Książki, do których wracamy...

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 2629
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Cordeliane » pt, 18 maja 2012 16:32

To nie znaczy też, że mamy jak ognia unikać przekazywania jakiejkowiek informacji na temat fabuły. Ale jak już się to robi, to rzeczywiście jest lepiej opatrzyć taki fragment posta tagiem
- to oczywiście do wiadomości Juhaniego, na przyszłość.
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: nimfa bagienna » pt, 18 maja 2012 16:40

Ino bez przesady;) Można oględnie wspomnieć, że Mojżesz jednak wywiódł plemię Izraela z Egiptu, pan Tadeusz ożenił się z Zosią, a Wokulski ostatecznie kopnął Izabelę w rzyć;)
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » pt, 18 maja 2012 19:37

Tak nawiasem mówiąc i stosując stylistykę Ju, słynną scenę z Homera (rozprawę Odysa z zalotnikami) można by opisać mniej więcej tak:
"Siedzieli sobie spokojnie, zajadali się pieczoną wieprzowiną i popijali winko, aż tu do izby wpadł jakiś popieprzony facet z łukiem i zaczął jak wariat strzelać do wszystkich obecnych..."
Spoiler ;-)...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » pt, 18 maja 2012 22:04

Co do spoilerowania - pojąłem, zrozumiałem. Postaram się. Nie będę.

A co do Twojej interpretacji inkryminowanego fragmentu Legend, Generale, to można to pewnie i tak widzieć. Dla mnie było to nielogiczne, ponieważ bohater mógł z łatwością zapobiec temu zabójstwu, zdradzając, kim jest. Zanim zabił, a nie potem. Bo i tak to zrobił. Z mojego punktu widzenia było to bezmyślne zabójstwo, bez żadnego uzasadnienia. Ale myślę, że najlepiej, jeśli każdy zainteresowany sam sobie wykładnię da. Bo w końcu te nagrody dla Gemmella, te nakłady, itp. muszą przecież o czymś świadczyć.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » sob, 19 maja 2012 05:24

Wiesz, Ju, nie wszyscy pisarze tworzą postaci, które lubisz od samego początku i bez reszty pochwalasz ich postępki.
Jakby nie patrzeć, d'Artagnan uwiódł Milady podając się za kawalera de Wardes, a potem bez skrupułów zerżnął jej służącą Ketty. Aramis brał pieniądze pod swoich kochanek (od księżnej de Chevreuse na przykład, którą zresztą Atos "przeleciał" w łóżku księdza... nie będę teraz sprawdzał, gdzie to było, ale w końcu Raul de Bragelonne był przecie owocem tego "przelotnego" związku), a Portos sięgał do szkatuły żony prokuratora Coquenard, prawda? Vautrin Balzaca to kawał łotra, co się zowie. Edmund Dantes sam przyznał, że w zemście posunął się "deczko" za daleko, gdy zobaczył trupka dziecka pani Danglars (o ile się nie mylę).
Z naszej literatury - Butrymowie wyrżnęli kompanionów Kmicica, którzy tak naprawdę chcieli się tylko zabawić w karczmie i potańczyć z "sikorkami", za co pan Andrzej sfajczył Wołmontowicze, a potem w karczmie (pomiędzy Środą a Piątkiem na Mazowszu), nie tłumaczył się Józwie, że jedzie do Częstochowy dokonać ekspiacji, tylko "bez pysk" szablą go chlasnął.
U Gemmella - Człowieka Jeruzalem, Jona Shannowa, przez całe życie dręczyło wspomnienie chłopca, którego przypadkowo zabił nie rozpoznawszy zagrożenia do końca (chłopak podszedł do niego z tyłu, a Shannow odruchowo odwrócił się i strzelił).
Ale... mówimy o książkach, do których wracamy, a nie o tych, których bohaterów kochamy bez reszty, prawda?
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
jaynova
Pciuch
Posty: 1451
Rejestracja: pt, 10 lut 2012 17:42
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: jaynova » sob, 19 maja 2012 10:19

ElGeneral pisze:
Jakby nie patrzeć, d'Artagnan uwiódł Milady podając się za kawalera de Wardes, a potem bez skrupułów zerżnął jej służącą Ketty. Aramis brał pieniądze pod swoich kochanek (od księżnej de Chevreuse na przykład, którą zresztą Atos "przeleciał" w łóżku księdza... nie będę teraz sprawdzał, gdzie to było, ale w końcu Raul de Bragelonne był przecie owocem tego "przelotnego" związku), a Portos sięgał do szkatuły żony prokuratora Coquenard, prawda? Edmund Dantes sam przyznał, że w zemście posunął się "deczko" za daleko, gdy zobaczył trupka dziecka pani Danglars (o ile się nie mylę).
Generał ma rację. Poza tym postaci, które miałyby tylko zalety, byłyby śmiertelnie nudne, płaskie i jednowymiarowe. Lubię Trezch Muszkieterów, bo zbudowano ich trochę na zasadzie kontrastów.
Atos- szlachetny, dumny arystokrata, niegdyś tragicznie zakochany - alkoholik.
Portos - silny, wierny, wesoły - głupek, chciwy prostak
Aramis - wrażliwy, pobożny - hipokryta i dziwkarz
D'Artagnan - odważny, dobry - cwaniak i karierowicz

