Jak pokonać lenia?

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Re: Jak pokonać lenia?

Post autor: Xiri » wt, 22 kwie 2008 15:53

Cedricek pisze:Witajcie.
Zakładam ten temat, gdyż nie znalazłem w tym dziale żadnego dobrego odpowiednika dla niego, a chciałbym zacząć dyskusję o problemie, który ma zapewne każdy z nas pisząc. Chodzi mi tutaj o tzw. ,,Lenia". Ile razy zdarzało się wam, że pragnęliście coś napisać, lecz wam się nie chciało?
Czasami mam taki cykl, że piszę dzień w dzień po pięć, sześć stron. Jest to dla mnie idealna harmonia, równowaga. Wpadam w rytm i piszę...Aż do czasu w którym ,,łapie lenia".
Cóż, muszę się przyznać, że niestety czasami zdarza mi się polenić. Nawet wtedy, gdy na czymś mi zależy, tak jak na pisaniu. Po prostu tak się nakręcam, że nie mogę potem normalnie pisać!
Jak pokonać lenia? Jak się przemóc i pisać naprawdę rytmicznie?
Jakie Wy macie na to metody (o ile takie coś was spotyka)?
Zapraszam do dyskusji.
1. Gdy masz lenia, przezwycięż go, myśląc o korzyściach i przyjemnościach, jakie Cię spotkają po pracy (tu akurat lecisz w ciemno, bo Twoja praca może zostać niedoceniona).

2. Stosuj system kar i nagród. Najlepiej samych kar bez nagród, jeśli jesteś na wyższym stopniu wtajemniczenia. Sam sobie musisz je dobrać, np. jeśli napiszesz x stron dziennie, kupujesz sobie batonik. Akurat ja nie mam z leniem problemu, bo to co postanowię, tak robię. Jeśli jednak zawiodłabym sama siebie, stosowałabym kary fizyczne (do tych łagodnych należą głodówki, o ostrych nie napiszę publicznie), albo siedziałabym tak długo przy kompie, do nocy, aż nabiję wyznaczony limit, bez względu na Ruskich, komety i obcych. Do sprawy podchodzę bardzo ostro, nie tylko w przypadku pisania. Bez karania siebie nie potrafię po prostu żyć i czuję silne poczucie winy.

3. Jeśli siedzisz i jedziesz ostro przez kilka dni z rzędu, rób sobie kulkudniowe odpoczynki i nie pisz. Człowiek musi odpocząć, podobnie jak umysł, zajmując się dla odmiany czymś innym.

4. Jeśli zależy Ci na pisaniu, lecz masz lenia, to tak naprawdę nie zależy Ci na pisaniu.

5. Najgorzej jest zacząć. Jesli już zaczniesz i trzymasz się potem rytmu, to nie możesz przestać. Przynajmniej ja tak mam.

Awatar użytkownika
iskra
Sepulka
Posty: 42
Rejestracja: sob, 19 kwie 2008 12:50

Post autor: iskra » czw, 08 maja 2008 23:00

Jak pokonać lenia?
Ano prosto. Teoretycznie. Pokonanie lenia zależy od wybranej postaci, broni, a przede wszystkim od kombinacji przycisków na padzie. Logiczne.

(Nie jesteśmy panami rzeczywistości, ani tej otaczającej nas, ani naszej własnej wewnętrzno-neuronowej. Jeśli mózg nawala - nie ma rady. Wymagana jest regeneracja i relaks |dużo owoców, warzyw, wody mineralnej niegazowanej, zabawki pirotechniczne czy coś|. Najgorsze to się sfrustrować, bo to frustracja jest prawdziwym wrogiem, a nie czasowa niemoc twórcza. Tak myślę :) )

Abusia

Post autor: Abusia » czw, 22 maja 2008 13:40

Jak lenie pokonac? Nijak. Nie ma innego sposobu, tylko się przełamac. A nuż się odzyska pragnienie zasiądnięcia nad kartką/przed kompem. Jednego się trzeba wystegac - pisania na siłę. Zazwyczaj skutkiem takiej twórczości przymusowej można potem najwyżej nawozic ogródek (jeśli się go ma). A co do pomysłu Xiri, żeby pomyślec o profitach wypływających z pisania przyszłych bestsellerów, to bez przsady. Rozmarzanie się na temat zbyt luźno związany z naszą bajeczką jest niewskazaną stratą czasu.
Jeżeli wyżej wymienione porady wcielone w życie okażą się do bani (żeby nie powiedziec inaczej), darujmy sobie przynajmniej na jakiś bliżej nieokreślony czas. Wena jest straaaaaasznieeeeeeee kapryśna, nie wiadomo co jej do głowy przyjdzie. Może nas wreszcie odwiedzi. <wzruszenie ramionami> ;))
Ups, coś się za bardzo rozpisałam...

