Fantastyczne soundtracki

czyli co nam w duszy gra - o muzyce fantastyczniej i fantastyce muzycznej

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Fantastyczne soundtracki

Post autor: Lafcadio » sob, 11 cze 2005 13:23

Może ten temat zainteresuje.
Podawajcie i rozmawiajcie swoich ulubionych soundtrackach z filmów fantastycznych :)
Ja jako swoje typy podam muzykę z Diuny Davida Lyncha, Draculi do filmu Coppoli, w kompozycj Wojciecha Kilara. Jak coś mi wpadnie do głowy to podam więcej.
Jakie są najlepsze ścieżki dźwiękowe według was? :)
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Mateusz Zieliński
Sepulka
Posty: 76
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:40

Post autor: Mateusz Zieliński » sob, 11 cze 2005 13:43

Jakis czas temu, po wielu bezowocnych poszukiwaniach, dostałem w prezencie (tu pokłon dla Mojej Narzeczonej Małgosi) muzykę Cliffa Martineza do filmu "Solaris" Soderbergh'a i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem.
Nawet nie umiem określić, dlaczego?
Jedyne co mi przychodzi do głowy, to że nie jest to muzyka a dźwięki... idealnie zgrane, spokojne, wypełniajace pokój dźwięki... takie kosmiczne (chociaz, być może, jestem pod wrażeniem wizualnych doznań z samego filmu)
Spróbujcie! Ciekawe, czy komus jeszcze to się podoba? Nieźle sie przy tym pisze...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 11 cze 2005 15:53

Mnie się podobała ścieżka do "Blade Runnera". Słyszałam też "Solaris", ale chyba jestem jednak strasznie skrzywiona i jako słuchacz w ogóle wypadam marnie => mnie taka muzyka (no, niech będzie, że to muzyka) wkurza. I w ogóle zauważyłam, że muzyka mi przy pisaniu piekielnie przeszkadza, więc radośnie ją wyłączam => zdecydowanie najlepsza jest dla mnie cisza.

Niemniej, z fantastycznych ścieżek dźwiękowych na różne doły i inne paskudne przypadłości podczas przejściowych pór roku, polecam "Aviatora" => naprawdę świetnie się przy słuchaniu bawiłam. :)))
So many wankers - so little time...

Mateusz Zieliński
Sepulka
Posty: 76
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:40

Post autor: Mateusz Zieliński » sob, 11 cze 2005 16:27

Małgorzata pisze:Słyszałam też "Solaris", ale chyba jestem jednak strasznie skrzywiona i jako słuchacz w ogóle wypadam marnie => mnie taka muzyka (no, niech będzie, że to muzyka) wkurza. I w ogóle zauważyłam, że muzyka mi przy pisaniu piekielnie przeszkadza, więc radośnie ją wyłączam => zdecydowanie najlepsza jest dla mnie cisza.
A ja nie lubię ciszy!
Może małe wytłumacznie: kiedy zaczynałem "pisać" w liceum (kiedy to było, kiedy to było..) słuchałem polskiego rocka i bardzo szybko okazało się, że nie da się myśleć w oderwaniu od tej muzyki. Zwłaszcza od słów, tekstu... I wtedy "wynalazłem" dla siebie muzykę filmową. Może jestem inny, ale odpowiednio dobrany soundtrack, puszczony może niezbyt nachalnie głośno, rzeczywiście mi pomaga... "Solaris" mi pomógł i towarzyszył wiele wieczorów.

Mateusz Zieliński
Sepulka
Posty: 76
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:40

Post autor: Mateusz Zieliński » sob, 11 cze 2005 16:36

Małgorzata pisze:Mnie się podobała ścieżka do "Blade Runnera".
Małgorzato!
Na starym forum napisałem już, że "Łowca androidów" to jeden z pierwszych soundtracków, który zrobił na mnie wrażenie i gra w moich pokojach/mieszkaniach (a dużo ich było) od dawna.
I własciwie nie rozumiem (intryga, zaczepka...) dlaczego podoba Ci się Vangelis, a nie podoba Martinez. Ja mam ich w jednej teczce (oczywiście, jesli chodzi o te dwie płyty...)
Jesteś nielogiczna (intryga, zaczepka...)...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 11 cze 2005 16:40

Jak mawiali Francuzi: Vive les différences.