A hrabia Monte Christo to w ogóle jedna z moich ulubionych postaci literackich.
Patrząc na trupa dziecka pani DE VILLEFORT "pojął, że przekroczył prawa zemsty. Pojął, że nie może już powiedzieć Bóg jest za mna i ze mną".
"Wśrod szczęku oręża cichną prawa.". - Cyceron.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » sob, 19 maja 2012 11:06

jaynova pisze: Patrząc na trupa dziecka pani DE VILLEFORT "pojął, że przekroczył prawa zemsty. Pojął, że nie może już powiedzieć Bóg jest za mną i ze mną".
Dzięki za poprawkę. To był - o ile się nie mylę, Edwardek, prawda? Zapowiadał się na nielichego drania.
To tak, z pamięci - nie sięgnąłem po książkę, a powinienem był.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
jaynova
Pciuch
Posty: 1451
Rejestracja: pt, 10 lut 2012 17:42
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: jaynova » sob, 19 maja 2012 14:13

Sięgnij, a nie pożałujesz. Hrabia Monte Christo pasuje wyjątkowo do tego wątku -to naprawdę jest ksiązka do której się wraca.
"Wśrod szczęku oręża cichną prawa.". - Cyceron.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » sob, 19 maja 2012 14:55

jaynova pisze:Sięgnij, a nie pożałujesz. Hrabia Monte Christo pasuje wyjątkowo do tego wątku -to naprawdę jest ksiązka do której się wraca.
Nie wkurzaj mnie. O przygodach hrabiego M. CH. czytałem chyba wtedy, gdy Ty... no, jeszcze Cię nie było na świecie. I wracam do tej książki przynajmniej co dwa lata.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » ndz, 20 maja 2012 23:39

ElGeneral pisze:Wiesz, Ju, nie wszyscy pisarze tworzą postaci, które lubisz od samego początku i bez reszty pochwalasz ich postępki.
Masz rację. Ja ich wszystkich znam, tych przez ciebie wymienionych. Od dawna. Jakiś mi nie przeszkadzały ich postępki. Ale tu chyba nie chodzi o postępki ichnie. Czasami lubię morderców, zabójców, i inne nieszlachetne postacie. Ale rzadko się zdarza, żebym pomyślał o głównym bohaterze "Ot, głupi fiut. Po co ja o nim czytam?" Co mi się właśnie zdarzyło:)
No tak, ale to wątek faktycznie nie o tym. To wracając do Monte Christo, spodobało mi się polecenie Tobie tej pozycji przez jaynovę:) Dawno się tak nie ubawiłem:)))

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » pn, 21 maja 2012 00:00

Juhani pisze:...wracając do Monte Christo, spodobało mi się polecenie Tobie tej pozycji przez jaynovę:) Dawno się tak nie ubawiłem:)))
Mam pierwsze wydanie w PRL z ilustracjami J. M. Szancera...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5194
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: neularger » pn, 21 maja 2012 00:01

Juhani pisze:To wracając do Monte Christo, spodobało mi się polecenie Tobie tej pozycji przez jaynovę:) Dawno się tak nie ubawiłem:)))
Nie każdy musi znać Generała, wiedzieć kim jest i co czytuje. To przychodzi po dłuższej bytności na forum, co, oczywista, wymaga czasu. :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » pn, 21 maja 2012 00:07

ElGeneral pisze:
Juhani pisze:...wracając do Monte Christo, spodobało mi się polecenie Tobie tej pozycji przez jaynovę:) Dawno się tak nie ubawiłem:)))
Mam pierwsze wydanie w PRL z ilustracjami J. M. Szancera...
Być może się pomyliłem (raczyłem się pomylić ;-)...) i ilustracje do tego wydania robił Uniechowski...

Dzięki, neulargerze. Nie zawsze jesteśmy zgodni, ale zawsze cenię sobie Twoje zdanie. (Choć ze swoim - bywa - się nie zgadzam)...
Ostatnio zmieniony pn, 21 maja 2012 00:14 przez ElGeneral, łącznie zmieniany 1 raz.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » pn, 21 maja 2012 00:09

A tak jeszcze malutki oftopic Gemmellowski, króciutko. Bez "spoilera" :) The King Beyond the Gate zaczął mi się od połowy mniej więcej lepiej czytać. Nie, żebym był od razu zachwycony całkiem, ale czytam z przynajmniej z poczuciem, że nie marnuję czasu. A niektóre cytaty nawet warto zapamiętać, np. "Let lesser men sneer". Kto wie, może polubię Gemmella:) Ale nie za "Legend" raczej. Mam nadzieje, że nic nie pospoilerowałem?


e. literka.
Ostatnio zmieniony pn, 21 maja 2012 00:13 przez Juhani, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 2629
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Cordeliane » pn, 21 maja 2012 00:13

neularger pisze:
Juhani pisze:To wracając do Monte Christo, spodobało mi się polecenie Tobie tej pozycji przez jaynovę:) Dawno się tak nie ubawiłem:)))
Nie każdy musi znać Generała, wiedzieć kim jest i co czytuje. To przychodzi po dłuższej bytności na forum, co, oczywista, wymaga czasu. :)
Żeby wiedzieć, że Generał czytał Hrabiego, wystarczyło przeczytać cztery wcześniejsze posty. To wymaga jakichś dwóch minut. A Jaynova w dodatku je czytał, bo nawet poprawił jakiś błąd merytoryczny, więc jego późniejsze polecenie brzmiało tym bardziej absurdalnie :)
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

ODPOWIEDZ