Iron Maiden

czyli co nam w duszy gra - o muzyce fantastyczniej i fantastyce muzycznej

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Iron Maiden

Post autor: Rheged » ndz, 20 sie 2006 21:35

Jedni z prekursorów heavy metalu, grupa z ponad 25. letnią tradycją, wydali całą masę płyt studyjnych, składanek oraz koncertówek. W moim prywatnym rankingu najwyżej stoi trzeci z kolei ich album - Number Of The Beast - na nim debiutował w Maidenach Bruce Dickinson. Dzikość, pierwotność tej muzyki fascynuje mnie od dawna. Gdy w 2000 roku wypuścili Brave New World, byłem wniebowzięty. Powrót w wielkim stylu. Potem słabszy, ale wysumblimowany (wręcz arystokratyczny!) album Dance Of Death, a teraz...

A teraz nowy album. Za 8 dni w sklepach. Zwie się - No Matter Of Life And Death i już mieliśmy okazję poznać trzy utwory z tego krążka. Dwa dostępne na stronie http://www.ironmaiden.com, jeden (jako klip) na onecie. Gdy tylko się o tym dowiedziałem (w tym momencie mój osobisty pokłon dla wszechzorientowanego Orbita), od razu musiałem to usłyszeć. I powiem Wam, że jest bardziej niż zajebiście. Pachnie ten nowy album i Brave New World'em i Powerslave'm i Dance Of Death'em. Taka swoista kompilacja. Dużo gitarowy, pomysłowo skomponowany. Ciekawe tematy muzyczne. Niestety Bruce się już nieco zestarzał (jego głos wraz z nim) i to trochę boli, ale... nie można mieć wszystkiego.

Co Wy o tej grupie i ich muzyce myślicie?
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » ndz, 20 sie 2006 22:44

Na pewno przyjada na koncert. Polska to chyba ostatni kraj, gdzie jeszcze maja jakas publicznosc :>

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » ndz, 20 sie 2006 22:49

No coś ty, w Niemczech, podejrzewam, toczy się zacięta walka o rynek rockmenów po pięćdziesiątce - Scorpions kontra IM...
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » ndz, 20 sie 2006 22:51

W Niemczech to pewnie nawet jeszcze jacys fani Accept zyja. Ja! Ja! Metal Heart! Jawohl!
FTSL

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » ndz, 20 sie 2006 22:57

Tudzież Kreatora i Saxon, a i o Michael Schenker Group godziłoby się w kontekście wspomnieć... To muszą być fajowe domy starców!
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » ndz, 20 sie 2006 23:16

Starcy, nie starcy, po dupie muzyką kopnąć dalej potrafią. Zresztą, śmieszą mnie takie zdania - że niby jak starzy, to muzyki już stworzyć dobrej nie dadzą rady? A kupa! ;P

Kult Maidenów dalej jest ogromny, widać było chociażby po wideo z Rio de Janeiro. W Polsce jest rzesza ich fanów, w Niemczech także. Anglia również się nimi szczyci jak może. Wszędzie, gdzie nie zawitają, są maksymalnie wielbieni. Ktoś ma kontrargumenty, a nie słowa rzucane z wiatrem? :P

A co do Saxona - też lubię, choć ostatnia płyta to jakieś nieporozumienie... (mówię o studyjnej).
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Larion

Post autor: Larion » pn, 21 sie 2006 01:00

Ja ich nie lubię, dla mnie jest to zespół tak komercyjny, że szkoda gadać, a ich muzyka średnio mi podchodzi...

