Knutem, drania recenzenta!

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Knutem, drania recenzenta!

Post autor: Ebola » śr, 04 cze 2014 01:12

Uznałam, że najnowsza afera zasługuje na własny wątek.
A ty, recenzencie, cicho siedź
Osobiście jestem zachwycona, wydawnictwo tfu! innowacyjne (wreszcie wiem, co to znaczy) zaprezentowało taki poziom absurdu, że ze świecą szukać.
Linka dedykuję i ofiaruję Małgorzacie, wywiad z panią sekretarz redakcji powinien wzbogacić Twoją, Margot, kolekcję bełkotu.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
bejcej
Mamun
Posty: 105
Rejestracja: wt, 31 mar 2009 20:17
Płeć: Mężczyzna

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: bejcej » śr, 04 cze 2014 08:46

Tak zwany strzał w stopę. Novae Res długo się będzie wygrzebywać z tego dołka. O ile w ogóle wyjdzie.

Awatar użytkownika
Beata
Niegrzeszny Mag
Posty: 1624
Rejestracja: wt, 10 wrz 2013 10:33
Płeć: Kobieta

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: Beata » śr, 04 cze 2014 09:02

Po prostu żal.pl.
Reakcja wydawnictwa jest irracjonalna i, niestety, nie ma nic wspólnego z profesjonalizmem. Zamiast korektora wytargać za uszy, bo ewidentnie nie patrzył, co czyta, wymyślili sobie, że zduszą krytykę. I bardzo dobrze, że sprawa została nagłośniona. Od takich innowatorów należy się trzymać jak najdalej.
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5197
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: neularger » śr, 04 cze 2014 10:07

Mam przekonanie graniczące z pewnością, że w tym wydawnictwie nie ma korekty jako takiej, prawdopodobnie nie ma też redakcji ani selekcji przesłanych utworów. To nie jest pierwszy raz, kiedy w książkach tego wydawnictwa trafiają się takie żenujące błędy.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
bejcej
Mamun
Posty: 105
Rejestracja: wt, 31 mar 2009 20:17
Płeć: Mężczyzna

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: bejcej » śr, 04 cze 2014 12:04

Nomen omen ;) Najwidoczniej wydawnictwo wymyśliło sobie taki sposób zasłużenia na nazwę.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5197
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: neularger » śr, 04 cze 2014 12:56

Wrzuciliśmy całą sprawę na fejsa:
https://www.facebook.com/permalink.php? ... re_comment
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: Małgorzata » śr, 04 cze 2014 14:30

Wirusello, dziękuję! :)))
To osobna półka w mojej kolekcji.

Pani Dorota Konkel i jej wypowiedzi z wywiadu trafiają do szufladki z etykietą "Propaganda" i odnośnikiem do "Bezczelne zarządzanie kryzysowe". To nie jest zwyczajny bełkot - ten popełnia się nieświadomie - lecz łgarstwo w żywe oczy, nadinterpretacja tekstu recenzji i świadome przekręcanie znaczeń. Już to przerabiałam i to w całkiem sporym wymiarze... państwowym. :P
O pouczaniu, co wolno recenzentowi i jakie są granice wolności słowa, nawet nie wspomnę - to żałosne. I cieszy mnie odzew, stanowczy sprzeciw wobec stanowiska Doroty Konkel i reprezentowanego przez nią wydawnictwa Novae Res.

Zastanawiam się jednak, jak ta afera wpłynęła na wyniki sprzedaży. I tak sobie myślę, że miliony internetowych much natychmiast poleciały na to gówno i kupiły książkę - na pamiątkę. Na pewno znaleźli się tacy, którzy zakończą przygodę z Novae Res, ale założę się, że byli w mniejszości... Bezczelność i marketingowy narcyzm zapewne się opłaciły wydawnictwu.
Niestety.

Zastanawia mnie również, że autor uniknął publicznego batożenia. To przecież jego błędy - dzięki brakoróbstwu wydawnictwa, które oszczędzało na kosztach choćby korekty - wyszły na jaw. A psim obowiązkiem autora jest pisać poprawnie (o ile koncepcja kreatywna nie zakłada celowego, czyli świadomego łamania normy językowej => w tym przypadku nie zakładała).
I nikt, nawet recenzentka, nie wypomina autorowi, że jego kompetencje językowe są co najmniej problematyczne - zwala to na wydawnictwo li tylko.

