Trzech panów na Onecie i jeden z felietonem

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23482
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 28 lis 2008 17:19

No to wrzucam wstęp i część I. To są uwagi ogólne, takie ABC dla piszących, zwłaszcza początkujących. Stylu nie doszlifowałem, ale wiadomo, co autor chciał powiedzieć. Jest tam też parę uwag kojarzących się z dywagacjami o "przezroczystym języku".

Jak nie pisać opowieści
Yves Meynard
Wstęp
Niniejszy tekst jest wynikiem moich doświadczeń jako dyrektora literackiego w magazynie Solaris od 1994 do 2001 roku. Tytuł odnosi się do książki Élisabeth Vonarburg, Jak pisać opowieści, której przeczytanie polecam. Ten tekst koncentruje się na tym, jak nie należy pisać; jest więc bardzo krytyczny, uprzedzam!
Kieruję te przemyslenia do początkujących twórców SF lub fantasy. Mom celem nie jestoczywiście zniechęcanie ich, ale ostrzeżenie ich przed pewnymi pułapkami, na jakie można natrafić w trakcie pisania (zwłaszcza fantastyki). Zbyt wielu początkujących autorów, którzy napisali tekst, przyjmują za rzecz oczywistą, że dokonali czegoś niezwykłego. Kiedy wysyłają tekst do czasopisma i zostaje on odrzucony, wpadają równocześnie w osłupienie i wściekłość. Zapomnieli lub nigdy nie wiedzieli, że jest wiele osób piszących i oferujących swoje teksty czasopismom i że większość z tych tekstów jest odrzucana. Pisanie nie jest trudne, trudno jest pisać dobrze.
Nie zawsze jest łatwo uchwycić to, co w naszej prozie jest dobrze napisane, a co nie. Redaktorzy nie mają czasu, aby szczegółowo wyjaśniać, co w odrzuconym tekście jest złe, i często ograniczają się do ogólnikowej odmowy. Przedstawiając wam zarys niebezpieczeństw czyhających na terenie literatury, mogę wam pomóc poprawić niektóre aspekty waszych tekstów, a w ten sposób zwiększyć wasze szanse na publikację.
Pozostała część tego przewodnika jest podzielona na dwie części. Pierwsza próbuje przedstawić najbardziej typowe problemy, które spotkałem w tekstach odrzuconych, sprowadzając je do jednej ogólnej koncepcji(?). Druga część przedstawia alfabetycznie szereg tematów, niektóre z nich podejmują zagadnienia z pierwszej części, lecz dokładniej je rozwijając.
Nie twierdzę, że ten przewodnik jest nieomylny lub że zawiera wszystkie odpowiedzi. Jest rzeczą jak najbardziej możliwą napisanie dobrego tekstu, który będzie sprzeczny z zasadami, które przedstawiam - i odwrotnie, tekst, który ich przestrzega, niekoniecznie zostanie opublikowany! Jak się to mówi, mapa nie jest terytorium; nie chcę was wyręczać w pisaniu tekstów. Tak więc bierzcie z tych rad to, co wam odpowiada, a o reszcie zapomnijcie. Powodzenia w pisaniu!
Część I: Grzech główny sf-f
Cztery aspekty tekstu
Tekst fabularny jest czymś bardzo złożonym, ocdenianym w wielu skalach (na wielu płaszczyznach) naraz. Upraszczając, zbiorę cechy tekstu w czterech aspektach: akcja, bohaterowie, myśli(pomysły) i styl. W idealnym tekście te cztery aspekty są jednakowo udane. Dobry tekst może mieć słabe strony w tym czy innym spośród tych aspektów, jeśli pozostałe są wystarczająco mocne, by to zrekompensować.