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » pn, 21 sie 2006 10:55

Rheged pisze:Starcy, nie starcy, po dupie muzyką kopnąć dalej potrafią. Zresztą, śmieszą mnie takie zdania - że niby jak starzy, to muzyki już stworzyć dobrej nie dadzą rady? A kupa! ;P
Oj, Rheged, patrz, co czytasz - piję do średniej wiekowej _fanów_ IM :D
Rheged pisze:Kult Maidenów dalej jest ogromny, widać było chociażby po wideo z Rio de Janeiro. W Polsce jest rzesza ich fanów, w Niemczech także. Anglia również się nimi szczyci jak może. Wszędzie, gdzie nie zawitają, są maksymalnie wielbieni. Ktoś ma kontrargumenty, a nie słowa rzucane z wiatrem? :P
Obrona IM mogłaby się zacząć (i skończyć) chyba na uniwersalnym "A pałker z Def Leppard to ma jedną rękę" :D - de gustibus i tak dalej, ale z mojego punktu widzenia Blaszana Dziewica to początek równi pochyłej, wiodącej przez najśmieszniejszy klezmerski zespół świata (Van Halen) do ewenementów w stylu Europe i innych wykwitów hair metalu typu Warrant itepe. Ciasne skórzane spodnie = wysokie "c" (nawet taki film z Wahlbergiem był, "Rock Star" bodajże). Skoro nawet Beavis i Butthead zdołali zauważyć, że IM w szczytowej formie to maszynka do pokazywania panienek i wybuchów, to chyba coś by było na rzeczy...
No, wystarczy tych kpinek :D
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pn, 21 sie 2006 12:18

Że niby Maideni pokazywali na scenie jeno panienki i wybuchy? :P
A byłeś na którymkolwiek koncercie Iron Maiden? :P
To jest tak - oni rzeczywiście robią show, bo niby czemu mieliby nie robić. Są tak sławni, że mogą sobie pozwolić, z chęcią więc to wykorzystują i nie można mieć o to do nich pretensji (kto na ich miejscu by z tego nie korzystał?), ale w trakcie koncertu wystarczy spojrzeć się na tłum. Co robi publika w czasie gdy Dickinson lata jak oszalały po scenie, a maskotka Eddiego wychodzi siać 'spustoszenie'? Fani mają to gdzieś, liczy się muzyka, nieustające pogo, dźwięk gitar Smitha, Murraya, Gersa i Harrisa. Co do pałkera, akurat uważam, że z kategorii heavy metalu Nicko MacMózg (nie ma co koleś się fantastycznie nazywa ;P) jest najszybszy i ma talent w łapach. Niech ktoś wygra pełną rytmikę z Out Of The Silent Planet, albo Wickermana. :P

Co do średniej wiekowej fanów, to akurat jest ona bardzo 'młoda' ;P. Biorąc pod uwagę, że są raptem trzy lata ode mnie starsi, to mówi to samo za siebie - Maideni mimo upływu lat, dalej się trzymają.

Co do komercji - owszem, mają jej tyle ile potrzeba, aby utrzymać się na wysokiej pozycji. Jest to zasługą genialnego menadżera Roda Smallwooda, którego mieli ze sobą praktycznie od początku. Jednak i Smallwood nie zrobiłby z nich gwiazd, gdyby coś sobą nie reprezentowali. Ich pierwszy album to biblia heavy metalu - maestria gitar (radzę przesłuchać piekielnie szybkiej i maksymalnie skomplikowanej, a przy tym rytmicznej i brzmiącej Transylvanii), nastrojowość (genialne Remember Tommorrow, które jest coverem chyba wszystkich grup wzorujących się na Maidenach, m.in. Metallici, Cradle Of Filth, Opeth) i czadowość (Running Free, Prowler). Zauważcie, że ostatnio Maideni nie wypuszczają hitów, a przecież hity są wyznacznikiem komercji. Grają skomplikowane i złożone ośmiominutowce (podczas gdy ze wszechmiar komercyjne gwiazdki pop zatrzymują się na trzech dźwiękach powtarzanych przez raptem trzy minuty). Na każdą piosenkę składa się przynajmniej z dziesięć riffów, więcej ma tylko Morbid Angel. Podczas, gdy innym kapelom starczy te dziesięć riffów na całą płytę! Nie mówię, że Maideni nie wypuszczali bestsellerowych i maksymalnie hiciarskich utworów, ale każdy z tych hitów absolutnie na to zasługiwał - The Trooper, Hallowed Be Thy Name, Fear Of The Dark, Paschendale, No Prayer For The Dying - to piosenki sztandarowe, ale dające odpowiednią dawkę energii i muzyki. Są napisane znakomicie i wygrane, brzmią jak żadna inna, są niepowtarzalne. Jeśli to ma być komercja, to ja jestem za!
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » pn, 21 sie 2006 13:09

