obliczenia na razie zostawię, bo go nie zrobiłem - musiałbym przypomnieć sobie jakieś bardziej zaawansowane wzory, jak przypuszczam... A może pomoże krótki opis za chwilę?)
30Kkg/1320=~22,7kg/cm2 (nacisk, jakiemu została poddana brzoza w najszerszym miejscu przez skrzydło)

Teraz kukamy do tabel wytrzymałości drewna mierzonych metodą Janki, czyli:
Twardość drewna jest to opór, jaki stawia materiał ciałom wciskanym w jego powierzchnię i wyrażona jest w kG/cm2 lub w kG/mm2. Zależy od rodzaju przekroju czyli kierunku układu włókien. Największą twardość wykazuje drewno na przekroju poprzecznym i zwiększonej gęstości. Twardość wzdłuż włókien jest znacznie wyższa od twardości w kierunku prostopadłym do przebiegu włókien.
(...)
Pomiar metodą Janki polega na wciskaniu kuli stalowej o określonej średnicy w drewno. Badanie wykonuje się na specjalnej maszynie i trwa ok. 2 minut. Wynik wyrażony jest w kG/cm2 lub MPa. Dokonuje się około czterech prób i uśrednia wynik .Metoda ta jest obecnie najbardziej rozpowszechniona.
- tyle krótkiego opisu, potrzebowałem jeszcze zajrzeć na Wikipedię, żeby zrozumieć, że pomiar ten polega na stwierdzeniu, przy jakim obciążeniu próbka drewna zaczyna się odkształcać (co też jest niejasne, ale to model stworzony przez inżynierów, kim jestem, żeby z nimi dyskutować?), a nie, jak sądziłem, jak szybko kulka zagłębi się na określoną liczbę mm (metoda Brinnella).

Teraz dane dla brzozy:
średnio 48MPa, co daje po tajemnych obliczeniach inżynierów 300-500kg/cm2.

Dotyczy to co prawda brzozy suchej, która jest przeciwieństwiem żywej, ale... To model, nie?

Czyli skrzydło strzeliło brzozę (wg modelu Barona) z siłą 30kg/cm2, a brzoza z łatwością ma wytrzymać 10 razy więcej.

Wracając do kolistego przekroju pnia: pomiar metodą Janki odbywa się przy pomocy kulki. Dlatego uznałem, że te dwa błędy powinny się zniwelować.

Z mojego rozumowania wynika, że model ten można sobie wsadzić w buty. Bo brzoza pękła w pół, skrzydło podobno urwało, a z modelu wynika, że brzoza po takim spotkaniu powinna zapytać: "Ktoś tu jest?" a następnie wrócić do picia wody, jak co rano. Oczywiście, gdyby za nią stała ściana litego sześcianu żelbetowego, o którą to ścianą brzoza by się opierała w miejscu uderzenia.

Model wybrany przez Barona nie nadaje się do jakiejkolwiek analizy zdarzenia, nawet anegdotycznej: wersja z wykrawaniem plasterka brzozy jest tutaj zbyt abstrakcyjna. Sądzę, że w tym względzie błędu nie popełniłem. Modelowatość modelu była zbyt daleko idąca. Po prostu trzeba by modelować te ugięcia na obrazkach wyżej, ale do tego trzeba by usiąść w jakimś fajnym barze i zamówić od razu po trzy piwa. Bo samemu takich obliczeń za Chiny ludowe nie chce mi się robić. Podobno o wiele dokładniejsze obliczenia zrobili fachowce, ale teraz nie mogą się ze sobą pogodzić i zrobiła się z tego sprawa polityczna. A niby matematyka miała być od niej wolna?

