Dezynfekcja

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
JanTanar
Fargi
Posty: 383
Rejestracja: wt, 22 lip 2008 21:10

Dezynfekcja

Post autor: JanTanar » wt, 14 kwie 2009 21:36

Wejściówka (mam nadzieję, że jest wielorazowa, chociaż może poprzednie się nie liczyło bo to chyba jednak był wiersz?)

Z pewnym drżeniem... Jest to właśnie ten tekst, który nie chciał zostać drablem w pierwszym wydaniu siódmych warsztatów z tematem.
Nieco rozbudowany, gdy już mu się to udało, i nieco przycięty, gdy wymyśliłem sobie inne ograniczenie.


Dezynfekcja

Polubił to miejsce. Jest fenomenalnie. Bliskie obcowanie z tajemniczą aurą; odcisk jaźni wyżłobiony w polach czasu; nieuchwytny, niemal niezrozumiały obraz prymitywu. Długo czekał na bilet, ale warto było. Odciski przedziwnych struktur, z pozoru przypominających prymitywne krzemowe szkielety, a w rzeczywistości rażących swym pochodzeniem, wytworów błony węglowo-tlenowej. Ale nie to czyniło z tych współrzędnych rzecz unikalną. Nawet nie to nienaturalne albedo powierzchni i wytłumienie promieniowania przez grube konstrukty, tworzące charakterystyczną mroczną atmosferę. Trwało w tym miejscu coś unikalnego, wartego tysiąca siedmiuset dwudziestu dziewięciu puntów za wstęp. Marzenie jego dzieciństwa, reklamowany w każdym przewodniku, najsilniejszy z siedemnastu ormów zachowanych w tym układzie gwiezdnym. Jedne z najsilniejszych śladów reliktowego promieniowania mentalnego obcego reliefu atomowego napotkane dotychczas we wszechświecie. Unikat.
Wiedzący twierdzą, że promieniowanie to pochodzi od intelektu błony węglowo – tlenowej. Według przewodnika jest to rzeczywisty odcisk inteligencji czegoś, co mieć inteligencji, według oficjalnej wykładni, nie może. Ślad pozostawiony przez okrywającą tą planetę węglowo-tlenową błonę; żyjącą i myślącą. Wiele razy przeglądał te informacje a teraz naprawdę zakochał się w tym powiewie nieracjonalności, eksplozji wizji i wyobraźni.

Stanął pośrodku pomieszczenia i z niekłamanym szacunkiem spojrzał w narożnik, gdzie znajdowały się, opisane w przewodniku i zaznaczone emanacją pola siłowego, skoncentrowane naloty resztek powęglowych. Chwilę zamyślił się nad tym ostatnim śladem inteligencji, tak obcej, tak nierealnej. Próbował przez chwilę wniknąć w jej myśli. Taka krucha tkanka, fizycznie niemal niemożliwa dla dłuższego trwania, a jednak zdołała zostawić swój ślad mentalny w wirach pól siłowych kosmosu.
Zadziwiające, gdyby choć jeden obieg planety wcześniej zauważono anomalie mentalne, można było zaprzestać procedur dezynfekcyjnych w układzie. Może wtedy naukowcy mieliby szansę przeanalizować ten wybryk kosmosu. Szkoda. Materia węglowa, która tak sama z siebie się zinteligencjowała i podobno ciągle rozwijała! Tak w każdym razie pisali w przewodniku. Ona myślała! Jak by nie myślała, to fal mentalnych by nie było. Tak w każdym razie pisali w przewodniku. I jeszcze, że fal nie odczytamy bo nie ma klucza. Ale skoro został ślad mentalny, to myślała. Nie ma fal bez myślenia. Każdy to wie. To znaczy skoro stworzyła fale … Ale tu jest tak pięknie, tak obco, miał jeszcze tylko chwilę do wyjścia. Dostroił detektor do widma podanego w przewodniku. Dłuższą chwilę wczuwał się w wibracje swych struktur krystalicznych. Zagadkowe rezonanse „błony” aż oscylowały mu w peryferiach krystalicznej metasieci mentalnej.

