WT 5 - Pocałunek komiczny

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

WT 5 - Pocałunek komiczny

Post autor: Bebe » ndz, 13 kwie 2008 16:43

Publikujemy teksty nadesłane na V Edycję Warsztatów Tematycznych - scena komiczna pocałunku.
Jednocześnie informujemy, że podjęliśmy decyzję o chwilowym zawieszeniu działalności Warsztatowej. Przerwa spowodowana jest wieloma czynnikami, na czele z chronicznym brakiem czasu RedAkcji. Chcemy zamknąć parę spraw, a także dać Wam wytchnienie i możliwość zastosowania wyćwiczonych umiejętności we własnych tekstach.

Zapraszam więc do lektury.


* * *

Tenshi Usprawiedliwienie

Pocałował ją nieśmiało. Nagle oślepiła go porażająca jasność.
- Zboczeniec! - usłyszał, zanim jeszcze odzyskał wzrok.
- C-co?
Stała przed nim szczupła, długonoga piękność o złotych włosach sięgających pasa. Była naga, więc usiłowała zakryć się rękoma.
- Filozof Rafaelus już mi opowiadał o takich jak ty!
- A-ale kochanie... Piękna moja.
- Twoja? Śnisz! Sobie kozę znajdź. Powstało na was nowe określenie, swołocze! Sadamiety jesteście, o!
Zapewne chodziło o termin „sodomici”, ale najwyraźniej nie zapamiętała nauk Rafaelusa tak dobrze, jak myślała.
- Ko-ko... – próbował wyjąkać słowo „kochanie”.
- Na kurkę masz ochotę. Ohyda. - Wyciągnęła ku niemu dłoń, odkrywając piersi. - Dawaj płaszcz! - zażądała.
Nie próbował protestować, oddał, bezczelnie gapiąc się na jej biust. Księżniczka miała problemy z ubraniem płaszcza jedną ręką, ale poradziła sobie. I uciekła.
- Ale kochanie! Przecież pocałowałem żabę... Bo ty nią byłaś!
- Też mi usprawiedliwienie! - usłyszał jeszcze, zanim zniknęła między drzewami.


* * *

Lukan.z Walentynki

W miejskim parku w dzień św. Walentego zakochane pary mijały siebie nawzajem. Roztargnione głowy nie zauważały pomników młodzieńca i dziewczyny. Spiżowa para patrzyła na siebie z wielkim utęsknieniem. Ujęło to za serce dobrego Anioła, który właśnie przelatywał obok. Sługa Boży wzruszył się dogłębnie i machnął swoimi złotymi skrzydłami. Świetlisty pył jak tysiące iskierek opadł na ich spiżowe ciała. Naraz błysnęło i postacie ożyły. Chłopak i dziewczyna radośnie doskoczyli do siebie i pocałowali się tak bardzo czule, że Aniołowi łza spłynęła z oka. Za chwilę para kochanków trzymając się za ręce wskoczyła w pobliskie krzaczki. Wysłaniec Boży słyszał tylko głośne stękanie niewiasty. Gdy skończyli wybiegli zarumienieni. Aniołek poczuł przypływ szczęścia. Patrząc na nich z czułością rzekł:
- Jak chcecie to dam wam jeszcze godzinkę.
Na to ich twarze rozpromieniały radością i młodzieniec szepnął do swej lubej.
- Zośka teraz ty będziesz trzymała gołębia, a ja będę nią niego srał.


* * *

Novina Wiosenne uniesienia, czyli "Bo róże pachniały tak pięknie"

Serce Kapelusznika biło szaleńczo, kiedy całował dłoń Królowej Kier.
Zaciągnął się ciepłym, wiosennym powietrzem i przy akompaniamencie śpiewu pozostałych dam, uniósł głowę, by spojrzeć na piękne, acz chłodne oblicze władczyni.
Miłosna muzyka panien Trefl, Karo i Pik obudziła w nim zaskakujące pokłady odwagi.
Jednak gdy chciał złożyć pocałunek na karminowych ustach ukochanej, jego ogromny kapelusz zawadził o koronę wybranki. Przez dłuższą chwilę oboje nieporadnie kołysali na boki głowami, nie mogąc się nawzajem dosięgnąć.
Wraz z rosnącym gniewem Królowej, zdecydowanie Kapelusznika ustąpiło wzbierającej w nim panice.

Nagle z bujnego żywopłotu dało się usłyszeć ciche parsknięcie. Otaczające zakochanych damy pisnęły przeraźliwie, gdy pod ich nogami smyrgnął spłoszony Biały Królik.
W ciemnym gąszczu listowia zamajaczył szeroki, lśniący uśmiech.
- A cóż to ma być?! – krzyknęła wzburzona Królowa.
- Wygląda to jak kareta z dam na walecie - Kot z Cheshire zachichotał i rozpłynął się w powietrzu.


* * *

rubens Some kind of kiss

– Ja cię sunę! Edek! Co się stało? – zapytał zszokowany pijaczyna.
Jego znieczulony alkoholem kolega leżał w kałuży krwi przed wejściem do miejskiego parku.
– Miałeś pójść sikać i zaraz wrócić pod blok, szujo jedna! Coś narobił?! – lamentował dalej nad kolegą od kieliszka.
Z miejsca, gdzie wcześniej znajdowała się noga Edka, lała się teraz krew. Feliks w przebłysku trzeźwości zatamował krwotok swoją kurtką.
- No, widzisz, Feliks... – zaczął ledwie słyszalnym głosem. - Spotkałem taką przemiłą panią... I ona, ta pani, się tak zalecała do mnie, to ja bardzo chętnie do niej, a ona mówi wtedy, że chce mnie pożreć – referował dalej pijackim bełkotem. – I wzięła, wyszczerzyła wzięła, takie wielkie zęby, takie! – leżąc, próbował coś nieudolnie pokazać.
- Boże święty, no i co? – zapytał przerażony Feliks.
- No to ja jej, że może mnie w dupsko pocałować, o! – odrzekł z dumą rysującą się na bladej twarzy.
- I co?! – zakrzyknął Feliks przerażony.
- No i, w pewnym sensie, pocałowała – odpowiedział Edek.


* * *

karla Z tawernianych opowieści

Herman wpatrywał się mętnym wzrokiem w stojący przed nim kufel z piwem.
- Hej, da dana, moja miła ukochana! - zaśpiewał, choć głos miał już zachrypnięty, a język się nieco plątał. Oberżysta popatrzył z niesmakiem na swojego gościa. Nie przepadał za bardami, zwłaszcza, kiedy byli w sztok pijani i jeszcze bardziej jazgotliwi niż zwykle.
- Hej, ty! - krzyknął do jednej ze służących. - Zabierz tego cholernego wyjca na górę, bo dłużej go nie zdzierżę.
Kobieta posłusznie podeszła i pomogła wstać hałaśliwemu klientowi.
- Pójdź w me ramiona! – zawołał uszczęśliwiony trubadur, po czym obsypał jej usta gorącymi pocałunkami. - Mój ty aniele, o piękności ma!
Początkowe niedowierzanie w oczach pomywaczki szybko zmieniło się w iście diabelski błysk. Zarzuciła mężczyznę na ramię i skierowała się na schody prowadzące do pokoi sypialnych. Oberżysta popatrzył z rozbawieniem za odchodzącą orczycą.
- Chciałbym zobaczyć minę tego głupka jutro rano – powiedział, wycierając blat.


* * *

Hundzia Automatyczny buziak

Jarek i Jan z niesmakiem spoglądali na rozpiskę. "Centrum Rozrywki" – głosiła w językach – polskim i niemieckim. Ktoś nieżyczliwy dopisał markerem – " Holokurwy i Szatana". Jarek z namaszczeniem podrapał się w głowę, Jan udawał, że wciąż czyta poster reklamowy.
- Na pewno chcesz to zrobić? – zapytał po chwili, wciąż pełen wątpliwości. – Chcesz uczyć się całować właśnie tutaj?!
- Przynajmniej nie grozi mi blamaż jak nie wyjdzie, nie?
Jan potwierdził skinieniem głowy.
- Mówią – odezwał się, nie precyzując o kogo konkretnie mu chodzi – Że niemieckie holo całują jak diabli. A ich kobitki mają prawdziwą klasę. Najwyższa rozdzielczość, pełen wachlarz usług i pełna higiena. Bez zarazków.
- To chodźmy – zaordynował Jarek, pierwszy podchodząc do automatu. Wsunął kartę w szczelinę.
- Zwei Krediten – poinformowała uprzejmie maszyna.
- Entschuldigen Sie – Jarek postponował płatność. – Sprechen Sie Polnisch?
- Nicht – odparła maszyna beznamiętnie.
- To całuj nas w dupę.
- Was?
- Tak. Mnie i brata.