EDYTA: Przed budową domu zaopatrzyłem się w podręcznik, gdzie dali tabele ze strzałkami ugięcia dla różnych gatunków drewna konstrukcyjnego. Może też było tam i dla brzozy. To by pomogło przy takich obliczeniach, ale nie mam pojęcia, gdzie mi się ta książka podziała. Od tamtej pory minęło kilka przeprowadzek, niestety...
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23510
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: Alfi » ndz, 02 gru 2012 07:56

Dane dotyczące wysokości skrzydła też niekoniecznie muszą coś dać, bo jego przednia krawędź musi być węższa, aerodynamika przecież tego wymaga. Mamy więc coś w rodzaju klina.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3716
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: baron13 » ndz, 02 gru 2012 09:47

Problem polega na tym, że współczesne społeczeństwo styka się z wieloma problemami, które wymagają systematycznego podejścia do świata. One powinny być rozwiązywane na zimno, bez żadnych ideologicznych wytycznych, co mianowicie ma wyjść, abyśmy mieli bata na chłopców z tamtej wsi. To efekty cieplarniane, pik naftowy, GMO, dziura ozonowa i wiele innych. Można powiedzieć, że dobrze było by przynajmniej nauczyć na tyle ludzi, by zrozumieli fachowca, który im coś tłumaczy. Stawianie wiatraków moi, zdaniem wzięło się głównie z tego, że różne fundusze miały nominalną kasę i ich wodzowie nie mieli pojęcia, w co to zainwestować. Pomysł był taki, że w wiatraki. Będzie pretekst do opodatkowania społeczeństwa na dopłaty do energii. W ten sposób "zainwestujemy" naszą kasę. Emeryt dostający emeryturę z funduszu emerytalnego odda mu co od funduszu dostał i dalej się to jakoś będzie kręcić. Że w zamian jednego bloku energetycznego zgodnie z przeliczeniem megawatów na gigawaty trzeba postawić 1000 wiatraków, to mamy nadzieję, że się nikt nie połapie. To jest przykład, że jak opisujemy rzeczywistość niefizycznym modelem, da się udowodnić wszystko, co jest potrzebne do pognębienia przeciwnika. Niestety, fizyka ma to do siebie, że zawsze gdzieś się objawi. Niestety, działa obiektywnie. Kryzys pokazał, że kasa na kontach funduszów nie miała nic wspólnego z rzeczywistością, czyli z fizyką. Skutek jest taki, że np Hiszpania ale i Anglia rżnie po projektach zielonej energii. Bo nie było towaru który można by wymienić na godziny pracy ludzi zatrudnionych przy budowie wiatraka. Problem jest taki, że wiedza jest postrzegana jako jedna z wielu sztachet, jakiej chłopcy w radosnej bijatyce mogą użyć. Opis świata jest nieważny. Dlatego nie musimy się uczyć. Jeśli przegramy z energetykami w debacie o wiatrakach to urządzimy demonstrację. Takie jest mniej więcej nastawienie do nauki. Jeśli coś wyliczymy i nie wyjdzie, jak sobie wyobrażaliśmy, robimy coś takiego, co robią konstruktorzy perpetuum mobile: komplikujemy układ. W ludziach nie ma przekonania, że rzeczywistość jest obiektywna. Taki drobiazg. Nie wiem, czy problem brzozy ma jakąkolwiek wartość poza ilustracją tego właśnie. Mamy przekonanie, że nie da się rozstrzygnąć, ewentualnie prawda siedzi w super-komputerach, zaś wiedza, którą się wynosi ze szkoły, jest całkowicie zbędna i nieprzystająca do rozwiązywania czegokolwiek.
Edyta: jeszcze o modelu. To jest model który chyba sam wymyśliłem sobie dla przeanalizowania co się stanie, jak Meteoryt Tunguski wpadnie w atmosferę. Aby oszacować, czy jest w stanie dolecieć do powierzchni Ziemi sprawdzam jaką masę musi usunąć ze swojej drogi w zadanym czasie (np przejścia przez troposferę). W tym wypadku pomijam oddziaływanie cząstek gazu ze sobą. W jonosferze jest to poprawne, stratosferze już nie. Ale to daje oszacowanie minimalnej siły. Pomysł jest jeszcze raz taki, że mamy masę przed ciałem i znając prędkość możemy oszacować, przyspieszenie jakie trzeba nadać tej masie, by ustąpiła przed ciałem. Jeszcze prościej ideowo to się policzy poprzez zmianę pędu. Ale pęd jest tajemniczą wielkością... Co warto zauważyć, że tak zwani spece od brzozy pomijają w swoich obliczeniach zjawiska dynamiczne. Oni liczą tak, jakby na zgniatarce przyłożyć do siebie dwa ciała i sprawdzić co puści pierwsze. W takich warunkach gęś nigdy nie była by w stanie rozwalić silników samolotu. Zawsze dostalibyśmy pasztet z gęsi i sprawny silnik.