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 437
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » czw, 22 maja 2008 22:04

Heh, pełna agitacja dla tych wszystkich porad, ale moim sposobem na lenia są:
1. MOCNA, aromatyczna KAWA!
2. Motorhead - 'Ace of spades'
3. Pomyśleć sobie, że jak tego nie napiszę, to nie będę mógł kiedyś nazwać się pisarzem - i ot, pomaga. Przeważnie wychodzą gnioty, ale wola walki jest :D
Niecierpliwy dostaje mniej.

Phantasmagor

Post autor: Phantasmagor » pt, 23 maja 2008 15:48

Słuchajcie, a powiedzcie mi, czy Was też gnębią wyrzuty sumienia, kiedy niczego w danym dniu nie napiszecie? Ja jestem zupełnym amatorem, nie wiąże mnie żadna umowa, ale jak nie skrobnę kilku linijek, to sam siebie tytułowym leniem nazywam :P

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » pt, 23 maja 2008 17:09

Wyrzuty sumienia? czy ja mam przykazane pisać codziennie? No, tak się nie da, doba ma tylko 24 godziny! Nie jestem zawodowym pisarzem, by mieć odgórnie nakazane tyle, a tyle stron na dzień. I ty, jak piszesz, także. To skąd te wyrzuty sumienia? Grzech jakiś popełniasz nie pisząc? czy po prostu żal zmarnowanego czasu? To dwie różne sprawy.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Maximus
ZasłuRZony KoMendator
Posty: 606
Rejestracja: sob, 20 sty 2007 17:24

Post autor: Maximus » ndz, 25 maja 2008 19:21

Phantasmagor pisze:Słuchajcie, a powiedzcie mi, czy Was też gnębią wyrzuty sumienia, kiedy niczego w danym dniu nie napiszecie? Ja jestem zupełnym amatorem, nie wiąże mnie żadna umowa, ale jak nie skrobnę kilku linijek, to sam siebie tytułowym leniem nazywam :P
Mnie gnębią, ale nie nazywam siebie leniem; czasem po prostu nie można, bo się człowiek przemęczy, albo zmusi się wreszcie i napisze coś totalnie bez sensu (mając tego pełną świadomość), co i tak nazajutrz wyrzuci. Albo nie ma czasu, bo ma się sporo innej roboty.
Co nie zmienia faktu, że tak, mam takie wyrzuty. Głównie dlatego, że z tego powodu od 2 lat wciąż nie mogę skończyć książki, w którą pakuję 300% swoich literackich mocy przerobowych. Przerwa dłuższa niż dzień/dwa powoduje czasem konieczność przegrzebywania się przez segregatory notatek, szkiców, konspektów, słowem: pierdół, które powinny być przydatne, a tymczasem okazują się komplikować sprawę. W końcu trzeba kontynuować w jakimś rozsądnym miejscu, domknąć ten wątek, doszlifować inny - z opowiadaniami zawsze było prościej... ;) Przede wszystkim z racji ich długości.
I dlatego miewam wyrzuty, bo czasem nawet po krótkiej przerwie potrafię zupełnie nie pamiętać, co wyprodukowałem niecałe 48 godzin temu. Dłużej się pisze, zdecydowanie. Zawodowstwo zapewne tutaj pomaga, ale tylko wówczas, gdy żyje się wyłącznie z pisania - można poświęcić większe ilości czasu na tworzenie jednego dnia, zamiast rozkładać go na czynniki pierwsze i marnować większość na przypominanie sobie potrzebnych detali, żeby czegoś nie palnąć, bo czytelnik niegłupi i przecież zauważy.

