Rekrutacja

czyli wszystko o periodykach, które nie są Fahrenheitem

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14575
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 12 sty 2009 15:59

Ciekawe byłoby sprzedawanie w ten sposób kontynuacji. Szara masa głowi się co stało się z Harrym P., a grupa nielicznych przeczytała i wie. Po pewnym czasie następuje wyciek do internetu, ale Autorskie Służby Specjalne [kryptonim ASS] podejmują kampanię dezinformacyjną. I pojawia się multum wersji, a tylko czytelnik posiadający książkę zna prawdziwą. Tylko drogo trzeba sprzedawać oryginalne egzemplarze, bo takie ASS to kosztowna sprawa :)
Och, bynajmniej, bynajmniej, droga Keiko.
Skan piracki HP pojawił się w 24h po premierze ostatniej, czyli najbardziej wyczekiwanej części cyklu. Tłumaczenie na język polski - choć kulawe i koszmarne - w ciągu kolejnych 48h.
Za darmo i jak najbardziej zgodne z książką, co mogłam sprawdzić, gdy tylko dotarł do mnie zamówiony egzemplarz oryginału.

Oczywiście, cena zaporowa (500 zł) mogłaby powstrzymać przed piraceniem większość z grupy, która kupiłaby dzieło Przewodasa. Ale nie liczyłabym, że nie znajdzie się w niej jakiś małoletni lub dorosły buntownik z bogatej rodziny, dla którego wydanie takiej sumy to drobiazg, a który zechce się popisać i zostać czołowym piratem w polskiej sieci.

Znaczy, ja tam wierzę w piratów. Twardzi są. :P

Nurtuje mnie jeszcze jeden aspekt, choć poruszamy się nadal w obszarze mocno, jak mi się wydaje, absurdalnym. Ale czemu nie?
Co będzie, jeżeli kupię dzieło z 500 zł, a dzieło okaże się w mojej opinii niewarte tak wysokiej ceny? Ostatecznie, jest to zakup kota w worku. Czy istnieje możliwość reklamacji? Jakie mam gwarancje, że za tak wysoką sumę kupię to, czego oczekiwałam? A przynajmniej to, co Autor obiecał?
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 12 sty 2009 16:09

Mecenat trochę działa, od czasu do czasu ktoś znany sprzedaje miejsce w swoich powieściach. Nie pomnę kto.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pn, 12 sty 2009 16:12

No właśnie — można liczyć na zwrot pieniędzy, jeśli nie tak ekskluzywna książka Iksińskiego za 35 zł okaże się w subiektywnym (!) odczuciu czytelnika równie dobra, a nawet lepsza? Czy też reklamacji nie uwzględnia się? :-)
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4152
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Post autor: A.Mason » pn, 12 sty 2009 16:32

Harna pisze:No właśnie — można liczyć na zwrot pieniędzy, jeśli nie tak ekskluzywna książka Iksińskiego za 35 zł okaże się w subiektywnym (!) odczuciu czytelnika równie dobra, a nawet lepsza? Czy też reklamacji nie uwzględnia się? :-)
Kupujesz ksiazke pisarza, ktorzy pisaniem zarabia na zycie i z tego sie utrzymuje. Nie ma takiej mozliwosci, zeby byly lepsze ksiazki.
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19377
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 12 sty 2009 16:43

Keiko pisze: Pomysł Przewodasa jest ciekawy, tylko główne założenie chyba zbyt optymistyczne. Punktem wyjścia jest bowiem duża grupa bogatej inteligencji. Grupa musi być spora, bo ten który kupi taka książkę:
a) musi się gdzieś nia pochwalić
b) musi być grono osób, które mu będzie tej książki zazdrościć

Bez zazdrości nie ma wartości :P
A ja nie wiem, czy taka grupa zdoła się w naszym pięknym kraju utworzyć.
Bogata inteligencja to oksymoron. Samo pojęcie inteligencji zakłada skłonność do refleksji, czyli cechę dość skutecznie uniemożliwiającą osiągnięcie zamożności.
Przedmiot, którego posiadanie może być przedmiotem dumy i zazdrości, musi być być czymś trudno dostępnym i jedynym w swoim rodzaju. Obraz (oczywiście oryginalny) Van Gogha czy Ingres'a spełnia ten warunek. Ale książka? Może pierwodruk De revolutionibus orbium coelestium? Albo przynajmniej Potopu? Reprint rękopisu kroniki Galla Anonima? Albo Pan Tadeusz wydrukowany na jedwabiu, w czym specjalizuje się jakieś wydawnictwo bodaj z Trójmiasta? Tak czy inaczej, o tym, czy książka stanie się kolekcjonerskim rarytasem, nie decyduje jej treść. I nie wyobrażam sobie w takiej roli żadnej powieści Konrada T. Lewandowskiego, Jacka Dukaja czy kogo tam jeszcze z aktualnego panteonu polskiej sf&f. Przewodasie, pisz Ty lepiej książki do czytania, zamiast myśleć o produkcji bibelotów.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)
Hadapi dengan senyuman.