***

Adam wpatrywał się niewidzącym wzrokiem w przestrzeń. Gdzieś tam zostawało wszystko. Życie, rodzina, ludzkość, trawa. Pamiętał jeszcze reklamę nowej wersji „Życia po zagładzie”, w którą nie zdążył jeszcze zagrać, smak czekolady, blask oczu Anny. Już mu prawie nie przeszkadzał półmrok, stęchły zapach podziemi, cisza. Jedynie w przerwach między atakami bólu wracało uporczywie wspomnienie szaleństwa z jakim bazgrał po ścianie, wściekle, krwiście, gdy z napotkanego lustra rzuciło się na niego odbicie krwawego potwora. Czy był jeszcze człowiekiem? Czuł, że już nic mu nie przeszkodzi w powolnym odejściu, cud ani przedwczesna zagłada. Myśli lepko krążyły w głowie ukazując złośliwie same końcówki. Pamiętał, że miał jakiś problem, coś na „r”. Znowu myśl od końca. Napisał złe słowo. Niewłaściwe. Słowa, które pozostawiał, bezwartościowe, jak wszystko. Pozostawione dla nikogo. Któreś było niedobitne, bez „r”. Nawet nie dowie się kto go zabija i dlaczego. Myśli wyciągał z coraz większym trudem, chyba jedynie żeby wiedzieć, czy jeszcze jakieś zostały.
Trzy dni temu dobierał krawat i słowa na uroczystość. I piękna była, ta uroczystość, chyba, nie pamiętał. Jakaś była. I miał krawat. Ładny. W kratę. Pamiętał. Chciał mieć ładny. Anna. Była piękna. A on miał krawat w kratę. A ona była z facetem w krawacie w grochy. Nie wie czy ładnym. Trzy dni temu.
Dwa dni temu nie spał. Nie spał od dawna. Nie miał krawata, wody w butelce, papierosów, sił, ani bladego pojęcia co się dzieje. Trwał na posterunku, opaska, hełm, brak rozkazów, nerwy.
Wczoraj, chyba wczoraj, był głodny, samotny, słaby. Wcześniej przytargał prawie trzy wózki żarcia, zwalając na wielką górę w kącie, a już nie miał siły, żeby tam podpełznąć. Zdychał tam gdzie upadł, na samym środku, a zwierzęca panika wypełniała mózg naglącym, irracjonalnym nakazem znalezienia jakiejś osłony. Rozpadał się. Za chwilę nieuchronnie opuści ostatni posterunek, nie ruszając się z miejsca. Przeszedł już gniew, smutek i ciszę. Puste korytarze wypełnił wyciem a monotonię ścian krwawymi napisami. Gdzieś pod niedosięgłą teraz ścianą zostały w pyle ślady łez i odcisk twarzy.
Teraz nie miał już czym krzyczeć, krwawić, płakać. Patrzył gasnącym wzrokiem na blaknące w pamięci graffiti; o kosmitach. Przypomniał sobie, że nie było dobitne, czegoś mu brakowało. Teraz żałował. Anna. Mama. Plakat. Trawa. Myśli uciekały. Żałował. Jeszcze czegoś. Nie miało … „r”. Już pamie…; napisał „pieprzo…”, a po-wi-nien „pier-do-lo…

***

Zmiana. Sygnał. Wyraźna zmiana. Poprawa świata. Powiększenie świata. Rozmnażanie. Żywność. Ekspansja.
Kolonia aż kipiała chemią i ruchem. Wydawało się, jakby bramy raju nagle rozwarły się szeroko. Jeszcze kilka pokoleń temu ledwie utrzymywali ten przyczółek, a każda próba wejścia głębiej kończyła się hekatombą. Teraz zwiadowcy prawie bez strat zajmowali nowe obszary. Nie byli świadomi przyczyny zmian, ale temperatura szybko spadała. Znikły nagle zabójcze hordy likwidujące śmiałków zapuszczających się na nowe tereny. Ten świat otworzył się dla nich nagle i bezwarunkowo. Koniec wegetacji. Rozwój. Nowe tereny do zdobycia, eksploatacja, ekspansja. Zdążyć przed konkurencją, zająć jak najwięcej. Zająć, zagarnąć, wyeksploatować. Kto pierwszy ten wygrywa. Zająć, obronić, wyeksploatować, ruszyć dalej.
Wyścig trwał, sprzymierzeńcy, konkurenci, nowe obszary, bezbronne, poddane. Kolonie mogłyby czuć się wyróżnione. Nie wiedząc o tym, zrządzeniem losu, były jednymi z ostatnich żywych komórek na dumnej niegdyś ze swego błękitu i zieleni, planecie. Instynktownie, zgodnie z odwiecznymi prawami natury pochłaniały coraz to nowe tkanki czegoś, co jeszcze przed świtem nazywało siebie Adamem. Rozmnażaniem i konsumpcją sławiły oddane im nowe przestrzenie.
Żaden impuls elektryczny, związek chemiczny ani zmiana polaryzacji nie ostrzegły o nadciągającej zagładzie. Ich świat się przecież otwierał, oddawał im we władanie, obiecywał, kusił. Nagle jakby wszystkie żywioły wszechświata przetoczyły przez to miejsce omiatając przestrzeń swą morderczą mocą. Pozostał rozgrzany tygiel pierwiastków, lecz nie było w nim już nic, co można by nazwać życiem.