A z drugiej strony, hundzia także ma rację ;) wszystko zależy od tego, co sobie każdy osobiście narzuca, czy ma jakąś normę, którą musi wyrobić (jak Pilipiuk - ja na przykład nie mam takiej normy i tego podejścia nie rozumiem), czy biczuje się przed snem, bo nie udało mu się napisać zawiązania akcji w siedemnastym rozdziale trzytomowej space opery.

Nazywam się leniem tylko wtedy, kiedy mam warunki do pisania (czytaj: sporo czasu i notatki z pomysłami na biurku), ale nie biorę się za to, bo myślę, że i tak nie skończę i utknę. To taka moja głupia wymówka.
Cokolwiek to było, mea maximus culpa.

guliver_pn

Post autor: guliver_pn » śr, 28 maja 2008 20:40

Według mnie najlepsza metoda na lenia to (o ile nie piszemy terminówki) nie przejmować się nim tylko dać mu dowolną ilość czasu na znudzenie się naszą osobą...:D Bo pisanie na siłę jest według mnie całkowicie nieopłacalne. No chyba, że ktoś na siłę pisać lubi i jakość jego tekstów w takich chwilach wzrasta wprost proporcjonalnie do wkładanych przez niego w zmuszanie się do pisania wysiłków...:D
Co do wyrzutów sumienia to mam takowe jeżeli chodzi o czytanie. Co do pisania to mam jakoś taki za mało wiary w siebie w temacie moich wypocin więc raczej nic mnie w tym temacie za bardzo nie gryzie....:D

Awatar użytkownika
blazenada
Fargi
Posty: 363
Rejestracja: czw, 14 cze 2007 11:34
Płeć: Kobieta

Post autor: blazenada » czw, 12 cze 2008 13:52

a mieliscie cos takiego, ze napisaliscie cos, daliscie do przeczytania kilku osobom, ktore waszym zdaniem sie calkiem znaja i potrafia w miare obiektywnie tekst ocenic.
padlo slowo talent i super, a wy sie wytraszyliscie?
tego, ze byc moze bylo to jedynie szczescie poczatkujacego i ze kolejny tekst na pewno przyniesie rozczarowanie? okaze sie bowiem, ze nie ma talentu, a opowiadaniem (i wszystkimi kolejnymi) mozna najwyzej napalic w piecu?

edit: male poprawki : )
' Nazwali mnie szalencem, ja ich nazwalem szalencami i, do diabla, przeglosowali mnie. '
(Nathaniel Lee, angielski dramaturg z XVII wieku, ktory zostal zeslany do slawnego londynskiego azylu psychiatrycznego Bedlam)

guliver_pn

Post autor: guliver_pn » pt, 13 cze 2008 05:35

Swego czasu bawiłem się w pisanie wierszy i z tego co słyszałem od kilku osób które je czytały to szło mi to całkiem nieźle, stwierdziła tak nawet moja polonistka z technikum ale nigdy nie miałem zamiaru ich rozpowszechniać więc nie miałem takich odczuć jak strach, raczej tylko zadowolenie, że coś mi się udało zrobić dobrze i tyle. :D

Awatar użytkownika
Navajero
Klapaucjusz
Posty: 2483
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » pt, 13 cze 2008 07:24

michiru pisze:padlo slowo talent i super, a wy sie wytraszyliscie?
Michiru, pisanie to nie jest biznes dla znerwicowanych i lękliwych. Jeśli tylko odniesiesz jakikolwiek sukces, natychmiast wyciągnie się mnóstwo rąk, aby Cię ściągnąć w dół, wiele osób stwierdzi, że jesteś grafomanką która miała szczęście lub wujka w redakcji ( albo jedno i drugie), nad Twoimi tekstami pochylą się troskliwie osoby mające problemy z poprawną polszczyzną, ale za to święcie przekonane o swoim posłannictwie jako krytyka i nienagannym guście literackim, dla tych którzy wysłali teksty do tej samej redakcji/ wydawnictwa co Ty, tyle, że bezskutecznie, staniesz się śmiertelnym wrogiem, a ci co Cię chwalili i przypisywali Ci talent czytając Twoje wprawki literackie, stwierdzą po publikacji tekstu/ książki, że to co piszesz to dno ... :-))) No bo ludzka wytrzymałość ma swoje granice, co innego komplementować wprawki autora in spe, co innego chwalić autora, ze świadomością " a mnie się k***a nie udało!" :P Moja rada - jak chcesz pisać, mówią Ci, że masz talent, a Ty się boisz, to albo zrezygnuj, albo zacznij ćwiczyć jogę ;)
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
blazenada
Fargi
Posty: 363
Rejestracja: czw, 14 cze 2007 11:34
Płeć: Kobieta