Dobra akcja przyciąga uwagę: chcemy wiedzieć, co się wydarzy później. Jest prawdopodobna, lub co najmniej wiarygodna: czytając tekst, nie bierze się wierzyć, że autor nie traktuje nas poważnie (kpi sobie z nas). Kończy się zadowalająco: problem został rozwiązany, tajemnica została odkryta, bohater dociera do celu.
Dobry bohater porusza czytelnika: niekoniecznie oznacza to, że się go lubi, można go nienaiwidzić – ale czytelnika musi zainteresować jego los. Nie ogranicza się do powierzchownej charakterystyki, ale nosi w sobie całą złożoność realnej osoby.
Dobry pomysł jest pomysłem oryginalnym, nie stwarza wrażenia czegoś widzianego już setki razy. Dobry pomysł nie istnieje sam w sobie: istnieje w odniesieniu do świata przedstawionego w tekście, ma swoje przyczyny i skutki.
Dobry styl jest stylem przyjemnym: czytanie zdań, które napiszecie, ma być przyjemnością. Jest jasny: pozwala zrozumieć myśl autora, zamiast ją topić w potoku mętnych słów.
Nie jest to łatwo do osiągnąć sukces na wszystkich płaszczyznach, ale tekst nie może być porażką na więcej niż jednej z nich. szczeblach, ale dla tekstów utworów, nie może nie więcej niż jeden z nich. Na przykład, jeśli akcja jest atrakcyjna, można będzie wam wybaczyć niespójność postaci. Jeśli postacie będą pełnowymiarowe i atrakcyjne, można będzie wybaczyć banalność pomysłów. Jeśli pomysł jest oryginalny i świadczy o bogactwie wyobraźni, łatwiej przejdzie bezbarwny styl. Jeśli wasze zdania czyta się z przyjemnością, być może nie zostanie zauważone, że akcja jest ciągnięta za włosy (po polsku raczej „za uszy”? – Alfi).
Można by pomyśleć, że słabości tekstów debiutanckich koncentrują się w jednej z tych czterech płaszczyzn. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że tak nie jest. Bardzo często, tekstyprzysłane do Solaris cierpiaały na niedostatki we wszystkich tych aspektach jednocześnie. Może jednak próbować sprowadzić te problemy do jednego wspólnego mianownika.
Grzech główny
Grzechem głównym dzieł sf-f, które odrzuciłem, było to, że po prostu nie trzymały się kupy. Tekst nie miał sensu, bo na stronie 7 główny bohater zachowywał się zupełnie sprzecznie z jego osobowością przedstawiona na stronach 1 – 6: błąd zarazem w konstrukcji postaci i akcji. Tekst nie trzymał się kupy, bo autor nie zastanowił się nad konsekwencjami supertechnologii, którą wymyślił: błąd na płaszczyźnie pomysłu. Tekst był zły, ponieważ opowiadał przerażającą historię przy użyciu zupełnie neutralnego słownictwa, przez co czytelnik ani przez chwilę nie podzielał przerażenia bohaterki: problem stylu i konstrukcji postaci.
Dlaczego te słabości są tak często spotykane? Nie mogę być tego pewny, ale doszedłem do wniosku, że sam sposób, w jaki wielu autorów wymyśla, a następnie pisze teksty, jest nie do przyjęcia. Wiele tekstów ma bezbarwny styl i ubogie słownictwo; powstaje wrażenie, autor po prostu chce "opowiedzieć jakąś historię”. Rezygnując z bogactwa stylu, autor podporządkowuje go akcji. Jest to strategia, która może odnieść sukces, ale nadmiernie przenosi ciężar na akcję, gdyż musi zrekompensować słabość stylu.
