Sebastian Uznański

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19170
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 02 cze 2007 11:15

Jednak Żałując za jutro i Lodowe łzy to przejaw pozytywnego procesu: SU coraz bardziej powściąga swoją skłonność zasypywania wykreowanego świata nadmiarem rekwizytów. Teraz miałbym dla niego kolejne zadanie: zapanować nad rozbuchanym turpizmem. Nie ma lekko, per aspera ad astra.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » sob, 02 cze 2007 13:49

Ja bym jeszcze proponowała, by jeszcze bardziej postarał się doszlifować język. Bo choć Żałując za jutro mi się podobało, to przy książce trzymała mnie tylko ciekawość końca. Językowo jest IMO niedobrze :/

A co do tego turpizmu, to fakt, fakt, niech zapanuje nad tym.
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » sob, 02 cze 2007 21:36

Byle szybko.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Chal-Chenet
Sepulka
Posty: 4
Rejestracja: śr, 20 lut 2008 11:52
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Chal-Chenet » czw, 21 lut 2008 11:27

Ja sobie ostatnio przeczytałem "Lodowe Łzy" i "Matkę Gromów".
Cóż, patrząc na zdanie większości, ja się wyłamię. Lubię jak SU pisze, nie przeszkadzają mi za bardzo wszystkie gadżety ani erotyka w jego utworach. To jest nieważne, bo podoba mi się klimat, jaki Sebastian potrafi wytworzyć. Umie zaintrygować.

Pozwolę sobie wkleić swoje posty z forum SFFH, bo nie chce mi się produkować od początku :)

Przeczytałem "Lodowe Łzy" i jestem bardzo zadowolony. Przede wszystkim przypadła mi do gustu kreacja świata, sugestywna, działająca na wyobraźnię, kreacja posępnego, ponurego i nieznającego nadziei społeczeństwa. Dalej: podobali mi się bohaterowie, nie byli papierowi, można było przejąć się ich losami. Przypadło mi do gustu też wyjaśnienie kwestii w jaki sposób bohater zmienia się w 'dziwoląga'. No i w ogóle zaskoczył mnie, ale i spodobał się sposób w jaki zostały połączone losy dwojga głównych bohaterów opowiadania. Naprawdę pomysłowe.
Co do scen, rzekomo bulwersujących, nie dopatrzyłem się w nich niczego takiego, dodawały moim zdaniem tylko klimatu opowieści, podkreślając jedynie uprzedmiotowienie człowieka. Ważne, że nie były bezcelowe.
Kolejna rzecz, co do której pojawiały się zarzuty to nachalna autopromocja autora w scenach, gdy został on przedstawiony jako jedyny ocalały autor 'starożytności'. Mi to nie przeszkadzało, odebrałem to bardziej jako porozumiewawcze 'mrugnięcie okiem' do czytelnika. I myślę, że tym to było w zamiarze.
Nie byłoby znakomitego opowiadania bez zakończenia, a to jest doprawdy świetne. Następujące trochę niespodziewanie, zwłaszcza gdy spojrzy się na tempo, w jakim prowadzona była narracja przez cały utwór, ale mimo to dobre. Lubię takie przewrotne, zaskakujące końcówki.
Jeszcze na koniec dodam, że w paru miejscach zdrowo się uśmiałem, zwłaszcza przy dialogu o soli ("Przyszedłem pożyczyć sól, drogi sąsiedzie..." "Nie używam. Wszystko pieprzę") i przy "Spieprzaj, dziadu". Dobre.

