Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5183
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: neularger » pt, 01 maja 2015 12:50

Xiri, nie jesteś systemem referencyjnym do wszystkiego i nie Tobie oceniać, kiedy moje dyskusje (zwłaszcza nie z Tobą są skończone lub nie). W trakcie rozmowy o SP zostałaś przyłapana na kłamstwie, odpowiedziałaś bełkotem o tym, że ty się wychowałaś na kalendarzu Majów nie na gregoriańskim w związku z czym sprawy wieku traktujesz per noga (i pewnie wynika z tego także możliwość kłamstwa na ten temat). Nie dziwne, że wolisz by ten wątek dyskusji został zapomniany... :)
Dla mnie raczej słaby, bo selekcja jest zawsze subiektywna ( odrzucanie tekstów z przyczyn finansowych, marketingowych, ideowych, osobistych, itd.).
Podstawowym powodem dla których tekst wylatuje jest najczęściej fatalny warsztat pisarski. Ten powód jest przed wszystkimi innymi. I to jest powód, dla którego, XIri, lubisz SP, ponieważ nigdy nie zostaniesz wydana w normalny sposób - bo najzwyczajniej w świecie nie potrafisz pisać. Reszta to kompensacja (jak napisała Małgorzata). Wmawiasz sobie i innym, że SP, to po prostu nowoczesna droga wydawania i sprzedaży, odmawiając zauważenia faktu, że przygniatająco duży odsetek produktów SP, to po prostu radosna grafomania, której nawet najbardziej zdeterminowany redaktor nie poprawi, bo musiałby poprawiać każde zdanie.
Swoją drogą nie odpowiedziałaś na pytanie Małgorzaty, jedynie powtórzyłaś swoje credo. Ja nadal nie wiem jaki jest związek pomiędzy konserwatyzmem w sprawach wydawniczych a dekadencją...
Ale nie nie planuję kariery pisarskiej. Skąd takie stwierdzenie? Czy jednoroczna wizyta w kinie czyni z Ciebie maniaka i krytyka filmowego?
Nie czyni. Jedak Ty wydałaś już dwie powieści na SP i dopytujesz o portale SP... Znaczy, nie planujesz już wydawać książek? I jak rozumieć w takim razie Twoje poprzednie stwierdzenie:
Nie zależy mi na nagrodach ani sławie, pisanie traktuję jako hobby, przy którym można sobie coś dorobić.
I tak, to jest pytanie - nieretoryczne.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Xiri » pt, 01 maja 2015 14:45

Jedyna osoba, która tu zmyśla to niestety tylko Ty. Mieszasz i wciskasz nieprawdę w wielu wypowiedziach. Poczynając od twierdzenia, że chcę być pisarką, na kłamaniu, że kłamię kończąc. Przelewasz na forum własne wnioski, nie zwracając uwagi, czy to fakty czy Twoje interpretacje. Chciałam wyjaśnić kilka rzeczy, by pokazać mój punkt widzenia, ale jak zwykle przekręciłeś to tak, by wyszło negatywnie pod moim adresem. Przyglądam się czasem Twojej wymianie zdań z kimś i niestety stale tak robisz.