Post autor: blazenada » pt, 13 cze 2008 09:02

znaczy to nie jest tak, ze trzesa mi sie dlonie i nie spie po nocach ; )))

jakis czas temu czytalam ksiazke jacka santorskiego jak żyć żeby nie zwariować, gdzie autor stwierdzil, ze czlowiek musi zostac przygotowany (tu akurat przez psychologa) do dowiedzenia sie o sobie rzeczy zlych, ale i dobrych : )

widzisz, z krytyka potrafie sobie radzic : )
byc moze nie z tak zmasowana, jaka zarzucaja czlowieka rozni ludzie dobrej woli, o ktorych wspominales ; ))) ale generalnie nauczylam sie, jak z nia postepowac- przyjmuje ja, albo nie, wyciagam wnioski i wprowadzam poprawki, albo uznaje, ze tak wlasnie mialo byc. jesli z tekstu nie wynika to, co zamierzalam- dopytuje lub zastanawiam sie, jak to poprawic.

wychodzi na to, ze to pochwaly sa moja slaba strona ; )))

a o jodze juz myslalam, teraz jestem na etapie szukania jakiegos dobrego podrecznika ; >

edit: male poprawki : )
' Nazwali mnie szalencem, ja ich nazwalem szalencami i, do diabla, przeglosowali mnie. '
(Nathaniel Lee, angielski dramaturg z XVII wieku, ktory zostal zeslany do slawnego londynskiego azylu psychiatrycznego Bedlam)

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pn, 16 cze 2008 17:47

michiru pisze:a mieliscie cos takiego, ze napisaliscie cos, daliscie do przeczytania kilku osobom, ktore waszym zdaniem sie calkiem znaja i potrafia w miare obiektywnie tekst ocenic.
padlo slowo talent i super, a wy sie wytraszyliscie?
tego, ze byc moze bylo to jedynie szczescie poczatkujacego i ze kolejny tekst na pewno przyniesie rozczarowanie? okaze sie bowiem, ze nie ma talentu, a opowiadaniem (i wszystkimi kolejnymi) mozna najwyzej napalic w piecu?
Talent to tylko 90%, nad pozostałymi dziesięcioma procentami trzeba pracować, nawet latami. I owe 10% spokojnie potrafią zabić każdy tekst, choćby niewiadomo ile autor miał talentu.
Także nie ma co się bać, tylko trzeba brać się do roboty. Co prawda nie na siłę, ale ze świadomością, że trzeba poświęcić nieco pracy i nerwów, aby puzzle zaczęły układać się w całość. Na szczęście pisanie to nie wyścig, tu nie trzeba się spieszyć. Wystarczy znaleźć swoje własne tempo. I nie oglądać się na pieniądze, i tak są marne. Właściwie dobrze, że w ogóle są.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » pn, 16 cze 2008 17:49

Rheged pisze:Talent to tylko 90%, nad pozostałymi dziesięcioma procentami trzeba pracować, nawet latami. I owe 10% spokojnie potrafią zabić każdy tekst, choćby niewiadomo ile autor miał talentu.
Nu smatri...

A mi zawsze powtarzali, że proporcje są dokładnie odwrotne. Że 10% to talent, a 90% to ciężka, żmudna i solidna robota. Katorżnicza wręcz.

Ale widać to się zmienia z czasem ;)
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Montserrat
Szczurka z naszego podwórka
Posty: 1923
Rejestracja: ndz, 17 gru 2006 11:43

Post autor: Montserrat » pn, 16 cze 2008 20:24

Ja obstawiam za teorią Kiwaczka. Ja widziałam sporo talentów, które spełzały na niczym i sporo pracusiów, którzy przeganiali talent. Nawet niebagatelny.
"After all, he said to himself, it's probably only insomnia. Many must have it."

ODPOWIEDZ