* * *

stief Nie wierzcie bajkopisarzom

Skubańcy nieźle jej bronili, a Gapcio, to nawet ugryzł mnie w łydkę i podrapał po rękach.
Gdy wreszcie leżeli obok trumny, powiązani, jak baleron, podniosłem drewniane wieko i spojrzałem na królewnę. Leżała na boku z otwartymi ustami, z których ciekła strużka śliny. I chrapała tak głośno, że nie słyszałem własnych myśli. Całe szczęście, w umowie nie było napisane, że mam całować w usta.
Szybko cmoknąłem ją w policzek i, gdy tylko zaczęła się ruszać, pokuśtykałem w kierunku wzgórza, z którego król obserwował walkę.
- No i jak? Chcesz jej rękę, czy kufer złotych dukatów?
Popatrzyłem na niego, jakby się urwał z choinki.
- Z całym szacunkiem, ale król chyba raczy sobie kpiny urządzać – powiedziałem wreszcie.
Gdy zarechotał rubasznie, odetchnąłem z ulgą.
- No jasne – wyksztusił. – Przecież wiem, jaki z niej maszkaron. Dobra, jedziemy do zamku, bo dziewczynki stygną, a wino się grzeje. W bajkach i tak napiszą, żeście żyli długo i szczęśliwie, a krasnoludki, to sympatyczne stworki z długimi brodami.


* * *

themarshall Czar Pocałunku

Książę Aaron kichnął, wzniecając w powietrze gęste kłęby kurzu.
- Ciszej, panie – ostrzegł go paź. – Nakryją nas.
- Nic nie poradzę, tyle tu paprochów.
- Możemy już wracać? – niecierpliwił się sługa, błądząc wzrokiem po komnacie maga. – Trochę tu strasznie.
- Jak tylko znajdę tę maść – oznajmił książę.
I korzystając z okazji uwolnił się ze swych żali:
- Do mnie też docierają plotki. Udowodnię im, że księżniczka, którą mi wybrano, nie będzie się mnie wstydzić. Rozkocham ją w sobie, ot co. Mam! – zawołał na koniec i zeskoczył z drabiny z małą, glinianą fiolką w dłoni, na której widniała wygrawerowana nazwa – Czar Pocałunku.
Książę kiwnął palcem. Paź zdobył się jedynie na niezadowoloną minę, lecz bez sprzeciwu zbliżył się do swego pana.
- Przetestujesz to na jakiejś niewieście – powiedziawszy to, zdjął wieko. Zanurzył palec w gęstej maści i nałożył ją na usta sługi. Ten zaś, zamrugał oczami, ucałował dłoń księcia i westchnąwszy:
- Och, panie – rzucił się na niego, namiętnie całując.


* * *

elantari Bananowy samolot

Samolot leciał spokojnie, Michał z torebką przy twarzy patrzył na Uriela.
- Nudzi ci się ? Nie musiałeś całą noc wymyślać na MNIE i ze MNĄ, bez MOJEJ zgody, nowych pozycji!
Ręce Michała zabrały się do rozpinania bluzki. Nadeszła fala wymiocin. Skrzydła zadrżały.
- Masz chorobę lokomocyjną - zauważył Uriel.
- To przez te konwulsje, konwersacje, kondolencje! - zmienił szybko torbę.
- Turbulencje.
- Niedobrze mi!
- Coś bym zjadł. Taki krwisty stek, polany czekoladą z poziomkami. Pycha! Raz poproszę!
- Coś jeszcze?
- Lekarstwo!
- Banana!
- A po co ci banan? - zapytał Michał akcentując ostatnie słowo.
- Nie twoja sprawa!
- Jeśli potrzebujesz pieszczot możesz mi o tym powiedzieć.
- Banana chcę TYLKO zjeść!
- W oczach widzę co innego.
- Załóż okulary! Banan trafi do żołądka!
- Przed żołądkiem gdzie będzie się znajdował?
- W dupie! – odpyskował.
- Umieram!
- Samobójca! – aniołom popłynęły łzy.
- Kocham cię - rzekł, składając nieświeży pocałunek na ustach Michała.
Ktoś z sali:
- Dwa anioły pedały, a jak się kochają!


* * *

Migor X200

Czego mógł chcieć więcej? Było południe - czas wylegiwania się. Leżał na materacu. W jednym ręku trzymał najnowsze wydanie Playboya, a w drugim swój przyszły posiłek.
Z dobrego nastroju wyrwał go dopiero złowrogi odgłos telefonu. Po chwili do pokoju wszedł X200. Nienawidził tych modeli. Te na kółkach uważał za najlepsze (rzadziej wywracały się na nierównościach). Niestety nikt nie pytał go o zdanie.
- Już dwunasta. – Usłyszał głos z ekranu. – Pocałuj obrazek świętego Ojca Rektora.
- Dobrze babciu – rzucił zrezygnowanym tonem i usiadł.
Robot podszedł do niego. Nie czekając, aż się zatrzyma, zbliżył twarz do ekranu na jego przedniej części i dotknął go ustami z donośnym cmoknięciem. Niestety X200 zrobił o jeden krok za dużo i stanął na lewej, wewnętrznej stronie jego uda. Nie wytrzymał. Gęsta, biała ciecz uwalała robota i wszystko wokół.
Jęknął odsuwając usta i odepchnął od siebie X200. Po chwili rzucił w niego, ze złością, zgniecionym opakowaniem po kefirze.


* * *

Ignatius Fireblade Cięcie

- Światła, kamera, akcja! – zakrzyknął reżyser, moszcząc się wygodnie w fotelu zakupionym za połowę budżetu.
Kobieta, niezbyt ponętna androidka, rzuciła się w objęcia postawnego mężczyzny z wyraźnie rysującym się brzuszkiem. To była ostatnia scena filmu, zakończenie w klasycznym stylu.
- Nie wpijaj się w nią tak mocno! – krzyczał reżyser, machając ceramiczną protezą dłoni. – Masz ją całować, a nie asymilować! Zośka, odwzajemniaj ten pocałunek, a nie zachowuj się jak kłoda przy wyrębie lasu! – Reżyser wyraźnie się ożywił, jednak nie na tyle, by ruszyć się z fotela. Jeszcze by mu ktoś miejsce zajął, a przecież kupił mebelek za ciężko wyłudzone pieniądze. – Tak jest! Doskonale, idealnie!
- Szefie. – Gnomi kamerzysta oderwał się od pracy. – Mamy problem.
- Nie mów mi tylko, że się taśma skończyła!
- To nie to.
- Więc co?
- Tamta kobieta…
- Moja żona, tak, wiem – warknął reżyser. – Puszcza się na lewo i prawo, więc choć raz chciałbym mieć z tego pożytek – zwrócił się do pary aktorów. – Cięcie!


* * *

Xiri Przepraszam... tu zombie

Wracam z łowów korytarzem gotyckiego zamczyska. Posadzka faluje, ogień uśmiecha się z mroku. Powiadają, że wampir tylko krwią może się żywić. Bzdury! Kij specom w ryj! Wóda jest zajebista!
Będąc już w krypcie, przesuwam ciężką pokrywę jednego z sarkofagów.
- Jestem, najdroższa! - Biorę Lili w ramiona.
- Ale ja... - odpowiada altem.
- Ciii. - Zamykam jej usta namiętnym pocałunkiem. I kolejnym. I jeszcze jednym. Oplata mnie nogami i rozpoczynamy maraton. Ach! Jak cudownie!
Czuję uderzenie w plecy.
- Nosz kurde jego mole! - warczę. - Lid, cieciu! Przecież pracuję!
Braciszek z niewiarygodną brutalnością porywa mnie za fraki. Już ja mu...
- Nie jestem Lid, wampirza moczymordo! - Jakiś rozkładający się brutal spogląda mi w oczy z bliska. Z baaardzo bliska.
- Hę?
- Pomyliłeś lokacje, Drakula! To katakumby, teren zombie! Krypta jest siedem przecznic stąd! Właśnie całowałeś moją żonę!
Ściana zbliża się z prędkością światła. Buch! Uh! Przynajmniej było buzi.