Jakma się rzecz z postaciami? Cóż, są one często zredukowane do papierowych sylwetkek; nie wiadomo o nich prawie nic oprócz nazwiska i wieku. Autor nie traci czasu na wzbogacenie psychologii swoich bohaterów. Nie, oni mają służyć jednemu celowi: posuwać akcję naprzód. Dwa aspekty z czterech są więc podporządkowane akcji: musi ona udźwignąć nadmierny ciężar.
Przejdźmy więc do akcji. Jak jest zbudowana? W najprostszy możliwy sposób: bez zwrotów akcji (lub, jeśli są, to są całkowicie przewidywalne). Non, on a typiquement un simple énoncé de... Nie, mamy zwykłe przedstawienie... pomysłu.
To nie jest tak zaskakujące, gdy się widzi, że pomysł jest o wiele ważniejsza w sf-f niż ogólnie w literaturze. Jednak autor podejmuje ogromne ryzyko: zaniedbując większość elementów, które sprawiają, że tekst jest dobry, wszystkie siły angażuje w pomysł. Wówczas pomysł musi być naprawdę rzucający na kolana, by opowiadanie było udane!
I w praktyce nie może być udane. Publikuje się opowiadania science fiction (lub uznawane za takie), od la 1920. Boom literatury fantastycznej zaczął się w epoce symblozmu w końcu XIX wieku. Stało się niemożliwe wymyślenie oszałamiającego pomysłu, który by nie został wyeksploatowany w przeszłości. Nie chcę powiedzieć, że już nie da się być oryginalnym, ale obecnie trzeba nim być w szczegółach i niuansach.
Problem jest skomplikowany w przypadku początkującego autora, który nie przeczytał wszystkiego, i który może sobie wyobrażać, że jest oryginalny, podczas gdy doświadczony czytelnik natycmiast rozpozna jego pomysł jako n-te powtórzenie starego motywu.
Jeśli nie masz czasu na zapoznanie się z pozostałą częścią tego poradnika, jeżeli chcesz uzyskać tę najważniejszą radę, jaką mogę ci dać, to byłaby ona taka: nie dać sobie zaćmić umysłu własnym pomysłem. To jest tylko jeden aspekt twojego tekstu, niekoniecznie najwazniejszy, jak ci się wydaje, jego miejsce jest być może raczej na obrzeżach. Goły pomysł nie jest opowiadaniem, trzeba go zgrać z postaciami, fabułą i stylem.
A tekst często przychodzi na myśl, poprzez jeden pomysł, jeden obraz. Można sobie wyobrazić, że kosmiczne wampiry wysysają krew ofiar przy pomocy przerażającej maszyny najeżonej igłami i ostrzami. Bardzo dobrze! Jednak ten obraz nie udźwignie ciężaru opowieści. Kim są te wampiry? Dlaczego i jak przybyły na Ziemię? oni się do Ziemi? Kim są bohaterowie tekstu? Czy są oni interesujący sami w sobie i czytelnik zainteresuje się ich losami? Jak opowiedzieć tekst? Stylem surowym i chłodnym, by przekazać grozę sytuacji? Stylem bogatszym, aby opowiedzieć wydarzenia z perspektywy młodej kobiety, która próbuje wyrwać swoją córkę ze szponów wampirów? Właśnie, jaką intrygę stworzyć? Nie możesz po prostu opisać, jak twój bohater jest prowadzony na rzeź, to musi być bardziej skomplikowane, aby pobudzić ciekawość czytelnika. Jeśli nie rozstrzygniesz tych kwestii, nie wykonasz swojego pisarskiego zadania. I twój tekst będzie mieć mniejszą szansę, by kiedykolwiek zostać opublikowany.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 28 lis 2008 17:58