Rozumiem, że wolność słowa jest ważna, ale zastanawiam się, jakiego słowa ta wolność dotyczy. Na przykład "masarzu"...?

e... Poprawiłam nazwę wydawnictwa - dziękuję, Alfi. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5197
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: neularger » śr, 04 cze 2014 14:51

Wiesz Margot, dla mnie Novea Res powinno być zamknięte. Niestety, nie ma czegoś takiego jak przestępstwo na literaturze. :(
Zastanawia mnie bowiem, jak coś takiego jak "Dziedzice Krwi" (to o czym rozmawialiśmy jakiś czas temu na PW, a recka jest na Fcie) zostało wydane? Ano w ten sposób, że w wydawnictwie nie ma selekcji, nie ma redakcji ani korekty. Ludki przysyłają dziełło, podpisują umowę ze stosownym wkładem własnym, wydawnictwo dodaje okładkę i jazda. Biznes się kręci.
A recenzenci są jacy są... podoba im się wszystko.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: ElGeneral » śr, 04 cze 2014 14:54

Małgorzata pisze:Rozumiem, że wolność słowa jest ważna, ale zastanawiam się, jakiego słowa ta wolność dotyczy. Na przykład "masarzu"...?
Masarz, to przecie mistrz sztuki masarskiej pracujący w masarni. Krysia Leśniczanka śpiewała wdzięcznie: "Masarzu, masarzu, potężne imię twe..."
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19220
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: Alfi » śr, 04 cze 2014 15:03

Tak dla ścisłości, wydawnictwo nazywa się Novae Res, w liczbie mnogiej.

A z błędami bywa różnie. Widziałem książkę, w której był błąd ortograficzny, chociaż autor napisał poprawnie. Co ciekawe, akapit wyżej to samo słowo było napisane poprawnie.

Swoją drogą, świat mnie coraz bardziej zaskakuje. Recenzent wytyka błędy ortograficzne, a wydawca grozi sądem. Inny recĘzĘt nie zna podstawowych pojęć, które można znaleźć w Słowniku Terminów Literackich (na czele z pojęciem fabuły) i używa ich w jakimś sobie tylko znanym sensie - a uchodzi za wyrocznię...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5725
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: nimfa bagienna » śr, 04 cze 2014 16:08

Masz kogoś konkretnego na myśli? ;>
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: ElGeneral » śr, 04 cze 2014 17:40

Pewnie ma, ale jego życiową maksymą jest: "Wiem, ale nie powiem"...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Rafał Dębski
Mamun
Posty: 182
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:45

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: Rafał Dębski » śr, 04 cze 2014 18:46