A nie mam ochoty rozmawiać z prostego powodu - dyskusja wygląda jak okładanie się łopatkami w piaskownicy. O tym, że zeszła na zupełne głupoty personalne nie wspominając. Cały czas chcę wyjść z tej piaskownicy, ale krzyczysz za moimi plecami, że nie masz dość i zamiast na łopatki wolisz tłuc się na grabki i wiaderka w następnej kolejności. Jak kończę dyskusję to nigdy dlatego, że brak mi argumentów albo z tchórzostwa (co sobie rozmówca myśli już mnie nie obchodzi), ale dlatego, że nie widzę w niej sensu. Ktoś to w końcu musi zrobić. Co do tematu, to spokojna rozmowa o różnych formach wydawania jest ciekawa i można ją długo ciągnąć, ale jazdy personalne - to ludzie święci...
Podstawowym powodem dla których tekst wylatuje jest najczęściej fatalny warsztat pisarski.
Akurat w moim przypadku był to fakt, że nie miałam debiutu książkowego. Wydawcy nie chcieli ryzykować z nieznaną osobą. Powiedzieli, że mogliby spróbować z 10 lat wcześniej, ale nie w tych niepewnych czasach. Zgodnie z odpowiedzią wydawnictwa fatalny język miałam tylko raz, lecz się nie dziwię, bo wysłałam totalny gniot, którego się teraz wstydzę. W jednym przypadku też nie pasowała komuś fabuła, choć napisał, że język jest poprawny. Jak chcesz dowodu, proszę bardzo: przykładowa korespondencja. To mnie się czasem zdarza odmawiać, bo nie pasują mi warunki czy rzeczy techniczne. w 2014 roku chyba był ostatni tekst, jaki wysłałam. Teraz tego już po prostu nie robię, bo mam mniejsze ambicje, czyli wystarcza SP i to, że czasem ktoś sobie tekst przeczyta. Takie dorabianie, jak wspomniałam. Tak samo jak dorabiam na kanale YT czy niedawno jeszcze streamowaniu gier (komp za słaby obecnie).
Wmawiasz sobie i innym, że SP (...)
O zmyślaniu pisałam wyżej. Proszę Cię... jesteś bogiem, że znasz myśli rozmówcy? Kolejny kwiatek:
odmawiając zauważenia faktu, że przygniatająco duży odsetek produktów SP, to po prostu radosna grafomania
- to jest przecież fakt i wszyscy to wiedzą. Zresztą wyraźnie podkreślałam, że przykładem są w rozmowie nie kilkulatki piszące tomy o jakichś elfach czy wampirach. Czytaj proszę uważnie, zwłaszcza co jest w nawiasach.
Nie czyni. Jedak Ty wydałaś już dwie powieści na SP i dopytujesz o portale SP... Znaczy, nie planujesz już wydawać książek? I jak rozumieć w takim razie Twoje poprzednie stwierdzenie
To hobby. Już pisałam wiele razy. Może za rok mi się to znudzi i znajdę inne. Pod pojęciem pisarza rozumiem zawód zarobkowy, czyli pracę. Czyli coś pewnego i stałego, z dochodem minimum 3.000 zł miesięcznie. Że ktoś lubi sobie robić na drutach swetry i sprzeda rocznie z dwa na allegro nie czyni tej osoby sławnym na cały kraj projektantem mody.

A dopytuję się o portale z jednego powodu - chcę tam się przenieść, bo Wydaje.pl leci w kulki. Jeśli nie wypłacą mi zaległości, załatwię to sądownie. Jest więcej osób pokrzywdzonych przez ten portal. Na SP wrzucę może jeszcze jeden tekst.

/link.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Małgorzata » pt, 01 maja 2015 19:36

O, rany, ale bałagan.

Xiri, namieszałaś w argumentacji okrutnie.

Podałaś listę pisarzy, którzy wydawali samodzielnie. Ilu z nich najpierw wyrobiło sobie markę na rynku tradycyjnym? Tych skreśl. Reszta może stanowić argument, że w self-publishingu też jest jakość. Nie neguję tego. Nie będę się nawet upierać przy standardowych rozkładach Pareto*podobno to nie Pareto odkrył ten "złoty rozkład", ale wiemy, o co chodzi ani przy trzymaniu się porównań w ramach tej samej epoki*bo internet sprawił, że wszystkie zakłady zostały odwołane, więc należy też skreślić tych pisarzy, którzy tworzyli przed internetem.