Alfi, nie cytuj w poście, wrzuć jako tekst "zwykły"- będzie łatwiej czytać. Przecież podajesz źródło.

edit 1: Zalinkowałam Cię tutajna początek.
edit kolejny: Myślę, że jak będzie całość, to osobnym wątkiem zamieszczę Cię (znaczy: Twoje tłumaczenie) w ZakuŻonych Zasadach. I może również osobnym wątkiem w Pamiętniku Debiutanta.

edit 2: Wyrzuciłam cytowanie z pierwszego posta - żeby czytelniej było. I zaraz znowu zlinkuję do NWL.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23482
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 29 lis 2008 14:36

To teraz kolejna partia rozważań Yves'a Meynarda pt. Jak nie pisać opowieści. Tym razem zagadnienia, którym piszący powinien poświęcić szczególną uwagę, ułożone w kolejności alfabetycznej (oczywiście w wersji oryginalnej, bo to, co autor nazwał "atmosferą", u nas przyjęło się nazywać "nastrojem" albo "klimatem").
Wyboldowałem i podkreśliłem w tekście słowa odsyłające do późniejszych partii tekstu. Pozwoliłem sobie wyciąć trochę łopatologii z rozważań o rudymentach astronomii


Część druga: Słownik

Amnezja
Częsta choroba bohaterów fantastyki. Amnezja jest dla autora wygodnym sposobem, by się nie męczyć tworzeniem przeszłości bohatera – co nie dotyczy przypadków, gdy amnezja zostaje wyleczona. Amnezja jest więc formą anonimowości.

Anonimowość
Częsta (i irytująca) cecha bohaterów. Anonimowy bohater może faktycznie mieć nazwisko; chodzi o to, że poza tym nie ma nic. Trzy informacje, jakie wielu autorów podaje o postaci, to: imię i nazwisko, wiek i zawód. Otóż te trzy elementy pozostają najczęściej bez związku z tekstem. To, że mój bohater nazywa się Georges i ma 47 lat, nie odgrywa żadnej roli. Czy Georges jest księgowym, architektem, czy kucharzem, jest na ogół bez znaczenia i bardzo rzadko się zdarza zobaczyć bohatera w trakcie wykonywania zawodu. Dla tekstu jest ważne, że Georges jest np. człowiekiem wrażliwym, ofermą, bardziej lubi ludzi niż książki, kolekcjonuje broń palną lub popełnia przestępstwa, na kogo głouje i dlaczego. Ale anonimowym postaciom tych szczegółów brakuje. te szczegóły z tego powodu postać nie wzbudza zainteresowania czytelnika. Anonimowi bohaterowie często bywają w fantastyce niewinnymi ofiarami.

Astronomia
Wielu debiutujących autorów tworzy SF nie znając astronomii. Nie mają zwłaszcza pojęcia o odległościach. Wiele można zarzucić letewizji i filmowi, bo one często gmatwają zagadnienie. Jednak tradycyjna SF jest bardzo rygorystyczna w tej dziedzinie. Pourtant, il n'y a pas tant que ça à comprendre. A jednak nie ma tak wiele do zrozumienia.
Powiecie mi, że to nie jest ważne, mimo, że to, co się w waszych tekstach liczy, to pomysł, bohater lub przesłanie, że nie jesteście astronomami. Zgoda. Ok.
Wyobraź sobie, że czytasz powieść napisaną przez młodego francuskiego autora. Jej bohaterka, która mieszka w Québecu, ucieka z domu i wyjeżdża do Montrealu. Wychodzi rano z Québecu idzie wzdłuż autostrady i przychodzi do Montrealu późnym popołudniem. Następnego dnia wsiada na statek kursujący na trasie Montreal – Dakar, a tam podziwia widok Islandii z Empire State Building. Gdyby zwrócić uwagę, że autor pisze brednie, ten odpowie, że nie jest geografem i że dla jego czytelników wszystko, co lezy poza Francją, jest tak czy owak bardzo odległe. Czy będziesz podziwiał kogoś, komu się nawet nie chce zajrzeć do atlasu, by sprawdzić odległość Montreal – Québec, która wynosi 250 km, i zobaczyć, że między Montrealem a Dakarem jest ocean? W SF nie żąda się od ciebie, byś był bardzo precyzyjny; jednak każdy ma prawo oczekiwać, byś nie pisał bzdur.
Wiemy, że światło biegnie ze stałą prędkością 300 000 km/s. Promień światła potrezbuje więc 5 sekund, by pokonać odległość 1 500 000 km. Zamiast wyrazić tę odległość w kilometrach, mogę użyć określenia „5 sekund świetlnych. Tak samo „rok świetlny” oznacza odległość, jaką przebywa światło w ciągu roku (…) Mniejsza o wynik mnożenia. Chodzi o to, że można określić ogromne odległości znacznie prościej.
(tu następuje przeliczenie odległości między Ziemią a Księżycem, Słońcem, galaktykami itp. – Alfi).
Jeśli więc twój kosmolot pędzi 1000 razy szybciej niż światło, dotarcie do najbliższej gwiazdy zajmie mu więcej niż dzień, a podróż przez całą galaktykę wiecej niż stulecie (…)