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 12 sty 2009 16:49

Można zminimalizować ryzyko dając publicznie rozdział do przeczytania wszystkim rozpatrującym zakup. Wtedy autorowi pozostaje tylko sprawić by pozostałe rozdziały nie były gorsze i nikt nie powinien narzekać. :)

Tak naprawdę średnio to widzę. Już prędzej odwrotnie - dać treść publice na sieci (piraci nie mają co robić) i stupięćdziesięciotysięcznoosobowemu rozentuzjazmowanemu tłumowi fanów który powstanie dzięki popularności naszej darmowej treści sprzedać egzemplarze 30-złotowe i piękne, limitowane, kolekcjonerskie egzemplarze 500-złotowe.

Darmowe oprogramowanie jakoś sobie radzi właśnie w ten sposób - części spośród wielkiej masy klientów sprzedaje się dodatkowe usługi jak np pomoc techniczna etc. W tym przypadku dodatkową usługą jest wydanie papierowe.

Jeśli to seria, można też zrobić aukcje losów różnych bohaterów.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pn, 12 sty 2009 16:55

A.Mason pisze:
Harna pisze:No właśnie — można liczyć na zwrot pieniędzy, jeśli nie tak ekskluzywna książka Iksińskiego za 35 zł okaże się w subiektywnym (!) odczuciu czytelnika równie dobra, a nawet lepsza? Czy też reklamacji nie uwzględnia się? :-)
Kupujesz ksiazke pisarza, ktorzy pisaniem zarabia na zycie i z tego sie utrzymuje. Nie ma takiej mozliwosci, zeby byly lepsze ksiazki.
A to ja przepraszam... <idzie do kąta się wstydzić>
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Keiko
Stalker
Posty: 1801
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » pn, 12 sty 2009 16:58

Małgorzata pisze: Och, bynajmniej, bynajmniej, droga Keiko.
Skan piracki HP pojawił się w 24h po premierze ostatniej, czyli najbardziej wyczekiwanej części cyklu. Tłumaczenie na język polski - choć kulawe i koszmarne - w ciągu kolejnych 48h.
Za darmo i jak najbardziej zgodne z książką, co mogłam sprawdzić, gdy tylko dotarł do mnie zamówiony egzemplarz oryginału.
dlatego musi się pojawić kilka wersji jednocześnie - ponieważ nikt z pospólstwa nie ma dostępu do papierowego oryginału, nikt nie wie, która wersja jest prawdziwa - trudne to jest do zrobienia ale możliwe
Alfi pisze: Bogata inteligencja to oksymoron. Samo pojęcie inteligencji zakłada skłonność do refleksji, czyli cechę dość skutecznie uniemożliwiającą osiągnięcie zamożności.
można być bogatym "z urodzenia" - po tatusiu aferzyście :)
Albiorix pisze: Jeśli to seria, można też zrobić aukcje losów różnych bohaterów.
o tym samym pomyślałam :)
niech kasa zadecyduje czy bohatera autor ubije, czy będzie żył długo i szczęśliwie;

można tez zrobić specjalne konto, gdzie fani będą wpłacali kasę, jak przekroczy 100 tys - autor pisze kolejna książkę (tak, jak np. zrzutka na serwer na niektórych forach)

Przewodas
Pćma
Posty: 294
Rejestracja: śr, 28 maja 2008 15:56

Post autor: Przewodas » pn, 12 sty 2009 17:06

Albiorix, Zdecydowanie nie! Jak treść nie będzie tajemnicą to lepiej sprzedawać gołe pergaminowe karty w złotych okładkach jako sztambuch - będzie na pewno większy popyt niż na karki zadrukowane cudzymi myślami.

Gdyby nasz projekt doszedł do skutku zamówiłbym dobrej jakości drukarkę i sam wydrukował u siebie te 100 egz. i rozesłał pozostawiając kwestię oprawy odbiorcom. Postarałbym się też o papier utrudniający kopiowanie ksero, chyba są takowe? Np ulegające natychmiastowemu sczernieniu pod wpływem światła kserografu...