***

Analiza wstępna układu: pozytywny, perspektywiczny, planety 3 i 4 silne zakażone. Wykonano procedurę sześcioetapową S716; sterylizacja układu zakończona sukcesem. Planety gotowe na wprowadzenie układów pionierskich. Pełny raport w przygotowaniu.

Awatar użytkownika
Riv
ZasłuRZony KoMendator
Posty: 1095
Rejestracja: śr, 12 kwie 2006 15:09
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Riv » śr, 15 kwie 2009 16:19

Wiesz, JanTanarze, mam wrażenie, że gdybyś jednak zdołał zmieścić się w drabble'u, to tekst tylko by na tym skorzystał...

Treści tu na sto słów akurat (jeśli nie zbyt mało nawet), a przynajmniej pozbyłbyś się wszystkich, przyprawiających o ból głowy i zgrzytanie zębów, figur - na siłę... poetycznych? Patetycznych? No, dziwacznych w każdym bądź razie.

Czasu nie mam na szczegóły, ale jeden wytknę.
Otwarcie tekstu:
Polubił to miejsce. Jest fenomenalnie.
W pierwszym zdaniu piszesz o miejscu. W drugim - o nastroju. Ot, ni z gruszki, ni z pietruszki, bez związku (przynajmniej w tym miejscu, kiedy czytelnik jeszcze niczego nie wie). I dla mnie to jest zgrzyt. A zgrzyt na otwarciu... no, odpowiedz sobie, proszę, czy jest to dobry pomysł ;)

- Od dawna czekasz?
- OD ZAWSZE.

Awatar użytkownika
JanTanar
Fargi
Posty: 383
Rejestracja: wt, 22 lip 2008 21:10

Post autor: JanTanar » czw, 16 kwie 2009 22:43

Dziękuję Riv.
Wiesz, JanTanarze, mam wrażenie, że gdybyś jednak zdołał zmieścić się w drabble'u, to tekst tylko by na tym skorzystał...
w sumie też miałem takie wrażenie, tylko że się nie udało. Gdyby wyszedł mi zgrabny drabble to bym nie miał problemu, a tak...
Spróbowałem zaatakować limit 1000 słów, bo to działa już w dwie strony. Miał być poważny a nawet patetyczny, zgodnie z wymogami warsztatów, dla rozbicia przetkany czarnym humorem. Chciałem (pozazdrościwszy) pojechać po stereotypach, bo temat jest cokolwiek zgrany i banalny. Zmylić przy trzeciej części i zamknąć łopatologicznym epilogiem.
No cóż, potrzeba więcej treningu.
Natomiast dwa pierwsze zdania jakoś mnie nie raziły. Pewnie za dużo razy je przerabiałem i straciłem dystans. Miał to być taki trochę bezładny i nawiedzony występ kosmicznego turysty.
Dziękuję wszystkim, którzy zajrzeli, a może nawet i przeczytali.

Awatar użytkownika
Riv
ZasłuRZony KoMendator
Posty: 1095
Rejestracja: śr, 12 kwie 2006 15:09
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Riv » pt, 17 kwie 2009 15:46

Miał to być taki trochę bezładny i nawiedzony występ kosmicznego turysty.
A tyle razy pisane było, żeby nie startować od wydziwiania, a od prostych rzeczy się krok po kroczku w górę piąć, warsztat doskonalić, sprawność podnosić...
;)

- Od dawna czekasz?
- OD ZAWSZE.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 17 kwie 2009 16:06

A było mówione, że trzeba wprowadzić najpierw umowę Autor-Czytelnik? Znaczy, najpierw wprowadzić odbiorcę, krok po kroku, w Autorską wizję, środki wyrazu - w tym w styl narracji, etc.?
Chyba gdzieś o tym mówiłam. Należy wprowadzać stopniowo, eskalować środki wyrazu, by czytelnik miał czas się z nimi oswoić. Znaczy, od oczywistych do coraz mniej oczywistych, żeby nie tworzyć elementów zaskoczenia, które nie są zamierzone. Jeżeli są zamierzone, to co innego - ale wtedy potrzebne są również rozwiązania w odpowiednim miejscu.

Idę stąd. Nie jestem gotowa do omówień jeszcze. W tej chwili nawet struktury językowe mam obce w głowie...

Jeżeli wdał się bełkot, przepraszam. Chwilowo nie władam sprawnie językiem polskim.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
JanTanar
Fargi
Posty: 383
Rejestracja: wt, 22 lip 2008 21:10

Post autor: JanTanar » pt, 17 kwie 2009 21:52

A tyle razy pisane było, żeby nie startować od wydziwiania, a od prostych rzeczy się krok po kroczku
czyli 200 wyrazów, liniowa fabuła i proste zdania :) , fakt, a wydziwianie do szuflady.

Cóż, zastanawiałem się chwilę, czy początek nie jest zbyt nagły, ale czerwona lampka się ostatecznie nie zapaliła :(

Zablokowany