Rheged pisze:Maideni mimo upływu lat, dalej się trzymają.
Bo w tym wieku puszczac juz sie nie wypada :>
FTSL

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pn, 21 sie 2006 15:59

LOL. Coleman, Ty naprawdę tak sądzisz? :P
FTSL
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » pn, 21 sie 2006 16:09

Tak sie drocze. Sadze natomiast, ze (choc ze smutkiem sadze...) czas muzyki gitarowej juz zdecydowanie zszedl ze sceny. Wystarczy popatrzec na repertuar MTV i porownac go z tym, chocby z poczatku lat 90. Krolowal rock, a rap i hip hop mial zaledwie jakies tematyczne okienka. A dzis jest na odwrot z ta dodatkowa roznica, ze prozno szukac w ramowce programow takich jak 120 minuts, czy Headbangers Ball.

Z Iron Maiden nie jest inaczej. Owszem, to pewnie w dalszym ciagu swietny zespol, ale... juz bez jakiegos ogolnego dla dzisiejszej muzyki znaczenia.

A co do tego puszczania sie jeszcze... Biorac pod uwage, ze IM to najbrzydszy boysband swiata zaraz po Budce Suflera, faktycznie, wiek nie robi tu zadnej wiekszej roznicy :)

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pn, 21 sie 2006 16:47

Z tym pokoleniem nie-rockowym to masz rację. Ostatnio właśnie z przyjaciółką doszliśmy do wniosku, że chyba tylko nam już z tego najmłodszego pokolenia (rocznik 85) chce się jeszcze żyć rock'n'rollowo. Dla młodszych o rok od nas chociażby nie jest to już atrakcyjna propozycja. Żyją blokowo, pieniężnie. Wstyd się przyznać, ale pokolenie gitarowe było maksymalnie romantyczne, w wymowie, stylu życia, w tym dosyć dziwnym buncie do świata (gdzie tam ten dzisiejszy Jarocin, ech...), w tekstach piosenek, w tym tęsknym patrzeniu w idealizm. Dziś ideałem jest żyć pragmatycznie, aby mieć lepsze adidaski itepe. Do młodych rock już nie trafia. No i tak doszliśmy do tego, że z nas to już staruszkowie dinozaury, bo choć jesteśmy od pokolenia 86 starsi ledwo o rok, to intelektualnie tkwimy w zupełnie innej epoce, oddalonej o jakieś sto lat za nimi.

Dlatego też i Maideni poszli inną drogą. Brak im już pazura, robią muzykę inną, pozbawioną gracji buntowników. Teraz jest to zespół salonowy, grający maksymalnie skomplikowaną sztukę muzyczną. To nie jest już ta sama półka jak wtedy za Number Of The Beast. Ale trzeba im przyznać, szukają dalej swojego.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » pn, 21 sie 2006 17:21

Romantyzujesz niemożebnie :D
Ponure fakty są takie, że wśród rocznika '86, '87, '88 itede też znajdziesz fanów IM, zwolenników "rockowego życia", tyle że jest to "rockowe życie" zaprezentowane w "Ursynowskiej Specgrupie do rozwałki", "subkultura" zaprogramowana przez specjalistów od sprzedaży. W końcu ktoś musi kupować ramoneski...
A że gitarowe granie robi się niszowe... mnie to nie wadzi. Mi w tej niszy dobrze, tłoku nie ma :D
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pn, 21 sie 2006 18:39

Bo ja romantyzować lubię ;). A gdzie znajdziesz bardziej 'romantyczną' grupę niż rockowców i metalowców? Punków nie biorę pod uwagę, bo to jest już zbyt radykalny odłam ;).

Owszem, znajdę takich w młodszych rocznikach, ale dosyć specyficznych, takich jak opisałeś. W moim pokoleniu i u starej gwardii szło to spontanicznie, nikt nie napędzał nas do zakładania glanów, szukania bootlegów gitarowych zespołów, bo wtedy w Polsce było to raczej, hmmm, maksymalnie niszowe. Dziś jest jeszcze bardziej, ale doszedł do tego wszystkiego biznes, wobec którego my byliśmy obok.

A z tą niszą jest jak z fantastycznym gettem. Niby nam tu całkiem przyjemnie, ale to nadal getto.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

ODPOWIEDZ