No i przeczytałem też "Matkę Gromów".
To co mi się podobało to przede wszystkim kreacja wyniszczonego świata z jednym ocalałym miastem, oblężanym powoli przez tajemniczą i morderczą ścianę grzybów, kierowaną wolą anonimowych Destruentów. Bardzo plastyczne.
Postaci opisane są intrygująco, odkrywają swoje tajemnice powoli, podczas czytania jest więc miejsce na pobudzające wyobraźnię domysły i spekulacje.
Podoba mi się też sama akcja i wszechobecne spiski i knowania różnych grup społecznych w mieście. To właśnie lubię. (Swoją drogą, właśnie część 'intrygowa' najbardziej przypadła mi do gutu w "Żałując za jutro")
Kolejny plus to zaskakujące rozwiązania: zwłaszcza wyjaśnienie kim są Destruenci i zakończenie, które było wręcz wyśmienite. Nie mogę też nie wspomnieć o postaciach Amensali z ich wpływem na zachowanie żyjących pod nimi ludzi. Ten wątek jest jednym ze szczególnie udanych w "Matce Gromów".
Nie za bardzo podobał mi się smok i podobne temu pomysły, kojarzące się nieco z tandetnym fantasy.
Po raz kolejny występuje też schemat odbywających się w ukryciu tajemniczych eksperymentów. Ja jednak akurat lubię takie motywy, nie mogę więc tego uznać za znaczącą wadę.
Żeby umrzeć, nie potrzeba wiary.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 21 lis 2008 22:57

No, to pewnie przeczytasz też kolejne dzieło SU. Oczywiście, po tym, jak przejdzie przez długi proces wykrwawiania i szatkowania na moim stole sek...yyy... redakcyjnym. :X
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Achika
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: pt, 22 sie 2008 09:23

Post autor: Achika » sob, 22 lis 2008 13:02

Chal-Chenet pisze: To co mi się podobało to przede wszystkim kreacja wyniszczonego świata z jednym ocalałym miastem, oblężanym powoli przez tajemniczą i morderczą ścianę grzybów,
Obleganym!
Było pokolenie X, teraz jest pokolenie Ctrl + X.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pn, 24 lis 2008 09:11

Chal-Chenet pisze:Co do scen, rzekomo bulwersujących, nie dopatrzyłem się w nich niczego takiego, dodawały moim zdaniem tylko klimatu opowieści, podkreślając jedynie uprzedmiotowienie człowieka.
Jeżeli ktoś się faktycznie bulwersuje (ja), to sceny już nie są "rzekomo bulwersujące".
Chal-Chenet pisze:Ważne, że nie były bezcelowe.
Tja. Jasne. Znajdź mi celowość (wiem, że post stary, ale odświeżyła Margota, więc co mi tam) ciasteczek ze spermą. Życzę powodzenia.

Konsekwencja, z jaką Sebastian pisze to, co pisze, każe mi przypuszczać, że nie jest to zwykła maniera artystyczna, czy celowe zabiegi fabularne, tylko wyraz jakiejś chorobliwej obsesji na punkcie fizjologii i co obleśniejszych aspektów seksualności. Mnie to odrzuca - obsesja, nie fizjologia czy seksualność jako taka.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » pn, 24 lis 2008 12:36

Faktycznie coś jest w tym co piszesz, nosiwodo. W najnowszej powieści (niebrukowanej) też tzw. momentów sporo. W głowę zachodziłam na co one, bo niektóre są kompletnie od czapy. 90% jest od czapy, bo numerek dwojga bohaterów jestem gotowa uznać za część fabuły, zachodziłam bezskutecznie. Część „momentów” jest zaś tak absurdalna, że percepcja nie wytrzymuje. Teraz, jak nosiwoda napisał o obsesji, to sobie pomyślałam, że racja. Ale, chwilę później pomyślałam, ze niekoniecznie, bo jednakowoż absurdalne elementy znalazłam w kilku innych, nazwijmy to, dziedzinach. Może autoru się wydaje, że przekracza granice? Że ucieka od schematów?
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 24 lis 2008 13:13

Właśnie zaczęłam czytać. Zdumiewające, początek nie stawił oporu. Czai się ten tekst, żeby ugryźć później. :)))

Iku, a Autoru nie powiedziano, że ucieczka musi od czegoś/ do czegoś, a przekraczanie i łamanie schematów musi cel mieć w strukturze, i to cel czytelny i wyrazisty dla czytelnika? Taka umowa odbioru musi być?
Inaczej to nie łamanie i przekraczanie, ale zwykły szpan, pic na wodę, fotomontaż i dym w oczy?

edit: Wracam do czytania.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pn, 24 lis 2008 13:40

Iko - mówisz o tym?