* * *

Hitokiri Pozory mogą mylić

- Zakład, że pocałuję tu i teraz dowolną laskę, a ona będzie zadowolona? – spytał Dawid.
- O stówę – odparł Marek, uśmiechając się kpiąco.
- Dobra! – Dawid rozejrzał się w poszukiwaniu odpowiedniej ofiary. Był pewien zwycięstwa – jak się ma trzy siostry czarownice, nietrudno o perfumy, których zapach sprawiał, że mógł zdobyć każdą laskę.
Jest! Wysoka, szczupła, ale nie za chuda, o lśniących, czarnych włosach, opadających na plecy. Wzrok Dawida zatrzymał się na krągłych pośladkach, prześlizgnął po kształtnych nogach i stopach obutych w obcasy. Niezły ma tył, pomyślał.
Ruszył do ataku. Podbiegł do kobiety, położył ręce na ramionach i pocałował w policzek. Drgnęła, odwróciła się powoli z twarzą wykrzywioną wściekłością. Podziwiał czarny kosmyk opadający na orzechowe oczy, zgrabny nosek, zmysłowe usteczka i czarną, skręconą brodę. Brodę?
- Zboczeńcu! – Teraz był pewien, że to facet. Pięść popędziła mu na spotkanie, a przed oczami rozbłysły gwiazdy.


* * *

BMW Ofiara fuszerki

Mikstura nagle przestała działać i leżąca na kryształowym katafalku Czarnowłosa pomyślała ze złością, że musi się poddać. Drażniące kłucie wąsów i wilgoć bezczelnie figlarnego języka, usiłującego wniknąć do jej ust, coraz wyraźniej przebijały się poprzez kurtynę znieczulenia. I nic nie wskazywało na to, że stary król miał zamiar przestać.
Symulując cudowne przebudzenie z długowiecznego snu Czarnowłosa przechyliła głowę i spojrzała na siedmiu krasnoludków, tłoczących się w kącie izby. Jeden z nich, ze skruszoną miną, wyraźnie chował się za grupą. No tak, pomyślała dziewczyna, kurdupel pomylił proporcje receptury. A może nie była to tylko zwykła pomyłka?
- Mędrek! Miesiąc sprzątania poza kolejnością! - krzyknęła. Zaraz też zarzuciwszy ręce na szyję króla, pocałowała go z udawanym rozmarzeniem. - Mój najdroższy - szepnęła czule, pocieszając się myślą, że spośród wielu cech monarchy najbardziej ceni sobie jego podeszły wiek.


* * *

Marcin Robert Wizyta u informologa

Pacjent usiadł w fotelu i od razu przeszedł do rzeczy:
- Mam problem z przekaźniczką. Ożeniłem się z nią niedawno i nie mieliśmy dotąd żadnych kłopotów ze współżyciem, lecz ostatnio po każdym stosunku mam silny ból głowy.
- A jak całuje pańska przekaźniczka? - spytał lekarz.
- Cudownie! Za każdym razem, gdy jej usta dotykają moich, umysł rozjaśnia mi aktualny serwis informacyjny. Tyle że jest to dla mnie bolesne.
- Rozumiem - powiedział lekarz. - Pański problem jest najzupełniej banalny. Ma pan alergię na prawdziwe informacje. Cierpi na nią każdy dorosły człowiek, ale istnieje prosty sposób złagodzenia jej objawów: onanizm poznawczy.
- I na czym on polega, panie doktorze?
- Musi pan złożyć ręce w ten sposób i pocałować o tutaj.
- Ciekawe, w mojej głowie pojawiły się takie wiadomości, jak należy! I znikły pytania tej irytującej dziennikarki!
- Tylko proszę pamiętać, że masturbacja nie rozwiązuje wszystkich problemów. Zwykle pożyteczne okazują się te informacje, od których boli nas głowa.


* * *

FreeMind Pocałunek

Gdy dawno temu wiedźma powiedziała mi: „Władco Midgardu! Kobieta, która pewnego dnia przerwie działanie uroku, zostanie twoją królową, a ty wrócisz na tron” – nie miałem pojęcia, że może chodzić o coś takiego. Jasne, nie spodziewałem się elfiej księżniczki, ale, cholera jasna, nie sądziłem, że będzie tak źle! Dwieście lat nudy, łapania much, przeskakiwania z miejsca na miejsce, z przerwami na okres godowy – notabene, jedyną przyjemność, jaka mnie spotkała przez cały ten czas – i co dostaję?
Cycki jak arbuzy, twarz przypominająca serdelek. Rozlewająca się, tłusta, stara baba. Nieuchronnie zbliża się do mnie, stawiając słoniowate kroki, aż mi się przewraca w żołądku. Ubrana jak pożal się Boże. Wsiur typowy.
Ach! Dlaczego, zamiast kicać po zaroślach, nie wybrałem traktu? Jak sobie wyobrażę te szlachcianki w pięknych sukniach, podróżujące karetami, to…
Szlag!
No, dobra. Całuj. Chcę już mieć to za sobą.
O…
… Niech to!...
Patrząc z szerszej perspektywy, chyba jednak wolałem być żabą.


* * *

Teano Książę i że... żabka

Wstał z tronu i zbliżył swe książęce usta do zimnego pyszczka żaby.
– Najdroższa!
– Kum – odpowiedziała.
– Kum – potwierdził książę, całując namiętnie, acz delikatnie.
– Kum... kumm...
– Kum? – przerwał na moment słodkie tete a tete.
– Kumulacja!
– Rade, rade! Kum kumulacja! – cieszył się coraz bardziej książę.
– Reh... rehabilitacja, teczkikikiki, teczkikikiki.
Książę, nie wypuszczając z objęć ukochanej, łypnął coraz bardziej wyłupiastym okiem w kierunku marszałka dworu.
– Kum, tego... kam hijer. Zreh... zrehabilituj ojca przyszłej książęcej małżonkikikiki. Będziemy rade, rade, kiedy dasz rade skum... skompresować teczkikiki. I ukukukuryć. Ukukukukuryć!
– A kumulacja?
– Milion w środę, milion w sobotę. Skrzekukukuku.


* * *

Taumaturg Żaba

- Noga mnie boli.
- Już blisko, księżniczko.
- Mówiłeś to wczoraj, rycerzyku.
- Musimy iść, chyba, że wrócisz do jaskini zbójników.
- Nie!
- To jazda.
- Ale noga... Już nie moogeee!
- Aha.
- Nic nie rozumiesz, pojmiesz, jak tatko z tobą pogada.
- Jasne, marsz!
- A to coś, co masz na tarczy, to herb?
- Tak.
- A czemu taki głupi?
- Głupi?
- Śmieszny.
- Śmieszny?
- No beznadziejny i obrzydliwy. Ble! Taka owłosiona małpa jak ty.
- To nie małpa.
- A co?
- Wspięty gryf.
- Gryf? A nie mówiłam, że głupi?
- Aha.
- Już nie mogę, boli mnie…
- Noga?
- Nie!
- A co?
- Dołek i to w środku!
- O.
- Nie wierzysz? Pokażę ci, to się przekonasz.
- Nie chcę.
- Nie chcesz?! To ty mnie kochasz, czy nie?!
- Nie… to znaczy tak.
- Tak?! To udowodnij to!
- Wystarczy wypatroszyć smoka?
- Nie. Gad to pikuś. Pocałuj mnie!
- Hm… Wolałbym gada, ale niech będzie. Pocałuję, ale pod warunkiem...
- Jakim?!
- Zamknij oczy i nie podpatruj.
- Zgoda.
- Już?
- Już.
Rycerz podniósł żabę i wilgotnym pyszczkiem dotknął ust dziewczyny.
- Gotowe.
- Ja też cię miłuję!


* * *

Wolfie Przestroga dla samców, czyli żądzy się strzeż, bo nie wiesz, co rżnie... no, wiesz!

Niewielka chata pachniała ziołami i czymś ostrym, przywodząc na myśl kram z przyprawami. Z romantyzmem miała wspólnego tyle, co żuk gnojnik, ale Kice i Gorzałowi wcale to nie przeszkadzało.
Nic dziwnego, skoro oboje świętowali dziś Dzień Flachy.
– Zapal świecę, nie mogę odpiąć paska – wydyszał mężczyzna.
– Pomogę ci... – szepnęła dziewczyna.
Ale fart! – myślał Gorzał, traktowany sprawnymi ustami Kiki, i aż stęknął z rozkoszy. – A mówili, że wiedźmy nijak chędożyć, że demonom rzyć zaprzedała!
Niewiasta przerwała ustną robotę i cmoknęła mężczyznę w policzek. Gorzał czekał cierpliwie. Opłaciło się, bowiem po chwili przypuściła atak na jego męskość i zaczęła ruszać się tak szybko, że przez chwilę nie mógł złapać tchu. Charczała przy tym dziwnie.
– Co, do...
– Gorzał, to Tapiełka. – Usłyszał mężczyzna. – Tapiełka pochodzi Stamtąd. Ostatnio skarżyła się na brak – uwaga, cytuję – „prącia w bebechach”. No cóż...
– Litości!
– Przykro mi. Za kosmate myśli, kosmata partnerka.
To miała być bardzo długa noc.