Atmosfera/Nastrój/Klimat
Bardzo ważny element tekstu fantastycznego. Bez stworzenia odpowiedniego nastroju, zamiast dreszczu strachu wywołamy wybuch śmiechu lub wzruszenie ramion. Wielu autorów nie wie, że to styl tworzy klimat – nie wydarzenia. Przede wszystkim nie tworzy się klimatu przez nagromadzenie stereotypów: ciemność, ogromny zamek, wiatr, potem wampir, wampir atakuje, przerażona dziewczyna krzyczy ze strachu…
Inny element tworzący klimat, to nagromadzenie elementów związanych z wrażeniami zmysłowymi, które nie stanowią typowych stereotypów. Na przykład, jeśli bohater wkracza do opuszczonego domu, mogę wspomnieć o zapachu skwaśniałego mleka dobiegającym z lodówki i o warstewce kurzu pokrywającej pożółkłe liście roślin. Takie szczegóły sprawiają, że miejsce staje się o wiele bardziej realne dla czytelnika. Kiedy za drzwiami pojawi się wampir, jego pojawienie się wywoła wtedy silniejszy szok.

Autobiografia
Wydaje się, że 50% powieści proponowanych wydawcom to teksty autobiograficzne. Oczywiście, wiele książek zawiera elementy autobiografii. I niektóre wybitne dzieła są po prostu fabularyzowanymi autobiografiami.
Nie ma w tym niczego złego, poza tym, że niektórzy sobie wyobrażają, iż autobiografia to najlepsza droga prowadząca do wielkiej literatury. Otóż to nieprawda. Bo życie większości ludzi jest banalne i nudne. Takie jest moje życie i, powiedzmy uczciwe, twoje też.
Nie mówię, że twoje życie jest nudne dla ciebie; nie jest takie, bo to ty je przeżywasz. Ale ono jest nudne dla mnie, który o nim czytam. Powiedzmy brutalnie: nie obchodzi mnie, co ci się przydarzyło, w wieku dwunastu lat, kiedy rodzice się rozwiedli, że przeprowadziłeś się do Drummondville i że się bardzo boisz w Halloween. Nie obchodzi mnie to, bo nie jestem twoim przyjacielem; jestem tylko twoim czytelnikiem.
Ważne jest, by nie mieszać fikcji z wyznaniami. Jeśli się wywnętrzasz, rób to wobec księdza, psychologa, najbliższej przyjaciółki. Nie zwierzaj się komuś absolutnie obcemu, udając, że opowiadasz zmyśloną historię; w ten sposób oszukujesz na całej linii.
Nie ma przeszkód, byś wykorzystał realne wydarzenia, jakie ci się przytrafiły, w ramach fikcyjnej fabuły. Powinieneś jednak pamiętać, że cały ładunek emocjonalny tych wydarzeń istnieje tylko dla ciebie, o ile nie podejmiesz się opowiedzieć całego twojego życia, aż do danego wydarzenia… Ale nawet wtedy ktoś, kto cie czyta, niekoniecznie podziela twoje reakcje. Incydent, który przelewasz na papier, nie ma tego samego znaczenia dla tego, kto o nim czyta, co dla ciebie, który go przeżyłeś. I, niestety, wielcy pisarze nie są tymi, którzy płaczą przez całe życie; są tymi, którzy sprawiają, że płaczemy czytając. By zainteresować czytelnika, nie mów mu o sobie; mów mu o nim samym.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23482
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 30 lis 2008 16:55

To teraz kolejna część "Słownika" - wszystko, co w oryginale jest pod literą C.
To, co przetłumaczyłem jako "Cięcie", w oryginale nazywa się "Chute" - "Upadek", jak powieść Camusa. Meynardowi - jak widać z tekstu, chodzi o szybkie zakończenia, ucinające akcję, szczególnie zawierające wyjaśnienie wszystkiego, co się wydarzyło.