Z tej perspektywy książka Kowalskiego, która przeszła obróbkę jak w wydawnictwie, niczym się nie różni od książki wydanej przez wydawnictwo tradycyjne. Zakładając zgrubnie, że redaktor i korektor zrobili to na tym samym poziomie, co w wydawnictwie.
Różnica pojawia się, gdy obróbka tekstu w redakcji i korekcie nie występuje. A takich tekstów w self-publishingu jest wiele => rynek nie zmusza autorów, aby poddawali je obróbce.
Nie ma na nim również selekcji, która eliminuje teksty językowo... yyy... żałosne. Redaktorom i korekcie płaci się stawki od objętości tekstu, nie od błędów w nim zawartych, więc w interesie tej dwójki jest praca na tekstach jak najbardziej bezbłędnych (idealnych nie ma, ale im bliżej ideału, tym lepiej - redaktor i korektor zarobią, choć się nie narobią). Istnieje też nieokreślona statystycznie granica wydolności redaktora i korektora. Powyżej jakiejś ilości błędów (np. 50% tekstu), nie ma możliwości wyłapania wszystkich w określonym przez wydawcę czasie. Wtedy są dwa wyjścia:
1. wydawca przesuwa termin, co nie opłaca się korektorowi i redaktorowi, bo realnie zarobią mniej (dlatego - jeżeli mogą - zrobią na czas, ale jakość ich pracy znacznie spadnie*to wyjaśnia słaby poziom językowy części tekstów z wydawnictw tradycyjnych);
2. wydawca dopłaca za ekspres i trudności, co z kolei dla niego jest mniej opłacalne.
Dlatego bardziej opłaca się robić selekcję, która służy do eliminowania tekstów bardzo niedoskonałych językowo.
I proszę nie mieszać do tego tekstów obcych/tłumaczonych - one przechodzą selekcję na innym rynku.

Self-publishing z definicji nie robi żadnej selekcji. Reszta warunków się nie zmienia... No to wiadomo, jak jest.
Uff, rozpisałam się. Ale nadal nie wiem, gdzie tu dekadentyzm...? :X
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19166
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Alfi » pt, 01 maja 2015 19:57

Czy przypadkiem nie zostało tym sposobem ustalone, że nieważne, w jaki sposób książka została opublikowana, byle była dobra i solidnie zredagowana?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Małgorzata » pt, 01 maja 2015 20:27

Owszem, chodzi właśnie o to. Różnice zaczynają się tam, gdzie kończy się rachunek bynajmniej nie sumienia. :P

Co mi przypomniało jeszcze...
Neu, taka inwestycja by zaistniała jak najbardziej => nie mam nic przeciwko wzięciu do obróbki "tego tekstu" (czyli opisanego przez Ciebie). Pod warunkiem, że autor mi zapłaci stawkę za bardzo trudną redakcję i da mi czas, dużo czasu. To ja mu tę książkę przepiszę, czemu nie? :P
Ale nazwiskiem w stopce nie podpiszę. Nawet w umowie zastrzegę stanowczo, że chcę zachować całkowitą anonimowość...

Xiri, w kryterium językowym nie ma nic subiektywnego - prosty redaktor sprawdza, ile błędów jest na jednej stronie (wystarczy podświetlić) i już wiadomo. A że początek tekstu zawsze jest najlepszy, najbardziej dopieszczony, szanse autor-selekcjoner są wyrównane, IMAO.

Wspomniałaś, że redaktorka poprosiła o zachowanie jej anonimowości? Nie dziwię się. To nie dlatego, że wydawnictwo ma redaktora na wyłączność. Wątpię, by którekolwiek miało - redaktorzy pracują na zlecenia (większość), za wyłączność wydawca musiałby zapłacić dodatkowo.
Postawienie w stopce własnego nazwiska jest przyjęciem odpowiedzialności za tekst, czasami nawet to bonus w prestiżu dla autora. Sprzedać skila w przewalaniu zakuŻu to żaden problem. Podpisać się pod robotą to już poważna sprawa.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: hundzia » pt, 01 maja 2015 22:40

