Rowling

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19222
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 20 lut 2009 16:22

Q pisze:
Małgorzata pisze:Lubię Snape'a, bo to bohater byroniczny (wzorcowy po prostu) z nutką ironii.
Jak na byronicznego to mógłby częściej włosy myć (choćby i w czarnych wodach Lete je mocząc) :P.
I gatki od czasu do czasu wyprać...
A jeśli chodzi o przekład - z tomu na tom jest coraz gorzej. Zawinił może pośpiech, bo czas na kolejne tomy był chyba podobny, a objętość rosła jak na drożdżach. Tak czy inaczej, każdy kolejny tom coraz bardziej zgrzyta językowo.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 20 lut 2009 16:26

Chciałam zauważyć, że gdyby SS dbał o higienę, to nie byłby bohaterem byronicznym. Byroniczni są przecież piekielnie zadufani w sobie, na dodatek głowę noszą w chmurach i absolutnie nie zniżają się do przyziemnych spraw, jak mycie zębów czy pranie gaci. To by im zepsuło wzniosłość. :P

H.Granger jest świetnie opisana w ostatnim tomie - żadnej zmiany, tylko perspektywa narracyjna jest odwrócona. Czy miałaby cechy indywidualne? A po co jej? :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19222
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 20 lut 2009 16:40

HG i HP od początku zostali zaplanowani jako jedność przeciwieństw. Jako próba pogodzenia konfliktów i dylematów tak starych jak system edukacji.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1519
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pt, 20 lut 2009 16:56

Małgorzata pisze:Chciałam zauważyć, że gdyby SS dbał o higienę, to nie byłby bohaterem byronicznym. Byroniczni są przecież piekielnie zadufani w sobie, na dodatek głowę noszą w chmurach i absolutnie nie zniżają się do przyziemnych spraw, jak mycie zębów czy pranie gaci. To by im zepsuło wzniosłość. :P
Tylko w wypadku takiego dżaura ;-) przynajmniej nie musimy czytać o strąkach nad chmurnym czołem. Opis samego czoła wystarcza ;-).

A jak już Snape miał być campowo-byroniczny (zamiast byronizmu czystego...i umytego), to mógł choc mieć pajęczyny na ciuchach (jak śweieżo przebudzony Lestat), a nie przetłuszczone włosy :P.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 20 lut 2009 17:17

Pewnie ubranie miał poplamione różnymi miksturami, facet przecież robił w eliksirach.
Tak mi się przypomniało, że moja przyjaciółka na studiach pisała pracę zaliczeniową pt. "Motyw zasranej ścieżki we wczesnej literaturze europejskiej". Może warto prześledzić "Motyw przetłuszczonych włosów u bohaterów byronicznych - od Byrona do Rowlings"? :P

Zresztą, przetłuszczone włosy to jeszcze normalka. Gorzej, gdyby był ŁYSY! :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1519
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pt, 20 lut 2009 18:17

Małgorzata pisze:Zresztą, przetłuszczone włosy to jeszcze normalka. Gorzej, gdyby był ŁYSY! :P
No co Ty? Łysy był (jak wiemy) każdy przyzwoity bohater klasycznej SF. U Fiałkowskiego byli łysi, u Borunia byli łysi, w "Star Treku" był łysy kapitan. Lem był łysy, i Clarke też był łysy.

Myślisz, ze taki klasyczny kosmonauta idący w wyniosłym milczeniu przez płytę kosmodromu ne mógł być byroniczny z tą łysiną pod hełmofonem?

(NMSP.)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 20 lut 2009 18:30

Myślę, że łysy bohater byroniczny byłby mniej wzniosły i przez to mniej monumentalny. Wiatr nie mógłby mu malowniczo rozwiewać kudłów na górszczycie (a to przecież taki romantyczny widok).