Gdyby mnie miały rozpraszać różne dźwięki, dostałabym ciężkiego pomieszania w jaźni, chaosu językowego i generalnie ogarnęłaby mnie furia. Pewnie w trakcie pisania "słucham" języka, jakiego używam, a podczas czytania "odsłuchuję" język autora tekstu => zdecydowanie muzyka, choćby najwspanialsza i najfantastyczniejsza, narzuciłaby zupełnie inne metrum, zupełnie inne akcenty...

Ale każdy na własną miarę i wg własnego uznania. W tym tkwi cały urok.
Kto wie, może "usłyszałabym" czytając Twój tekst, Mateuszu, muzykę, jakiej wówczas słuchałeś => dlatego Ty pisz przy muzyce, a ja "wysłucham" Twojego tekstu w ciszy :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 11 cze 2005 16:46

Mateusz Zieliński pisze: I własciwie nie rozumiem (intryga, zaczepka...) dlaczego podoba Ci się Vangelis, a nie podoba Martinez. Ja mam ich w jednej teczce (oczywiście, jesli chodzi o te dwie płyty...)
Jesteś nielogiczna (intryga, zaczepka...)...
Jestem cholernie nielogiczna, a do tego beznadziejny ze mnie słuchacz. Soundtrack "Blade runnera" przypomniał mi się, ponieważ darzę go sentymentem (to film mi się podobał, ścieżka przypomina mi film). Poza tym, mało słucham, a kiedy słucham muzyki, to już nic innego nie robię => nie umiem traktować muzyki jako tła dźwiękowego, nie działa na mnie wtedy, chyba, że chodzi o wywoływanie stanów nerwicowych (wtedy działa znakomicie).
W powyższym znajduje się również wyjaśnienie, dlaczego nie podobał mi się Martinez => bo mi się film nie podobał, po prostu. A poza tym (to już skrzywione jest), nastroje nie grają, monotonne to jakieś...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Robert J. Szmidt
Kurdel
Posty: 792
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 01:12

Post autor: Robert J. Szmidt » sob, 11 cze 2005 17:27

Małgorzata pisze:Mnie się podobała ścieżka do "Blade Runnera". Słyszałam też "Solaris", ale chyba jestem jednak strasznie skrzywiona i jako słuchacz w ogóle wypadam marnie => mnie taka muzyka (no, niech będzie, że to muzyka) wkurza. I w ogóle zauważyłam, że muzyka mi przy pisaniu piekielnie przeszkadza, więc radośnie ją wyłączam => zdecydowanie najlepsza jest dla mnie cisza.
Bo muzyka musi być w miare neutralna, żeby sie na niej nie skupiać. Zero łapania tekstu itp. Natomiast jeśli dobrze dobierzesz sobie klimat, to pomaga. Piszesz o Japonii, w tle Kitaro na przykład. Cyberpunk, i zakąszasz soundtrackiem z Matrixów. Fantasy, Loreena itd. Ale to faktycznie każdemu inaczej pasuje.
Tylko wyjątkowy głupiec, albo kanalia wredna, lży innych z powodu błędów, które sam nagminnie popełnia.

Bez gwiazdy nie ma jazdy!

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » sob, 11 cze 2005 17:29

Robert J. Szmidt pisze:
Małgorzata pisze:Mnie się podobała ścieżka do "Blade Runnera". Słyszałam też "Solaris", ale chyba jestem jednak strasznie skrzywiona i jako słuchacz w ogóle wypadam marnie => mnie taka muzyka (no, niech będzie, że to muzyka) wkurza. I w ogóle zauważyłam, że muzyka mi przy pisaniu piekielnie przeszkadza, więc radośnie ją wyłączam => zdecydowanie najlepsza jest dla mnie cisza.
Bo muzyka musi być w miare neutralna, żeby sie na niej nie skupiać.
Ja jeszcze wyznaje skrajny wyjątek. Kiedy muzyka nie jest neutralna, ale potęguję emocje. Tu mi się jako przykład rzuca tylko The Vision of Escaflowne (serial).
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 11 cze 2005 17:43

Muzyka wywołująca emocje ex definitio nie jest neutralna. Neutralna emocji nie wywołuje żadnych, zatem jej słuchanie mija się z celem. Nie mam Waszej, Panowie, podzielności uwagi i ewidentnie uważam, że muzyka zaburza "melodię" tekstu.
Daleka jednak jestem od przypasowania wszystkich do jednego szablonu. Sama jestem z tych, co jednak nie potrafią łączyć literatury z muzyką - bo lubię język, jako nośnik emocji i muzyka, która w zbliżonej, ale jednak zupełnie innej płaszczyźnie, rezonuje na nastrojach, jest dla mnie oddzielna. Poza tym, nie jestem audiofilem => większość melodii, o ile nie ma kontekstu osobistych przeżyć, wydaje mi się jedynie mniej lub bardziej ładna.... ale nie działa. Wspominałam o tym na poprzednim forum - wychowanie na klasyce powoduje pewne skrzywienia :(((
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Robert J. Szmidt
Kurdel
Posty: 792
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 01:12