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pn, 12 sty 2009 17:06

Albiorix pisze:Można zminimalizować ryzyko dając publicznie rozdział do przeczytania wszystkim rozpatrującym zakup. Wtedy autorowi pozostaje tylko sprawić by pozostałe rozdziały nie były gorsze i nikt nie powinien narzekać. :)
Jedna jaskółka wiosny nie czyni :-) To, że pierwszy rozdział przypadnie mi do gustu, nie oznacza, że automatycznie spodobają mi się następne i w rezultacie całość. Przykładowo — pierwszy tom PLO wciągnął mnie jak bagno, więc drugi kupiłam bez wahania. I co? PLO2 stoi na półce do tej pory, nie jestem w stanie przebrnąć przez początek. Na samą myśl coś mi się w środku skręca. Czy w takiej sytuacji mam uderzać do Jeremiasza albo wydawcy po zwrot tych trzydziestu paru złotych, bo mnie naciągnęli? Bo przecież nie powinnam narzekać, skoro PLO1 bardzo przypadło mi do gustu? :->
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Przewodas
Pćma
Posty: 294
Rejestracja: śr, 28 maja 2008 15:56

Post autor: Przewodas » pn, 12 sty 2009 17:10

Jak się nie spodoba, to odczekasz parę miesięcy i sprzedajesz książkę komu innemu za uzgodnioną cenę odstępnego. I masz zysk!
Zwykłą książkę antykwariat czy Allegro wezmą za pół ceny.

Kotem w worku byłby debiut za 500 PLN.

A wersje dezinformacyjne wpuszczane do sieci jak najbardziej - świetny pomysł!
Ostatnio zmieniony pn, 12 sty 2009 17:13 przez Przewodas, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 12 sty 2009 17:12

Może nie tyle zabije - nie zabije, bo to eliminuje niespodziankę i element inwencji autora. Ale ilość uwagi poświęconej danej postaci - to tak.

Załóżmy że seria powieściowa ma 6 bohaterów; Alfreda, Bernardettę, Cecylię, Durnego Janka, Eliminatora i Fangorna Syna Gór Mrocznych.
Autor koncentruje się na wątku A i B. Fani zbierają 20 tysięcy i za tę cenę dostają dwa długie rozdziały poświęcone D. Mecenas Maciej Majętny chciałby zobaczyć w powieści swoje alter-ego i za 50 tysięcy dostaje 5 rozdziałów poświęconych głównie mądremu i światłemu księciu Maciejowi Mocarnemu który pomaga A i B i dzieli się z nimi swą mądrością.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pn, 12 sty 2009 17:20

Przewodas pisze:Jak się nie spodoba, to odczekasz parę miesięcy i sprzedajesz książkę komu innemu za uzgodnioną cenę odstępnego. I masz zysk!
Przy założeniu, że na pewno znajdzie się ktoś chętny nie tylko kupić tę książkę w ogóle, ale kupić ją za więcej, niż ja za nią dałam. Sorry, Winnetou, mogę ryzykować kilkadziesiąt złotych, kilkaset już nie. Aż tak dobrze mi się nie powodzi :-)

Wersje dezinformacyjne, powiadacie. A nie szkoda autorowi przypadkiem czasu poświęconego na tworzenie takich wersji?

No i nadal pozostaje kwestia podniesiona przez Wirusellę — czytelnik, którego nie stać, tak naprawdę słyszy "pocałujta w d**ę wójta". Nie dlatego, że piraci. Dlatego, że go nie stać na ekskluzywność. Bo ilu jest wśród czytelników piratów, a ilu ludzi uczciwych, lecz niezbyt majętnych? Wiemy? Nie. Pod względem PR-owskim autor ponosi w zasadzie klęskę, bo wychodzi na chciwca, a i nowych wielbicieli nie zyska. Snobizm nie jest aż taką potęgą.
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Keiko
Stalker
Posty: 1801
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » pn, 12 sty 2009 17:31

Harna pisze: Wersje dezinformacyjne, powiadacie. A nie szkoda autorowi przypadkiem czasu poświęconego na tworzenie takich wersji?
Och, one są ważne bardzo! Przecież to jest kawałek literatury dla mas, która buduje popularność autora.
A dział PR autora buduje w czytelnikach przekonanie, że on kocha szara biedna masę i chciałby dla niej pisać... Tylko bieda go zmusza do innej formy dystrybucji. Czytelnik sie nie powinien obrażać - czytelnik powinien ciężko pracować, aby książkę kupić :P

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pn, 12 sty 2009 17:36

No cóż, ja takiemu autorowi powiedziałabym raczej, żeby spadał na drzewo...
Szara masa, też coś. Przecież wszyscy widzą, że jestem łurzowa!
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

ODPOWIEDZ