Do kosmonautów nic nie mam, oni nawet powinni być łysi lub na jeża - w końcu, taki wojskowy dryl. To się nie liczy w byronicznym obrazie herosa, gdzie żadnej technologii w tle, lecz prerafaelicki lub symboliczny landszaft winien się pojawić. Dla nastroju stosownego, rzecz jasna.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Feline
Kurdel
Posty: 756
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » pt, 20 lut 2009 19:00

Małgorzata pisze:Myślę, że łysy bohater byroniczny byłby mniej wzniosły i przez to mniej monumentalny. Wiatr nie mógłby mu malowniczo rozwiewać kudłów na górszczycie (a to przecież taki romantyczny widok).
Zostaje jeszcze łupież, łuszczyca czy co to się może na łysinie wyhodować. Na pewno coś by się znalazło ahigienicznego.

Awatar użytkownika
Soi
Psztymulec
Posty: 936
Rejestracja: ndz, 26 paź 2008 20:36
Płeć: Kobieta

Post autor: Soi » pt, 20 lut 2009 20:13

Osobiście od Snape'a Rowling wolę Snape'a Torojskiego ;], jest chyba jeszcze lepszy, choć nie tak przetłuszczony(?).

edytka: I od zawsze wiedziałam, że SS jest tym dobrym. Wonieje tym od niego na kilometr. xD

Awatar użytkownika
Marchew
Kurdel
Posty: 782
Rejestracja: pn, 17 lip 2006 09:40
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Marchew » pt, 20 lut 2009 20:59

Ja tam nigdy Snape'a nie lubiłem, jak na czarny charakter zawsze wydawał mi się być strasznie pierdołowaty.

I też cały czas uważałem, że na końcu okaże się być tym dobrym, o ile nie najlepszym nawet po zakończeniu szóstego tomu ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 20 lut 2009 21:19

Soi pisze:Osobiście od Snape'a Rowling wolę Snape'a Torojskiego ;], jest chyba jeszcze lepszy, choć nie tak przetłuszczony(?).
Snape w wersji Toroj nie jest już bohaterem byronicznym, choć też ma swoje zalety (ręce ma zadbane) :P
Soi pisze:edytka: I od zawsze wiedziałam, że SS jest tym dobrym. Wonieje tym od niego na kilometr. xD
A ja się nawet nie zastanawiałam. Po szóstym tomie było jasne tylko jedno: nieważne, czy dobry, czy zły - na pewno martwy. :P
So many wankers - so little time...

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » pt, 20 lut 2009 22:28

Małgorzata pisze:
H.Granger jest świetnie opisana w ostatnim tomie - żadnej zmiany, tylko perspektywa narracyjna jest odwrócona. Czy miałaby cechy indywidualne? A po co jej? :P
Mnie się z kolei ona tam nie podoba, bo zrobili z niej taką małą, kochliwą płaczkę. Gdzie wcześniejsza duma i zaborczość?

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 20 lut 2009 22:41

E, tam. Wcześniej właśnie była przedstawiana jako apodyktyczna inteligentna dziewczynka (typ: starej maleńkiej, oczywiście), a w ostatnim tomie było to samo, tylko ze wskazaniem, że to kujonka - taka zupełnie odtwórcza, bez śladu kreatywności.
Bardzo czyste zagranie, jeżeli chodzi o charakterystykę.

A upór, duma, etc. - no, jak? W dolinie Godryka i w czasie tych wszystkich sprzeczek o horkruksy.
So many wankers - so little time...

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » pt, 20 lut 2009 23:06

Małgorzata pisze:a w ostatnim tomie było to samo, tylko ze wskazaniem, że to kujonka - taka zupełnie odtwórcza, bez śladu kreatywności.
Akurat nie spojrzałam na to w ten sposób, no patrz :/ Teraz już wiem, co mnie tak w Hermionie drażniło w ostatnim tomie.

com_eight

kolejne części

Post autor: com_eight » śr, 04 lis 2009 19:06

I jak sądzicie, czy będą kolejne części H.P. - tym razem przygody jego dzieci? Co na to JK Rowling. Chyba nie mówi za wiele.

ODPOWIEDZ