* * *

Little Mermaid Moja Dziewczyna...

W blasku świec wyglądała wyjątkowo ponętnie. Miała najdłuższe nogi, jakie w życiu widziałem. A sporo w życiu widziałem. Spojrzałem na jej smukłe kostki i nagle pędziłem nocą autostradą, mając przed oczami tylko dwa hipnotyczne, niekończące się czarne pasy…Przełknąłem ślinę i z wysiłkiem przesunąłem wzrok w górę. W końcu dotarłem na poziom jej twarzy. Uśmiechnęła się lekko, jakby dokładnie wiedziała, co działo się w mojej głowie. Powoli uniosła do ust kieliszek z winem. A ja bardzo zapragnąłem być brzegiem tego kieliszka.

Wstałem od stołu i stanąłem za jej krzesłem. Uwielbiała, kiedy masowałem jej kark. Pochyliła lekko głowę i, do diaska, zaczęła cicho mruczeć. Jej skóra była niewyobrażalnie gładka i chłodna, kiedy pocałowałem ją w szyję. Ale zaledwie musnąłem jej usta, gwałtownie mnie od siebie odepchnęła.

- Tyle razy ci mówiłam - warknęła, odsłaniając swoje śliczne ząbki, a ja zrozumiałem, jak czuł się Titanic w zderzeniu z górą lodową - żebyś sobie darował sos czosnkowy do steku!


* * *

KPiach Miłość od pierwszego wejrzenia

- Przybył mój rycerzyk! – Z radości aż zatupała.
Matylda durnowata, tak wołały na nią inne smoki, kochała wszystkich rycerzy. Bez wyjątków, bo ich nie rozróżniała.
- Mateńko, wściekła się! – Zakuty w blachy śmiałek mało nie upuścił miecza.
Nosił przydomek Tchórzofretka. Miał więcej sprytu niż odwagi. Stąd, skoro musiał pójść na smoka, to wybrał najłagodniejszego.
- Pójdź, przytulę cię!
Czego ona tak mruczy? Do diaska! Ogon! Zabije mnie! Przerażenie sprawiło, że blachy zagrały staccato.
- Ty drżysz!
Miecz brzdęknął upadając, gdy Matylda przyciągnęła owiniętego ogonem kochasia.
- Pocałuj mnie! – westchnęła.
- Święty Jerzy! Ratuj! – jęknął rycerz. – Zginę w płomieniach!
Obawa była uzasadniona. Smoczyca, typowa przedstawicielka gatunku, będąc podekscytowana, podgrzewała atmosferę wypuszczając nozdrzami strumienie ognia.
- Całuj!
Rozdwojony jęzor chlasnął o blachy, aż rzemyki mocujące popękały. Tego było za wiele. Młodzian zwisł bezwładnie w splotach ogona.
- Zemdlał z nadmiaru wrażeń! Jakie to romantyczne!


* * *

Matt Ziarno prawdy

– Książę! Gdzie jesteś mój książę?!
Odda miała tego dosyć. Już nigdy nie uwierzy w opowieści nadwornych bajarzy. Pół dnia na próżno włóczyła się po moczarach. Nogi miała całe obolałe, a suknia, mimo że podciągnięta powyżej kolan i tak się cała ubłociła.
– Książę! Pokaż się!
Nagle, kiedy traciła już resztki nadziei, wśród brzęczenia komarów usłyszała ciche pluśnięcie.
– Tu jesteś! – pisnęła szczęśliwa. – Dlaczego chowasz się przed swoją królewną? – dodała z lekkim wyrzutem, wspierając piąstki na biodrach.
Mała żabka, siedząca wśród sitowia, zarechotała jakby w odpowiedzi. Królewna zbliżyła się powoli i ostrożnie uniosła ją na dłoni.
– Teraz się okaże – wyszeptała.
Pocałunek był delikatny, królewna ledwie musnęła wargami zielone stworzonko. Na ustach poczuła delikatne mrowienie.
To działa – pomyślała, patrząc jak żabka staje się coraz większa. Coś jednak się nie zgadzało, rosła nie tylko żabka, ale i cały świat wokół!
– Kum kum? – zapytała Odda.
– Re re! – zarechotał książę.


* * *

Keiko Koniec bajki

Na brzegu sadzawki siedział książę i trzymał olbrzymią, ociekającą śluzem żabę. Spoglądał w czarne oczy i próbował wyobrazić sobie piękną niewiastę, w którą przemieni się płaz. „Ojczyzna potrzebuje dziedzica. Przywódcy, który poprowadzi lud ku zwycięstwu” – powtarzał w myślach, próbując odsunąć od siebie natrętne pytania o lepką, śmierdzącą maż pokrywającą wybrankę. Czy to zniknie w całości? Czy zostanie w sekretnych miejscach? Westchnął i powstrzymując wymioty pocałował żabę w oślizły, zielony pyszczek.
- Stać!
Potężny cios w żołądek pozbawił go tchu i rzucił na ziemię. Na rekach brutalnie zatrzaśnięto kajdanki. Głos nad uchem wrzeszczał:
- Aresztuję was za próbę gwałtu, zoofilii i obcowanie z istotą tej samej płci! Zostajecie w trybie natychmiastowym deportowani do kolonii karnej!
Dwóch potężnych mężczyzn wrzuciło księcia do ciężarówki i zatrzasnęło drzwi. Trzeci odwrócił się w stronę czarnookiej żaby.
- Towarzyszu Ropuch gratuluję udanej akcji! Zielona Ojczyzna jest wam wdzięczna!


* * *

Nieznany Pocałunek Ko(s)miczny

Jurek rzadko się dziwił czemukolwiek. Wielkie było jednak jego zaskoczenie, gdy zauważył lądujący na trawniku statek kosmiczny. Wnet otworzył się właz i wyłoniła się... Pamela Andeson. Szok, w jakim pozostawał Jurek, osiągnął apogeum i dalej rósł – cóż, w praktyce zdarzają się rzeczy, które się fizjologom nie śniły. Krew go zalała w kilku miejscach, również na twarzy, ale pomyślał, że koniecznie musi okazać słynną polską gościnność.
- Good day, proszę pani. My name is Jerzy Kos. Hałarju?
- Witać on/ona/ono. My przybywać z kosmos i czynić Pocałunek Pokoju z Ziemianie, by mieć dobre stosunki.
- Co?! Mrs. Anderson, ja...
- My nie być Pamela Anderson. Ty śnić o ona i my ubrać taka forma. Teraz cisza być, my robić Pocałunek Pokoju!
Jurek szczycił się tym, że zawsze był aktywną stroną, ale tym razem rozchylił tylko wargi, zamknął oczy i czekał. Domniemana Pamela podeszła, dotknęła prawą dłonią lewe ucho naszego bohatera i...
- Teraz my żegnać.
Gdy otworzył oczy statku kosmicznego już nie było.


* * *

BlackHeart Jak to książę stypę po Śnieżce zakłócił

– A ten jak zwykle swoje – burknął Gburek.
Śmieszek właśnie spadł z krzesła. Jego obłąkańczy chichot niósł się echem po lesie.
– Finito ergo sum! – rzekł uroczyście Mędrek, gdy tylko opróżnił kufel. On również miast tytoniu palił dziś ziołową mieszankę Śmieszka.
Wtem w drzwiach stanął książę w towarzystwie sześciu gwardzistów.
– Oto kres waszej bimbrowni, kurduple. Podatek, jeśli rzycie wam miłe!
– Carpe dżem! – wrzasnął Mędrek i cisnął w księcia zakurzonym słojem, który rozminął się z celem o dobry metr.
Gburek, spec od legend, rzucił się stronę szlachetki. Uchylił się zgrabnie przed ciosami gwardzistów, doskoczył do książęcego tyłka i złożył na nim soczysty pocałunek. W jednej chwili lewy pośladek urósł i zamienił się w brata syjamskiego księcia.
– Witaj, braciszku. Myślałeś, że z tą starą jędzą z wieży się mnie pozbędziecie? No, to teraz popamiętasz. – Bliżniak księcia zaczął okładać go pięściami.
– Straż! Zabierzcie mnie stąd!
Gburek wytarł rękawem usta.
– To co, chłopaki? Pijemy dalej?