Obsesję stwierdzam na podstawie tekstów Sebastiana czytanych od "Mesjanki" w Czasie Fantastyki numero uno do bodajże Lodowych Łez w SFFH (bez powieści). Po tym opowiadaniu dałem sobie spokój z tym autorem, zwłaszcza że jest dogłębnie przekonany o własnej zajefajności i bezkompromisowości w wychodzeniu przed szereg (nie, Margoto, najwidoczniej nikt Autoru nie uświadomił). Ładnie to napisał już dawno temu orbitoski w felietonie w NF:
Uznański wyrasta nam na pierwszego prawdziwie pornograficznego autora, u którego pełno kobiet biuściastych i chętnych, zaś miłość dokonuje się wedle scenariusza filmów dla dorosłych. Alternatywne światy Uznańskiego to w dużej mierze kraina seksualnych fantazji, gdzie wyobraźnia zbiega się z odrealnieniem.
(cytat za postem mazzieh na forum NF, mnie by się nie chciało szukać w realu :P)

Czyli jak widać doświadczenie czytelnicze potrzebne do wyrażenia opinii o obsesji zdobyłem, a że już w pierwszym tekście były kraniki z płynem rdzeniowym i stosunki niedokońcabrowolne, potem było tylko bardziej paskudnie... to zaprzestałem zdobywania kolejnych doświadczeń. Przy czym należy wspomnieć, że poza sferą czysto estetyczną (chciało mi się rzygać) sfera literacka - wiarygodność postaci (papier, kalka) i humor (pierdzenie i "daj dupy!"), i "patenty" (wydziedziczony syn walczy o tron, och, och) - też mnie nie ujęły, mówiąc delikatnie (koszmar). Stąd o nowszych "zdobyczach" autora dowiadywałem się co najwyżej z postów na forum NF, a teraz to i to nie.

Uznański ma wiernych czytelników, co nie przestaje mnie zdumiewać, ale wskutek samej tej chorobliwej dążności do przedstawiania najplugawszych aspektów fizyczności ja się do tego grona zaliczyć nie mogę.
/edit był.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » pn, 24 lis 2008 15:05

O tym, Panocku, o tym.

I od razu się przyznam, że ja mam mniejsze doświadczenie w temacie. Chciałabym też zauważyć, że bynajmniej nie podważam Twego, nosiwodo, prawda do przekonania o odrazie. Podzieliłam się ino tym, co zauważyłam sama.


Margo, Kochana Moja Przyjaciółko, ten tekst jest lepsiejszy, a jednak nie daj się zwieść.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pn, 24 lis 2008 15:08

Wiem, Iko. Chciałem uprzedzić ewentualne inne posty, typu "mówi, że nie czyta, a opiniuje, cfaniaczek!". No i podzielić się swoją epopeją i niesmakiem, czemu tylko ja mam cierpieć :D
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 24 lis 2008 15:22

Stała czujność, Iku, stała czujność. :P

No, ja mam czytelnicze doświadczenie podobne, jak Nosiwoda - czytałam wszystkie opowiadania SU w SFzliterami. Mnie nie tyle te obrzydliwości, co struktura denerwowała zawsze. Źle się czytało mi te teksty.

Ale zjawisko, jakie generują, zdumiewa mnie niepomiernie, więc śledzę z zainteresowaniem, jak się to rozwijać będzie dalej. :)))
So many wankers - so little time...

Gassar
Sepulka
Posty: 28
Rejestracja: śr, 20 sie 2008 11:41

Sebastian Uznański

Post autor: Gassar » pn, 09 sie 2010 09:27

Jeden z bardziej kontrowersyjnych autorów. Ja sam nie wiem, co o nim sądzić. Przeszkadzają mi trzy elementy:
1) Przesadny turpizm. W małych dawkach do przyjęcia, w dużych odpycha.
2) Nadmiar "dziwotworów", jak u Mieville'a. Jakby SU za punkt honoru uznał stworzenie dużej liczby dziwnie wyglądających istot.
3) Obsesja na punkcie kastracji przez kobietę. Często bez związku z fabułą. Ktoś zresztą kiedyś już o tym wspominał.
To tak na gorąco, po lekturze paru starych tekstów.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pn, 09 sie 2010 09:29

Nie, dziękuję. Te teksty są w swej ohydzie zbyt do siebie podobne, żebym ponownie próbował je czytać.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

ODPOWIEDZ