Lampa

czyli wszystko o periodykach, które nie są Fahrenheitem

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Harkonnen2
Pćma
Posty: 291
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 10:19

Post autor: Harkonnen2 » pn, 18 maja 2009 13:03

A jak niby czas trwania procesu wydawniczego przekłada się na to, czy książka się sprzeda czy nie? Bo wiesz, wydrukować książkę może każdy, kto ma w domu drukarkę, ebooka można zrobić sobie w pięć sekund za friko, tylko jeszcze trzeba to sprzedać.
Aah! I see you have the machine that goes 'ping'. This is my favourite. You see, we lease this back from the company we sold it to, and that way, it comes under the monthly current budget and not the capital account.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pn, 18 maja 2009 13:28

Albiorix pisze:Różnica między 14 sekundami, 1 sekundą i 2 godzinami nie ujmują nic mojej tezie - że koszt spada.
Ale koszt wydrukowania książki to tylko część wydatków. Im więcej drukujesz, tym niżej spada koszt 1 egz. drukowanego. Tylko co z tego, jeśli napisana książka zostanie kupiona przez kilka osób? A zamiana na e-book niewiele tu zmieni, jeśli chcesz ją SPRZEDAĆ. Długość czasu spędzonego nad książką w celu sporządzenia porządnej kwerendy, sprawdzenia faktów, realiów też przekłada się na koszt książki - bo przecież w tym czasie też autor musi coś jeść. Czy e-book, czy drukowana - książka musi mieć odbiorców, żeby je pisanie się opłacało.
Więc akurat w kwestii "zakres publikowanej literatury będzie dążył do pełni rozpiętości między zupełnym dnem a absolutnymi szczytami" to raczej nie ma bata. Z samej obniżki kosztów publikacji nie wyrosną Ci arcydzieła. Raczej przybędzie nawozu.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Orson
Ośmioł
Posty: 686
Rejestracja: ndz, 05 kwie 2009 18:55

Post autor: Orson » pn, 18 maja 2009 21:53

Albiorix myśli perspektywicznie:)
,,Mówię po hiszpańsku do Boga, po włosku do kobiet, po francusku do mężczyzn, a po niemiecku do mojego konia" Karol V Obieżyświat

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 18 maja 2009 22:47

nosiwoda pisze:
Albiorix pisze:Różnica między 14 sekundami, 1 sekundą i 2 godzinami nie ujmują nic mojej tezie - że koszt spada.
Ale koszt wydrukowania książki to tylko część wydatków. Im więcej drukujesz, tym niżej spada koszt 1 egz. drukowanego. Tylko co z tego, jeśli napisana książka zostanie kupiona przez kilka osób? A zamiana na e-book niewiele tu zmieni, jeśli chcesz ją SPRZEDAĆ. Długość czasu spędzonego nad książką w celu sporządzenia porządnej kwerendy, sprawdzenia faktów, realiów też przekłada się na koszt książki - bo przecież w tym czasie też autor musi coś jeść. Czy e-book, czy drukowana - książka musi mieć odbiorców, żeby je pisanie się opłacało.
Więc akurat w kwestii "zakres publikowanej literatury będzie dążył do pełni rozpiętości między zupełnym dnem a absolutnymi szczytami" to raczej nie ma bata. Z samej obniżki kosztów publikacji nie wyrosną Ci arcydzieła. Raczej przybędzie nawozu.
Najwyższe szczyty zawsze są, z samej definicji najwyższości. Jeśli literatura będzie się składać z dwóch 3-wyrazowych dzieł; "bla bla bla" i "Ala ma kota" to "Ala ma kota będzie szczytem jej możliwości :)

Tak, obniżenie kosztu wejścia w oczywisty sposób zwiększa ilość mułu, nie wysokość szczytów. To właśnie miałem na myśli; że wzrost ilości względnej i bezwzględnej mułu nie wynika ze spadającego poziomu szczytów, tylko z obniżeniem progu wejścia.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Przewodas
Pćma
Posty: 294
Rejestracja: śr, 28 maja 2008 15:56

Post autor: Przewodas » czw, 21 maja 2009 11:08

Orson pisze:Miejsce jest nawet dla mąciwód i sarmatów, takich jak Ty:). I bardzo dobrze! Chociażby ostatnio odgrzebałem stare numery ,,NF" i Twój felieton o minogach. Bo i Przewodasa poczytać czasem warto.
Niech ci, dobry człowieku, Bozia w dzieciach wynagrodzi za ludzkie słowo! Czymżem, o nikczemny, zasłużył sobie na tak wielkoduszne przyznanie prawa do istnienia? Prawie się wzruszyłem...
Pragnę jednak powiedzieć, że skoro przeszkadza Ci owa zmiana, a narzekać jedno chcesz, to kończ waść, wstydu oszczędź.
Chciałbym zauważyć, że nie ja narzekam, tylko PDW pojechał sobie po nieuctwie i małych ambicyjkach "prostych opowiadaczy historii". I to on zauważył w fantastyce koniec epoki "romantycznego konserwatyzmu", jak to nazwał był w "Oku smoka". I kiedy tam wtedy chwalił fantastykę (rok 2000) nikt mu jakoś znajomości z Przewodasem nie zarzucał.

Błoto za krytykę - oto znak nowej epoki literackiej. Z Klubem Tfurcuf nigdy się nie lubiłem, ale wtedy rozstrzygało się spory opowiadaniami na ubitych łamach. Dziś rybie frędzle piszą listy z protestacyjami do redakcji albo judzą na forach.

Ostatnio brałem udział w spotkaniu autorskim, gdzie nikt z publiczności nie czytał żadnych książek. Przyszli do ZOO zobaczyć dinozaura... (dokładnie to pani polonistka przyprowadziła) To ci dopiero jest różnorodność!

ODPOWIEDZ