O, zaczyna się nowa dyskusja na temat - rzekę :D
Agarwaen pisze:
Hundzia pisze:Kiedyś fakt publikacji byl nagrodą i wyróżnieniem samym w sobie, mialo się tę przynależność do elitarnej grupy, która musiała wypracować sobie sukces. I była to ciężka praca, w większości pod górkę po kolcach i w dodatku pod prąd. Gdzie konkurencja była duża a wydawca wybredny
Mam głębokie przekonanie, że opisujesz rzeczywistość której nigdy nie było.
Pod warunkiem, że słowa bierzesz bardzo doslownie. Pod hasłem elita mam na myśli grupę osób wyróżniających się spośród innych jakimiś cechami uznanymi za ważne w danej społeczności. W tym przypadku jest to umiejętność pisania, niekoniecznie jako część rządzącą czy narzucającą jakieś prawa albo restrykcje. Literat - to brzmi dumnie, czy jakoś tak.
Zawsze wydawano to co się umyśliło wydawcy, jeśli autor był akurat grafomanem, a od czytania jego wypocin krwawiły oczy to trudno, jeśli ten czy ów podejmujący decyzje, z jakieś przyczyny wierzył w finansowy sukces danej pozycji,to szła do druku.
Ale tak było zawsze i w każdej dziedzinie. Sztuką jest właśnie stac się tym wybrańcem, którego wezmą do druku.
Nie czyniło to z autorów elitarnej grupy. Odwrotnie, od zawsze wśród wydanych pisarzy funkcjonowały (małe) elitarne grupy, pośród przeciętnego ogółu i nie małych, acz koszmarnych, dołów.
Nie zaprzeczę, zawsze są równi i równiejsi, natomiast sam fakt posiadania wydawcy stawial ich już wyżej od tysięcy innych grafomanów.
Pisanie w kontekście całej grupy o elicie, znoju i trudzie, świetnej selekcji i dużej konkurencji to, przepraszam za wyrażenie, delikatne nadużycie.
A mnie chodziło tylko o znoju i trudzie wkładanym w tworzenie tekstu godnego publikacji. Nie możesz zaprzeczyc że ten trud i czas i wysiłek wkladany w tradycyjnym wydawnictwie jest dużo większy niż w przypadku samopublikacji.
Najgorsze z tej całej dyskusji jest to, że to zwykłe bicie piany. Wszystko jest subiektywne i osobiste, w oparciu o indywidualne doświadczenia i przekonania. Z degustibusem ciężko dyskutować.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5183
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: neularger » sob, 02 maja 2015 00:52