* * *

Sałata Urzeczenie

Dniało. Poranne słońce na moment oślepiło grupę poszukiwaczy przygód podążających skalistym traktem. Pochylając się nad zwłokami trzech rosłych strażników, nieomal nie zauważyli czmychającej dziewki. Musieli przeoczyć ją w bitewnej zawierusze.
Szczęknęło. Zwycięski wojownik zatknął miecz między przydrożne skałki i puścił się pędem za uciekającą pięknością. Urzeczony chwilowym blaskiem, z sercem rozpalonym piekielnym pożądaniem, nie był w stanie się zatrzymać. Nie zważał na nic; ewentualność kolejnych pułapek, upomnienia drużyny zasłyszane za plecami, a tym bardziej na nierówne, kamienne podłoże.
Po chwili morderczy pościg zakończył się, a umięśniona postać zanurzyła się w długich, złocistych lokach dziewczyny. Ta rozpaczliwie broniła się przed ciskanymi w jej usta, łapczywymi pocałunkami.
Coś było jednak nie w porządku.
Przed wyrwanym z zadumy, zszokowanym Piotrem zmaterializował się jego gęsto owłosiony kolega.
- Odklej się, cholera! To tylko sesja! Gra fabularna! Pamiętasz?!


* * *

Świeżynek Prokreacja

Kiedy piąta eskadra zaczęła skandować „gorzko”, panna młoda nie dała się długo prosić. Młodzi całowali się namiętnie, potem długo szeptali między sobą. Chwilę później pan młody podszedł do stołu, przy którym siedzieli jego koledzy piloci.
- Hej Bil, co masz taką niewyraźną minę? – Zaśmiał się Troy. – Spójrz na piękne Kalrianki dookoła i pomyśl ile mogłyby ci zaofiarować. Niestety, wybrałeś tylko jedną.
- One bosko całują – wtrącił Oskar. – Kalrian nie widziałem zbyt wielu, więc konkurencja żadna.
- Słyszałem, że mieszkańcy Kalrii mają silnie zakorzenioną potrzebę przedłużenia gatunku – kapitan Morton zapalił cygaro – co zrozumiałe, gdy ich populacja maleje.
- Właśnie - westchnął Bil. – Przed chwilą dowiedziałem się od żony, że u Kalrianek do zapłodnienia dochodzi podczas pocałunku.
Przy stole zrobiło się dziwnie cicho.


* * *

Zabroniona Nikt nie jest doskonały

Rozpromieniony rycerz podbiegł do sadzawki, padł na klęczki przed dużym kamieniem, na którym siedziała obślizgła żaba. Chwycił ją do rąk i uniósł w zachwycie.
– To ciebie zaczarowała wiedźma, jestem pewien! Już cię uwalniam, moja królewno! – to powiedziawszy, zamknął oczy i z niemałym obrzydzeniem ucałował zieloną wybrankę. Wtem zabłysło kolorowe światło. Żaba stawała się coraz większa, aż musiał ją postawić na ziemi. Czarodziejskie fluidy mieniły się w wodzie sadzawki, a rycerz nastawił się ochoczo do kolejnego pocałunku. Zaklęcie prysło. Kiedy ukazała mu się naga, jak ją Bóg stworzył, wiedźma, pisnął nie po męsku i odskoczył jak oparzony. Kobieta westchnęła z ulgą i rozciągnęła krótkie kończyny. Spojrzała na swego wybawcę.
– Och, dzięki, chłopcze.
– J-ja jestem rycerzem! A ty m-miałaś być piękną królewną. – wyjąkał.
– Taki z ciebie rycerz, jak ze mnie królewna.
– Ale to ona powinna być zaklęta w żabę!
– Tak, ale, cóż... – wzruszyła ramionami wiedźma. - Czar mi nie wyszedł.

KONIEC
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
Radioaktywny
Niegrzeszny Mag
Posty: 1706
Rejestracja: pn, 16 lip 2007 22:51

Post autor: Radioaktywny » ndz, 13 kwie 2008 18:12

Wiecie, to trochę smutne, ale przeczytałem już kilka tekstów i tylko przy jednym się zaśmiałem. Co tylko dowodzi, jak trudno wymyślić coś zabawnego. Sam wiem o tym doskonale, bo napisałem tekst na V Edycję, ale go nie wysłałem, uznawszy go za średnio zabawny.
No dobra, przejdźmy do recenzji:

Tenshi
Stała przed nim szczupła, długonoga piękność o złotych włosach sięgających pasa. Była naga, więc usiłowała zakryć się rękoma.
Przy takiej długości włosów ich również mogła śmiało użyć do zakrycia się. Ale to taki szczególik.

Styl jest bez zarzutu, a wymóg tematyczny został spełniony - niestety, poprzez pójście najmniejszą linią oporu. Jedyną innowacją w bajkowym schemacie jest fakt, że naga (jakby nie było) żaba staje się nagą księżniczką. Tak poza tym, to jest to tekst poprawnie napisany, ale bez dobrego pomysłu.

Lukan.z
Sługa Boży wzruszył się dogłębnie i machnął swoimi złotymi skrzydłami
No pewnie, że swoimi, bo niby czyimi innymi? Znaczy zaimek do wyrzucenia.
Gdy skończyli wybiegli zarumienieni.
Przecinek po "skończyli".
Aniołek poczuł przypływ szczęścia.
Dla czytelnika anioł i aniołek to jednak nie jest to samo. Ponieważ nie ma opisu postaci skrzydlatego, czytelnik anioła sobie wyobrazi jako młodzieńca ze skrzydłami, a aniołka jako uskrzydlonego bobaska z kędziorkami. Więc albo jedno albo drugie.
- Jak chcecie to dam wam jeszcze godzinkę.
Przecinek po "chcecie".
Na to ich twarze rozpromieniały radością i młodzieniec szepnął do swej lubej.
- Zośka teraz ty będziesz trzymała gołębia, a ja będę nią niego srał.
Po pierwsze po "lubej" powinien być raczej dwukropek niż kropka.
Po drugie po "Zośka" powinien być przecinek.

Jak na razie to jedyny tekst, który doprowadził mnie do śmiechu. Plus za to dla autora. Do języka też się nie mogę przyczepić, a motyw pocałunku jest dobrze wpleciony w fabułę. Porządny utwór.

Novina
Wygląda to jak kareta z dam na walecie - Kot z Cheshire zachichotał i rozpłynął się w powietrzu.

Kropka po "walecie".

Plus dla autora za realia, w których umieścił scenkę. Podejście do tematu jest pod tym względem oryginalne. Tylko zastanawiam się, kto jest tym przygniecionym waletem? Kapelusznik? Biały Królik? No nie wiem.
Pocałunek jest i nie ma się wrażenia, że wciśnięto go na siłę - to plus. Język również w porządku. Pomysł slapstickowy, ale osadzony niekonwencjonalnie. Może nie zachwyca, ale podoba mi się podejście do tematu;-)

rubens
Boże święty, no i co? – zapytał przerażony Feliks.
- No to ja jej, że może mnie w dupsko pocałować, o! – odrzekł z dumą rysującą się na bladej twarzy.
- I co?! – zakrzyknął Feliks przerażony
No wiesz co, żeby w tak krótkim fragmencie popełnić grzech powtórzenia...
Obawiałem się, że ktoś użyje jako środka komizmu własnej interpretacji powiedzenia "Pocałuj mnie w dupę". I niestety moje obawy się potwierdziły. Właśnie głównie przez takie podejście do tematu nie jestem z lektury zadowolony. No i pijany czy nie pijany, ale Edek jest zaskakująco spokojny jak na kogoś, komu właśnie odgryziono nogę. Język jak język - po prostu poprawny. Podsumowanie: utwór niezadowalający.

karla
Oberżysta popatrzył z niesmakiem na swojego gościa
Wyrzuć zaimek, bo jest niepotrzebny.

Biedny trubadur...No, sympatyczny tekst, ale nie należy do takich, które zapadają w pamięć. Scenka, jakich czytałem dziesiątki. Ale mimo to miła.

To na razie tyle. Reszta później.
There are three types of people - those who can count and those who can't.
MARS!!!
W pomadkach siedzi szatan!

Awatar użytkownika
Tenshi
Pćma
Posty: 201
Rejestracja: pn, 28 sty 2008 22:19
Płeć: Kobieta

Post autor: Tenshi » ndz, 13 kwie 2008 18:33

Jak na razie to jedyny tekst, który doprowadził mnie do śmiechu. Plus za to dla autora. Do języka też się nie mogę przyczepić, a motyw pocałunku jest dobrze wpleciony w fabułę. Porządny utwór.
Hihi, a mnie nie. A wiesz czemu? Już znałam ten kawał ;]

Choć mam nadzieje, że autor nie znał i sam to wymyślił.