Będąc młodym naczelnym przyszedł do mię wydawiec. A właściwie nie przyszedł, lecz zadzwonił.
- W SFFiH ukazała się recenzja książki autora K... - rzedł przywitawszy się chłodno.
- Ukazała się - potwierdziłem, albowiem kłamstwo w tym wypadku nie miało racji bytu. No bo się ukazała, cholera jedna. Sam ją nie tylko puściłem, ale i redagowałem, więc wiedziałem najlepiej.
- Ale to jest zła recenzja - orzekł wydawiec tonem wyroczni.
- Ależ nie, proszę pana - odparłem. - To jest bardzo dobra recenzja, napisana znakomitym językiem przez jednego z moich najlepszych recenzentów. Jest bardzo merytoryczna i spełnia wszelkie wymagania sztuki zwanej krytyką.
- To jest bardzo zła recenzja - upierał się wydawiec.
- Z czego pan to wnosisz? - zainteresowałem się. Zaczynało być ciekawie.
- Bo tam jest napisane, że powieść autora K... ma braki fabularne, że zawiera liczne błędy merytoryczne, jest nudna, że wiele do życzenia pozostawia praca redaktora i korektorów.
- Aaaa! - olśniło mnie. - Już wiem, o co panu chodzi. Ale to nie recenzja jest zła, tylko oceniane dzieło. Recenzja jest jak najbardziej w porządku.
- Nie rozumie mnie pan! - Wydawiec był coraz bardziej poirytowany. - To jest zła recenzja, bo nie jest pozytywna.
W tym momencie musiałem policzyć do dziesięciu, aby nie stracić nawet krztyny z mojej słynnej cierpliwości i uprzejmości.
- Oczywiście, że nie jest pozytywna - powiedziałem spokojnie - ponieważ knot, jaki wypuściło pańskie wydawnictwo nie mógł zostać inaczej oceniony. Niemniej, recenzja jest bardzo dobra. Mnie się w każdym razie podoba
Teraz on milczał dłuższą chwilę. Kto wie? Może też liczył do dziesięciu? A może do tysiąca? Po niemiecku, od tyłu... Jeśli tak, niewiele mu to dało.
- Pan jest bezczelny! - wykrzyknął w końcu. - Przecież recenzent otrzymał od wydawnictwa egzemplarz książki!
- I uważa pan, że to go zobowiązuje do napisania o tym paskudnym wyprysku na skórze literatury w samych superlatywach?
Pominę reakcję pana wydawca na określenie, którego użyłem w odniesieniu do wiekopomnego dzieła autora K... W każdym razie mój interlokutor uważał, że podarowanie egzemplarza recenzenckiego jest czymś w rodzaju koperty dla ordynatora.
-Chyba spotkamy się w sądzie - zagroził w końcu.
-Jeśli ma pan za dużo pieniędzy, nie widzę problemu.
Znów zamilkł, a potem, spokojniej już, powiedział:
- A może dojdziemy do porozumienia?
- Niech pan spróbuje dochodzić. Słucham propozycji.
To było naprawdę interesujące.
- Proponuję jakieś zadośćuczynienie - rzekł jakoś tak miękko i nadspodziewanie uprzejmie.
- Ależ nie trzeba - odpowiedziałem zdziwiony. - Trudno się mówi. Czasem człowieka nerwy ponoszą, ja się nie gniewam.
- Znów mnie pan nie zrozumiał, albo pan udaje! - podniósł nieco głos. - Mnie chodzi o zadośćuczynienie ze strony gazety!
Westchnąłem ciężko.
- Czasopisma, proszę pana - poprawiłem go z pełną złośliwością. - SFFiH to miesięcznik, a zatem mieści się w definicji czasopisma.
- Nieważne! - Zastanawiałem się, czy przebiegł właśnie czterysta metrów w czasie poniżej czterdziestu czterech sekund, czy też głośne sapanie jest wyrazem, jak by to określił pan Zagłoba, nadmiernej alteracji. - Oczekuję, że ukaże się druga, tym razem pozytywna recenzja!
- O, a to dlaczego? - zdziwiłem się. - Jedna już się ukazała. Może zamieściłbym druga, oczywiście uczciwą i nie w ramach jakiegoś zadośćuczyniania, gdyby chodziło o Grzędowicza, Sapkowskiego, Strugackich czy kogoś tego kalibru. Ale autor K... i jego książczyna nie zasługują nawet na tę jedną.
- Wykupiłem u was powierzchnię reklamową dla tej książki! - postanowił wytoczyć następne działo. - To chyba zobowiązuje?
- Nie, proszę pana. Nie zobowiązuje. Reklama a recenzja to dwie różne sprawy.
- To spotkamy się w sądzie.
Oczywiście, nie spotkaliśmy się w sądzie. Za to zadzwonił po paru dniach i znów zaczął bredzić o zadośćuczynieniu. Odpowiedziałem krótko:
- Wybaczy pan, ale chyba pana całkiem popierdoliło.
I nie wstydzę się, że tak powiedziałem...
Inna rzecz, że gdyby oszołom faktycznie wytoczył proces, wcale nie byłbym wielce zdziwiony.

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4075
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: A.Mason » śr, 04 cze 2014 19:09

Hihi, zawsze można wytoczyć Wydawcy kontrproces za zmarnowany czas i zszargane zdrowie przy czytaniu "dzieua" :-)
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Re: Knutem, drania recenzenta!

Post autor: Ebola » śr, 04 cze 2014 19:18

Rafale, cudności wielkie. :D
Dlatego zawsze jeżę się wewnętrznie, kiedy widzę pod recenzją następujące zdanie:
Dziękujemy wydawnictwu jakiemuś za udostępnienie/przekazanie/itp. książki do recenzji. :)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

ODPOWIEDZ