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Re: Cebulowa brzoza dydaktyczno-przykładowa

Post autor: flamenco108 » ndz, 02 gru 2012 11:06

baron13 pisze:Problem jest taki, że wiedza jest postrzegana jako jedna z wielu sztachet, jakiej chłopcy w radosnej bijatyce mogą użyć. Opis świata jest nieważny. Dlatego nie musimy się uczyć. Jeśli przegramy z energetykami w debacie o wiatrakach to urządzimy demonstrację. Takie jest mniej więcej nastawienie do nauki. Jeśli coś wyliczymy i nie wyjdzie, jak sobie wyobrażaliśmy, robimy coś takiego, co robią konstruktorzy perpetuum mobile: komplikujemy układ. W ludziach nie ma przekonania, że rzeczywistość jest obiektywna. Taki drobiazg.
W tych kilku zdaniach zawarłeś tyle dyskusyjnych tez, że trzeba by napisać książkę, żeby je wszystkie rozważyć! Toż właśnie tak wygląda rzeczywistość - jest skomplikowana. Przykładowo, ostatnia akcja przeciw GMO: podpisać, czy nie podpisać protest? Ta kwestia jest ostatnia, przedtem należy rozważyć dane naukowe (GMO jest szkodliwe, czy nie?), czego większość nie robi. Ale z drugiej strony, ludzie o inżynierskim podejściu do rzeczywistości mają skłonność lekceważyć krok drugi: sposób, w jaki tę kwestię w ogóle podjęto. Skoro proces polityczny dla przeforsowania/zablokowania czegoś-tam jest wielostopniowy i skomplikowany (a to jest oczywiste, skoro bierze w nim udział tak wielu ludzi), to wręcz istotniejsze jest znaleźć odpowiedź na pytanie JAK, a odpowiedź na pytanie CZY schodzi na plan dalszy. Znaczy, nagle przestaje być istotne, czy fachowcy uważają GMO za szkodliwe, czy wręcz przeciwnie - liczy się, że siły polityczne zainteresowane prawnym zabezpieczeniem swobody rozpowszechniania GMO robią swoją akcję tak, że zwykły człowiek robi się podejrzliwy. Myślę, że ludzie prości (sam się do nich zaliczam w wielu sprawach, przyznaję) zdają sobie sprawę, że nie mają szansy pojąć spektrum problemów naukowo-technicznych związanych z GMO. Ale jako zwykli ludzie doskonale czytają emocje. Czyli jeżeli ktoś próbuje przepchnąć akt prawny niczym ostatnio nasza wadza one ACTA, ludzie nawet tego nie czytają, tylko po prostu protestują.

A zatem w kwestii brzozy mamy punkty dwa:
1. Nie da się dojść do prawdy uproszczonym modelem, nawet do niej zbliżyć nie da się. A model, zależnie od stopnia komplikacji i rzetelności modelujących (przy czym powyżej pewnej granicy już tylko oni będą wiedzieć o co kaman) może pokazać to lub owo.
2. Ludzie "swoje wiedzą", ponieważ potraktowano ich jak debili z podejrzanej dzielnicy. Zamiast się przyłożyć, popracować i zrobić odpowiedni pijar wokół sprawy, użyć (sic!) inżynierii społecznej, ludzi zwyczajnie zlekceważono, co w demokratycznym (na ile by on taki nie był) systemie prawnym jest gorsze niż zbrodnia - to błąd.

A jak wiadomo, kiedy się kto uprze, to już bardzo trudno go przekonać, żeby zdanie zmienił. Prawda nie ma tu nic do rzeczy.

Bardzo interesujące byłoby poczytać nt. jednego z Twoich zdań, gdzie zwracasz uwagę, że dla ludzi rzeczywistość nie jest obiektywna i to jest dla nich naturalne. Czy nie chodzi tu o fakt, że kiedy opisujesz, jak jedziesz na rowerze, dla Ciebie ważniejsze jest, że rower jedzie, a dla większości zapewne ważniejsze są uczucia, jakie w Tobie wywołuje cały ten proces?
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

ODPOWIEDZ