Ten.

edit/ literówka
Ponoć, wchodząc między wrony, musisz krakać jak i one. Smutne to, bo przecież wiadomo, że większość wron wysławia się nader fatalnie...

Awatar użytkownika
karla
Sepulka
Posty: 90
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 19:45

Post autor: karla » ndz, 13 kwie 2008 18:48

Na początek taka refleksja ogólna. Na 28 tekstów aż 7 jest o całowaniu żab, a 3 o Śnieżce i krasnoludkach. Czyli spora część autorów szukała inspiracji w baśniach i legendach. Co najciekawsze, mimo czerpania z tych samych źródeł, każdy tekst jest odmienny, pomysły sie nie powtarzają. Niektóre aranżacje są naprawdę zaskakujące.
A teraz po kolei - znęcanie się nad pracami czas zacząć.

Tenshi Usprawiedliwienie
I oto pierwsza żaba... Zamiast podziękować wybawcy, złajała go i uciekła. Gdybym była facetem, powiedziałabym złośliwie - typowa kobieta. Ale zamiast tego powiem, że to tekst jest typowy. Napisany poprawnie, tu sie nie czepiam, jednak niczym nie zachwyca. Jestem pewna, ze do jutra wypadnie mi już z pamięci.

Lukan.z Walentynki
zakochane pary mijały siebie nawzajem
mijały się nawzajem brzmi o niebo lepiej.
Sługa Boży wzruszył się dogłębnie i machnął swoimi złotymi skrzydłami
Przez chwilę nie wiedziałam, co ma piernik do wiatraka. Wyjaśniło to dopiero następne zdanie. Mimo wszystko zabrzmiało nieciekawie.
Za chwilę para kochanków, trzymając się za ręce ,wskoczyła w pobliskie krzaczki.
Rozdzieliłabym to zdanie przecinkami.
Gdy skończyli, wybiegli zarumienieni.
znowu przecinek.
młodzieniec szepnął do swej lubej.
Na końcu zdania postawiłabym dwukropek.
Muszę przyznać, że przy zakończeniu oplułam komputer, ale cóż... znam ten kawał. Ożywiony pomnik srający na gołębia - to już było. Minus za ściągnięty pomysł.

Novina Wiosenne uniesienia, czyli "Bo róże pachniały tak pięknie"
Jednak gdy chciał złożyć pocałunek na karminowych ustach ukochanej, jego ogromny kapelusz zawadził o koronę wybranki. Przez dłuższą chwilę oboje nieporadnie kołysali na boki głowami, nie mogąc się nawzajem dosięgnąć.
Wraz z rosnącym gniewem Królowej, zdecydowanie Kapelusznika ustąpiło wzbierającej w nim panice.
W jednej chwili królowa była w nastroju do pocałunków, a już w następnej sie gniewała? Dziwne, choć jeśli mam być szczera, to nie czytałam "Alicji w krainie czarów" więc nie wiem jaka była królowa kier.
Tak czy siak, nie rozbawiło mnie. Jak zresztą większość tekstów.

CDN nastąpi za chwilę.
Wystarczą opuszczone spodnie i chwila nieuwagi, by ktoś nieżyczliwy dobrał ci się do dupy.

A.Sapkowski Narrenturm

Awatar użytkownika
Buka
C3PO
Posty: 828
Rejestracja: sob, 13 paź 2007 16:55
Płeć: Kobieta

Post autor: Buka » ndz, 13 kwie 2008 19:26

Oto pierwsza część komentarzy

Tenshi Usprawiedliwienie

Uśmiechnęłam się nawet :)
Nie próbował protestować, oddał, bezczelnie gapiąc się na jej biust.
To mi ciut zgrzyta w odniesieniu do zachowania mężczyzny. Jest nieśmiały, jąka się, a tu nagle bezczelnie się gapi.

Lukan.z Walentynki
W miejskim parku w dzień św. Walentego zakochane pary mijały siebie nawzajem.
Jakieś lewe to zdanie. Bo czy na przykład w inne dni już się nie mijały?
A poza tym SIEBIE a nie SIĘ?
Roztargnione głowy nie zauważały pomników młodzieńca i dziewczyny.
Głowy mają to do siebie, że nie mogą zauważyć. Zauważyć moze osoba. A jak już bardzo się uprzesz, to ewentualnie oczy.
A poza tym, to jednak widzi mi się, że to był jeden pomnik, a nie pomniki. Nie ważne, ile postaci stoi na cokole, to nadal jest jeden pomnik.
Ujęło to za serce dobrego Anioła, który właśnie przelatywał obok.
Nie spotkałam się ze zwrotem ,,ująć za serce", ale jestem pewna, że samo ,,ujęło" by wystarczyło.
Sługa Boży
Określeniem tym zwyczajowo określa się tych, co odeszli, a byli dobrymi ludźmi. (Sługa boży Jan Paweł II) I właśnie, czy z małej, czy z dużej, skoro ,,boży" to przymiotnik...

E... doszłam do końca. Fu. Ani trochę śmieszne, ani trochę fajne :\

Novina Wiosenne uniesienia, czyli "Bo róże pachniały tak pięknie"

Ogólnie udane:)
Jedno tylko: masz trzy damy i królową. Nie da rady karety ułożyć...

rubens Some kind of kiss
Feliks w przebłysku trzeźwości zatamował krwotok swoją kurtką.
- No, widzisz, Feliks... – zaczął ledwie słyszalnym głosem.
Gdyby nie to, że w dialogu mamy odpowiednie imię, to wydawałoby się, że to właśnie Feliks mówi.

A ogólnie może być :)

karla Z tawernianych opowieści

Dobre :)))
Ładna niespodziewajka (bo już miałam pisać, że już widzę, jak każe klientem się zająć dziewczątku miast jakiemuś stróżowi^^)

Hundzia Automatyczny buziak
- Mówią – odezwał się, nie precyzując o kogo konkretnie mu chodzi
Kropkę zjadłaś.
- Was?
- Tak. Mnie i brata.
^^

stief Nie wierzcie bajkopisarzom
Gdy wreszcie leżeli obok trumny, powiązani, jak baleron, podniosłem drewniane wieko i spojrzałem na królewnę.
A czy trumna nie była z czegoś przezroczystego? Czy w to też mamy nie wierzyć? :]

Ogólnie: hmm... nie najgorsze, ale nie zachwycające.

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5708
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » ndz, 13 kwie 2008 19:51

Dowcip o postaciach z ożywionego pomnika i gołębiu ma taaaaką brodę. Słyszałam go chyba z dziesięć lat temu.
Poza tym wszystkim autorom historii o całowaniu żaby gratuluję oryginalności :>
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Nieznany
Fargi
Posty: 376
Rejestracja: pt, 11 sty 2008 17:49
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Nieznany » ndz, 13 kwie 2008 20:06

No ładnie. Teksty były z założenia lekkie, więc przeczytałem wszystkie naraz. Spróbuję zatem zapisać pierwsze ulotne emocje. :)


Tenshi Usprawiedliwienie
Bardzo przyjemne. :) Dobrze napisane.


Lukan.z Walentynki
Można by rzec, że przepisałeś dowcip dodając tylko na siłę ten pocałunek. Sorry Gregory, ale nie podobało mi się.


Novina Wiosenne uniesienia, czyli "Bo róże pachniały tak pięknie"
Jakieś takie... nijakie. Niezbyt misię... przykro mi.


rubens Some kind of kiss
Niezły pomysł, wykonanie niby w porządku ale końcówka niezbyt.
Mogłeś napisać to bardziej oględnie, by emocje zwyciężyły słowa. np.:
"- Chyba potraktowała to dosłownie."
I już. ;)


karla Z tawernianych opowieści
Niezłe to, Karolina. :)) Dobry pomysł, przyjemne dla oka wykonanie - jest OK. :)


Hundzia Automatyczny buziak
Hmm... znów tekst oparty na dowcipie. Niezbyt to dokrywcze. Cóż, dało się czytać, ale nie wpadło w oko.


stief Nie wierzcie bajkopisarzom
Bardzo dobre! Niewymuszony humor, lekki i delikatny... jeden z najlepszych tekstów, w mojej opinii.


themarshall Czar Pocałunku
Cóż, być może w pewnym sensie porównywałem z poprzedzającym ją tekstem stiefa, ale Twoja scenka wogóle mi się nie spodobała. Ot, minus dostatecznie - na więcej nie licz.


elantari Bananowy samolot
I znów mój degustibus cierpł - nie podobało mi się i już.


Migor X200
Fajny pomysł, przyzwoite wykonanie. Dobrze.