Cięcie
Zaskakujące zakończenie opowieści. Opowieści z nagłym zakończeniem, wbrew temu, co się sądzi, rzadko bywają udane, zwłaszcza w sf-f. bierze się to stąd, że czytelnik fantastyki spodziewa się zaskoczenia w całym tekście. Kiedy wytrawny czytelnik bierze do ręki opowiadanie zaczynające się od słów „Jacques włożył kapelusz”, nic dla niego nie jest pewne i oczywiste. Być może Jacques nie jest istotą ludzką, niekoniecznie żyje, kapelusz jest być może czapką niewidką, Jacques niekoniecznie wkłada go na głowę…
Bardzo często, szczególnie w fantastyce, zdarza się, że zakończenie opowiadania „siada” że, ponieważ autor nie zrobił nic poza zaprezentowaniem swojego pomysłu przykład: Jacques spotyka Lindę, super dziewczynę, która mu się bardzo podoba. Ona jest trochę dziwna: blada, niegdy nie jest głodna i nie można jej widywac wieczorem. Ostatnie zdanie tekstu: „I wtedy Jacques zrozumiał, że Linda jest… wampirem!” Spadliście z krzesła? Ja też nie.
Dobre zakończenie powinno zaskakiwać. Ponieważ jednak zmusza czytelnika do przewartościowania wszystkiego, co było przedtem, powinno też wzmacniać wrażenie, jakie wywiera opowieść. Weźmy najgorsze zakończenie, jakie można sobie wyobrazić: „To był tylko sen!” Ono jest złe, bo po fakcie odbiera sens wszystkiemu, co działo się do tej pory. Dokładnie taki sam będzie skutek zastąpienia snu rzeczywistością wirtualną: zażarta walka Jacques’a z przybyszem z kosmosu, odkrycie leku zapewniającego nieśmiertelność, bunt przeciwko totalitarnemu reżimowi – wszystko to było bez znaczenia. Po co w takim razie było to opowiadać? Zła opowieść zakończona cięciem jest płaskim żartem z czytelnika.

Stereotyp/Schemat /Archetyp
Skrót narracyjny polegający na wykorzystaniu gotowego pomysłu, który czytelnikowi jest dobrze znany. Istnieją schematy na wszystkich poziomach tekstu: na poziomie stylu („Włosy jasne jak pole zboża”), jak i fabuły. Stereotypów trzeba unikać; jest to względnie łatwe w przypadku stylu, ale trudniejsze, kiedy całe opowiadanie okazuje się stereotypem!
Można nadać stereotypowi wartość, gdy się korzysta z bardzo znanego motywu, traktując go w sposób zupełnie nowy. To jest możliwe, jeśli się odwróci stereotyp, jednak wtedy ryzykuje się popadnięciem w inny stereotyp. Lepszą strategią jest wykorzystanie niuansów głównej myśli. Na przykład, jeśli wprowadzam czerwonego smoka ziejącego ogniem, stosuję stereotyp. Jeśli smok nie zieje ogniem, nie jest czerwony i nie lata, tworzę jego przeciwieństwo. Jeśli mój czerwony smok lata i zieje ogniem, ale daję mu osobowość, opisuję go dokładnie, by uczynić go bardziej realnym dla czytelnika – idę dalej niż stereotyp.
Niektóre historie sf-f trafiają na biurko szefa działu literatury rok po roku. To najbardziej ogólna forma stereotypu.
Zobacz Nieuniknione przeznaczenie, Mrowisko, Seks i śmierć, Syzyf 2000.