Xiri pisze:Jedyna osoba, która tu zmyśla to niestety tylko Ty. Mieszasz i wciskasz nieprawdę w wielu wypowiedziach.
i żadnej z nich oczywiście nie wskażesz...
Xiri pisze:Poczynając od twierdzenia, że chcę być pisarką, na kłamaniu, że kłamię kończąc.
Rozumiem. Jak w takim razie nazwać odmłodzenie się o dekadę? I jak nazwać to dziecinne tłumaczenie po tym jak Cię Troll przyłapała na kłamstwie? Potem się dziwisz, że ktoś ma Cię za niedojrzałą zarówno emocjonalnie jak i intelektualnie?
A o pisarce będzie dalej...
Xiri pisze:Przyglądam się czasem Twojej wymianie zdań z kimś i niestety stale tak robisz.
Ojej, naprawdę?
Xiri pisze:A nie mam ochoty rozmawiać z prostego powodu - dyskusja wygląda jak okładanie się łopatkami w piaskownicy. O tym, że zeszła na zupełne głupoty personalne nie wspominając. Cały czas chcę wyjść z tej piaskownicy, ale krzyczysz za moimi plecami, że nie masz dość i zamiast na łopatki wolisz tłuc się na grabki i wiaderka w następnej kolejności.
Ty tę piaskownicę tu przyniosłaś. Trzeba było nie linkować kłamstw, nie miałabyś problemu. Aż tak ciężko jest przewidzieć konsekwencje własnych czynów? Nawet biologiczne osiemnastolatki to potrafią...
Xiri pisze: Jak kończę dyskusję to nigdy dlatego, że brak mi argumentów albo z tchórzostwa (co sobie rozmówca myśli już mnie nie obchodzi), ale dlatego, że nie widzę w niej sensu.
Xiri, wierzę że zawsze masz argumenty na wszystko i się niczego nie boisz. Tak samo wierzę, że kompletnie się nie przejmujesz tym, co ludzie o Tobie myślą. I ponownie: zupełnie nie rozumiesz konsekwencji.
Xiri pisze:
neularger pisze: Wmawiasz sobie i innym, że SP, to po prostu nowoczesna droga wydawania i sprzedaży, odmawiając zauważenia faktu, że przygniatająco duży odsetek produktów SP, to po prostu radosna grafomania, której nawet najbardziej zdeterminowany redaktor nie poprawi, bo musiałby poprawiać każde zdanie.
O zmyślaniu pisałam wyżej. Proszę Cię... jesteś bogiem, że znasz myśli rozmówcy?
Nie, nie jestem. Ty zaś z drugiej strony nie jesteś zagadką. Pozostawiasz za sobą dużo śladów (hundzia o tym wspominała), z których można wiele wnioskować: na przykład, to że od bardzo dawna próbujesz zrealizować swój zamiar i zostać wydaną - bez dopłat własnych i w druku. Nie ma to najmniejszych szans, odpowiedź z wydawnictwa, którą zacytowałaś, to nic innego jak grzecznościowa odmowa. O tym że masz ogromne braki w sztuce pisania mówiła Małgorzata, Troll, hundzia, Ika i nawet zasugerował Ci to delikatnie Alfi. Ja mam na kompie Twoja powieść i bez żadnych wątpliwości wiem doskonale Xiri, że pisać nie umiesz. Tak bardzo, jak to tylko jest możliwe.
Jesteś Xiri całkowitą i 100% grafomanką, nie ma żadnego "ale".
Problemem jest to, że nie potrafisz tego przyjąć do wiadomość, nawet nie zrozumiałaś co Ci chciał przekazać Twój kolega Artur w recenzji "Czwartej Szansy". On napisał, że to dość słaba książka, a nie że mu się nie spodobała, bo nie ma jatek.
Stąd łatwo wywnioskować, że SP jest dla Ciebie jedyną drogą, żeby zaistnieć. Oczywiście musi być to SP bezredakcyjne, bo Twój tekst wymaga całkowitej przeróbki - gdyby to był koń, poradziłbym żeby go zastrzelić.
Xiri pisze:
Neu pisze:odmawiając zauważenia faktu, że przygniatająco duży odsetek produktów SP, to po prostu radosna grafomania
- to jest przecież fakt i wszyscy to wiedzą. Zresztą wyraźnie podkreślałam, że przykładem są w rozmowie nie kilkulatki piszące tomy o jakichś elfach czy wampirach. Czytaj proszę uważnie, zwłaszcza co jest w nawiasach.
Powtórzyłem to nie bez kozery. Grafomanki to nie tylko nastolatki piszące o elfach/wampirach. Równie dobrze na grafomanię (czasem nieuświadomioną) mogą cierpieć panie zbliżające się do wieku balzakowskiego piszące romanse o androidach.
Xiri pisze:To hobby. Już pisałam wiele razy. Może za rok mi się to znudzi i znajdę inne. Pod pojęciem pisarza rozumiem zawód zarobkowy, czyli pracę. Czyli coś pewnego i stałego, z dochodem minimum 3.000 zł miesięcznie. Że ktoś lubi sobie robić na drutach swetry i sprzeda rocznie z dwa na allegro nie czyni tej osoby sławnym na cały kraj projektantem mody.
Czyni z niego jednak wytwórcę swetrów, tak samo jak pisanie (nawet wannabe) literatury czyni pisarza. Naprawdę kup sobie słownik.
SJP pisze:pisarz
1. «ten, kto pisze, zwłaszcza prozą, utwory literackie»
2. «w dawnych urzędach miejskich, kancelariach królewskich itp.: urzędnik pełniący funkcję sekretarza»
Tu nic nie ma o pracy zawodowej. Kolejne nieznane Ci bliżej słowo tak jak dekadencja czy konserwatyzm. Dajesz tylko dowody Xiri, że nie powinnaś nigdzie publikować - przez takie jak ty SP jest postrzegany jako "Tfu!", bo są czytelnicy spragnieni czegoś więcej niż napisany po polskawemu gimnazjalny romans w dekoracjach SF.
Może to bieguny jednoimienne, podobne charaktery i te sprawy, że trudno nam się porozumieć, a rozmowy nie należą do spokojnych.
Ha, ha, ha. Nie. Ty nie rozumiesz, co się do Ciebie pisze.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: hundzia » sob, 02 maja 2015 11:03

To było dość mocne Neu, i dość osobiste, nie uważasz?
Ja się z takiej dyskusji wypisuję.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5183
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: neularger » sob, 02 maja 2015 11:44

Nie, nie uważam, powieść jest w publicznym obrocie.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Agarwaen
Dwelf
Posty: 518
Rejestracja: wt, 04 lis 2008 18:57
Płeć: Mężczyzna

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Agarwaen » pn, 04 maja 2015 13:08

Hundzia pisze: Pod hasłem elita mam na myśli grupę osób wyróżniających się spośród innych jakimiś cechami uznanymi za ważne w danej społeczności
Jeśli tak interpretować, to zgoda. Tylko nie wiem czy społeczność podziela Twój punkt widzenia na ważność cech pisarzy, szczerze (i ze smutkiem!) powątpiewam.