Ignatius Fireblade Cięcie
Ignaś, warsztatowo dobre, jak sądzę, natomiast fabuła mnie zupełnie nie rozsmieszyła. Mniej, niż średnio.


Xiri Przepraszam... tu zombie
Mógłbym powtórzyć dokładnie słowa, które skierowałem do Ignatiusa.


Hitokiri Pozory mogą mylić
Już się wcześniej domyśliłem finiszu, więc mnie nie zaskoczył. Pomimo to tekst był w porządku.


BMW Ofiara fuszerki
Niezła fabuła, ale niezbyt śmieszna. Ot, przyjemne w dotyku ;) i tyle.
Nie powaliłeś mnie, szkoda.


Marcin Robert Wizyta u informologa
Pomysł na pobieranie informacji przez pocałunek był prima sort, ale IMHO spaprałeś tą scenkę, bo zupełnie nie pojmuję, osochozzzi... z tym onanizmem. Trzeba było zagrać na słowach - np. niechby doktorek powiedział, że pacjent powinien zastosować "metodę złodego deszczu" - niech olewa zbyt "dokuczliwe" informacje. ;) Ale to już tylko mój degustibus... jednak niezbyt mi się podobało.


FreeMind Pocałunek
Dało się przeczytać, nawet nieco rozśmieszyło. Znaczy się, powiedzmy "prawie dobrze".


Teano Książę i że... żabka
Troszkę przekombinowałaś ta zabawę słowem. Nie rozbawiłaś mnie.


Taumaturg Żaba
Scena niezabawna a do tego podstawowy zarzut: tytułem zdradzasz główny punkt programu, czyli, że ukochana jest żabką! Nieee, to nie było dobre.


Wolfie Przestroga dla samców, czyli żądzy się strzeż, bo nie wiesz, co rżnie... no, wiesz!
Tytuł lepszy od samej scenki. A tekst w porządku, ale nie ruszył mnie, nie rozśmieszył. Ot, dostatecznie. A nawet plus dostatecznie - za tytuł.


Little Mermaid Moja Dziewczyna...
Pomysł niezły, wykonanie niezłe, globalnie - nie... to nie to. Zupłenie mi tu śmiechu zabrakło. Gdyby to miała być scena romantyczna, sprzed dwóch warsztatów, to tak, byłoby OK, ale nie jest. Sorry, Winnetou.


KPiach Miłość od pierwszego wejrzenia
<skłania się głęboko>
KPiachu, zadajesz szyku. Co tu dużo mówić... podobało mi się!


Matt Ziarno prawdy
Heh, niegłupie. Jednak czytanie jednym cięgiem ma swoje złe strony - już od kilku minut oczekiwałem, kiedy wreszcie zamiast żabka w człowieka to człowiek zamieni się w żabkę, więc przyjąłem to z takim westchnieniem "no, wreszcie!", ale bez zaskoczenia. Ale tekst jest OK.


Keiko Koniec bajki
Przyzwoita fabuła, ale jakoś mnie nie rozbawiła. Ale było nieżle.


Nieznany Pocałunek Ko(s)miczny
Szkoda gadać. ;)



BlackHeart Jak to książę stypę po Śnieżce zakłócił
Ma ta scena pijacki "feeling", ale ten brat wyrastający z tyłka zupełnie mnie nie śmieszy. Ale plus za dobrze oddany nastrój popijawy.


Sałata Urzeczenie
Sałatek, zgrabne, ale niezbyt śmieszne. Może za dużo scen już przeczytałem... chyba tak.


Świeżynek Prokreacja
Kolejny tekst warsztatowy i znów mi się podoba! Trafiasz prosto w mój gust, znów Twój tekst należy w mojej opinii do najlepszych. Brawo. :)))


Zabroniona Nikt nie jest doskonały
O, przyjemne to, zabawny "twist" na końcu, nawet wywołałaś usmiech na mej twarzy. ---> :) Dobre.

------

To były pierwsze i pierwotne opinie, związane z tekstami biorącymi udział w tych warsztatach. Nie brałem pod uwagę błędów wychodzących w łapankach, co nie znaczy, że ich nie widziałem. Po pierwszym czytaniu wyróznienie przyznaję trzem Autorom. Są to:
- stief,
- KPiach,
- Świeżynek.

Dziękuję wszystkim, to zaszczyt się z Wami warsztacić. :)
Na prawdę zważam i "naprawdę" piszę razem.
Naprawdę zważam i "na prawdę" piszę osobno.
Moja schizofrenia ma się lepiej, dziękuję.

Awatar użytkownika
karla
Sepulka
Posty: 90
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 19:45

Post autor: karla » ndz, 13 kwie 2008 20:09

Herbata zrobiona, można czytać dalej :)

rubens Some kind of kiss
Z miejsca, gdzie wcześniej znajdowała się noga Edka, lała się teraz krew.
Lała sie, to mało powiedziane.
Feliks w przebłysku trzeźwości zatamował krwotok swoją kurtką.
Mógł próbować zatamować, ale na pewno nie dał rady tego zrobić. Nie za pomocą kurtki.
Ogólnie tekst z pewnymi brakami, też mnie zaciekawił podejrzany spokój osobnika bez nogi. A jeszcze bardziej to, że w czasie rozmowy się nie zdążył wykrwawić na śmierć... No i komizmu nie widzę ani trochę.

Hundzia Automatyczny buziak
Mówią – odezwał się, nie precyzując o kogo konkretnie mu chodzi – Że niemieckie holo całują jak diabli
Pogrubione napisałabym z małej litery.
Scenka ogólnie niezła, ale niezbyt zabawna. A pocałunku nota bene nie ma.

stief Nie wierzcie bajkopisarzom
Pierwsze co nasunęło mi sie po przeczytaniu to: Andrzej Pilipiuk - opowiadania o Jakubie Wędrowyczu. W jednym z nich bohater też sie tłukł z krasnoludkami. Całkiem podobna scenka:)
Gdy wreszcie leżeli obok trumny, powiązani, jak baleron
Tego balerona to bym w liczbie mnogiej napisała.
cmoknąłem ją w policzek i, gdy tylko zaczęła się ruszać
Niepotrzebny przecinek.
Popatrzyłem na niego, jakby się urwał z choinki.
Nie wiem dlaczego, ale nie pasuje mi tutaj to porównanie. Dałabym raczej coś w stylu: Popatrzyłem na niego, jak na kompletnego wariata.
Całość mi się jednak podobała, ładnie stylistycznie i gramatycznie.

themarshall Czar Pocałunku
zeskoczył z drabiny z małą, glinianą fiolką w dłoni, na której widniała wygrawerowana nazwa
Jak nic wychodzi, że nazwa była wygrawerowana na dłoni.
małą, glinianą fiolką
zdjął wieko
Fiolka jest mała, ale już "wieko" sugeruje coś dużego. Nie wspomnę, że fiolki są raczej szklane, gliniany mógłby być np. słoiczek. I zmykane są raczej korkiem.
Puenta mi sie podobała, scenka może nie do końca komiczna, ale na pewno sympatyczna.

elantari Bananowy samolot
Samolot leciał spokojnie, Michał z torebką przy twarzy patrzył na Uriela.
Jedna część zdania nijak sie ma do drugiej. Dlatego zamiast przecina użyłabym kropki.
Nudzi ci się ?
Niepotrzebna spacja przed znakiem zapytania. Elentari, zwracałam już ci na to uwagę przy okazji innego tekstu.
Masz chorobę lokomocyjną - zauważył Uriel.
Bardzo odkrywcze. Zwłaszcza, że już z pierwszego zdania dowiadujemy się, że Michał siedzi z torebką przy twarzy. Czytelnik nie jest głupi - wyciąga odpowiednie wnioski.
Muszę przyznać, że pogubiłam sie w dialogu. Zabij mnie, nie wiem, kto mówi jaka kwestię. Nie wiem też który anioł chce jeść, a który się p... Być może zresztą ten sam, wszystko możliwe.
Komizmu szukałam długo i namiętnie, jednak bez powodzenia. Jak do tej pory ze wszystkich przeczytanych i skomentowanych tekstów ten mi najmniej przypadł do gustu.

Uff, paluszki bolą, trzeba im dać odetchnąć. Nad resztą sie poznęcam jutro.
Wystarczą opuszczone spodnie i chwila nieuwagi, by ktoś nieżyczliwy dobrał ci się do dupy.