Spisek/Sprzysiężenie
Złowrogie podstępy mające na celu manipulowanie bohaterem tekstu (zazwyczaj prowadzące do jego śmierci). Paranoja (lepiej chyba użyć słowa „obsesja” – Alfi) może zaowocować świetnymi tekstami, ale zbyt często spotyka się rozgałęzione spiski, angażujące ogromne środki, skierowane ostatecznie na osiągnięcie celu mało istotnego – to bardzo częste w science fiction. Weźmy przykład dość powszechnie spotykany: Państwo dochodzi do wniosku, że ma za dużo obywateli i chce ograniczyć ich liczbę. Czy jest konieczne podjęcie zakrojonych na szeroką skalę działań, angażujących dziesiątki ludzi, by skłonić pojedynczego człowieka do popełnienia samobójstwa –podczas gdy wystarczy pozbawić szpitale pieniędzy i i pozwolić umrzeć tysiącom chorych, których leczenie drogo kosztuje i którzy niczego społeczeństwu nie dają?
Opowieść o spisku opiera się w dużym stopniu na odpowiednim klimacie: obsesja bohatera musi się udzielić czytelnikowi. Tak więc dobrze jest, by bohater był kimś ważnym; już nie on jest paranoikiem, to tekst staje się paranoiczny.

Kulisy
Miejsce, w którym toczy się interesująca akcja, podczas gdy dwie lub trzy postacie rozmawiają. «Na szczęście nie jestem tam na zewnątrz i nie biję się z tymi stu tysiącami kosmitów w latających machinach bojowych! Jedną czy dwie kostki (porcje) cukru do kawy, Roger?»
Wyrażenie „za kulisami” pochodzi ze świata teatru, gdzie oczywiście nie da się szeroko rozwinąć akcji. Na ekranie umieszcza się akcję za kulisami, bo nie można jej pokazać ze względów budżetowych. W literaturze te względy nie mają zastosowania. Nie ma żadnego usprawiedliwienia, jeśli nie pokażesz ataku stu tysięcy kosmitów w latających spodkach… poza lenistwem albo brakiem ambicji.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » ndz, 30 lis 2008 18:34

Alfi, gratulki wielki, to się o wiele przyjemniej czyta niż autotłumaczenie gugla. Przeklejam sobie materiał do kworda, żeby wydrukować w przyjemnej, papierowej formie i przeczytać ze smakiem. Czekam na ciąg dalszy.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23482
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 30 lis 2008 19:06

Ciąg dalszy nastąpi:).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 30 lis 2008 19:10

Czekamy, Alfi, czekamy. Sznurki w ZWL aktualizuję, ale do ZakuŻonych, to już całościowo pójdzie. Bardzo się cieszę, że przełożyłeś. No, i sam tekst też fajny, poglądowy.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23482
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 30 lis 2008 19:11

Co ciekawe, mogłoby się wydawać, że to taka łopatologia... A każdy redaktor i niejeden zwyczajny czytelnik raz po raz się przekonuje, że niekoniecznie.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » ndz, 30 lis 2008 19:14

Bo to jest łopatologia informatyczna - trzeba sobie poradzić z mnóstwem trywialnych problemów.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2697
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » ndz, 30 lis 2008 20:07

Tekst jest prosty, bez zadęcia, w sam raz dla ciemnej, autorskiej massy :) Ale za to zrozumiały i klarowny.
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 30 lis 2008 21:59

Mam nadzieję, Navajero, że się nie mylisz. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2697
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » ndz, 30 lis 2008 22:22

Znaczy co do klarowności tekstu czy jego przyswajalności przez massę? :)
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 30 lis 2008 22:24

Przyswajalności. W końcu klarowność umiem ocenić jeszcze samodzielnie. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » ndz, 30 lis 2008 22:26

Felipe Massę?
NMSP
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2697
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » ndz, 30 lis 2008 22:33

Małgorzata pisze:Przyswajalności. W końcu klarowność umiem ocenić jeszcze samodzielnie. :P
Jakby to powiedzieć... Trudno mi mówić za całą massę, ale jako jej część, we własnym imieniu mogę powiedzieć, że z grubsza przyswoiłem ;) Niby nic rewelacyjnego, czy szczególnie odkrywczego w tym tekście, ale dobrze mieć to zebrane do kupy.
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

ODPOWIEDZ