Post autor: Robert J. Szmidt » sob, 11 cze 2005 18:12

Lafcadio pisze:
Robert J. Szmidt pisze:
Małgorzata pisze:Mnie się podobała ścieżka do "Blade Runnera". Słyszałam też "Solaris", ale chyba jestem jednak strasznie skrzywiona i jako słuchacz w ogóle wypadam marnie => mnie taka muzyka (no, niech będzie, że to muzyka) wkurza. I w ogóle zauważyłam, że muzyka mi przy pisaniu piekielnie przeszkadza, więc radośnie ją wyłączam => zdecydowanie najlepsza jest dla mnie cisza.
Bo muzyka musi być w miare neutralna, żeby sie na niej nie skupiać.
Ja jeszcze wyznaje skrajny wyjątek. Kiedy muzyka nie jest neutralna, ale potęguję emocje. Tu mi się jako przykład rzuca tylko The Vision of Escaflowne (serial).
neutralna dla ucha, jeśli ma byc podkladem przy pisaniu:-)
Tylko wyjątkowy głupiec, albo kanalia wredna, lży innych z powodu błędów, które sam nagminnie popełnia.

Bez gwiazdy nie ma jazdy!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 11 cze 2005 18:40

Robert J. Szmidt pisze: neutralna dla ucha, jeśli ma byc podkladem przy pisaniu:-)
Muzyka neutralna dla ucha jest dla mnie neutralna emocjonalnie => nie ma celu w jej słuchaniu, jeżeli chodzi o mój przypadek.
Ale, jestem jednak odbiorcą tekstów, nie twórcą w przeciwnieństwie do Ciebie, Robercie, albo Mateusza, czy też, in spe Lafcadia => żadnych tekstów sensu stricte literackich nie popełniłam i raczej nie przypuszczam, abym kiedykolwiek popełnić miała. W utworach literackich istotną funkcją jest emotywna, w jaki sposób staracie się ją uzyskać, to Wasza sprawa - nie mnie oceniać sposób. Jedyne, co mogę ocenić, to efekt => i w odbiorze literatury każda muzyka jest mi przeszkodą, w podobny sposób niezdolna jestem do przyjęcia, aby w tym samym pomieszczeniu jednocześnie grało radio (czy muzyka) i TV. Kakofonia to nie jest coś, co mogę tolerować :))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
tarkus
Pćma
Posty: 216
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 21:55

Post autor: tarkus » sob, 11 cze 2005 22:00

Małgorzata pisze:Mnie się podobała ścieżka do "Blade Runnera"
Na hubach i torrentach krąży dwupłytowa wersja "definitive" i faktycznie raz, że brzmi świetnie a dwa, że zawiera w zasadzie całą muzykę z filmu plus wplecione dialogi and such. Znakomita robota :) No i sam OST Vangelisa też niczego sobie, fajny, "techniczny", nie tak gładki i słodki, jak późniejsze propozycje Greka.
<glootech> dochodze do wniosku, ze ksiezyc jest bardziej potrzebny od slonca
<glootech> bo swieci, gdy jest ciemno
<glootech> a slonce, gdy jest jasno

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 11 cze 2005 22:18

Heh, a jak myślisz, skąd mi ten "Blade Runner" się wziął? :)))
Zassałam po cichutku, szybciutko, żeby nikt nie zauważył i odsluchałam radośnie, bo w domu mam tylko kasetę i to lekko startą zębem czasu :)))

<na tej Wieży Błaznów, to telepatii też uczą, hę?>
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
tarkus
Pćma
Posty: 216
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 21:55

Post autor: tarkus » sob, 11 cze 2005 22:23

Tyle, że ten Blade Runner "sklepowy" różni się od wersji "piracko rozszerzonej" na niekorzyść :)
<glootech> dochodze do wniosku, ze ksiezyc jest bardziej potrzebny od slonca
<glootech> bo swieci, gdy jest ciemno
<glootech> a slonce, gdy jest jasno

ODPOWIEDZ