A.Sapkowski Narrenturm

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5708
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » ndz, 13 kwie 2008 20:11

Nieznany pisze: Pomysł na pobieranie informacji przez pocałunek był prima sort
Yhy. Tylko bardzo przypomina sekskomputer z książki Rogera Zelazny'ego Stwory światła i ciemności. Tam był komputer, który dostarczał informacji pytającemu tak długo, jak długo ów pytający z komputerem namiętnie kopulował.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Lukan.z

Post autor: Lukan.z » ndz, 13 kwie 2008 20:16

Witam

rzeczywiście zaadaptowałem kawał do potrzeb warsztatów. Akurat to mnie się skojarzyło z pocałunkiem. Na usprawiedliwienie pokazuje fakt, że autorzy często korzystają z inspiracji życiowych vide: Bolesław Prus, który pokazał proces studentów ze starą hrabiną.

Zaabsorbowanie dowcipu miało tu podwójne zamierzenie. Czyli zmierzenie się z odpowiednim opowiedzeniem historii i zaadoptowanie kawału do nowej formuły.

Awatar użytkownika
Nieznany
Fargi
Posty: 376
Rejestracja: pt, 11 sty 2008 17:49
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Nieznany » ndz, 13 kwie 2008 20:19

nimfa bagienna pisze:Nieznany :

Pomysł na pobieranie informacji przez pocałunek był prima sort

Yhy. Tylko bardzo przypomina sekskomputer z książki Rogera Zelazny'ego Stwory światła i ciemności. Tam był komputer, który dostarczał informacji pytającemu tak długo, jak długo ów pytający z komputerem namiętnie kopulował.
Niestety, nimfo, nie czytałem tej książki. Mogę tylko powiedzieć, że prawie wszystko juz zostało kiedys wymyślone, natomiast możemy mieć do czynienia z dwoma typami sytuacji:
- autor czytał książkę i się inspirował - o, posiadanie inspiracji nie jest zbrodnią, nawet zbytnio nie deprecjonuje to tekstu, ale stawia w nieco innym świetle,
- autor nie czytał wspomnianej pozycji - wówczas Twoja uwaga pozostanie bez znaczenia.

Tak czy inaczej - dzięki za ta informację. Mści się na mnie to, że niezbyt sobie chwalę SF (choć oczywiście są wyjątki).

[edit]dodałem cytowanie.[/edit]
Na prawdę zważam i "naprawdę" piszę razem.
Naprawdę zważam i "na prawdę" piszę osobno.
Moja schizofrenia ma się lepiej, dziękuję.

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5708
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » ndz, 13 kwie 2008 20:37

Ja niczego nie sugeruję. Ba, jestem zdania, że dobre pomysły przychodzą do wielu głów niezależnie od siebie.
Ale mój odbiór jest już skażony. Po prostu w moim mózgu zapaliło się czerwone światełko, a cichutki głosik wyszeptał: "Coś takiego już kiedyś czytałam".
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » ndz, 13 kwie 2008 20:53

Xiri! Obiecałaś mi coś...

Że jak napiszesz coś przyzwoitego to dasz mi znać. Więc czemu nie powiadamiasz?

Jest komizm, jest fantastyka, jest nawet coś na kształt zamkniętej całości - co akurat wymagane nie było. Jest akcja. Nie ma za to słów użytych niezgodnie z przeznaczeniem, nie ma błędów rzeczowych, nie ma przegadania i innych błędów jakie normalnie robisz.

Wiesz co - normalnie drakońskie limity ilościowo-znakowe Ci służą!
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

stief
Sepulka
Posty: 73
Rejestracja: czw, 03 sty 2008 21:33

Post autor: stief » ndz, 13 kwie 2008 21:25

Bardzo dziękuję osobom komentującym za słowa.
Może krótko sie odniosę:

Buka
Miałem nadzieję, że ktoś zauważy, że trumna jest drewniana, ale nie sądziłem, że (biorąc pod uwagę tytuł) będzie mi z tego tytułu poczyniony zarzut...:)

Nieznany
Miło mi, dzięki.

karla
Nie czytałem o tym, jak Wędrowycz potykał się z krasnalami. W sumie chyba nietrudno na taki pomysł wpaść, no ale cóż - to są warsztaty, więc trudno spodziewać, żeby ktoś umieszczał tu najlepsze swoje pomysły...:)
Baleron - w liczbie pojedynczej, bo to wyglądało tak, że wszyscy powiązani byli - że tak powiem - do kupy ze sobą. Wyadało mi się to śmieszniejsze, niż powiązanie pojedyncze.
Po "i" jest zdanie wtrącone, więc uznałem, że przecinek powinien być, ale głowy sobie za to nie dam uciąć.
Przy choince raczej bym pozostał.

Pozdrowienia Wam ślę!

Świeżynek

Post autor: Świeżynek » ndz, 13 kwie 2008 22:08

Tenshi Usprawiedliwienie
Ten ja Cię lubię. Serio, serio, ale poleciałaś po bandzie. Pomysł dobry, chociaż w połowie domyśliłem się o co chodzi. Teraz, co trzeszczy. Już w pierwszej linijce zaimkoza. Rozumiem, że nie mogłaś użyć słowa żaba na początku, ale można było tekst przeredagować (np nadać imię biedakowi) i uniknąć "go". Zakryć się rękoma też trzeszczy, bo nie da się zakryć rękoma, więc po co próbować. Można zakryć piersi, łono, ale siebie całą gorzej. Nie podobało mi się zdanie odnośnie terminu sodomici. Twój narrator nagle wyskoczył z cienia i zachował się trochę jak samodzielna postać. Taki komentator. Ten, wiem że mogłaś napisać tekst lepiej. Potrafisz:)

Lukan.z Walentynki
Dowcip fajny, nie słyszałem. W zasadzie pasuje, bo dowcip jest jedną z form ekspresji komizmu. Zastanawiam się tylko ile Twojego jest w tekście? Niektórzy napisali coś od podstaw oryginalnego. Jeśli pomysł Twój własny gratuluję, jeśli nie, już gorzej.
Uwaga: piszesz "głowy nie zauważały". Głowy same w sobie nie zauważają, zauważają osoby.

Novina Wiosenne uniesienia
Masz fajny styl. Czytało się płynnie i przyjemnie. Komizmu zero, albo taka nieśmiała jedynka. Może dlatego, że lubię komizm dosadny, a Twój był tak dość delikatny? Błędów większych nie znalazłem. Za styl i pomysł z krainą czarów plus, za delikatny komizm minus.

Rubens Some kind...
Nie, jestem na nie, jak zwykła mawiać Ela Zapendowska w Idolu. Dialog drętwy niestety. Menele raczej nie mówią sobie per "szujo". Dlaczego imię bohatera pojawia się dopiero w połowie tekstu? Wyskakuje jak Feliks z konopi. Kto lamentował nad kolegą od kieliszka? Gubisz podmiot. Boże Święty chyba być powinno?

Karla Z tawernianych...
Ogólnie bardzo fajny tekst. Jest komizm, uśmiechnąłem się szczerze, język fajny, tylko... Zaimki!!! Hej ty, zabierz tego, dłużej go, mój ty aniele, minę tego głupka. Większość wymienionych zaimków można było po prostu wywalić, resztę zdań przeredagować. Mogło być idealnie, jest tylko dobrze.

Hundzia Automatyczny buziak.
Znowu mam wrażenie, że pomysł ściągnięto z jakiegoś dowcipu. Ogólnie kiepsko. Całość jakoś nie trzyma się kupy, bo fantastyka jakby wciśnięta na siłę (stąd wrażenie o przerobionym dowcipie). Dalej, rozpiska głosi jeśli ma głośnik, a chyba nie miała? Nie wyczytałem. Jak wygląda drapanie z namaszczeniem? Czyje kobitki mają klasę? Kobitki tego holo? Ja wiem, że niemieckie kobitki, ale z tekstu nie wynika. O jakiej higienie mówimy w przypadku hologramów? Nie pasuje mi również uprzejma informacja maszyny, która zdaje się wygląda jak bankomat. Nasuwa się skojarzenie o suchej informacji, a nie uprzejmym komunikacie. Z resztą za chwilę owa maszyna mówi beznamiętnie. Trzeszczy, czyż nie? I ogólnie o co chodzi Jarkowi? Zna niemiecki, a jak się okazuje, że maszynka nie zna polskiego nagle pojawia się problem. Dlaczego?

Stief Nie wierzcie...
Z pierwszego zdania usunąłbym zaimek. I tyle narzekania. Tekst super. Olbrzymi plus za pierwszą satyrę, jaką widzę w tych warsztatach. Nie poszedłeś na skróty i zastosowałeś formę komizmu wg. mnie trudniejszą w realizacji. Gromkie brawa!

Zablokowany