Chciałbym, żeby literat brzmiało dumnie, ale z perspektywy czytelnika, nie brzmi. Odsiew się nie udaje, jak wydadzą grafomana, a wydają ich tysiącami na całym świecie, to fakt posiadania wydawcy nie stawia ich ponad tysiącem innych współbraci. W moich - krwawiących - oczach są sobie równi. Chyba, że literatów ograniczymy do postaci wybitnych i zdolnych spośród "wydanych", wtedy brzmi jak najdumniej.
Hundzia pisze:Nie możesz zaprzeczyc że ten trud i czas i wysiłek wkladany w tradycyjnym wydawnictwie jest dużo większy niż w przypadku samopublikacji.
Prawda i pełna zgoda. Tylko gniotów to wciąż z tradycyjnych wydawnictw nie eliminuje, a szkoda.

edyta: cytowanie poprawiłem.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19166
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Alfi » pn, 04 maja 2015 13:55

Agarwaen pisze: Chyba, że literatów ograniczymy do postaci wybitnych i zdolnych spośród "wydanych", wtedy brzmi jak najdumniej.
Taka elita ma swoje dobre i złe strony. Dobra: z przyczyn biologicznych do niczego się nie wtrąci. Zła: o nic jej nie możemy zapytać, nawet gdybyśmy groby rozkopali i wieka od trumien odbili.

Agarwaen pisze: gniotów to wciąż z tradycyjnych wydawnictw nie eliminuje, a szkoda.
A wiesz, ile kasy można dzięki temu zaoszczędzić? Tzn. unikając zakupu gniotów?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5183
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: neularger » pn, 04 maja 2015 14:19

Agarwaen pisze:Prawda i pełna zgoda. Tylko gniotów to wciąż z tradycyjnych wydawnictw nie eliminuje, a szkoda.
Myślę, że jednakowoż, albo przesadzasz, albo nie zapoznałeś się z dziełami wydawanymi poprzez SP (nie wszystkimi zaznaczę). Istnieje jakościowa różnica pomiędzy gniotem pani od 50 twarzy, a dziełem właściciela blogaska, który/która postanowił/a zostać "pisarzą". Zacznijmy od tego, że dzieło E.L. James daje się przeczytać... :/
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: hundzia » pn, 04 maja 2015 19:07

Jak już pisalam, co człowiek to inna opinia :)
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Xiri » pn, 04 maja 2015 19:22

Nie możesz zaprzeczyc że ten trud i czas i wysiłek wkladany w tradycyjnym wydawnictwie jest dużo większy niż w przypadku samopublikacji.
Oto przykłady pierwsze z brzegu, z losowo kartkowanych stron wydawnictwa Jaguar, znalezione na szybko, gdzie samą redakcję robiły dwie osoby. Czyli "czerwona krew" i duplikat (przepraszam za słabą jakość, ale cyfrówka robi ostre zdjęcia tylko na pełnym słońcu, a go nie ma).
http://i.imgur.com/p9azUDG.jpg
http://i.imgur.com/hwqeo46.jpg

Błędów jest tak dużo (najwięcej powtórzeń i po wiele razy na książkę powtarzanie tych samych informacji), że nawet ja, kompletny laik, je wyłapuję. W każdej tradycyjnej książce, jaką tylko z półki nie wezmę, tak jest. Błędy są zbyt poważne, by ich nie zauważyć. Więc kiepska coś ta redakcja i korekta.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5183
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: neularger » pn, 04 maja 2015 20:57

No dobrze, czyli ilościowo jest jeden błąd na stronę z czego żaden nie jest poważny. Teraz weźmy dla porównania coś z SP...
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

ODPOWIEDZ